Meta miała przez siedem lat ściągać przez BitTorrent nie tylko książki, ale też tysiące filmów pornograficznych, wycieki prywatnych zdjęć celebrytek i pliki z milionami skradzionych haseł. Sędzia federalna Eumi K. Lee uznała, że wersja koncernu o „prywatnej konsumpcji” pracowników jest mało wiarygodna, i puściła sprawę dalej.
Kluczowe fakty:
- Strike 3 Holdings pozwało Metę, twierdząc, że w latach 2018–2025 z adresów IP powiązanych z koncernem pobrano ponad 2300 chronionych filmów dla dorosłych za pośrednictwem BitTorrenta, a roszczenia odszkodowawcze sięgają 359 milionów dolarów.
- Sędzia federalna Eumi K. Lee uznała, że urządzenia w sieciach Mety nie tylko pobierały pliki, ale też je udostępniały przez nawet trzy miesiące po zakończeniu pobierania – co sąd zakwalifikował jako samodzielne naruszenie praw autorskich.
- Podczas zbierania dowodów Strike 3 przechwyciło informacje wskazujące, że przez te same węzły sieciowe Mety miały przepływać również inne nielegalne pliki, w tym zdjęcia z wycieku „Celebgate" z 2014 roku oraz pliki zawierające skradzione hasła.
Sprawę opisał 24 lipca „The Atlantic” w ramach cyklu AI Watchdog, tego samego, w którym redakcja wcześniej udostępniła wyszukiwarkę zbioru Library Genesis. Ale sam spór toczy się od lipca 2025 roku i zdążył już przejść przez pierwszy poważny test procesowy. Postanowienie sędzi Lee z 11 czerwca 2026 roku możecie prześledzić w relacjach TorrentFreak oraz Courthouse News Service, które jako pierwsze rozłożyły szesnastostronicowy dokument na czynniki pierwsze.
Kto pozywa i o co dokładnie chodzi
Powodem jest Strike 3 Holdings, spółka matka Vixen Media Group, jednego z największych producentów filmów dla dorosłych, razem z Counterlife Media. W pozwie złożonym w Kalifornii firmy twierdzą, że w latach 2018–2025 z adresów IP powiązanych z Metą pobrano ponad 2300 ich chronionych produkcji, a „The Atlantic” mówi o 2973 tytułach ujętych w materiale dowodowym. Roszczenia sięgają 359 milionów dolarów.
Mechanizm ma znaczenie, bo BitTorrent nie jest zwykłym pobieraniem. Ściągając plik, jednocześnie go udostępniasz. Strike 3 twierdzi, że urządzenia w sieciach Meta rozsiewały jej filmy nawet przez trzy miesiące po zakończeniu pobierania, czyli koncern nie tylko brał, ale i rozdawał. To właśnie ten element sąd uznał za samodzielne naruszenie, niezależne od tego, czy pliki kiedykolwiek trafiły do treningu modelu.
Logi pokazują coś więcej niż filmy dla dorosłych
Zbierając dowody na własną szkodę, Strike 3 przechwyciło informacje o zupełnie innych plikach, które miały wędrować przez te same węzły. Lista opisana przez „The Atlantic” jest długa i miejscami niepokojąca:
- zdjęcia z wycieku „Celebgate” z 2014 roku, w tym prywatne fotografie Jennifer Lawrence i Kirsten Dunst
- kolekcje pornograficznych deepfake’ów z twarzami Natalie Portman, Scarlett Johansson, Elizabeth Olsen i Gal Gadot
- dziesiątki nagrań z serwisu GirlsDoPorn, zamkniętego po postawieniu sześciu osobom zarzutów handlu ludźmi
- dziewiętnaście plików z modelami sprawnych pistoletów do druku 3D
- archiwum opisane jako lista 5 718 107 haseł z kont zhakowanych w latach 2015–2019, wraz z narzędziami do łamania haseł
- filmy, muzyka i oprogramowanie: cała produkcja Studia Ghibli z lat 1979–2020, nagrania Dua Lipy i Eltona Johna, Windows, Photoshop, Ableton Live
Meta odpowiada krótko. „Te zarzuty są bezpodstawne” / „these claims are bogus” powiedział rzecznik firmy w rozmowie z „The Atlantic”. W dokumentach procesowych koncern przypomina też, że Strike 3 bywa nazywane „trollem prawnoautorskim”, i ma po temu argumenty: od 2017 roku spółka złożyła ponad 17 tysięcy pozwów przeciwko internautom, w samym 2024 roku ponad cztery tysiące.
