Lidl Polska otworzył w czwartek 23 lipca swój tysięczny sklep w Polsce i przy okazji pokazał, gdzie realnie idzie technologia w handlu detalicznym. Nie w spektakularne sklepy bez kas, tylko w kamerę zawieszoną nad wagą kasy samoobsługowej, która ma rozpoznać, czy leży na niej banan, czy jabłko.
Kluczowe fakty:
- Lidl Polska otworzył swój tysięczny sklep w Polsce przy ul. Szopienickiej 58B w katowickim Nikiszowcu – jest to szesnasta placówka sieci w Katowicach.
- Nowy sklep wyposażono w dwanaście kas samoobsługowych z kamerami, które docelowo mają rozpoznawać owoce i warzywa położone na wadze oraz wykrywać niezgodności między zważonym produktem a wybraną przez klienta pozycją na ekranie.
- Funkcja rozpoznawania produktów nie została jeszcze uruchomiona, a samo rozwiązanie jest testowane jedynie w kilkunastu wybranych sklepach sieci w Polsce.
Placówka stanęła przy ul. Szopienickiej 58B w katowickim Nikiszowcu, kilkaset metrów od placu Wyzwolenia i najbardziej reprezentacyjnej części zabytkowego osiedla robotniczego. Uroczyste otwarcie odbyło się dzień wcześniej, 22 lipca, a klienci weszli do środka w czwartek. To szesnasty sklep sieci w Katowicach. Ceglana elewacja, płaskorzeźba z nikiszowiecką różą, orkiestra dęta KWK „Wieczorek” o 5:55 rano. Cała otoczka jest lokalna i sentymentalna. Ale najciekawsze w tym sklepie jest coś, co wisi nad kasami.
Dwanaście kas, dwanaście kamer i funkcja, której jeszcze nie ma
W nowym sklepie działa dwanaście kas samoobsługowych wyposażonych w kamery. Ryszard Machoj, członek zarządu do spraw sprzedaży i COO w Lidl Polska, przyznał podczas oprowadzania po placówce, że docelowa funkcjonalność tych kamer nie została jeszcze uruchomiona. Sprzęt jest, oprogramowanie dojrzewa.
Docelowo ma to działać tak: kładziesz owoc albo warzywo na wadze, kamera analizuje wygląd produktu i sama podpowiada na ekranie, co to jest. Koniec z przewijaniem listy piktogramów w poszukiwaniu papryki. Jeżeli klient położy na wadze jeden produkt, a na ekranie wybierze inny, tańszy, system ma wykryć niezgodność i wezwać pracownika.
Machoj ujął to bez ogródek: „System zobaczy, że coś jest jednak nie tak, zgłosi to”. I to jest właśnie ten drugi cel, o którym sieci handlowe mówią zwykle półgębkiem. Kamera nad kasą jest jednocześnie asystentem i strażnikiem.
Kilkanaście sklepów, a nie tysiąc
Sprawdziłem, jak szeroki jest ten pilotaż, bo w komunikacji medialnej łatwo o wrażenie, że sieć właśnie wywróciła cały system kasowy do góry nogami. Otóż nie. Rozwiązanie jest sprawdzane w kilkunastu wybranych sklepach w kraju, głównie w najnowszych placówkach z najbardziej zaawansowanym wyposażeniem. Sieć nie chce wprowadzać go jednocześnie w dużej liczbie sklepów, żeby ewentualne problemy techniczne nie zakłóciły klientom zakupów.
To rozsądne podejście i, szczerze mówiąc, rzadkie. Większość wdrożeń AI w polskich firmach idzie odwrotną drogą: najpierw komunikat prasowy, potem awarie.
Lidl nie ujawnił, czyja technologia stoi za kamerami. Na europejskim rynku dostawców jest kilku poważnych graczy i warto wiedzieć, jak to wygląda u konkurencji za granicą.
Skąd naprawdę biorą się straty przy kasach samoobsługowych
Handel nie robi tego z miłości do informatyki. Robi to, bo kasa samoobsługowa jest najbardziej dziurawym punktem sklepu.
Raport Self-Checkout Loss Report 2026, przygotowany przez profesora Matta Hopkinsa z Uniwersytetu w Leicester na zlecenie ECR Retail Loss, objął dane 39 sieci handlowych o łącznych obrotach przekraczających 1,16 biliona dolarów. Wynika z niego, że 54 procent transakcji w sklepach wyposażonych w kasy samoobsługowe przechodzi już przez te urządzenia. Sklepy notują średnio 22 procent wyższe straty w pierwszym roku po wdrożeniu, a placówki z kasami samoobsługowymi mają średnio o 33 procent wyższe straty niż porównywalne sklepy bez nich.
Najczęstsze przyczyny strat wyglądają tak:
- nieprzeskanowane produkty, występujące szacunkowo w 1 do 4,8 procent transakcji
- błędy przy wyszukiwaniu produktu na ekranie
- towary, które zostają na dnie wózka
- podmiana kodu kreskowego
- porzucenie transakcji po nieudanej płatności, generujące najwyższą średnią stratę na zdarzenie
Dla porównania, badanie firmy Grabango z 2023 roku, oparte na analizie blisko 5 tysięcy transakcji, wskazało poziom strat przy kasach samoobsługowych na 3,5 procent sprzedaży wobec 0,21 procent przy kasach tradycyjnych, czyli ponad szesnastokrotnie wyższy. Te liczby trzeba czytać ostrożnie, bo pochodzą od dostawcy technologii bezkasowej, ale kierunek zgadza się z badaniami niezależnymi.
