Przez kilka tygodni 25-letni Darren Zhou opisywał ChatGPT, jak zamierza zabić swoją byłą dziewczynę. OpenAI przeczytało te rozmowy i wysłało zgłoszenie do FBI, a dwa miesiące zapisów czatu trafiły do biura szeryfa hrabstwa Palm Beach.
Kluczowe fakty:
- 25-letni Darren Zhou, analityk Goldman Sachs z Florydy, przez kilka tygodni opisywał ChatGPT szczegółowe plany zabójstwa swojej byłej dziewczyny, w tym zakup karabinu na wzór AR-15, pistoletu Glock i strzelby kalibru 12.
- OpenAI samodzielnie zgłosiło sprawę do FBI, przekazując dwumiesięczne logi rozmów biuru szeryfa hrabstwa Palm Beach – to jeden z pierwszych udokumentowanych przypadków, gdy firma podjęła taką inicjatywę przed popełnieniem przestępstwa.
- Zgodnie z zasadami OpenAI, niewielki zespół pracowników może przeglądać rozmowy użytkowników, jeśli systemy wykryją sygnały świadczące o planowaniu skrzywdzenia innych osób, a w poważnych przypadkach firma przekazuje informacje organom ścigania.
Sprawę opisała 14 sierpnia Hannah Phillips z „Palm Beach Post”, korzystając z akt sądowych. To jeden z pierwszych udokumentowanych przypadków, w których firma od chatbota sama wyszła z inicjatywą i powiadomiła organy ścigania o użytkowniku, zanim ten cokolwiek zrobił.
Marzec 2026: rozstanie, potem groźby
Zhou mieszkał w South Palm Beach na Florydzie i pracował jako analityk finansowy w Goldman Sachs. W marcu zaczął rozmawiać z ChatGPT o rozstaniu z dziewczyną, z którą był przez pół roku. Najpierw opisywał jej zainteresowania, miejsca, w których bywała, swoją zazdrość o mężczyzn z jej otoczenia i chęć powrotu do związku.
Potem ton się zmienił. „Zabiję ją do końca tego miesiąca” / „I’m gonna kill her by the end of this month” napisał chatbotowi, co zachowały akta sprawy. Dodał, że jeśli on nie może jej mieć, to nikt inny nie będzie mógł.
Kolejne rozmowy dotyczyły już gwałtu, zabójstwa i zabójstwa połączonego z samobójstwem. Według relacji Cybernews, opartej na tych samych aktach, Zhou informował ChatGPT o zakupie karabinu na wzór AR-15, pistoletu Glock i strzelby kalibru 12. Miał też wysłać byłej partnerce zdjęcia broni, opasek zaciskowych i lateksowych rękawiczek.
Zasady OpenAI przewidują, że niewielki zespół ludzi może przejrzeć rozmowy użytkownika, jeśli systemy wykryją, że planuje on skrzywdzenie innych osób. W poważnych przypadkach firma przekazuje sygnał organom ścigania. Tak było tym razem.
Dwa miesiące logów i wizyta funkcjonariuszy
W maju agenci federalni przekazali biuru szeryfa hrabstwa Palm Beach zapisy z dwóch miesięcy. Do tego czasu groźby Zhou obejmowały już także rodzinę kobiety.
Funkcjonariusz, który je przeanalizował, dostał wyłącznie wiadomości mężczyzny, bez odpowiedzi ChatGPT. Jego ocena była jednoznaczna: to nie były przypadkowe wyładowania emocji, tylko powtarzalny wzorzec przygotowań.
Policjanci pojechali sprawdzić, co dzieje się z 21-latką z Lake Worth Beach. Powiedziała im, że zerwała z Zhou z powodu jego nieprzewidywalnego, zazdrosnego i kontrolującego zachowania, i że zrobiła to przez telefon, bo bała się jego reakcji. Od tamtej pory dzwonił i pisał do niej z numerów generowanych przez aplikacje, wypytywał o komentarze pod jej filmami na TikToku, ignorował prośby o zaprzestanie kontaktu. Ona zapisywała zrzuty ekranu.