Dlaczego sędzia nie uwierzyła w prywatną konsumpcję
Obrona Meta brzmiała rozsądnie na papierze. Przez firmową sieć przewijają się dziesiątki tysięcy pracowników, kontraktorów i gości, ktoś mógł ściągać takie rzeczy do domu. Problem w tym, że logi pokazują sekwencje, których żaden człowiek by nie ułożył: pliki niepowiązane ze sobą fabularnie, ale spięte wspólnym słowem kluczowym, pobierane jeden po drugim tego samego dnia. Kreskówka i film dla dorosłych o zbliżonym tytule. Program o nieruchomościach i produkcja z tym samym motywem w nazwie.
Sędzia Lee napisała, że sugestia, iż te korelacje są przypadkiem, „nadwyręża wiarygodność” / „strains credulity”. Uznała aktywność za prawdopodobny efekt zachowania koordynowanego algorytmicznie. Blisko trzysta transferów udało się przy tym powiązać z prywatnym domem w Mountain View, według Strike 3 należącym do ojca kontraktora Meta, a pobieranie miało ustać dokładnie wtedy, gdy skończyła się jego współpraca z koncernem.
Trudno mi tu kibicować którejkolwiek ze stron. Strike 3 to firma, która zbudowała model biznesowy na masowym pozywaniu internautów i sędzia federalny porównał kiedyś jej praktyki do wymuszenia. Meta z kolei broni się argumentem, że to pracownicy oglądali sobie porno w pracy, co jako linia obrony największej firmy społecznościowej świata brzmi rozpaczliwie. Ale pod tym cyrkiem leży pytanie, które dotyczy całej branży: jeśli sposobem na zdobycie danych treningowych jest sieć zdominowana przez piractwo, to co jeszcze wchodzi razem z nimi do firmowej infrastruktury? Bo lista haseł z wycieków i modele broni do druku 3D nie służą do trenowania modelu językowego. One po prostu leżały obok. I nikt najwyraźniej nie sprawdzał, co dokładnie wpada do worka.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Torrent jako element łańcucha dostaw branży AI
To nie jest odosobniony przypadek i właśnie dlatego sprawa ma wagę wykraczającą poza jedną spółkę. Meta pobierała przez BitTorrent także książki, co wyszło na jaw w sprawie Kadrey przeciwko Meta Platforms. Jeden z byłych pracowników firmy, Jelmer van der Linde, w 2024 roku pisał przełożonemu, że torrentowanie materiałów chronionych to bardzo ciemna strefa, prawnie i etycznie. Przeniesiono go do innego projektu, a książki ściągnął ktoś inny.
Anthropic pobrało ponad siedem milionów pirackich książek, między innymi z Library Genesis i Books3, i utrzymywało, że część miała trafić wyłącznie do wewnętrznej biblioteki badawczej, nie do treningu. Sąd tego rozróżnienia nie kupił. Podobne zarzuty ciążą na OpenAI. Sędzia William Alsup w czerwcu 2025 roku orzekł, że sam trening modelu na książkach mieści się w amerykańskim fair use, ale budowanie stałej biblioteki z pirackich źródeł już nie. I to właśnie ta druga część kosztuje.
