TikTok zaczął cichy test narzędzia, które ma pomóc twórcom odnaleźć filmy podszywające się pod ich twarz stworzone przez sztuczną inteligencję. To krok, który platforma stawia z dużym opóźnieniem wobec YouTube’a, a przy okazji rzuca światło na to, jak daleko w tyle za skalą problemu wciąż zostaje cała branża.
Kluczowe fakty:
- TikTok testuje narzędzie Likeness Detection, które umożliwia twórcom wykrywanie filmów deepfake wykorzystujących ich wizerunek – funkcję jako pierwszy zauważył analityk Matt Navarra 17 lipca 2026 roku, a test obejmuje na razie wąską grupę amerykańskich twórców.
- Aby skorzystać z narzędzia, twórca musi przejść jednorazową weryfikację tożsamości przez zewnętrzny serwis Jumio, obejmującą selfie w czasie rzeczywistym oraz skan dokumentu – TikTok zapewnia, że dokumenty nie są przechowywane, a dane biometryczne służą wyłącznie do dopasowywania treści.
- System skanuje platformę wyłącznie pod kątem podobieństwa twarzy (nie głosu), a po znalezieniu dopasowania to sam twórca decyduje, czy zgłosić dany film lub konto jako podszywające się pod niego.
Informację jako pierwszy zauważył Matt Navarra, konsultant social media i analityk branżowy, który 17 lipca 2026 roku opublikował na Twitterze zrzuty ekranu z nowej funkcji o nazwie Likeness Detection.
Rzecznik TikToka w USA, Zachary Kizer, potwierdził dla The Verge, że test obejmuje na razie wąską grupę amerykańskich twórców.
Jak działa nowe narzędzie
Zasada jest prosta. Twórca chcący skorzystać z Likeness Detection musi najpierw przejść weryfikację tożsamości przez zewnętrzny serwis Jumio, obejmującą selfie w czasie rzeczywistym oraz skan dokumentu tożsamości. Kizer zapewnia, że TikTok nie przechowuje samych dokumentów, a dane biometryczne twarzy służą wyłącznie do dopasowywania treści, które mogą wykorzystywać wizerunek danej osoby bez zgody.
Po weryfikacji system zaczyna skanować platformę w poszukiwaniu materiałów wygenerowanych przez AI, które mogą przedstawiać twarz danego twórcy. Znalezione dopasowania trafiają do przeglądu, a twórca decyduje, czy zgłosić dany film lub konto jako podszywające się pod niego.
Kluczowe elementy działania narzędzia:
- dostęp jest opcjonalny, nikt nie zostaje zapisany automatycznie
- warunkiem jest jednorazowa weryfikacja tożsamości przez Jumio
- system skanuje wyłącznie pod kątem podobieństwa twarzy, nie głosu
- po znalezieniu dopasowania decyzję o zgłoszeniu podejmuje sam twórca
Cieszy mnie, że TikTok w końcu rusza z czymś takim, bo przez ostatni rok patrzyłem, jak platforma zbiera baty za deepfake’i twórców przy stosunkowo biernej postawie. Model oparty na zgodzie i weryfikacji tożsamości wygląda rozsądnie, zwłaszcza po tym jak Meta pokazała, jak nie robić tego typu rzeczy. Zastanawia mnie jednak skala testu. Garstka amerykańskich twórców to ułamek promila globalnej bazy użytkowników, a deepfake’i nie znają granic geograficznych. Pytanie, czy TikTok ma realny plan na rozszerzenie tego narzędzia w rozsądnym czasie, czy to kolejny projekt pilotażowy, który utknie na miesiące, zanim ktokolwiek spoza Kalifornii zobaczy z niego pożytek.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kontekst, który wszystko tłumaczy
Ruch TikToka nie bierze się znikąd. Zaledwie kilka dni wcześniej Meta uruchomiła funkcję Muse Image, pozwalającą generować obrazy AI na bazie publicznych zdjęć z Instagrama, przy czym wszystkie konta zostały domyślnie włączone do tej funkcji. Fala krytyki była na tyle silna, że Meta wycofała funkcję po trzech dniach, przyznając wprost, że popełniła błąd.
TikTok idzie w przeciwną stronę: najpierw weryfikacja, potem udział, a decyzję o włączeniu się podejmuje sam twórca. To odwrócenie schematu, który tak boleśnie zawiódł Metę.
Znacznie dłużej na tym polu działa jednak YouTube. Platforma należąca do Google uruchomiła pilotaż wykrywania podobieństwa twarzy już w 2025 roku, najpierw dla wybranych twórców z YouTube Partner Program. W marcu 2026 roku rozszerzyła go na urzędników państwowych, dziennikarzy i kandydatów politycznych, a w kwietniu na przedstawicieli branży rozrywkowej, w tym agencje talentów takie jak CAA, UTA czy WME oraz reprezentowane przez nie gwiazdy. W maju 2026 dostęp otrzymali wszyscy uprawnieni twórcy powyżej 18 roku życia.
Skala problemu, którego żadne narzędzie jeszcze nie rozwiązuje
Dane pokazują, że nawet zaawansowane systemy detekcji nie nadążają za skalą zjawiska. Automatyczne modele TikToka wykrywające treści generowane przez AI identyfikowały pod koniec 2025 roku od 35 do 45 procent takich materiałów, co oznacza poprawę względem 18 procent na początku 2024 roku, ale wciąż pozostawia ponad połowę treści AI bez etykiety lub zależną od samodzielnego oznaczenia przez twórcę. Badanie Kapwing z czerwca 2026 roku wskazało, że około 60 procent filmów na TikToku można sklasyfikować jako treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Likeness Detection nie rozwiązuje tego problemu w skali makro. To narzędzie ochronne dla konkretnej, zweryfikowanej osoby, nie system filtrujący cały strumień treści na platformie.
Co to oznacza dla polskich firm i twórców
Polscy twórcy na TikToku i YouTube na razie nie mają dostępu do żadnego z tych narzędzi, ponieważ oba pozostają ograniczone do rynku amerykańskiego lub wąskich grup pilotażowych. To jednak temat, który prędzej czy później dotrze i nad Wisłę, zwłaszcza w kontekście prac nad unijnym rozporządzeniem AI Act, którego kolejne przepisy wchodzą w życie 2 sierpnia 2026 roku, oraz krajowej ustawy KRiBSI.
Dla polskich firm korzystających z wizerunku pracowników, ambasadorów marki czy influencerów w kampaniach reklamowych oznacza to jedno: skala nieautoryzowanych deepfake’ów rośnie szybciej niż mechanizmy ochronne. Warto już teraz monitorować, czy wizerunek osób związanych z marką nie pojawia się w treściach generowanych przez AI bez zgody, bo żaden automatyczny system tego jeszcze nie zrobi za nas skutecznie.
Co dalej
TikTok nie podał harmonogramu szerszego wdrożenia Likeness Detection poza obecnym testem. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim YouTube rozszerzał swoje narzędzie przez ponad rok, zanim objęło wszystkich uprawnionych twórców, można się spodziewać podobnie rozciągniętego procesu po stronie TikToka.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału Digital Trends After YouTube, TikTok is testing its own AI likeness detection tool z 18 lipca 2026 roku, a także artykułu TechCrunch YouTube expands its AI likeness detection technology to celebrities z 21 kwietnia 2026 roku oraz danych opublikowanych przez TechTimes na podstawie badania Kapwing. Wykorzystano również informacje z bloga YouTube dotyczące kolejnych etapów rozszerzania narzędzia likeness detection. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o rozszerzaniu testu TikToka na kolejnych twórców.
