Premier Donald Tusk ogłosił w Sopocie program Laboratoriów Sztucznej Inteligencji dla polskich szkół. Blisko 2 miliardy złotych, 12 tysięcy zestawów, ponad 12 tysięcy placówek. Brzmi jak przełom. I może nim być, ale tylko jeśli po sprzęcie przyjdą kompetencje.
Kluczowe fakty:
- Premier Donald Tusk ogłosił program Laboratoriów Sztucznej Inteligencji dla polskich szkół – 12 tysięcy zestawów trafi do 8 tysięcy szkół podstawowych i 4 tysięcy ponadpodstawowych.
- Przetarg na zakup zestawów rozstrzygnął NASK-PIB, a wartość inwestycji wynosi ponad 1,864 mld zł finansowane z Krajowego Planu Odbudowy. Dostawy sprzętu mają zakończyć się w drugiej połowie lipca 2025 roku.
- Autor artykułu zwraca uwagę, że samo wyposażenie szkół w sprzęt może okazać się niewystarczające bez odpowiednich szkoleń dla nauczycieli, przywołując przykład tablic interaktywnych, które w polskich szkołach często nie były właściwie wykorzystywane.
XVI Europejski Kongres Finansowy w Sopocie, 2-3 czerwca 2026. Hasła przewodnie: bezpieczeństwo i konkurencyjność. I w tym kontekście Tusk złożył chyba najkonkretniejszą cyfrową obietnicę swojego rządu: 8 tysięcy szkół podstawowych i 4 tysiące ponadpodstawowych dostanie wyposażenie do laboratoriów AI. Przetarg na zakup 12 tysięcy zestawów rozstrzygnął już NASK-PIB, a wartość inwestycji to ponad 1,864 mld zł finansowane z Krajowego Planu Odbudowy. Dostawy sprzętu mają zakończyć się w drugiej połowie lipca tego roku.
Tusk o AI: „To my powinniśmy dysponować AI, a nie AI nami”
Premier wyraźnie nie chciał brzmieć jak człowiek od PR-owych buzzwordów. Jego wystąpienie było dość rzadkim w polityce przykładem próby zrównoważonej rozmowy o technologii bez popadania w jeden z dwóch skrajnych tonów, czyli albo euforycznego „AI zbawi świat”, albo apokaliptycznego „AI zabierze nam pracę i wolność”.
„Musimy nie tylko uwierzyć, ale też umieć korzystać z tych narzędzi, jakie przynoszą nowoczesne technologie i nie pozwolić, aby te technologie, na przykład ta mityczna sztuczna inteligencja, wszechwładna sztuczna inteligencja, używała nas jako narzędzia.”
Dokładnie. I tu Tusk ma rację. Ale postawiłbym pytanie inaczej: co z tego, że dzieci dostaną sprzęt, skoro ich nauczyciele sami nie wiedzą, czym jest model językowy?
Dwa miliardy złotych na sprzęt do szkół to najdroższy zakup, który może okazać się bezużyteczny, jeśli nie pójdą za nim prawdziwe szkolenia dla nauczycieli. Znam to z polskiego podwórka edukacyjnego od lat: tablice interaktywne kupowano, projektory wisiały, a potem zbierały kurz, bo nikt nie potrafił ani nie chciał z nich korzystać. Laboratorium AI, do którego nauczyciel wchodzi raz na semestr i każe dzieciom kliknąć w ikonkę, to przepalenie publicznych pieniędzy. Z drugiej strony, jeśli program „Lekcja:AI” obejmujący szkolenia dla ponad 11 tysięcy nauczycieli zostanie naprawdę wdrożony, to możemy mówić o czymś więcej niż symbolicznym geście. Pytanie, czy te dwie rzeczy, sprzęt i kompetencje, faktycznie dotrą do szkół w tym samym czasie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Nie tylko laptopy. Co wchodzi w skład laboratorium AI?
W ramach programu do szkół trafić ma 16 tysięcy pracowni AI oraz pracowni STEM. Za wybór szkół, które otrzymają wsparcie, odpowiadało Ministerstwo Edukacji Narodowej, a sprzętem i infrastrukturą zajmuje się Ministerstwo Cyfryzacji. Każda szkoła dostaje tylko jeden zestaw, a infrastruktura ma obejmować urządzenia ICT przygotowane konkretnie do nauki narzędzi sztucznej inteligencji.