Skala pieniędzy, o którą toczy się gra
Anthropic zapłaciło za to 1,5 miliarda dolarów. Ugodę ostatecznie zatwierdziła sędzia Araceli Martínez-Olguín w lipcu 2026 roku: około 3 tysięcy dolarów za każdą z niemal 500 tysięcy książek, przy czym ponad 90 procent tytułów zostało już zgłoszonych przez autorów i wydawców. Prawnicy strony powodowej nazwali to największym odzyskaniem należności w historii prawa autorskiego, co potwierdza relacja Fortune. Gdyby sprawa poszła na rozprawę, ekspertyzy mówiły o ryzyku sięgającym granicy zdolności operacyjnej firmy.
Dla Meta 359 milionów to inna skala. Koncern zamknął ostatni rok wynikiem 201 miliardów dolarów przychodu i 60,5 miliarda zysku. Ale amerykańskie prawo przewiduje do 150 tysięcy dolarów odszkodowania ustawowego za jedno umyślne naruszenie, a spraw takich jak ta przybywa. Po zatwierdzeniu ugody Anthropic każdy kolejny powód ma gotowy punkt odniesienia w negocjacjach. 6 lipca 2026 roku sąd zgodził się, by Strike 3 złożyło pozew zmieniony, więc Meta dostanie drugą szansę na wniosek o oddalenie albo będzie musiała odpowiedzieć merytorycznie.
Co to oznacza dla polskich firm?
Amerykański fair use w Polsce nie działa i to zmienia rachunek ryzyka. U nas obowiązuje AI Act razem z dyrektywą 2019/790, a dostawca modelu ogólnego przeznaczenia ma obowiązek wdrożyć politykę zgodności z prawem autorskim i opublikować wystarczająco szczegółowe streszczenie treści użytych do trenowania, według wzoru przygotowanego przez Komisję Europejską. Nie ma tu miejsca na wygodne „nie wiemy, skąd to pochodzi”.
Do tego dochodzi mechanizm zastrzeżenia praw z art. 26(3) polskiej ustawy o prawie autorskim. ZAiKS jako jedna z pierwszych organizacji w kraju opublikował oświadczenie o opt-oucie wraz z instrukcją zabezpieczania stron przed pobieraniem do celów treningowych, co szczegółowo omawia kancelaria Marek Płonka i Wspólnicy. Jeśli budujecie w Polsce model albo choćby dotrenowujecie cudzy na własnym zbiorze, praktyczne wnioski są trzy i wszystkie nudne:
- prowadźcie ewidencję pochodzenia każdego zbioru danych, z datą i podstawą prawną, bo to pierwsza rzecz, o którą zapyta audytor
- nie tolerujcie ruchu P2P w firmowej sieci badawczej, seedowanie jest osobnym naruszeniem i to takim, które przeciwnik procesowy potrafi udokumentować bez dostępu do waszych serwerów
- sprawdzajcie, czy zbiór poza materiałem chronionym nie zawiera danych osobowych, wycieków haseł czy treści niezgodnych z prawem, bo wtedy do prawa autorskiego dokłada się RODO
Piszę to bez satysfakcji, ale najbezpieczniejsza dziś strategia dla polskiego zespołu to licencje i dane własne, nawet jeśli model wyjdzie słabszy. Amerykańskie firmy stać na to, żeby przegrać kilkaset milionów. Polską spółkę technologiczną jeden taki wyrok kończy.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału śledczego „The Atlantic” z cyklu AI Watchdog z dnia 24.07.2026, relacji TorrentFreak i Courthouse News Service z postanowienia sędzi Eumi K. Lee z 11.06.2026 oraz relacji Fortune o zatwierdzeniu ugody Anthropic. Wykorzystano także doniesienia Ars Technica (dokumenty procesowe Strike 3 Holdings przeciwko Meta Platforms), Los Angeles Times, IBTimes UK i NPR oraz opracowania prawne dotyczące AI Act autorstwa CRIDO i kancelarii Marek Płonka i Wspólnicy. Cytaty rzecznika Meta oraz fragment postanowienia sędzi Eumi K. Lee zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju sporu Strike 3 Holdings przeciwko Meta Platforms i kolejnych rozstrzygnięć w sprawach o pozyskiwanie danych treningowych z pirackich źródeł.
