Emily Olson zarobiła w 2021 roku ponad 40 tysięcy dolarów na akwarelowych portretach psów sprzedawanych na Etsy. Pięć lat później jej sklep jest zamknięty, a w wynikach wyszukiwania jej miejsce zajęły portrety wygenerowane przez sztuczną inteligencję, tańsze o rząd wielkości.
Kluczowe fakty:
- Emily Olson, która w 2021 roku zarobiła ponad 40 tys. dolarów na akwarelowych portretach psów na Etsy, zamknęła sklep po tym, jak jej sprzedaż w kolejnych latach spadła o 30%, a następnie o kolejne 50%, a jej miejsce w wynikach wyszukiwania zajęły tańsze portrety generowane przez AI.
- Etsy zalegalizowało sprzedaż prac tworzonych z użyciem AI w 2024 roku, wymagając jedynie ujawnienia tego faktu w ofercie, jednak platforma nie egzekwuje skutecznie tego obowiązku, co pozwala nieoznaczonym ofertom AI wypychać rękodzieło w dół wyników wyszukiwania.
- Nowa platforma Fybe, będąca rywalem Etsy, rusza dla sprzedawców 1 sierpnia i opiera całą swoją tożsamość na zakazie sprzedaży jakichkolwiek treści tworzonych przez sztuczną inteligencję.
Historia Olson, opisana 21 lipca przez magazyn WIRED, nie jest odosobnionym przypadkiem. Jest raczej ilustracją procesu, który obserwuję na wszystkich dużych platformach handlowych: generatywna AI obniżyła koszt wystawienia oferty niemal do zera, a algorytmy wyszukiwania nie potrafią odróżnić pracy rzemieślnika od pliku wygenerowanego w trzydzieści sekund. Nowy rywal Etsy, platforma Fybe, rusza dla sprzedawców 1 sierpnia i buduje całą swoją tożsamość na jednej obietnicy: żadnej AI, nigdy.
Spadki, których nie da się wytłumaczyć koniunkturą
Olson zaczęła sprzedawać na Etsy w 2017 roku. Prowadziła sklep z Boulder w Kolorado, portrety psów wyceniała między 75 a 300 dolarów, a przy okazji zbudowała kanał na YouTube z 180 tysiącami subskrybentów. W 2022 roku jej sprzedaż spadła o 30 procent. Rok później o kolejne 50 procent. Równolegle zaczęła znajdować kopie własnych prac na Alibaba.
Jeszcze ostrzej wypada relacja Viktora, ilustratora z Wielkiej Brytanii obecnego na platformie od dziesięciu lat. Jego sprzedaż w ciągu ostatniego roku zmalała o 98 procent. Na subreddicie r/EtsyCommunity dziesiątki wątków opisują ten sam mechanizm: oferty tworzone masowo przez AI, nieoznaczone jako takie, wypychające w dół rękodzieło. Nie chodzi wyłącznie o kubki i koszulki. Sprzedawcy wymieniają wzory szydełkowe, akcesoria dla krabów pustelników, a nawet repliki średniowiecznych zbroi.
Etsy dopuściło AI w 2024 roku i do dziś nie umie tego wyegzekwować
Platforma zalegalizowała sprzedaż prac tworzonych z użyciem sztucznej inteligencji dwa lata temu, pod warunkiem ujawnienia tego faktu w ofercie. Zakazała jednocześnie sprzedaży samych promptów i wprowadzania kupujących w błąd opisami. Problem w tym, że reguła bez egzekwowania jest tylko deklaracją. Sprzedawcy skarżą się, że zgłoszenia dotyczące nieoznaczonych ofert AI pozostają bez odpowiedzi.
James Ossman, wiceprezes do spraw operacji klienckich w Etsy, w odpowiedzi na pytania WIRED przyznał, że egzekwowanie standardów przejrzystości jest złożone i firma ma jeszcze dużo do zrobienia. Zaznaczył przy tym, że Etsy pozostaje rynkiem towarów wykonanych, zaprojektowanych, wyselekcjonowanych lub pozyskanych przez prawdziwych ludzi, a AI może być jednym z narzędzi w procesie twórczym sprzedawcy. To stanowisko spójne, tyle że dla ilustratorki, której przychód spadł o 98 procent, kompletnie bezużyteczne.