Ciekawy jest jeden szczegół. Zhou skarżył się chatbotowi, że kobieta nie odbiera jego gróźb. Mylił się. Ona właśnie budowała materiał dowodowy, który trafił potem do śledczych.
Osiem lat dozoru zamiast dwudziestu pięciu lat więzienia
Zhou został zatrzymany w maju. W areszcie hrabstwa spędził dwa dni, po czym wpłacił 100 tysięcy dolarów kaucji. W czerwcu prokurator Ana Cuskova postawiła mu trzy zarzuty: kwalifikowanego nękania, pisemnych gróźb zabójstwa oraz nielegalnego użycia telefonu. Łącznie groziło mu do 25 lat pozbawienia wolności.
13 sierpnia przyznał się do wszystkich trzech w ramach ugody. Sędzia Scott Suskauer powiedział z ławy, że zaakceptował ją tylko dlatego, że zgodziła się na nią pokrzywdzona. Zwrócił też uwagę na to, że Zhou ukończył Northeastern University w Bostonie z wyróżnieniem magna cum laude i nie był wcześniej karany.
Wyrok wygląda tak:
- osiem lat dozoru zamiast więzienia,
- odstąpienie od formalnego skazania, co oznacza brak wpisu o przestępstwie w rejestrze,
- elektroniczna opaska na kostce przez pierwsze dwa lata z ośmiu,
- badanie psychiatryczne,
- program interwencyjny dla sprawców przemocy.
Goldman Sachs potwierdził redakcji Futurism, że zwolnił Zhou na początku czerwca, po tym jak dowiedział się o sprawie.
Tumbler Ridge, czyli dlaczego OpenAI tym razem zadzwoniło
Żeby zrozumieć, dlaczego firma w ogóle sięgnęła po telefon, trzeba cofnąć się do lutego. 10 lutego 2026 roku w Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej zginęło osiem osób, w tym pięcioro dzieci i nauczyciel. Sprawczynią była 18-letnia Jesse Van Rootselaar.
Osiem miesięcy wcześniej, w czerwcu 2025 roku, automatyczne systemy OpenAI oznaczyły jej konto za treści dotyczące planowania przemocy z użyciem broni. Sprawa trafiła do zespołu zajmującego się użytkownikami, którzy mogą skrzywdzić innych. Część pracowników rekomendowała powiadomienie kanadyjskiej policji. Kierownictwo firmy uznało, że rozmowy nie spełniają progu „bezpośredniego i wiarygodnego” ryzyka, i poprzestało na zablokowaniu konta. Po ataku okazało się, że Van Rootselaar założyła drugie i rozmawiała dalej.
23 kwietnia Sam Altman opublikował list do mieszkańców miasteczka. „Jest mi bardzo przykro, że nie powiadomiliśmy organów ścigania o koncie zablokowanym w czerwcu” / „I am deeply sorry that we did not alert law enforcement to the account that was banned in June” napisał. Firma obniżyła próg zgłaszania i nawiązała kontakt z RCMP. W blogowym wpisie doprecyzowała zasadę: „Gdy rozmowy wskazują na bezpośrednie i wiarygodne ryzyko wyrządzenia krzywdy innym, powiadamiamy organy ścigania” / „When conversations indicate an imminent and credible risk of harm to others, we notify law enforcement.”
Rodziny ofiar pozwały OpenAI i Altmana w kwietniu. W lipcu do pozwu szykowała się także prowincja Kolumbia Brytyjska. Równolegle biegnie kilkanaście spraw dotyczących wpływu ChatGPT na psychikę użytkowników, o czym pisaliśmy w tekście o pozwach związanych z psychozą. Sprawa Zhou jest więc odwrotnością Tumbler Ridge. Ten sam mechanizm, inna decyzja.
Mam z tą historią kłopot i nie zamierzam udawać, że go nie mam. Z jednej strony 21-letnia kobieta prawdopodobnie żyje dlatego, że ktoś w San Francisco przeczytał cudzą rozmowę i podniósł alarm. Trudno się z tego nie cieszyć.
