Świat AI non-stop generuje nowe zawody. Tym razem oferta pracy jest wyjątkowo niecodzienna – startup Joi AI ogłosił nabór na stanowisko „masturbation consultant”, czyli konsultanta do masturbacji, oferując wynagrodzenie w wysokości 2000 dolarów miesięcznie. Aplikację złożyło już ponad 100 000 osób.
Kluczowe fakty:
- Startup Joi AI ogłosił nabór na stanowisko „masturbation consultant" z wynagrodzeniem 2000 dolarów miesięcznie – firma szuka 10 osób do czterotygodniowego testowania nowej funkcji audio swojej platformy erotycznych chatbotów AI.
- Praca polega na codziennym korzystaniu z aplikacji i dokumentowaniu doświadczeń w tygodniowych raportach; nie wymaga żadnych specjalnych kwalifikacji, a zgłoszenia przyjmowane są przez formularz online.
- W ciągu kilku dni aplikację złożyło ponad 100 000 osób, co zaskoczyło samą firmę – szefowa działu marki Joi AI przyznała, że nie wiedzą, co zrobić z tak ogromną liczbą zgłoszeń.
Czego wymaga praca
Joi AI to przeglądarkowa platforma dla dorosłych, oferująca chatboty AI o charakterze erotycznym – możliwość generowania treści wizualnych, rozmów głosowych i rozbudowanego odgrywania ról. Firma szuka dziesięciu ochotników, którzy przez cztery tygodnie będą testować jej nową funkcję audio, codziennie korzystając z aplikacji i dokumentując swoje doświadczenia w tygodniowych raportach.
Praca nie wymaga żadnych specjalnych kwalifikacji. Aplikacja jest publicznie dostępna – wystarczy wypełnić formularz online. Zgłosić może się każdy.
Sto tysięcy chętnych w kilka dni
Reakcja internetu przeszła najśmielsze oczekiwania firmy. Julie Levin, szefowa działu marki Joi AI, przyznała w rozmowie z Business Insider: „What are we supposed to do with 100,000 applications? / Co mamy zrobić ze 100 000 aplikacji? I should probably call them 'winners,’ because it’s such a competition. / Chyba powinnam ich nazywać 'zwycięzcami’, bo to naprawdę duża konkurencja.”
Ton nadesłanych listów motywacyjnych był, delikatnie mówiąc, oryginalny. Firma pochwaliła się na swoich mediach społecznościowych próbkami otwierających zdań: „this is my calling” (to moje powołanie), „I’ve been training for this my whole life” (całe życie się do tego przygotowywałem), „my therapist said I needed a hobby” (terapeuta powiedział, że potrzebuję hobby) i moje ulubione – „I applied on behalf of my husband” (wysłałam w imieniu mojego męża).
top 5 cover letter openings we received
1. this is my calling
2. i've been training for this my whole life
3. my therapist said i needed a hobby
4. i applied on behalf of my husband
5. dear Joi, i love youthe bar has been raised
— Joi AI (@joi___ai) May 28, 2026
Na portalu X szybko pojawiły się komentarze z przymrużeniem oka. Jeden z użytkowników podsumował sytuację krótko: „Time to go pro. Ready to contribute extensive data, repeatedly, for science. / Czas przejść na zawodowstwo. Jestem gotowy wnieść rozległy wkład w naukę, wielokrotnie.”
Applied. Been a cum-munity volunteer for too long. Time to go pro. Ready to contribute extensive data, repeatedly, for science. Just promise I’m not going to end up like Joaquin Phoenix in “Her,” crying while my instructor is out there bringing Joi to other users.