Fybe stawia na moderację przez ludzi i prowizję niższą niż u konkurenta
Rachel Powell, założycielka Fybe, jest mamą dwójki dzieci z Maine i hafciarką krzyżykową. Platformę zbudowała wokół wąskiej niszy fiber arts: haftu, szydełkowania, dziewiarstwa, koralikarstwa. Każda oferta ma być przed publikacją sprawdzona przez człowieka.
„Kupujący i sprzedający na Etsy są trochę niezadowoleni” / „Both buyers and sellers on Etsy are a little discontented”, powiedziała Powell w rozmowie z WIRED. W wywiadzie dla magazynu CanvasRebel wypowiedziała się dosadniej: „Etsy stało się szambem dropshippingu i AI” / „Etsy has become a drop-shipping and AI cesspool”.
Model biznesowy Fybe wygląda następująco:
- prowizja platformy nie przekracza 5 procent, podczas gdy Etsy pobiera 6,5 procent od transakcji
- brak opłat za wystawienie oferty
- moderatorzy są wynagradzani, a nie pracują wyłącznie społecznie
- zakaz dotyczy zarówno treści generowanych przez AI, jak i dropshippingu
- płatności obsługuje Stripe, cały serwis rozlicza się w dolarach
- dokumentacja projektowa jest jawna, a społeczność zbiera się na Discordzie
Wycena w jednej walucie i wąska specjalizacja to poważne ograniczenia skali. Ale Powell nie buduje drugiego Etsy. Buduje coś, co ma być odwrotnością Etsy.
Nie kupuję narracji o upadku Etsy i nie kupuję też narracji o zbawiennym nowym rywalu. Etsy w pierwszym kwartale 2026 roku zanotowało wzrost sprzedaży, a liczba aktywnych sprzedawców wzrosła po raz pierwszy od wprowadzenia opłaty za założenie sklepu. Firma nie tonie. Ona po prostu przestała być tym, czym była, i wygląda na to, że zaakceptowała tę zamianę jako koszt wzrostu.
Fybe z kolei rusza z prowizją niższą od konkurenta, z płatnymi moderatorami i z obietnicą sprawdzania każdej oferty przez człowieka. Ktoś to musi sfinansować. Przy 5 procentach prowizji i braku opłat za wystawienie oferty ekonomia tego przedsięwzięcia zamyka się dopiero przy dużym wolumenie, a duży wolumen jest dokładnie tym, co niszczy ręczną moderację. Kibicuję i jednocześnie pytam, jak to ma działać przy stu tysiącach ofert.
Pytanie, które naprawdę mnie zajmuje, brzmi inaczej. Czy kupujący są gotowi zapłacić trzykrotność ceny za pewność, że portret psa namalował człowiek? Bo dopóki odpowiedź brzmi „nie za bardzo”, żaden regulamin tego nie zmieni.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Liczby, które komplikują obraz
Etsy nie jest firmą w rozsypce i to jest właśnie najciekawsze w tej sprawie. W pierwszym kwartale 2026 roku sprzedaż brutto na głównym rynku wyniosła 2,46 miliarda dolarów, o 5,5 procent więcej rok do roku. Przychód sięgnął 631 milionów dolarów, a marża EBITDA 29,3 procent. Aplikacja mobilna odpowiada już za 47 procent obrotu i rośnie o 11,2 procent rocznie.
Jednocześnie liczba aktywnych kupujących spadła o 2,1 procent rok do roku, do 86,6 miliona. Wzrost obrotu pochodzi więc nie z nowych klientów, tylko z wyższych wydatków tych, którzy zostali: 122 dolary na kupującego w ujęciu dwunastomiesięcznym, pierwszy wzrost tego wskaźnika od 2022 roku. Cały 2025 rok Etsy zamknęło przychodem 2,8 miliarda dolarów, o 2,7 procent wyższym niż rok wcześniej, przy około 5,6 miliona sprzedawców. Pod koniec 2023 roku firma zwolniła 11 procent zespołu.
Kruti Patel Goyal, która objęła fotel prezesa 1 stycznia 2026 roku, otwarcie stawia na AI: agenty dla kupujących i sprzedających, narzędzia do automatycznego tworzenia ofert, aplikacja Etsy działająca wewnątrz ChatGPT. Firma sprzedała Reverb, a Depop trafia do eBaya za 1,2 miliarda dolarów. Kierunek jest czytelny. Etsy chce być efektywnym rynkiem, a nie kuratorowaną galerią rękodzieła.
