Co kilka tygodni wraca ten sam zestaw liczb: 3,68 miliona zagrożonych zawodów, 5,5 miliona etatów do likwidacji, lawina zwolnień, trzęsienie ziemi. Prześledziłem, skąd te dane pochodzą, i okazało się, że najgłośniejsze z nich mają już blisko dwa lata, a świeże statystyki z lipca 2026 roku opowiadają zupełnie inną historię.
Kluczowe fakty:
- Liczba 3,68 miliona pochodzi z raportu „AI na polskim rynku pracy" opublikowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny w październiku 2024 roku, czyli blisko dwa lata temu.
- Raport PIE identyfikuje zawody o wysokiej ekspozycji na AI spośród 121 przebadanych grup zawodowych, jednak autorzy wprost zaznaczają, że dane te nie pokazują liczby miejsc pracy, które zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję.
- Ekspozycja na AI oznacza jedynie, że część zadań w danym zawodzie może być wykonywana przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji – co nie jest równoznaczne z likwidacją etatów.
Punktem wyjścia był dla mnie tekst opublikowany 18 lipca w Gazecie Prawnej, zapowiadający falę zwolnień w polskich zawodach biurowych i specjalistycznych. Materiał opiera się na dwóch filarach: raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego oraz szacunkach firmy Personnel Service, powołujących się na Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Oba źródła istnieją naprawdę. Problem w tym, kiedy powstały i co dokładnie mierzą.
Oryginalną zapowiedź raportu PIE można nadal znaleźć na profilu instytutu:
🗞 Raport PIE
🤖 Sztuczna inteligencja gruntownie zmieni rynek pracy
👨💼 Co piąty pracownik w Polsce wykonuje zawód najbardziej wystawiony na wpływ AI
💼 Wśród 20 grup zawodów najbardziej wystawionych na wpływ AI dominują zawody specjalistyczne, m. in. finansiści, prawnicy,… pic.twitter.com/UkNx1E3oM7
— Polski Instytut Ekonomiczny (@PIE_NET_PL) October 29, 2024
Skąd wzięło się 3,68 miliona
Liczba pochodzi z raportu „AI na polskim rynku pracy”, który PIE opublikował w październiku 2024 roku. Analitycy przejrzeli 121 grup zawodowych i wskazali dwadzieścia z najwyższą ekspozycją na sztuczną inteligencję. Pracuje w nich około 3,68 mln osób, czyli mniej więcej co piąty zatrudniony objęty badaniem. Dla porównania: w dwudziestu zawodach najmniej narażonych pracuje 1,66 mln osób, ponad dwa razy mniej.
I tutaj pojawia się rzecz, którą w medialnych streszczeniach gubi się najczęściej. Autorzy raportu napisali wprost, że przedstawione dane nie pokazują liczby miejsc pracy, które zostaną zastąpione przez AI. Ekspozycja oznacza, że część zadań w danym zawodzie da się wykonać narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji. Może to skończyć się zwolnieniem. Może też skończyć się tym, że ktoś przestanie tracić trzy godziny dziennie na przepisywanie danych.
Ignacy Święcicki, kierownik zespołu gospodarki cyfrowej w PIE, mówił przy premierze raportu, że „sztuczna inteligencja ma potencjał znacznego przekształcenia polskiego rynku pracy”. Przekształcenia. Nie likwidacji.
Ciekawszy od samej liczby jest jej rozkład. W grupie najbardziej wystawionej na AI jest 2,16 mln kobiet i 1,53 mln mężczyzn, mimo że pracujących mężczyzn jest w Polsce więcej. Ekspozycja dotyczy 28 procent pracujących kobiet i 17 procent mężczyzn. To wynika ze struktury zatrudnienia w administracji, finansach, obsłudze biurowej i sprzedaży. Tego wątku w alarmistycznych podsumowaniach prawie nie ma, a jest on chyba najbardziej wymowny.
5,5 miliona etatów, czyli prognoza z września 2024 roku
Druga liczba, ta najgłośniejsza, pochodzi z wywiadu Krzysztofa Inglota, założyciela Personnel Service, dla PAP Biznes. Rozmowa ukazała się we wrześniu 2024 roku. Inglot mówił wtedy, że w perspektywie pięciu do dziesięciu lat ponad 5,5 mln pracowników w Polsce może zostać zastąpionych przez sztuczną inteligencję, czyli około 32 procent zatrudnienia. Do tego 4,64 mln osób (27 procent) miałoby na zmianach skorzystać, a 6,87 mln (40 procent) nie odczuć ich w znaczący sposób.
Podstawą tego wyliczenia jest analiza MFW z lat wcześniejszych. Chodzi o notę „Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work” zespołu Mauro Cazzanigi, opublikowaną w styczniu 2024 roku. Fundusz oszacował tam, że na wpływ AI wystawione jest blisko 40 procent zatrudnienia na świecie, w gospodarkach rozwiniętych około 60 procent, a w krajach o niskich dochodach 26 procent. Polskie 32 procent to przeniesienie tej metodologii na krajową strukturę zatrudnienia.