Z drugiej strony właśnie dowiedzieliśmy się czegoś, o czym większość użytkowników nie ma pojęcia. Rozmowa z chatbotem nie jest rozmową z narzędziem. Jest rozmową w pokoju, w którym za lustrem weneckim może siedzieć człowiek, a decyzja o tym, kiedy on tam wejdzie, należy do prywatnej firmy z Kalifornii. W lutym próg był za wysoki i zginęło osiem osób. W maju próg był niższy i wyszło dobrze. Ale próg nadal ustala firma, nie prawo, i może go zmienić w każdą stronę bez pytania kogokolwiek o zdanie.
Pytam więc o rzecz prostą: kto skontroluje tę decyzję, gdy zapadnie błędnie w drugą stronę? Gdy do drzwi zapuka policja wezwana przez model, który źle odczytał czarny humor, scenariusz filmowy albo terapeutyczne wyrzucenie z siebie złości? Nie znam odpowiedzi. Podejrzewam, że OpenAI też jej nie zna.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skala problemu rośnie szybciej niż zasady
Liczba zgłoszonych incydentów bezpieczeństwa związanych z AI wzrosła ze 149 w 2023 roku do 233 w 2024, czyli o 56 procent, jak przypomina The Next Web. Dane za 2025 i 2026 rok będą wyraźnie wyższe. Na Florydzie toczy się pierwsze w USA śledztwo karne wobec firmy AI, dotyczące roli ChatGPT w masowej strzelaninie na Uniwersytecie Stanu Floryda.
Zapisy rozmów z chatbotami pojawiają się w amerykańskich sądach coraz częściej. Znacznie rzadziej zdarza się to, co w sprawie Zhou, czyli sytuacja, w której dostawca sam wychodzi z zawiadomieniem. Kanada nie ma przepisu nakazującego firmom AI zgłaszanie wykrytych zagrożeń. Stany Zjednoczone również nie mają.
Jak to wygląda z polskiej perspektywy
W Polsce nie istnieje przepis nakazujący dostawcy modelu językowego powiadomienie policji o groźbach użytkownika. Artykuł 240 kodeksu karnego nakłada obowiązek zawiadomienia na każdego, kto ma wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu, usiłowaniu lub dokonaniu czynów z zamkniętego katalogu, w którym jest zabójstwo z artykułu 148. Ale ani groźba karalna z artykułu 190, ani uporczywe nękanie z artykułu 190a do tego katalogu nie należą. Firma technologiczna, która widzi w logach dokładnie to, co widziało OpenAI w marcu, nie ma prawnego obowiązku reakcji.
Może za to zareagować dobrowolnie. RODO daje na to podstawę w artykule 6 ustęp 1 litera d, czyli ochronę żywotnych interesów osoby fizycznej. Ta przesłanka jest wyjątkowa i nie powinna być nadużywana, ale sytuacja, w której ktoś opisuje przygotowania do zabójstwa konkretnej osoby, mieści się w niej bez żadnego naciągania.
Skala zjawiska u nas nie jest mała. W 2024 roku polskie sądy rejonowe osądziły 2074 osoby oskarżone o czyny z artykułu 190a, z czego skazano 1771. Zdecydowana większość spraw dotyczyła uporczywego nękania. Jednocześnie ogromna część nękania odbywa się dziś przez telefon i aplikacje, a więc zostawia ślad cyfrowy. Pytanie, kto ten ślad ogląda i co z nim robi, przestaje być teoretyczne.
Polskie ofiary stalkingu nadal muszą same zbierać zrzuty ekranu, tak jak zrobiła to 21-latka z Lake Worth Beach. Różnica polega na tym, że jej pomógł ktoś, kogo o pomoc nie prosiła.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego Palm Beach Post autorstwa Hannah Phillips z dnia 14.08.2026, a także relacji Futurism z 14.08.2026 i NPR z 29.04.2026 w sprawie Tumbler Ridge. Wykorzystano również ustalenia Cybernews, The Next Web, CNN i Al Jazeera. Dane o polskich statystykach dotyczących artykułu 190a kodeksu karnego pochodzą z Ministerstwa Sprawiedliwości, w opracowaniu stalking.com.pl. Cytaty Darrena Zhou i Sama Altmana zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o zasadach zgłaszania zagrożeń przez dostawców modeli AI.