Program „Lekcja:AI” zakłada szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji dla ponad 11 000 nauczycieli szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Nowe technologie mają nie zastępować nauczycieli, lecz wspierać ich w tworzeniu angażujących, interaktywnych lekcji.
Intel współpracuje z MEN przy pilotażach od kilku lat. W ramach inicjatyw „AI for Youth” i „AI for Future Workforce” przeszkolono już ponad 250 nauczycieli i 5000 uczniów. 5000 uczniów. W kraju, gdzie jest kilka milionów uczniów. Mówiąc wprost: to dopiero start.
Cyfrowa dziura, która rośnie jak dług
Tusk wplótł laboratoryjny program w znacznie szerszy kontekst. I ten kontekst jest naprawdę niepokojący, niezależnie od barw politycznych.
Deficyt Polski w handlu produktami cyfrowymi wyniósł w 2025 r. 45 mld zł. W 2016 r. wynosił 9 mld zł. To nie jest statystyka do przemknięcia wzrokiem. To pięciokrotny wzrost w ciągu dekady. Polska coraz szybciej zwiększa import produktów cyfrowych, a prognozy wskazują, że do końca dekady import technologii cyfrowych może przewyższyć łączny import paliw kopalnych.
Mówiąc prościej: zamieniamy zależność od rosyjskiego gazu na zależność od amerykańskich platform i azjatyckich chipów. Czy to lepsza pozycja? Niekoniecznie.
Tusk zapowiedział też „test suwerenności” dla państwowych zakupów IT powyżej 5 mln zł (15 mln zł dla inwestycji infrastrukturalnych), który ma sprawdzać, czy dany projekt pozostawia Polsce kontrolę nad własnymi systemami i danymi.
Pomysł słuszny. Diabeł będzie w szczegółach i w tym, czy urzędnicy zamawiający oprogramowanie będą mieli dość wiedzy technicznej, by test taki przeprowadzić sensownie.
Co nowego mówi podstawa programowa?
Tu jest jeden mały, ale ważny kawałek układanki, o którym mało się mówi przy okazji ogłoszeń o sprzęcie.
- Reforma „Kompas jutra” wchodzi w życie od września 2026 roku, najpierw w przedszkolach i klasach 1 oraz 4 szkoły podstawowej, a w kolejnych latach sukcesywnie w pozostałych klasach.
- Nowa podstawa programowa jawnie odnosi się do sztucznej inteligencji i kompetencji cyfrowych. W ramach edukacji medialnej uczniowie mają uczyć się krytycznego korzystania z przekazów medialnych, rozpoznawania manipulacji i fałszu, w tym treści generowanych przez AI.
- Dla nauczycieli oznacza to, że umiejętność pracy z AI nie jest już opcjonalna, staje się częścią oczekiwań systemowych.
To jest zmiana jakościowa. Nie „AI na lekcji informatyki”. AI jako temat przekrojowy, dotykający krytycznego myślenia, mediów, obywatelskości. Jeśli podstawa programowa jest szczera w swoich założeniach, a nie tylko dokumentem na papierze, to mamy do czynienia z prawdziwą reformą. Nie tylko zakupem sprzętu.
Sprzęt dotrze w lipcu. A reszta?
Tusk powiedział podczas kongresu, że „nasze dzieci powinny mieć poczucie, że te narzędzia są w zasięgu ich ręki”. Zgadza się. Ale narzędzie w ręku bez wiedzy, jak z niego korzystać, to po prostu drogi gadżet.
Badania Digital Poland pokazują, że 56 procent Polaków uznaje suwerenność technologiczną za priorytet, a 71 procent deklaruje gotowość ponoszenia wyższych kosztów za rozwiązania lokalne. Polacy rozumieją, że jest problem. Rząd też zaczyna to rozumieć. Pytanie, czy legislacja i budżety nadążą za tempem, w jakim AI zmienia rzeczywistość.
Bo AI nie poczeka na zakończenie przetargu na szkolenia.

Jeden komentarz
TO BARDZO NIEDOBRZE bo ludzie wreszcie zaczną rozpoznawać kłamstwa i manipulacje rządu oraz rozkradanie publicznych pieniędzy ale dalej kary więzienia nie będą za tym szły bo policja i sądy dalej pozostaną komunistyczne