Holenderska firma Switch Datacenters buduje pod Warszawą centrum danych o mocy nawet 100 MW, wykorzystując moment, w którym Frankfurt, Amsterdam i Dublin praktycznie zamknęły drzwi przed nowymi projektami. Ale okno inwestycyjne, które otworzyło się dla Polski, nie zostanie otwarte na zawsze.
Kluczowe fakty:
- Holenderska firma Switch Datacenters buduje centrum danych WAW1 w Morach pod Warszawą (gmina Ożarów Mazowiecki) – to pierwsza międzynarodowa ekspansja firmy poza Holandię. Obiekt o powierzchni ponad 53 tys. m² pomieści 22 hale serwerowe.
- Pierwsza faza inwestycji zakłada 60 MW mocy IT przy 90 MW mocy przyłączeniowej, a docelowo kompleks ma przekroczyć 100 MW. Budowa ma ruszyć w 2026 roku, a uruchomienie pierwszej fazy planowane jest na przełom 2026 i 2027 roku.
- Centrum danych zaprojektowano modułowo z myślą o obciążeniach AI, z zastosowaniem hybrydowego systemu chłodzenia łączącego technologię suchą z chłodzeniem cieczą, co ma ograniczyć zużycie wody w porównaniu z klasycznymi rozwiązaniami.
Mory, 100 MW i pierwszy krok poza Holandię
Switch Datacenters, deweloper z ponad piętnastoletnim doświadczeniem w budowie serwerowni w Holandii, postawił pierwszy krok poza rodzimym rynkiem właśnie w Polsce. Firma zabezpieczyła grunt i pozwolenia na budowę centrum danych WAW1 w podwarszawskiej miejscowości Mory, w gminie Ożarów Mazowiecki. To ma być największy tego typu obiekt w regionie: pierwsza faza zakłada 60 MW mocy IT przy 90 MW mocy przyłączeniowej, a docelowo kompleks ma przekroczyć 100 MW. Kampus zajmie ponad 53 tysiące metrów kwadratowych i pomieści 22 hale serwerowe.
Budowa ma ruszyć w 2026 roku, a pierwsza faza ma zacząć działać na przełomie 2026 i 2027 roku. Obiekt zaprojektowano modułowo, z myślą o wysokiej gęstości mocy pod obciążenia AI, ale z możliwością obsługi także bardziej tradycyjnych zastosowań chmurowych. Zastosowane zostanie chłodzenie hybrydowe, łączące technologię suchą z opcją chłodzenia cieczą, co ma ograniczyć zużycie wody w porównaniu z klasycznymi rozwiązaniami.
„To przełomowy dzień dla Switch Datacenters i dowód naszego zaangażowania w rozwój na rynku europejskim” / „This is a momentous day for Switch Datacenters and a testament to our commitment to expanding our European reach” – powiedział Gregor Snip, założyciel Switch Datacenters, cytowany w komunikacie spółki. Snip podkreślił, że zabezpieczenie gruntu i pozwoleń w Polsce oznacza dla firmy pierwszą ekspansję międzynarodową poza Holandię.
Po stronie polskiej w projekcie uczestniczy Regenate Group. „Polski ekosystem cyfrowy rośnie w ostatnich latach bardzo szybko i potrzebuje zaawansowanej infrastruktury gotowej pod AI, żeby utrzymać to tempo” / „The Polish digital ecosystem has grown rapidly in recent years and needs advanced, AI-ready infrastructure to continue that pace of growth” – mówił Maciej Kowalski, założyciel Regenate Group, dodając że Switch Datacenters okazał się partnerem z zespołem inżynierskim na czele technologicznego trendu w budowie zrównoważonych centrów danych. Wsparcia przy uzyskiwaniu pozwoleń udzieliła gmina Ożarów Mazowiecki.
Dlaczego akurat teraz i dlaczego akurat tutaj
Timing tej inwestycji nie jest przypadkowy. Rynek centrów danych w Europie Zachodniej dosłownie się zatkał. Dublin ma faktyczne moratorium na nowe podłączenia do sieci do 2028 roku. Holandia i Frankfurt praktycznie wstrzymały nowe przyłącza do co najmniej 2030 roku.
Piszę to nie bez zdziwienia, bo jeszcze kilka lat temu FLAP-D, czyli Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin, wydawało się synonimem europejskiej infrastruktury cyfrowej bez alternatywy. Dziś te same miasta stają się przykładem tego, jak sieć energetyczna potrafi wyhamować nawet najbardziej kapitałochłonną branżę świata. Nawet OpenAI miało wstrzymać część inwestycji w Wielkiej Brytanii i Norwegii z powodu wysokich cen prądu.
Skala problemu jest konkretna. Frankfurt dysponuje obecnie zainstalowaną mocą rzędu 4,26 GW, ale nowe projekty muszą przesuwać się kilkadziesiąt kilometrów na zachód od tradycyjnych stref chmurowych. Londyn ma około 2,59 GW mocy, z prognozą wzrostu do 4,75 GW do 2030 roku, choć ponad 1 GW skupia się już wyłącznie wzdłuż jednego korytarza. Kolejki na przyłączenia w Dublinie dla projektów powyżej 30 MW sięgają poza rok 2028.
