Meta wypuściła w czwartek reklamę, która ma przekonać widzów, że sztuczna inteligencja nikogo nie zostawi w tyle. W tle leci utwór Davida Bowiego o tym, jak ludzkość dowiaduje się, że zostało jej pięć lat życia.
Kluczowe fakty:
- Meta opublikowała reklamę promującą optymistyczną wizję AI, w której przekonuje, że „przyszłość jest dla wszystkich" – spot ukazał się na profilu Marka Zuckerberga na Facebooku.
- W tle reklamy wykorzystano utwór „Five Years" Davida Bowiego z 1972 roku, którego tekst opisuje reakcję ludzkości na wiadomość o tym, że Ziemia umrze za pięć lat.
- Fragment piosenki użyty w spocie, wyjęty z oryginalnego kontekstu, brzmi jak refren o wspólnocie i ludzkości, podczas gdy w rzeczywistości opisuje tłum ogarnięty paniką po usłyszeniu informacji o nadchodzącym końcu świata.
Materiał można obejrzeć na profilu Marka Zuckerberga na Facebooku. Radzę zrobić to z włączonym dźwiękiem, bo cała rzecz sprowadza się właśnie do ścieżki dźwiękowej.
Reklama, która miała uciszyć niepokój
Spot zaczyna się czarno-białym ujęciem oka. Ktoś przewija nagłówki o tym, że AI zabierze nam pracę, odetnie od siebie nawzajem i wywoła globalny kryzys. Lektor odpowiada, że Meta nie zgadza się z tymi przepowiedniami. Obraz przechodzi w kolor, pojawiają się ludzie otwierający oczy i uśmiechający się, para tańcząca na dachu, nastolatki kąpiące się w jeziorze, dziecko biegnące przez pole, przyjaciele witający się po długiej rozłące. Wszystko podane w formie postów z Instagrama.
Zamknięcie jest deklaratywne. „Nazwijcie nas optymistami. Nazwijcie nas marzycielami” / „Call us optimists. Call us dreamers.” Ostatnie zdanie brzmi: „Przyszłość jest dla wszystkich” / „The future is for everyone.”
Zuckerberg opublikował spot z komentarzem, w którym napisał, że wraz z nadejściem kolejnej fali technologicznej firma nadal wierzy, że przyszłość należy do wszystkich, a korzyści z technologii powinny trafić do każdego. Brzmi to jak każde inne oświadczenie prezesa wielkiej platformy. Do momentu, w którym zorientujesz się, co gra pod spodem.
Piosenka jest o wymarciu ludzkości
„Five Years” to utwór otwierający album Davida Bowiego z 1972 roku, koncepcyjną płytę o świecie, który się kończy. Narrator słucha prezentera telewizyjnego, który ze łzami w oczach informuje, że Ziemia umiera i zostało pięć lat. Reszta tekstu to wyliczanka scen paniki na ulicach.
Fragment użyty w reklamie brzmi ciepło i podniośle, bo Bowie wielokrotnie powtarza w nim słowo „people”. Wyjęty z kontekstu działa jak refren o wspólnocie. W kontekście jest opisem tłumu, który właśnie dowiedział się, że umrze.
Amanda Silberling z TechCrunch, która pierwsza opisała tę wpadkę, przeprowadziła zabawny test. Poprosiła brata, analityka blockchain, który nie czyta dla przyjemności, żeby powiedział jej, o czym jest ten kawałek. Odpowiedział, że najpierw pomyślał o zmianach klimatu, potem o apokalipsie zombie, a na końcu o asteroidzie uderzającej w Ziemię. Trafił.
Nie trzeba studiować literatury, żeby to wychwycić. Trzeba tylko posłuchać.
To nie jest pierwszy raz, kiedy branża technologiczna sięga po kulturę, której najwyraźniej nie przeczytała do końca. Oculus rozdawał kiedyś nowym pracownikom „Ready Player One”, powieść o dystopii, w której firma od wirtualnej rzeczywistości przejmuje kontrolę nad światem. Palantir wziął nazwę od kamienia, przez który Sauron szpiegował wrogów. Sam Altman wielokrotnie przywoływał film „Her”, czyli ostrzeżenie przed emocjonalnym uzależnieniem od maszyny. Jest w tym pewna prawidłowość i nie sądzę, żeby chodziło wyłącznie o brak oczytania. Chodzi o przekonanie, że każdy tekst kultury da się przeczytać jako materiał promocyjny, jeśli tylko wyciąć z niego to, co niewygodne. Bawi mnie ta wpadka, ale nie uważam jej za skandal. Uważam ją za symptom. Firma, która wydaje na infrastrukturę AI więcej niż wynosi roczny budżet niejednego państwa, nie potrafi sprawdzić, o czym jest trzyminutowa piosenka sprzed pięćdziesięciu lat. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi inaczej niż w większości komentarzy: czy ktokolwiek w tym łańcuchu decyzyjnym miał w ogóle prawo powiedzieć „chwila, sprawdźmy to”?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Anthropic też ma problem z własnym spotem
Meta nie jest w tej konkurencji sama. Dwa tygodnie wcześniej Anthropic pokazał reklamę, która wywołała podobne reakcje. Lucas Ropek z TechCrunch opisał ją jako materiał otwierający się ujęciem płonącego domu, po którym następują kadry z tłumem obserwowanym przez system rozpoznawania twarzy, bezdomnym śpiącym na ulicy, rzędami nagrobków i robotnikami w kopalni surowców. W tle padają pytania o to, czy AI można zaufać i kto naciśnie hamulec, jeśli będzie trzeba.
