W marcu Camille Hanson obudziło w środku nocy powiadomienie, że jej konta na Facebooku i Instagramie zostały oznaczone do usunięcia. Razem z mężem prowadziła na nich firmę uczącą angielskiego, miała prawie milion obserwujących i do dziś nie wie, który wpis naruszył zasady.
Kluczowe fakty:
- Camille Hanson, prowadząca z mężem firmę językową z blisko milionem obserwujących na Facebooku i Instagramie, otrzymała w marcu powiadomienie o usunięciu kont – odwołanie zostało odrzucone bez wskazania konkretnego naruszającego wpisu.
- Podobne przypadki dotknęły innych twórców i właścicieli małych firm, w tym Alberta Olgaarda (325 tys. obserwujących), któremu zablokowano konta firmowe pod zarzutem oszustwa bez możliwości ponownego odwołania.
- W marcu 2025 roku Meta ogłosiła przeniesienie moderacji treści na zaawansowane systemy sztucznej inteligencji, zapewniając jednocześnie, że ludzie nadal będą odgrywać kluczową rolę przy decyzjach wysokiego ryzyka, takich jak odwołania od dezaktywacji konta.
Sprawę opisał 21 lipca „The New York Times”. Hanson złożyła odwołanie. Tydzień później dostała odpowiedź: odwołanie odrzucone, wszystkie dane zostaną trwale usunięte, ponowna weryfikacja niemożliwa. Jej mąż Calvin porównał to do sytuacji, w której „ktoś po prostu zamyka twoje biuro albo sklep” / „somebody just shuts down your office or your storefront”. Małżeństwo mieszka w Portugalii i z tego konta żyło.
Firma na jednym koncie, decyzja podjęta w kilka sekund
Podobnych historii jest więcej. TechCrunch opisał przypadek twórcy Alberta Olgaarda, który miał 325 tysięcy obserwujących na Instagramie i którego konta firmowe wyłączono z dnia na dzień pod zarzutem oszustwa, bez wskazania konkretnego materiału. Po próbie odwołania zobaczył komunikat: „Nie możesz wystąpić o ponowne rozpatrzenie tej decyzji” / „You cannot request another review of this decision.”
Amerykańskie stacje lokalne zbierały takie relacje już wcześniej. CBS w Filadelfii i Baltimore opisywały właścicieli małych firm i zwykłych użytkowników zablokowanych pod zarzutem materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci, czyli jednej z najcięższych kategorii w regulaminie Meta. Bez telefonu, bez człowieka po drugiej stronie, bez wskazania dowodu.
Meta obiecała dokładnie coś odwrotnego
19 marca tego roku Meta ogłosiła, że w ciągu kilku lat przeniesie moderację treści na bardziej zaawansowane systemy sztucznej inteligencji i ograniczy zależność od zewnętrznych podwykonawców. W tym samym komunikacie firma zapewniła, że ludzie zostaną w centrum procesu.
„Ludzie będą nadal odgrywać ważną rolę przy podejmowaniu decyzji obarczonych najwyższym ryzykiem, takich jak odwołania od dezaktywacji konta” / „people will continue to play a key role in how we make the highest risk and most critical decisions, such as appeals of account disablement” czytamy w tekście Meta.
Relacje poszkodowanych mówią co innego. Odrzucenie w kilka dni, brak wskazania wpisu, brak ścieżki do żywego człowieka. Meta tłumaczy, że opisane konta padły ofiarą starszych systemów moderacji, nie najnowszych narzędzi. Sprawdziłem daty: część blokad pochodzi z marca i kwietnia tego roku, czyli z okresu po ogłoszeniu nowej strategii. Trudno to pogodzić.
Nie mam problemu z tym, że Meta używa sztucznej inteligencji do moderacji. Przy tej skali treści nie ma innej opcji, a system, który wyłapuje 5 tysięcy prób wyłudzenia dziennie, realnie chroni ludzi. Mam problem z asymetrią. Decyzję podejmuje maszyna w ułamku sekundy, odwołanie rozpatruje maszyna w kilka dni, a konsekwencje ponosi konkretna rodzina, która straciła źródło utrzymania. Gdyby bank zamknął komuś rachunek firmowy w ten sposób, mielibyśmy postępowanie nadzorcze i procesy sądowe. Tutaj mamy przycisk „odwołaj się” i automatyczną odmowę. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi: czy Meta w ogóle mierzy, ile z tych odrzuconych odwołań było błędnych? Bo jeśli nie mierzy, to nie wie. A jeśli wie i nie publikuje, to jest gorzej.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rada Nadzorcza Meta mówi to samo, tylko językiem prawniczym
4 czerwca własna Rada Nadzorcza Meta wydała pierwszą w historii decyzję dotyczącą trwałego wyłączenia konta. Sprawa dotyczyła profilu na Instagramie z 70 tysiącami obserwujących, zablokowanego po groźbach wobec dziennikarki. Rada przyznała Meta rację co do samej blokady, ale przy okazji zdemolowała cały proces.
Jak opisał TechCrunch, Rada mówi o systemowych zagrożeniach dla praw człowieka oraz o braku przejrzystości i spójności w dwutorowym podejściu Meta do wyłączania kont. Wiele usunięć określono jako niewyjaśnione i niemożliwe do zrozumienia przez użytkownika. Rada oceniła też płatną usługę Meta Verified, która reklamuje całodobowe wsparcie, a osobom z zawieszonym kontem nie daje nic konkretnego. Rekomendacje Rady nie są wiążące.
