Pełnomocniczka rządu do spraw promocji marki Polska powiedziała w czwartek 20 sierpnia na antenie Polsat News, że dokument, który od rana krążył po sieci, nigdy nie powinien trafić do przestrzeni publicznej. Dodała też zdanie, które zamyka dyskusję o tym, czy tekst pisała maszyna: „biję się w pierś, wykorzystywałam AI”.
Kluczowe fakty:
- Pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polska przyznała na antenie Polsat News, że przy tworzeniu raportu wykorzystywała sztuczną inteligencję. Dokument, za który Ministerstwo Sportu i Turystyki miało zapłacić 200 tysięcy złotych w ramach zadania publicznego, trafił do przestrzeni publicznej, wywołując publiczną debatę.
- W raporcie stwierdzono poważne błędy w numeracji przypisów – po numerze 3 pojawiają się kolejno numery 41, 517, 105, a dalej m.in. 1712 i 2013, przy czym część przypisów nie ma żadnej treści. Bibliografia zawiera pozycje bez daty, w tym oficjalne statystyki Ministerstwa Sportu i Turystyki oznaczone jako „(n.d.)".
- Dokument zawiera błędy geograficzne – Katowice zostały opisane jako leżące w „północnym centrum", a Wrocław jako miasto „północno-zachodnie" Polski, podczas gdy oba miasta faktycznie leżą w innych częściach kraju.
Sprawę uruchomił Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego, serią wpisów na X (twitter.com/MeitzPL). Zaczął od pytania, czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło dwieście tysięcy złotych w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Do wieczora wątek obrósł kilkunastoma komentarzami, a dokument przeczytało więcej osób niż przez osiem miesięcy od jego publikacji.
Pobrałem plik ze strony Fundacji Marka Polska Think Tank i przejrzałem go w całości. Wnioski poniżej opieram na tym, co w nim faktycznie jest, nie na cudzych zrzutach ekranu.
Przypisy o numerach 1712, 1812 i 2013
Numeracja przypisów rozpada się mniej więcej od trzeciej strony. Po przypisie oznaczonym jako 3 pojawia się 41, potem 517, dalej 105, 116, 127, 138, a w okolicach opisu polskiego ekosystemu startupowego czytelnik dostaje odnośniki 1712, 1812, 1912 i 2013. Część numerów wisi w tekście bez żadnej treści przypisu pod spodem. Bibliografia na końcu zawiera pozycje opisane jako „(n.d.)”, czyli bez daty, w tym „Ministerstwo Sportu i Turystyki. (n.d.). Statystyki turystyczne”.
To nie jest błąd składu. Tak wygląda dokument, w którym ktoś sklejał fragmenty z różnych generowanych partii i nie przeszedł potem przez całość redakcyjnie.
Katowice w północnym centrum, Wrocław na północnym zachodzie
Lista rzeczy, które w raporcie o tożsamości Polaków po prostu nie mogą się znaleźć, jest długa. Wybrałem te, które sprawdziłem osobiście w pliku:
- Opis lokalizacji badań fokusowych: „Olsztyn (północny wschód), Szczecin (zachód), Katowice (północne centrum) oraz Wrocław (północny zachód)”. Dwa z czterech miast leżą gdzie indziej, niż twierdzi dokument.
- „NAGRODY NOBLA: 5 Polaków”. Polskich noblistów jest siedmioro.
- Młode pokolenie opisane jako mówiące płynnie po angielsku w 95 procentach, „nierzadko dodatkowo w niemieckim, francuskim czy mandaryńskim”.
- Wśród walorów przyrodniczych: „Polskie płaskiz”. Wśród kulinarnych: „Chleb żytni, tradycyjna chlebowość”.
- Archetyp Matki Polki opisany jako „Archetyp OPIEKUNKI i GUARDIANKI”.
- Nieprzetłumaczone wtręty w środku polskich zdań: „Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”, „kraje wykazujące WYSOKĄ REZILIENCE”, „Szwajcaria (8 mln ludzi): jedna z najsilniejszych marek (watches, cheese, banking)”.
