Czterech na pięciu inwestorów z pokolenia Z korzysta ze sztucznej inteligencji przy decyzjach o lokowaniu oszczędności, a prawie sześciu na dziesięciu byłoby gotowych oddać algorytmowi wybór konkretnych aktywów. Nowe dane londyńskiej agencji badawczej Opinium, opisane 23 lipca przez TechRadar Pro, pokazują rozjazd pokoleniowy, jakiego rynek doradztwa finansowego nie widział od czasu upowszechnienia bankowości mobilnej.
Kluczowe fakty:
- Według badania londyńskiej agencji Opinium, 80% inwestorów z pokolenia Z korzysta ze sztucznej inteligencji przy szukaniu wskazówek inwestycyjnych, podczas gdy wśród baby boomersów odsetek ten wynosi zaledwie 17%.
- 58% młodych inwestorów zadeklarowało gotowość do korzystania z AI przy podejmowaniu decyzji o alokacji kapitału, a główne powody adopcji to brak opłat (43%) oraz szybkość i wygoda (41%).
- 38% inwestujących kobiet przyznało, że czuje się swobodniej, zadając pytania finansowe maszynie niż człowiekowi – wśród mężczyzn odsetek ten wyniósł 27%.
Osiemdziesiąt procent kontra siedemnaście
Sama proporcja robi wrażenie mocniej niż jakikolwiek komentarz. Osiemdziesiąt procent inwestorów z pokolenia Z sięga po AI, gdy szuka wskazówek inwestycyjnych. Wśród pokolenia X jest to 47 procent, a wśród baby boomersów zaledwie 17 procent. Rozpiętość między najmłodszą a najstarszą grupą wynosi więc ponad sześćdziesiąt punktów procentowych.
Ale to nie ta liczba powinna spędzać sen z powiek nadzorcom. Znacznie ciekawszy jest inny wynik: 58 procent młodych inwestorów zadeklarowało, że prawdopodobnie skorzystaliby ze sztucznej inteligencji przy podejmowaniu decyzji, gdzie ulokować pieniądze. Nie chodzi już o tłumaczenie pojęć albo streszczanie raportu spółki. Chodzi o alokację kapitału.
Powód, dla którego młodzi w ogóle zaczęli używać tych narzędzi, jest zaskakująco prozaiczny. Czterdzieści trzy procent wskazało, że przyciągnął ich brak opłat. Czterdzieści jeden procent doceniło szybkość i wygodę. Model językowy nie każe umawiać się na spotkanie, nie wystawia faktury za godzinę konsultacji i nie robi zdziwionej miny, gdy ktoś pyta, czym różni się ETF od funduszu inwestycyjnego.
Ten ostatni element wychodzi w danych osobno i wart jest zatrzymania. Trzydzieści osiem procent inwestujących kobiet przyznało, że czuje się swobodniej, zadając pytanie maszynie niż człowiekowi. Wśród mężczyzn odsetek ten wyniósł 27 procent. Opinium interpretuje to jako efekt zniesienia bariery wstydu przy pytaniach podstawowych. Trudno się z tą interpretacją nie zgodzić.
Zaufanie rośnie dopiero po pierwszym kontakcie
Badanie mierzy też nieufność. Wśród pokolenia Z 29 procent nie ufa informacjom generowanym przez AI. W całej populacji inwestorów jest to 49 procent. Różnica jest znacząca, ale ciekawsze jest to, co dzieje się po użyciu narzędzia: wśród osób, które faktycznie z niego korzystały, zaufanie sięga 72 procent.
Sam nie wiem, czy to dobra wiadomość. Można ją czytać jako dowód, że narzędzia sprawdzają się w praktyce lepiej, niż sugerują uprzedzenia. Można ją też czytać jako opis mechanizmu, w którym płynność językowa modelu zostaje pomylona z jego rzetelnością. Model, który odpowiada gładko, brzmi kompetentnie niezależnie od tego, czy ma rację.