Warto dodać jedną rzecz o skali. Rada opierała się na ponad 750 komentarzach publicznych do tej jednej sprawy oraz na skargach zbieranych od 2020 roku. To nie jest pojedynczy incydent, tylko wzorzec.
Artykuł 21 DSA, czyli furtka, o której mało kto wie
W Europie sytuacja wygląda inaczej niż w Stanach, choć niewielu użytkowników o tym wie. Akt o usługach cyfrowych daje w artykule 21 prawo do skierowania sporu z platformą do certyfikowanego organu pozasądowego rozstrzygania sporów, jeśli wewnętrzna procedura odwoławcza zawiodła.
Jak to działa w praktyce:
- Koszty postępowania ponosi platforma, użytkownik płaci symboliczną opłatę
- Platforma ma obowiązek poinformować o tej możliwości i współpracować z organem
- Rozstrzygnięcie organu nie wiąże platformy, droga sądowa pozostaje otwarta niezależnie od wyniku
- Zgodnie z brzmieniem rozporządzenia użytkownik może wybrać dowolny certyfikowany organ w UE, a nie tylko ten z własnego kraju
W Niemczech działają dwa takie podmioty: User Rights z Berlina oraz Platform Control. Tamtejszy koordynator ds. usług cyfrowych przy Federalnej Agencji Sieciowej opublikował 30 kwietnia raport za 2025 rok. Przez portal skargowy wpłynęło ponad 2 tysiące zgłoszeń, a najczęstszy zarzut brzmiał dokładnie tak jak w historii Camille Hanson: ograniczenie dostępu do konta, treści lub usługi bez rzetelnego uzasadnienia. Agencja wszczęła 26 krajowych postępowań administracyjnych.
Co to oznacza dla polskich firm?
Tu robi się nieprzyjemnie. Polska wciąż nie ma pełnego wdrożenia DSA, a więc nie ma też własnego certyfikowanego organu rozstrzygania sporów, do którego polski przedsiębiorca mógłby pójść po odmowie ze strony Meta.
Prezes UKE pełni funkcję koordynatora ds. usług cyfrowych tymczasowo, na mocy uchwały Rady Ministrów, w wąskim zakresie współpracy z Komisją Europejską i Europejską Radą ds. Usług Cyfrowych. Docelowe kompetencje ma określić nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Pierwsze podejście zawetował w styczniu prezydent Karol Nawrocki, zarzucając projektowi administracyjną cenzurę. Rząd rozbił regulację na dwa projekty. 16 lipca sejmowa Komisja Cyfryzacji przyjęła pierwszy z nich, ten dotyczący koordynatora, dostępu do danych platform i nowych mechanizmów rozpatrywania sporów. Głosowało za nim 10 posłów, 6 się wstrzymało. Komisja Europejska pozwała już Polskę do TSUE za opóźnienie.
Skala uzależnienia jest przy tym ogromna. Z raportu „Social Media 2026″ przygotowanego przez Gemius wraz z PBI, IAB Polska i Akademią Leona Koźmińskiego wynika, że Facebook docierał w 2025 roku do 85,4 procent polskich internautów i miał około 25,4 miliona realnych użytkowników, a Instagram do 54,8 procent. Sam Facebook generował średnio ponad 16,2 miliarda kontaktów reklamowych miesięcznie, Instagram ponad 3,2 miliarda. Dla dziesiątek tysięcy polskich mikrofirm, salonów fryzjerskich, trenerów personalnych i sklepów lokalnych konto na Facebooku to nie kanał marketingowy. To cała baza klientów.
Że problem nie jest teoretyczny, przypomniała podczas lipcowego posiedzenia komisji Anna Matras z Amnesty International, wskazując na zawieszenie przez Facebooka stron Legalnej Aborcji, Aborcyjnego Dreamteamu i Strajku Kobiet. Jak relacjonował CyberDefence24, mówiła wprost: „To są podstawowe prawa, które państwo ma obowiązek chronić i powinno posiadać odpowiednie narzędzia do tego, aby te prawa chronić”.
Dopóki polska ustawa nie wejdzie w życie, zostaje samopomoc. Pobierz kopię danych z Meta, póki konto działa. Trzymaj listę mailingową i numery telefonów klientów poza platformą. Jeśli cały przychód firmy przechodzi przez jedno konto na Instagramie, to nie jest kanał sprzedaży. To ryzyko operacyjne, które kiedyś się zmaterializuje.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału „The New York Times” z 21.07.2026, komunikatu Meta Newsroom z 19.03.2026 oraz relacji TechCrunch z decyzji Rady Nadzorczej Meta z 04.06.2026. Wykorzystano również doniesienia Engadget, CBS News Filadelfia i Baltimore, raport roczny koordynatora ds. usług cyfrowych przy niemieckiej Federalnej Agencji Sieciowej z 30.04.2026, dane z raportu Gemius, PBI i IAB Polska „Social Media 2026″ oraz relację CyberDefence24 z posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji. Cytaty anglojęzyczne zostały zweryfikowane z oryginalnym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o moderacji kont przez Meta i wdrożeniu DSA w Polsce.