- Cytat respondenta: „POTRAFIMY w danej chwili WYMYŚLIĆ KÓŁO”.
Meitz skomentował jeden z tych fragmentów krótko: „Czym jest »despite« w języku polskim, nie wiem. Ale domyślam się, skąd się tu wzięło”.
Siedem warsztatów, pięć miast, trzy miasta
Najpoważniejszy problem nie dotyczy jednak literówek, tylko opisu własnego badania. Strona tytułowa deklaruje „7 warsztatów Design Thinking w 7 różnych miastach Polski”. Rozdział metodologiczny wymienia pięć miast: Olsztyn, Wrocław, Kraków, Gdańsk i Warszawę. Podsumowanie na końcu raportu mówi o „warsztatach Design Thinking w 3 miastach”.
Podobnie z fokusami. W jednym miejscu to „35 osób łącznie (~9 osób w każdej grupie)”, w innym „35 zogniskowanych wywiadów grupowych (FGI)”. Różnica między trzydziestoma pięcioma uczestnikami a trzydziestoma pięcioma sesjami grupowymi to różnica rzędu wielkości w nakładzie pracy.
Zwrócił na to uwagę również Łukasz Olejnik, badacz bezpieczeństwa informacji i prywatności. Napisał, że dokument „często przechodzi od wypowiedzi jednej osoby do twierdzenia o całych narodach, następnie do diagnozy psychologicznej, stamtąd płynnie do zaleceń strategicznych”, a w tekście „są liczby podawane bez źródeł i bardzo daleko idące uogólnienia psychologiczne”.
Logo ministerstwa na okładce, numer umowy na stronie drugiej
Ministerstwo Sportu i Turystyki jeszcze w czwartek po południu oświadczyło na swoim profilu, że „prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki”. Resort dodał, że przedmiotem umowy ze Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy w Polsce było opracowanie „Strategia Marki Polska” wraz z badaniami, konferencją i warsztatami, a rozliczenie przyjęto na poziomie 179 738,19 zł. Napisał także, że nie wpłynęła prośba o użycie logotypu.
Na stronie drugiej pliku widnieje zdanie: „Projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego »Marka Polska, podstrategia turystyczna«, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r.”. Data na okładce: Warszawa, listopad 2025.
Sama Mróz-Gorgoń w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim… a właściwie w „Punkcie Widzenia Jankowskiego” (nagranie dostępne w Polsat News) tłumaczyła, że dokument służył jako „element przejściowy, nic więcej” i był używany wewnętrznie w fundacji wraz z wolontariuszami. „Sztuczna inteligencja potrafi płatać figle, potrafi halucynować, natomiast to, co jest najważniejsze, to merytoryka” powiedziała.
Chcę oddzielić dwie rzeczy, bo w tej sprawie zaczynają się zlewać w jedno.
Korzystanie z modeli językowych przy pisaniu raportu nie jest przestępstwem ani wstydem. Sam używam ich codziennie. Problem zaczyna się w momencie, w którym wynik trafia dalej bez człowieka, który przeczytał go od deski do deski. Dokument, w którym Katowice leżą w północnym centrum kraju, a przypis ma numer 2013, nie przeszedł przez taką lekturę. Ktokolwiek go składał, nie doczytał do końca.
Druga rzecz to obrona przyjęta przez autorkę. „Badania były rzetelne, raport był roboczy” to argument, który może być prawdziwy. Tylko że nie mam jak tego sprawdzić, bo jedyny dokument, który widzę, to ten wadliwy. Jeśli istnieje porządna wersja strategii, najprostszym wyjściem jest ją opublikować. Zaufanie odbudowuje się materiałem, nie oświadczeniem.