Użytkownicy mają zresztą własną listę warunków, które musiałyby zostać spełnione, żeby zaufali maszynie w sprawach pieniędzy:
- dowody na to, że informacja jest dokładna i aktualna (28 proc.),
- możliwość porównania jej z danymi z innych miejsc (25 proc.),
- przejrzystość co do wykorzystanych źródeł (23 proc.).
James Nicandrou, Associate Director w Opinium, ujął to w komentarzu do badania krótko: „Zaufanie wciąż opiera się na przejrzystości” / „Trust still depends on transparency”. I dodał: „Inwestorzy chcą mieć pewność, że informacja jest dokładna i łatwa do zweryfikowania” / „Investors want to know that information is accurate and easy to verify”. W jego ocenie wraz z upowszechnieniem AI w decyzjach finansowych czytelne zabezpieczenia i drogowskazy staną się rozstrzygające dla tego, czy ludzie będą korzystać z tych narzędzi odpowiedzialnie.
Obserwuję ten temat od kilkunastu miesięcy i wciąż nie potrafię zdecydować, po której stronie stanąć. Z jednej strony dostęp do wiedzy finansowej rzeczywiście się zdemokratyzował. Dwudziestolatek, którego nie stać na doradcę i który nie ma w rodzinie nikogo, kto wytłumaczyłby mu, czym jest rachunek maklerski, dostał darmowego korepetytora dostępnego o trzeciej w nocy. To realna zmiana i nie zamierzam jej lekceważyć.
Z drugiej strony te 58 procent gotowych oddać modelowi decyzję o alokacji budzi mój niepokój. Bo doradca finansowy odpowiada przed nadzorcą, ma licencję, ubezpieczenie i procedurę reklamacyjną. Czatbot nie odpowiada przed nikim. Kiedy pomyli się co do struktury opłat funduszu albo wymyśli nieistniejącą historyczną stopę zwrotu, nie ma komu wysłać skargi.
Pytanie, które chciałbym postawić, brzmi tak: czy branża finansowa zamierza z tym cokolwiek zrobić, czy poczeka, aż zrobi to za nią pierwszy głośny proces sądowy? Bo scenariusz drugi wydaje mi się dziś bardziej prawdopodobny.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Małe firmy pytają czatbota, zanim zadzwonią do księgowego
Zjawisko nie kończy się na inwestorach detalicznych. W badaniu 500 brytyjskich małych i średnich firm, zleconym przez Ravical i opisanym w czerwcu, 70 procent respondentów przyznało, że często lub zawsze działa na podstawie wygenerowanych przez AI porad finansowych, podatkowych lub biznesowych, zanim skonsultuje je z księgowym. Tylko 5 procent robi to rzadko albo wcale.
Księgowy przestaje być pierwszym punktem kontaktu, a staje się warstwą weryfikującą. Jego rola przesuwa się z „powiedz mi, co zrobić” na „sprawdź, czy to, co już wiem, ma sens”. Joris Van Der Gucht, prezes Ravical, opisał tę zmianę bez owijania w bawełnę: „Stajesz się drugą opinią i musisz być lepszy oraz szybszy niż narzędzie, z którego klient już skorzystał” / „You become the second opinion, and you have to be better and faster than the tool the client already used”.
Reszta danych z tego badania układa się w spójny obraz. Dziewięćdziesiąt jeden procent szefów firm rozważało w ostatnim roku zmianę księgowego, przy czym powodem nie była cena, tylko brak proaktywności. Dziewięćdziesiąt dwa procent zapłaciłoby więcej za usługę wyższej jakości. Dziewięćdziesiąt procent uważa, że prace zgodnościowe da się w najbliższych latach w dużej mierze zautomatyzować, a 35 procent sądzi, że to już się stało. Instytut ICAEW w swoim badaniu ustalił z kolei, że 85 procent księgowych jest gotowych używać AI, a 79 procent widzi swoją przyszłą rolę jako „strażników danych” weryfikujących wyniki modeli.
Podobny kierunek pokazują dane zebrane przez Yonder na zlecenie brytyjskiego FCA. Siedemdziesiąt dwa procent badanych konsumentów używa AI do streszczania i objaśniania informacji, a 61 procent prosi ją o zasugerowanie konkretnych działań. Wcześniejsze badanie Freetrade dodaje do tego tło, które wyjaśnia całą resztę: 91 procent respondentów deklarowało brak pewności siebie w inwestowaniu.