Zamysł był czytelny. Anthropic chciał pokazać, że rozumie ryzyko, więc to jemu można powierzyć rozwój technologii. Efekt wyszedł bliżej nastroju „Five Years” niż jakiejkolwiek deklaracji zaufania.
Sam Altman skomentował to na Twitterze krótko: „Myślałem, że to satyra” / „I thought this was satire”, dodając, że szukał w nazwie konta podmienionej literki. Wpis jest tutaj. Przy okazji wrócił też do obiegu klasyczny żart Alexa Blechmana o Torment Nexusie, czyli o firmie technologicznej, która buduje urządzenie z powieści ostrzegającej przed jego zbudowaniem.
Liczby, które tłumaczą całą tę kampanię
Te reklamy nie powstają, bo ktoś ma nadmiar budżetu. Powstają, bo sondaże są fatalne.
Z czerwcowego badania Pew Research Center przeprowadzonego na próbie 5119 dorosłych Amerykanów wynika, że:
- tylko 16 procent uważa, że wpływ AI na społeczeństwo w ciągu najbliższych dwudziestu lat będzie pozytywny
- około 40 procent spodziewa się wpływu negatywnego
- 67 procent nie ma zaufania do amerykańskiego rządu jako regulatora tej technologii
- około 60 procent nie ufa firmom, które AI rozwijają
- wśród osób poniżej trzydziestego roku życia optymistów jest zaledwie 14 procent
- niemal dwie trzecie badanych sądzi, że AI rozwija się zbyt szybko
Najciekawszy jest ten ostatni układ. Korzystanie z chatbotów rośnie, ChatGPT dotarł już do 44 procent dorosłych Amerykanów, ale zaufanie stoi w miejscu. Ludzie używają narzędzi, których się boją.
Po drugiej stronie są pieniądze. Meta podniosła w kwietniu prognozę nakładów inwestycyjnych na 2026 rok do przedziału od 125 do 145 miliardów dolarów, wobec wcześniejszych 115 do 135 miliardów. W 2025 roku firma wydała 72,2 miliarda. Mowa więc o podwojeniu skali w ciągu roku, głównie na centra danych i Meta Superintelligence Labs. Reakcja rynku była natychmiastowa, kurs spadł po sesji o ponad 6 procent. Kampania reklamowa o optymizmie jest w tym kontekście po prostu obroną inwestycji.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
W Polsce nastroje są równie chłodne, choć rozkładają się nieco inaczej. Z raportu Future Mind „Jak AI zmienia codzienność Polaków?” wynika, że 72 procent badanych obawia się o prywatność swoich danych, 61 procent widzi w AI zagrożenie dla demokracji przez dezinformację, 59 procent niepokoją zastosowania wojskowe, a 58 procent wzrost cyberprzestępczości. Jednocześnie 55 procent uważa, że technologia pomoże w medycynie, a 48 procent widzi w niej szansę na wzmocnienie konkurencyjności kraju.
Raport Instytutu Badań Pollster „Polacy i AI 2026″ dokłada do tego obraz emocjonalnego rozdarcia. Sztuczną inteligencję za jedno z największych osiągnięć ludzkości uznaje 56 procent respondentów, ale tylko 37 procent cieszy się z życia w epoce AI. Aż 54 procent przyznaje, że straciło zaufanie do informacji znajdowanych w internecie. Z czerwcowego badania CBOS wynika z kolei, że 64 procent Polaków nie skorzystało z narzędzi generatywnej AI w ciągu ostatnich trzech miesięcy.
Dla polskich firm płynie z tego prosty wniosek. Kampanie komunikacyjne oparte na czystym entuzjazmie działają w Polsce jeszcze słabiej niż w Stanach, bo polski odbiorca dokłada do globalnych obaw własny, dobrze ugruntowany lęk przed dezinformacją i utratą kontroli nad danymi. Jeśli firma wdrażająca AI chce mówić do klientów albo do własnych pracowników, lepiej wychodzi na konkrecie niż na obietnicy. Pokazanie, co dokładnie system robi z danymi, kto go nadzoruje i gdzie kończy się jego kompetencja, przekonuje bardziej niż zapewnienie, że przyszłość jest dla wszystkich.
I jeszcze jedna rzecz, o której myślę, patrząc na tę reklamę. Sprawdzajcie licencjonowaną muzykę. Ktoś w Mecie zapłacił spadkobiercom Bowiego za prawo do zilustrowania optymizmu utworem o wymarciu gatunku. Ta faktura kosztowała firmę dodatkowo dzień globalnych żartów.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym tekstu Amandy Silberling w TechCrunch z dnia 23.07.2026, raportu Pew Research Center „Americans and AI 2026″ oraz materiału Fortune o prognozach inwestycyjnych Meta Platforms. Wykorzystano również doniesienia Reuters, CNBC i The Register dotyczące nakładów kapitałowych spółki oraz oryginalny materiał wideo opublikowany na profilu Marka Zuckerberga. Dane o nastrojach w Polsce pochodzą z raportu Future Mind „Jak AI zmienia codzienność Polaków?” cytowanego przez Bankier.pl, raportu Instytutu Badań Pollster „Polacy i AI 2026″ oraz czerwcowego badania CBOS. Cytaty Marka Zuckerberga i Sama Altmana zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany, jeśli Meta odniesie się do wyboru ścieżki dźwiękowej lub wycofa spot z obiegu.