I pytanie, które zostaje: ile jeszcze dokumentów tego typu leży w szufladach urzędów i fundacji, których nikt nie przeczytał, bo nikt nie miał powodu?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Deloitte oddał pieniądze, Uniwersytet Wrocławski nie zapłacił
Polska nie jest tu wyjątkiem, ale skala i reakcje bywają różne. W październiku 2025 roku Deloitte Australia zwrócił rządowi federalnemu część wynagrodzenia za raport o systemie świadczeń socjalnych wart 440 tysięcy dolarów australijskich (około 290 tysięcy dolarów amerykańskich). Badacz Uniwersytetu w Sydney Chris Rudge znalazł w liczącym 237 stron dokumencie odwołania do nieistniejących prac naukowych i sfabrykowany cytat z wyroku sądu federalnego. Poprawiona wersja została uzupełniona o informację, że przy jej powstawaniu użyto Azure OpenAI.
W Polsce podobna sprawa wypłynęła już w 2023 roku, gdy Uniwersytet Wrocławski zakwestionował raport zamówiony za 1,1 mln zł u Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, podejrzewając wygenerowanie go przez model językowy. Uczelnia nie zapłaciła, a rok później rektor UJK zwolniła dyscyplinarnie kilkoro pracowników, w tym byłego prorektora odpowiedzialnego za to opracowanie.
Różnica jest taka, że w obu tamtych przypadkach zamawiający miał czym się zasłonić: umową, komisją, procedurą odbioru. Tutaj resort twierdzi, że dokument w ogóle nie był częścią umowy, a dokument twierdzi coś przeciwnego.
Czego brakuje polskim urzędom, a nie brakuje australijskim
Poprawiony raport Deloitte zawiera ujawnienie, jakiego narzędzia użyto i na jakim etapie. To jest cała sztuczka. Nie zakaz, tylko obowiązek powiedzenia wprost.
Polska administracja takiego standardu nie ma. Nie istnieje wzór klauzuli, którą wykonawca zadania publicznego musiałby umieścić w dokumencie, informując, czy i gdzie korzystał z modelu językowego. Nie ma też procedury odbioru, która weryfikowałaby przypisy i bibliografię w opracowaniach kupowanych za publiczne pieniądze. AI Act nakłada obowiązki oznaczania treści generowanych, ale dotyczy przede wszystkim dostawców i wdrażających systemy, a nie fundacji, która pisze raport dla ministerstwa.
Z naszego badania „Polska firma w erze AI 2026” wynika, że najczęściej wymienianą obawą Polaków wobec sztucznej inteligencji jest niekontrolowane wykorzystanie danych osobowych, a tuż za nią dezinformacja. Sprawa raportu o marce Polska pokazuje trzecie ryzyko, o którym mówi się rzadziej: dokument urzędowy, który wygląda jak ekspertyza, kosztuje jak ekspertyza i trafia do obiegu jak ekspertyza, a w środku ma treść, której nikt nie zweryfikował.
Najsmutniejszy fragment całej historii jest taki, że sam raport stawia diagnozę, którą właśnie zilustrował. Pisze o „chaosie systemowym” i o kraju, który „przepala swój potencjał, bo nie umie markować swoich produktów”. Trudno o lepszy dowód.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz lektury pierwotnego dokumentu, czyli raportu „Polaków Portret Własny” opublikowanego przez Fundację Marka Polska Think Tank z listopada 2025 roku, a także serii wpisów Sebastiana Meitza na platformie X z 20 sierpnia 2026 roku. Kontekst międzynarodowy oparto na relacji Associated Press o zwrocie części wynagrodzenia przez Deloitte Australia z października 2025 roku. Wypowiedzi Barbary Mróz-Gorgoń pochodzą z audycji „Punkt Widzenia Jankowskiego” w Polsat News oraz z depeszy PAP, stanowisko Ministerstwa Sportu i Turystyki z oficjalnego profilu resortu, komentarz Łukasza Olejnika z jego wpisów w mediach społecznościowych przytoczonych przez PAP. Korzystałem także z materiałów TVN24, Wirtualnej Polski, Interii i Radia Kielce. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych ustaleń w sprawie raportu o marce Polska i rozliczenia zadania publicznego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
