Niemal połowa polskiego eksportu usług opiera się na sprzedaży roboczogodzin. Sektor IT generuje 200 mld zł rocznie i zatrudnia pół miliona specjalistów, ale własność intelektualna i marża zostają za granicą. Maja Schaefer, CEO Zowie, stawia tezę, która powinna rozpalić debatę w każdej polskiej firmie technologicznej: mamy 18-24 miesiące, żeby to zmienić.
Kluczowe fakty:
- Sektor IT w Polsce generuje 200 mld zł rocznie i zatrudnia pół miliona specjalistów, ale własność intelektualna i marża zostają za granicą. Niemal połowa polskiego eksportu usług opiera się na sprzedaży roboczogodzin.
- Zaledwie 2,1% polskich firm rozwija własne rozwiązania AI, a 3,9% planuje wdrożenie, podczas gdy średnia unijna wynosi 11,1%. Jednocześnie indywidualna adopcja AI w Polsce sięga 26,4% i dorównuje Stanom Zjednoczonym.
- Maja Schaefer z firmy Zowie twierdzi, że Polska ma 18-24 miesiące na transformację w kierunku bycia krajem "AI native" na trzech poziomach: ludzi, organizacji i całej gospodarki.
Trzy dekady budowania dla innych
Polska gospodarka cyfrowa to przez ostatnie 30 lat przede wszystkim historia świetnych inżynierów pracujących na cudzy rachunek. Model outsourcingowy był racjonalny w swoim czasie. Pozwolił setkom tysięcy ludzi zdobyć kompetencje, zarobić i zbudować prywatny kapitał. Tyle że przy tym wszystkim marka, własność intelektualna i realna wartość zostawały u zagranicznych zleceniodawców. Polska umiała wytwarzać wartość, ale jej nie posiadała.
I teraz mamy rewolucję AI, która ten układ sił może odwrócić.
Zowie wskazuje na lukę w adopcji
Maja Schaefer, co-founderka i CEO Zowie, firmy budującej rozwiązania AI dla obsługi klienta, opublikowała komentarz, w którym kreśli niezbyt optymistyczny obraz polskich firm. Dane są konkretne i nie pozostawiają złudzeń: indywidualna adopcja AI w Polsce sięga 26,4% i dorównuje Stanom Zjednoczonym. Ale w przedsiębiorstwach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zaledwie 2,1% polskich firm rozwija własne rozwiązania AI, a 3,9% planuje wdrożenie. Średnia unijna wynosi 11,1%.
Mówiąc wprost: Polacy jako indywidualni użytkownicy narzędzi AI są aktywni. Polskie zarządy już nie.
Zgadzam się z diagnozą Schaefer co do skali problemu. Polskie firmy faktycznie tracą czas na analizowanie ryzyk zamiast eksperymentować. Ale bym nie był tak kategoryczny w kwestii tempa. Transformacja AI to nie sprint, to maraton z kilkoma bardzo ostrymi zakrętami. Wdrożenia pochopne i źle zaplanowane mogą wyrządzić tyle samo szkody co ich brak. Prawdziwym wyzwaniem nie jest to, żeby „być AI native” jako cel sam w sobie, ale żeby wiedzieć, które procesy AI faktycznie poprawia, a których nie należy jej powierzać. Pytanie o własność intelektualną i ucieczkę wartości za granicę jest jednak absolutnie zasadne i warto zadawać je głośniej. Czy polskie fundusze, sektor publiczny i duże korporacje są gotowe, żeby celowo zamawiać od polskich firm AI, a nie od globalnych graczy z gotowym produktem?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co to znaczy być krajem AI native?
Schaefer wskazuje na trzy poziomy, na których Polska musi się przebudować równocześnie.
Pierwszy to ludzie. Nie chodzi o tych, którzy potrafią korzystać z ChatGPT, ale o takich, którzy zanim wykonają jakiekolwiek zadanie, zadają sobie pytanie: czy to w ogóle powinien robić człowiek? To zasadnicza zmiana myślenia, a nie tylko umiejętność obsługi nowego narzędzia.
Drugi poziom to organizacje. Tu diagnoza jest bezlitosna. Tradycyjne firmy czekają, aż technologia dojrzeje. Tymczasem Revolut, mający zaledwie 10 lat, wdraża asystentów AI, którzy wypierają klasyczne banki. Polskim firmom grozi pułapka „napiszemy własne AI” zamiast szybkiej integracji tego, co już istnieje. Organizacja AI native to taka, która potrafi w kilka tygodni zintegrować globalne rozwiązania i na nowo ułożyć wokół nich swoje procesy.
Trzeci poziom to gospodarka jako całość, a tutaj Schaefer wskazuje dwa konkretne problemy:
- Kapitał: bez polskiego finansowania na etapie skalowania rodzime spółki AI kończą z zagranicznym udziałowcem, co oznacza, że wartość i tak ucieka za granicę
- Państwo jako klient: szybkie zakupy rozwiązań AI przez sektor publiczny to najskuteczniejszy sposób na pobudzenie lokalnego ekosystemu
Czas się kończy, przykład już jest
Okno możliwości jest realne, ale nie wieczne. W erze AI dystans między pomysłem a globalnym produktem skrócił się z lat do miesięcy. Mały, zwinny zespół może dziś zbudować to, co jeszcze kilka lat temu wymagało dużej korporacji.
Schaefer powołuje się na InPost jako dowód, że polska firma potrafi dyktować warunki na rynkach zagranicznych dzięki technologicznej przewadze. To nie jest przypadek ani wyjątek, to wskazówka, co jest możliwe.
Stawka jest taka sama jak w 1989 roku: albo Polska wchodzi w erę AI jako kraj, który tworzy własną wartość, albo zostaje w roli dostawcy tanich roboczogodzin dla globalnych platform. Tym razem jednak z jedną różnicą: platform tych nie budują już tylko Niemcy czy Stany Zjednoczone, buduje je każdy, kto zdecyduje się działać szybciej niż sąsiad.