Co to oznacza dla polskich twórców
Polski rynek handmade rozdziela się między Etsy, które daje dostęp do klientów zagranicznych, oraz platformy krajowe: Pakamerę, DecoBazaar i Artillo. Do tego dochodzą Allegro, OLX, Vinted i Facebook Marketplace, gdzie autorskie rękodzieło konkuruje z produkcją masową na warunkach ustalanych przez algorytm ceny. Dla twórcy sprzedającego wzory do haftu czy grafiki do druku problem opisany przez WIRED jest już codziennością, bo produkty cyfrowe są pierwszą kategorią, którą generatywna AI zalewa.
Od 2 sierpnia 2026 roku zaczyna obowiązywać artykuł 50 unijnego AI Act, czyli obowiązki przejrzystości dla treści generowanych przez sztuczną inteligencję. To zmienia sytuację polskiego sprzedawcy w sposób, którego amerykańscy twórcy nie mają. Etsy może sobie nie egzekwować własnego regulaminu, ale podmiot działający na terenie Unii i publikujący fotorealistyczne materiały wygenerowane przez AI podlega prawu, a nie polityce platformy. Komisja Europejska opublikowała 10 czerwca finalną wersję Kodeksu postępowania w zakresie przejrzystości treści generowanych przez AI, który wskazuje praktyczny sposób wypełniania tych obowiązków. Przystąpienie do kodeksu jest dobrowolne, sam obowiązek już nie.
Praktycznie oznacza to trzy rzeczy dla osób sprzedających rękodzieło z Polski:
- oferty z grafikami wygenerowanymi przez AI mogą wymagać oznaczenia, jeśli materiał mógłby uchodzić za autentyczny
- zwykła korekta jasności czy kolorystyki zdjęcia produktu takiego obowiązku nie rodzi
- brak oznaczenia to ryzyko sankcji, a nie tylko usunięcia oferty przez moderatora
Osobna kwestia to skala. Przy działalności nierejestrowanej limit przychodu w 2026 roku wynosi 10 813,50 zł kwartalnie, co dla większości polskich rękodzielników wyznacza realny sufit hobbystycznej sprzedaży. Spadek zamówień o 30 czy 50 procent, taki jak u Olson, oznacza w tych warunkach po prostu koniec.
Czy przetrwa rynek dla rzeczy zrobionych ręcznie
Olson przeniosła się na Shopify i przyznała, że tam sprzedaż też rozczarowuje. Własna strona nie daje społeczności ani ruchu, które daje duży rynek. To jest właśnie pułapka, w której siedzą wszyscy zbuntowani sprzedawcy: platforma, którą krytykują, jest jednocześnie źródłem ich klientów.
I jest jeszcze argument, którego nie da się zbić regulaminem. Sztuka jest dobrem luksusowym, a przy niepewnej koniunkturze schodzi z listy wydatków jako jedna z pierwszych. Portret psa za 200 dolarów przegrywa z portretem psa za 12 dolarów nie dlatego, że kupujący nie odróżnia jednego od drugiego. Przegrywa, bo dla większości kupujących ta różnica nie jest warta 188 dolarów.
Fybe rusza 1 sierpnia. Sprawdzę, co zostanie z tej obietnicy za pół roku.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału magazynu WIRED z 21.07.2026, bloga deweloperskiego Fybe z 21.07.2026 oraz raportu kwartalnego Etsy Inc. za I kwartał 2026 złożonego w SEC. Wykorzystano również dane z transkrypcji telekonferencji wynikowej Etsy, wywiad Rachel Powell dla magazynu CanvasRebel, doniesienia Shopifreaks i Digital Commerce 360 oraz opracowania Benchmark.pl. Polski kontekst regulacyjny opracowano na podstawie analiz kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy, publikacji cyberdefence24.pl i Gazety Prawnej. Cytaty Rachel Powell zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Wypowiedź Jamesa Ossmana przekazano w mowie zależnej, ponieważ redakcja nie dysponuje pełnym oryginalnym brzmieniem oświadczenia. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o starcie Fybe i polityce Etsy wobec treści generowanych przez AI.