— QuietCraving (@QuietCraving) May 28, 2026
Komentarz Redaktora Naczelnego
Rozśmiesza mnie to ogłoszenie – i rozumiem, dlaczego internet eksplodował. Ale za tą nieco absurdalną historią kryje się całkiem poważne pytanie o to, jak właściwie powinno wyglądać testowanie treści AI dla dorosłych. Ktoś musi to robić – i lepiej, żeby robił to świadomie, za wynagrodzeniem i w ramach jasno określonej metodologii, niż żeby firmy zbierały dane użytkowników bez ich pełnej wiedzy. Z drugiej strony – 100 000 aplikacji w kilka dni pokazuje, jak głęboko niezaspokojona jest potrzeba bliskości i intymności, nawet jeśli ma ona charakter czysto cyfrowy. Czy to objaw samotności czy po prostu ciekawości technologicznej? Pewnie jednego i drugiego. I właśnie to powinno nas bardziej interesować niż żarty z ogłoszenia.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Cały rynek rośnie w tempie błyskawicznym
Joi AI to jeden z wielu graczy na rynku, który w ciągu ostatnich kilku lat urósł w astronomicznym tempie. Między 2022 a połową 2025 roku liczba aplikacji typu AI companion wzrosła o 700 procent. Konkurenci Joi AI to m.in. Candy AI, Replika, Character.AI czy Lovescape – platforma, która stawia na „emocjonalny realizm” i pamięć długoterminową.
Joi AI oferuje użytkownikom pełen pakiet: czat, generowanie treści wizualnych, połączenia głosowe i rozbudowany kreator postaci – wszystko w jednym miejscu. Platforma działa w przeglądarce, a dostęp do zaawansowanych funkcji wymaga zakupu wewnętrznej waluty (Neurons) lub subskrypcji premium.
Przyjemność czy pułapka
Branża AI companion od lat zmaga się z poważnymi zarzutami etycznymi. Badania naukowe konsekwentnie wskazują na dwoistość tego zjawiska.
Z jednej strony: nowe badania potwierdzają, że ludzie czują się mniej samotni po interakcjach z chatbotami AI. Z drugiej – obraz po dłuższym czasie użytkowania jest znacznie bardziej niepokojący.
Długotrwałe poleganie na chatbotach jako źródle wsparcia emocjonalnego wiąże się ze wzrostem oznak samotności i dystresu psychologicznego oraz może ograniczać zaangażowanie w relacje z innymi ludźmi.
Wnioski z badania prezentowanego na konferencji CHI 2026 w Barcelonie są jeszcze bardziej precyzyjne:
Badanie przeprowadzone na ponad 1100 użytkownikach chatbotów AI wykazało, że osoby z mniejszą liczbą relacji ludzkich częściej sięgają po chatboty, a intensywne zwierzanie się AI było konsekwentnie powiązane z niższym dobrostanem.
Kwestie, które powinny niepokoić w kontekście platform takich jak Joi AI:
- Brak weryfikacji wieku użytkowników (lub jej symboliczny charakter)
- Potencjalne uzależnienie emocjonalne od „postaci”, które nie istnieją
- Zbieranie bardzo intymnych danych o zachowaniach użytkowników
- Ryzyko pogłębiania izolacji społecznej u osób już podatnych
W niektórych udokumentowanych przypadkach im intensywniej użytkownicy korzystają z aplikacji, tym bardziej odcinają się od możliwości kontaktu z innymi ludźmi, wpadając w pętlę zaangażowania i gratyfikacji, która ostatecznie jest pusta.
Nowe zawody AI – niekoniecznie takie, których się spodziewaliśmy
Historia Joi AI wpisuje się w szerszy trend „humanizacji” danych treningowych. Firmy AI od dawna zatrudniają tysiące tzw. data labelerów – pracowników, którzy ręcznie oznaczają, klasyfikują i oceniają treści służące do trenowania modeli. To żmudna, słabo płatna praca, często wykonywana w krajach rozwijających się. Na tym tle oferta 2000 dolarów miesięcznie za „testowanie doświadczeń intymnych” brzmi niemal luksusowo.
Pytanie, które zostaje bez odpowiedzi: czy tego rodzaju dane – zebrane od świadomych, wynagradzanych testerów – faktycznie poprawią jakość i bezpieczeństwo tego typu platform? Czy może chodzi po prostu o marketing, który sam w sobie zgromadził ćwierć miliona słów o aplikacji w ciągu doby?
Oba warianty są możliwe. Prawdopodobnie mamy do czynienia z obydwoma naraz.