Warto zatrzymać się nad jednym słowem. MFW mierzył ekspozycję, nie zwolnienia. To rozróżnienie znika, gdy liczba trafia do nagłówka.
Sam Inglot w tamtej rozmowie dodał zresztą coś, co niemal nigdy nie jest cytowane: przy polskiej demografii ubytek etatów nie musi oznaczać bezrobocia, bo pracowników na rynku i tak będzie mniej. PIE szacuje, że do 2035 roku na rynku pracy będzie nawet 12,5 procent osób mniej niż dziś.
Co pokazują dane z lipca 2026 roku
Główny Urząd Statystyczny opublikował 23 lipca dane za czerwiec. Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,8 procent, o 0,1 punktu procentowego mniej niż w maju. To trzeci spadek z rzędu. W urzędach pracy zarejestrowanych było 901,5 tys. osób.
Ale ten sam odczyt ma drugą stronę. Rok do roku bezrobocie jest wyższe o 0,7 punktu procentowego, a liczba zarejestrowanych wzrosła o 13,1 procent. Rozpiętość regionalna też robi wrażenie: od 3,7 procent w wielkopolskim do 9,3 procent w warmińsko-mazurskim. Badanie aktywności ekonomicznej ludności pokazuje jeszcze łagodniejszy obraz, bo według danych Eurostatu w maju bezrobocie w Polsce sięgało 3,1 procent, przy około 546 tys. osób bez pracy.
Rynek pracy słabnie punktowo. Nie pęka.
Najciekawsze dzieje się w branży, którą PIE wskazał jako jedną z najbardziej wystawionych na AI, czyli w IT. Z raportu „Kariera w IT 2026″ No Fluff Jobs wynika, że od stycznia do maja liczba ogłoszeń była średnio o około 70 procent wyższa niż rok wcześniej. W pierwszym kwartale oferty wzrosły o 23 procent kwartał do kwartału. Około 5 procent wszystkich ogłoszeń dotyczy bezpośrednio sztucznej inteligencji.
Gdyby AI wymiatała programistów z rynku, tak by to nie wyglądało.
Zauważam w tej dyskusji mechanizm, który powtarza się od trzech lat. Bierzemy poważny raport, wyciągamy z niego jedną liczbę, obcinamy zastrzeżenia metodologiczne i puszczamy w obieg z nagłówkiem o milionach ludzi na bruku. Po kilkunastu miesiącach ta sama liczba wraca jako świeża wiadomość, bo nikt już nie pamięta, kiedy powstała.
Nie twierdzę, że zagrożenie jest wymyślone. Dane MFW ze stycznia 2026 roku pokazują coś konkretnego i niepokojącego: tam, gdzie popyt na kompetencje związane z AI rośnie szybciej, zatrudnienie w zawodach silnie wystawionych i słabo komplementarnych z AI jest o 3,6 procent niższe. To realny efekt, zmierzony, a nie prognozowany. Tyle że 3,6 procent w wybranych zawodach to zupełnie inna opowieść niż 5,5 miliona ludzi bez pracy.
Martwi mnie też coś innego. Powtarzanie katastroficznych prognoz działa usypiająco. Firma, która co pół roku czyta, że nadchodzi apokalipsa, a apokalipsa nie nadchodzi, przestaje traktować temat poważnie i nie robi nic. Tymczasem prawdziwa zmiana jest cichsza i dotyczy głównie tych, którzy dopiero wchodzą na rynek. Pytanie, które sobie zadaję: czy polskie firmy i szkoły zdążą zareagować na coś, czego nagłówki w ogóle nie opisują?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Uderzenie idzie w wejście na rynek, nie w cały rynek
Styczniowa nota MFW „Bridging Skill Gaps for the Future: New Jobs Creation in the AI Age” przynosi obraz dużo bardziej precyzyjny niż szacunki sprzed dwóch lat. Zespół pod kierunkiem Mariny Mendes Tavares pokazuje, że mniej więcej jedna na dziesięć ofert pracy w gospodarkach rozwiniętych wymaga dziś przynajmniej jednej kompetencji, która praktycznie nie istniała dekadę temu. W gospodarkach wschodzących ten odsetek jest o połowę niższy.
Oferty wymagające umiejętności związanych z AI oferują wyższe wynagrodzenia. Jednocześnie tam, gdzie te kompetencje rozchodzą się szybciej, zatrudnienie w zawodach silnie wystawionych na AI i słabo z nią komplementarnych jest niższe. Autorzy wskazują wprost, że najtrudniej mają pracownicy na stanowiskach wejściowych i średnio wykwalifikowanych.
Polskie dane układają się w ten sam wzór:
- ponad 90 procent ofert w IT kierowanych jest do specjalistów mid i senior
- oferty dla juniorów to około 5 procent rynku
- na jedno ogłoszenie juniorskie potrafi wpłynąć nawet 146 CV
- kontrakty B2B pojawiają się w 71 procent ogłoszeń, a wśród seniorów sięgają 74,5 procent
- rośnie znaczenie Pythona, SQL i specjalizacji AI, a Java systematycznie traci
Paulina Król, Chief People and Operations Officer w No Fluff Jobs, komentując te dane, stwierdziła, że „firmy przestały traktować sztuczną inteligencję jako technologiczną ciekawostkę”. Zaczęły ją wdrażać na dużą skalę do produktów i procesów. Skutkiem nie jest masowe zwalnianie, tylko przebudowa struktury zespołów.