Ludzie nie uciekają do AI dlatego, że jej ufają. Uciekają, bo nie mają dokąd pójść.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Polski rynek jest w tej samej fali, choć na innym etapie. Ogólnopolskie Badanie Inwestorów 2025, przeprowadzone przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, pokazało rok rekordów: w bankach i biurach maklerskich przybyło ponad 240 tysięcy nowych rachunków papierów wartościowych, blisko 10 procent badanych deklarowało portfele o wartości powyżej miliona złotych, a 31 procent inwestowało w kryptowaluty. ETF-y ma w portfelu już dwie trzecie badanych. Do rynku napłynęła fala nowych, młodszych uczestników, którzy uczą się inwestowania na własną rękę.
Regulacyjnie sytuacja jest bardziej mętna, niż mogłoby się wydawać. Samodzielne korzystanie z modelu językowego do własnej analizy nie jest doradztwem inwestycyjnym w rozumieniu przepisów, bo doradztwo to rekomendacja przygotowana przez licencjonowany podmiot na podstawie indywidualnej sytuacji klienta. Czyli nikt tu niczego nie łamie. Tyle że nikt też za nic nie odpowiada.
KNF w materiałach edukacyjnych przygotowanych na Światowy Tydzień Inwestora ostrzega, żeby traktować narzędzia AI wyłącznie jako uzupełnienie analizy, i wprost wskazuje ryzyko halucynacji, czyli odpowiedzi, które wyglądają na oparte na faktach, a w rzeczywistości wprowadzają w błąd. Wykorzystanie sztucznej inteligencji znalazło się też wśród priorytetów nadzorczych UKNF na 2026 rok, obok odporności cyfrowej sektora finansowego.
Osobna sprawa to kalendarz AI Act, który w ostatnich tygodniach się przesunął. Rada UE 29 czerwca zatwierdziła pakiet Digital Omnibus, który przenosi obowiązki dla samodzielnych systemów wysokiego ryzyka z Aneksu III, a więc również dla scoringu kredytowego, z 2 sierpnia 2026 na 2 grudnia 2027. Systemy wbudowane w produkty regulowane dostały czas do 2 sierpnia 2028. Data 2 sierpnia 2026 nie znika jednak z kalendarza: zaczynają wtedy obowiązywać wymogi przejrzystości z artykułu 50, w tym obowiązek poinformowania użytkownika, że rozmawia z maszyną, oraz oznaczania treści wygenerowanych przez AI.
Dla polskich domów maklerskich, banków i fintechów oznacza to konkretną decyzję do podjęcia w najbliższych miesiącach. Klienci już korzystają z modeli językowych przy decyzjach o pieniądzach, tylko robią to poza infrastrukturą instytucji, bez śladu audytowego i bez jakiegokolwiek nadzoru. Instytucja finansowa może to zignorować albo wciągnąć do własnego środowiska, gdzie da się przynajmniej podać źródła, zapisać przebieg rozmowy i postawić granicę między objaśnieniem a rekomendacją. Pierwsze podejście jest tańsze. Drugie prędzej czy później okaże się konieczne.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym relacji TechRadar Pro z 23.07.2026 opisującej dane agencji Opinium, badania Yonder dla FCA, komunikatu Rady Unii Europejskiej z 29.06.2026 w sprawie pakietu Digital Omnibus, raportu Ravical o brytyjskim sektorze MŚP, badania ICAEW dotyczącego zawodu księgowego oraz materiałów edukacyjnych i priorytetów nadzorczych Urzędu KNF na 2026 rok. Polski kontekst rynkowy oparto na wynikach Ogólnopolskiego Badania Inwestorów 2025 Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Cytaty Jamesa Nicandrou (Associate Director, Opinium) oraz Jorisa Van Der Guchta (prezes Ravical) zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o korzystaniu ze sztucznej inteligencji przy decyzjach inwestycyjnych.