Ten projekt to dobra ilustracja mechanizmu, który będzie kształtował rynek centrów danych w Europie Środkowej przez najbliższą dekadę. Polska nie wygrywa dlatego, że jest wyjątkowo atrakcyjna sama w sobie. Wygrywa dlatego, że sąsiedzi mają zapchane sieci przesyłowe i administracyjne kolejki na lata. To okno inwestycyjne jest realne, ale kruche: wystarczy jeden poważny kryzys energetyczny albo seria lokalnych protestów zakończonych sukcesem, żeby inwestorzy zaczęli szukać kolejnego kraju z wolną mocą przyłączeniową. Warto też zadać pytanie, którego w komunikatach spółek nie znajdziemy: kto w Polsce zapłaci rachunek za tę moc, kiedy trafi ona najpierw do serwerowni trenujących modele językowe, a dopiero potem do gniazdka w mieszkaniu.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Polska ma tu realną przewagę geograficzną i infrastrukturalną. Chłodniejszy klimat obniża koszty chłodzenia, a obecność regionalnych central Google i Microsoftu ułatwia przyciąganie kolejnych operatorów. Warszawa coraz częściej pojawia się w branżowych zestawieniach jako lider Europy Środkowo-Wschodniej i główny węzeł dla podmiotów potrzebujących trzymać dane w regionie, tak zwany sovereign cloud.
Ile to znaczy w skali europejskiej
Warto zestawić projekt Switch Datacenters z liczbami, które pokazują skalę zjawiska.
- Europa liczy obecnie około 3400 centrów danych wobec około 5400 w Stanach Zjednoczonych, a różnicę tę kontynent aktywnie stara się nadganiać.
- Wskaźnik pustostanów w europejskich centrach danych spadł poniżej 10 procent już pod koniec 2024 roku i ma osiągnąć rekordowo niski poziom 6,5 procent do końca 2026 roku, jak wynika z prognoz CBRE.
- Inwestycje w europejską infrastrukturę data center mają przekroczyć 100 miliardów euro do 2030 roku.
- Frontowy klaster do trenowania modeli AI pobiera dziś od 100 do 300 MW mocy w sposób ciągły, wobec zaledwie 13 MW jeszcze w 2019 roku.
Na tym tle 100 MW planowane w Morach to projekt średniej wielkości jak na dzisiejsze standardy trenowania dużych modeli, ale i tak jeden z największych, jakie powstają obecnie w Polsce.
Nie każdy sąsiad chce takiego sąsiedztwa
Lead artykułu źródłowego nie bez powodu wspomina, że nie wszędzie mieszkańcy chcą takich inwestycji obok siebie. To już nie jest teoretyczny problem. W Regułach pod Warszawą od miesięcy trwa spór o centrum danych planowane 30 metrów od zabudowy jednorodzinnej, o zużyciu energii porównywalnym z całą Bydgoszczą. W Kajetanach w gminie Nadarzyn mieszkańcy protestują przeciwko lokalizacji obiektu zaledwie 50 metrów od domów, z ośmioma agregatami prądotwórczymi i dwunastoma podziemnymi zbiornikami paliwa. W Bielsku-Białej organizacje ekologiczne mobilizują się przeciwko planom budowy centrum danych na terenach dawnej fabryki Fiata.
Te konflikty nie są polską specyfiką. W irlandzkim Athenry wieloletnie odwołania mieszkańców doprowadziły do rezygnacji Apple z planowanego centrum danych. W holenderskim Zeewolde sprzeciw wobec zajęcia terenów rolnych i ogromnego zapotrzebowania na energię zatrzymał projekt Mety. Polska dopiero wchodzi w fazę, którą Europa Zachodnia i Stany Zjednoczone przechodzą od kilku lat, i na razie nie ma dla tego typu inwestycji dedykowanych przepisów lokalizacyjnych, choć głosy wzywające do ich stworzenia pojawiają się coraz częściej.
Co to oznacza dla polskich firm i dla rynku pracy
Projekt w Morach powstaje na terenie, gdzie zgodę na inwestycję wsparła sama gmina, co odróżnia go od głośnych sporów w Regułach czy Kajetanach. To może być argument dla kolejnych deweloperów szukających lokalizacji bez ryzyka wieloletnich odwołań administracyjnych.
Dla polskich firm technologicznych i integratorów oznacza to przede wszystkim więcej lokalnej mocy obliczeniowej pod trenowanie i wdrażanie modeli AI, bez konieczności korzystania z droższych i bardziej odległych ośrodków w Niemczech czy Irlandii. Dla rynku pracy to kolejne miejsca przy budowie i późniejszej obsłudze obiektu, choć skala zatrudnienia w samej eksploatacji centrum danych bywa skromniejsza niż przy jego budowie. Dla samorządów to z kolei pytanie, jak długo uda się godzić apetyt inwestorów na tanią ziemię i dostępną moc przyłączeniową z oczekiwaniami mieszkańców, którzy nie chcą mieszkać obok hal pełnych serwerów i agregatów.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz źródeł, w tym oficjalnego komunikatu prasowego Switch Datacenters z lipca 2025 roku, analizy rynkowej Data Center Knowledge oraz raportu Euronews o ograniczeniach sieci energetycznej w Europie. Wykorzystano również dane CBRE, Cloudscene oraz materiały Data Center Dynamics, Instytutu Spraw Obywatelskich i Puls Biznesu. Cytaty Gregora Snipa i Macieja Kowalskiego zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o postępach budowy centrum danych w Morach.