Innymi słowy: drzwi nie zamykają się przed wszystkimi. Zamykają się przed tymi, którzy dopiero chcą je otworzyć.
Kompetencje przyszłości z raportu, który ma już trzy lata
Jest jeszcze jeden szczegół, na który zwróciłem uwagę. Tekst źródłowy, opisując umiejętności przyszłości, powołuje się na raport Światowego Forum Ekonomicznego „The Future of Jobs 2023″. Tymczasem WEF opublikował nowszą edycję 7 stycznia 2025 roku i jej wnioski są znacznie mocniejsze.
Według „Future of Jobs Report 2025″ do 2030 roku przekształceniu ulegnie 22 procent obecnych miejsc pracy. Powstanie 170 mln nowych etatów, zniknie 92 mln, co daje bilans dodatni na poziomie 78 mln. Badanie objęło ponad tysiąc największych pracodawców z 55 gospodarek, zatrudniających łącznie ponad 14 mln osób. Blisko dwie piąte obecnych kompetencji straci aktualność w ciągu pięciu lat.
Bilans netto jest dodatni. Ale przesunięcie 22 procent stanowisk w pięć lat to skala, przy której argument „powstanie więcej niż zniknie” niewiele znaczy dla konkretnego księgowego czy telemarketera.
Co to oznacza dla polskich firm?
Z Barometru Polskiego Rynku Pracy Personnel Service z początku 2026 roku wyłania się rynek w trybie defensywnym. Tylko 15 procent firm spodziewa się poprawy swojej sytuacji, a 30 procent pogorszenia. Największą obawą jest wzrost kosztów pracy, wskazywany przez 26 procent pracodawców, w dużej mierze z powodu tempa wzrostu płacy minimalnej oderwanego od wydajności.
I to jest ten moment, w którym automatyzacja przestaje być tematem konferencyjnym. Inglot ujął to bez ogródek: „w Polsce coraz częściej bardziej opłaca się zainstalować robota niż zatrudnić człowieka”. Firmy mogą liczyć na dofinansowanie inwestycji technologicznych, a koszt pracownika rośnie. Rachunek robi się prosty.
Co z tego wynika praktycznie:
- Automatyzacja przyspiesza z powodów kosztowych, nie technologicznych. Decyduje relacja ceny robota do ceny etatu, a ta zmienia się w Polsce szybciej niż same modele AI.
- Bariera wejścia dla juniorów jest dziś realnym problemem biznesowym. Firma, która nie zatrudnia początkujących, za pięć lat nie będzie miała skąd wziąć seniorów.
- Wdrożenia idą w parze z obowiązkami regulacyjnymi. Kolejne przepisy unijnego AI Act wchodzą w życie 2 sierpnia, a dla firm z sektorów regulowanych oznacza to potrzebę kompetencji łączących AI, RODO i zarządzanie ryzykiem.
- Przekwalifikowanie deklaruje więcej firm, niż je prowadzi. Około 40 procent pracodawców planuje szkolenia z obsługi nowych maszyn i systemów, a 38 procent przekwalifikowanie osób, którym automatyzacja zabierze zadania. Deklaracje w barometrach zwykle wyprzedzają budżety.
- Presja demograficzna działa w drugą stronę niż panika zwolnieniowa. Ubytek osób w wieku produkcyjnym postępuje w tempie około 150 tys. rocznie i przez dekadę przyspieszy.
Dwanaście procent pracowników deklaruje, że zna kogoś, kto w ciągu ostatniego roku stracił pracę wskutek automatyzacji w firmie. To liczba, którą naprawdę warto obserwować, bo dotyczy zdarzeń, a nie prognoz. Jeśli za rok urośnie do dwudziestu procent, rozmowa będzie wyglądała inaczej. Na razie jest to sygnał, nie lawina.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz weryfikacji pierwotnych źródeł, w tym raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „AI na polskim rynku pracy” z października 2024 roku, noty Międzynarodowego Funduszu Walutowego Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work ze stycznia 2024 roku oraz raportu Światowego Forum Ekonomicznego Future of Jobs Report 2025 z 7 stycznia 2025 roku. Wykorzystano również dane Głównego Urzędu Statystycznego za czerwiec 2026 roku, notę MFW „Bridging Skill Gaps for the Future: New Jobs Creation in the AI Age” z 14 stycznia 2026 roku, raporty No Fluff Jobs „Kariera w IT 2026″ oraz Barometr Polskiego Rynku Pracy Personnel Service, a także publikacje PAP Biznes, Rzeczpospolitej, ITwiz i Gazety Prawnej. Cytaty Ignacego Święcickiego (PIE), Krzysztofa Inglota (Personnel Service) i Pauliny Król (No Fluff Jobs) zostały zweryfikowane z oryginalnymi materiałami źródłowymi. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wpływie sztucznej inteligencji na polski rynek pracy.