Gdzie kończy się usprawnienie, a zaczyna nadzór
Efekty wdrożeń bywają dobre. W sklepie sieci Intermarché w La Farlède, gdzie system rozpoznawania obrazu uruchomiono w marcu 2024 roku, odsetek błędnych transakcji spadł z 3 procent do poniżej 1 procent, a zapotrzebowanie na pomoc pracownika zmalało o 15 procent. To nie jest kosmetyka.
Rozumiem logikę Lidla i uważam, że akurat to wdrożenie jest zrobione poprawnie. Kamera, która sama rozpozna cukinię, oszczędza czas i nerwy, a wykrycie pomyłki na ekranie zamiast konfrontacji przy bramce jest lepsze dla wszystkich. Ale nie udawajmy, że to wyłącznie udogodnienie. Ten sam system, który ułatwia zakupy, zbiera dowody. Pytanie, na które sieci handlowe wciąż odpowiadają zbyt ogólnie, brzmi: co dzieje się z nagraniem, gdy transakcja przebiegła prawidłowo, kto ma do niego dostęp i jak długo jest przechowywane. Drugie pytanie jest jeszcze ciekawsze. Jeśli algorytm pomyli się i wezwie pracownika do uczciwego klienta, kto ponosi koszt tej pomyłki? Na razie ponosi go klient, w postaci publicznego zawstydzenia przy kasie. Chciałbym zobaczyć sieć, która powie wprost, jaki jest odsetek fałszywych alarmów jej systemu. Do tego czasu każde takie wdrożenie oceniam jako obiecujące, ale niedokończone.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Lidl nie jest pierwszy i nie będzie ostatni
W Polsce podobne mechanizmy działają od dawna. W Biedronce kasa samoobsługowa rozpoznaje produkt kładziony na wadze i podsuwa propozycję na ekranie, a wybór innego artykułu może skończyć się wezwaniem kasjera. System blokuje też sprzedaż, gdy towar zostanie położony na wadze w nieprzezroczystej torbie. Sieć ma ponad 15 tysięcy kas samoobsługowych.
Żabka poszła dalej w formacie Nano, gdzie kamery i czujniki wagowe zastępują kasę w całości. To jednak inna skala i inny problem, bo tam nie ma czego pilnować przy skanowaniu.
W Niemczech kierunek wyznacza Edeka. Sklep Edeka Paschmann w Düsseldorfie jako pierwszy w kraju uruchomił rozwiązanie Vynamic Smart Vision Shrink Reduction firmy Diebold Nixdorf, które w czasie rzeczywistym analizuje zachowanie klienta przy kasie. Gdy system wykryje pominięcie skanu, na ekranie pojawia się komunikat, a pracownik jest informowany dopiero wtedy, gdy błąd się powtórzy. Dostawca podkreśla, że rozwiązanie jest zgodne z RODO, bo nie wykorzystuje rozpoznawania twarzy i nie przechowuje danych osobowych klientów.
Leyla Feghhi, szefowa sprzedaży detalicznej w regionie DACH w Diebold Nixdorf, argumentowała, że technologia „pozwala pracownikom lepiej ocenić sytuację, aby mogli odpowiednio zareagować” / „enables employees to better assess situations so they can respond appropriately”.
Telefon zamiast skanera, czyli scan&go w 50 sklepach
Równolegle Lidl rozwija drugi tor. W tysięcznym sklepie działa funkcja scan&go dostępna w aplikacji Lidl Plus. Klient skanuje telefonem kody kreskowe i od razu wkłada produkty do wózka, a przy kasie skanuje kod QR, po czym cała lista trafia do systemu kasowego. Sieć testuje to rozwiązanie w około 50 lokalizacjach w Polsce, a placówka w Nikiszowcu jest trzecim sklepem w Katowicach objętym testami.
W okresie testowym pracownicy mogą podchodzić do klientów korzystających z funkcji i sprawdzać, czy wszystkie artykuły zostały prawidłowo zeskanowane. Czyli kontrola wraca tylnymi drzwiami, tyle że wykonywana przez człowieka. Kamera nad kasą jest odpowiedzią na ten sam problem, tylko tańszą i skalowalną.
Co to oznacza dla polskich firm i klientów
Tu dochodzimy do części, o której w relacjach z otwarcia nikt nie napisał, a która moim zdaniem zdecyduje o tempie wdrożeń.
Kamera rozpoznająca banana nie jest systemem biometrycznym i nie podlega najostrzejszym rygorom unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji. Kategoryzacja biometryczna, obejmująca nawet mniej wrażliwe cechy jak płeć, wiek czy kolor włosów, klasyfikuje system jako wysokiego ryzyka według załącznika III do AI Act i pociąga za sobą obowiązki informacyjne z artykułu 50 ust. 3. Rozpoznawanie warzyw w tę kategorię nie wpada. Ale granica jest cieńsza, niż się wydaje, bo wystarczy, że system zacznie profilować zachowanie konkretnego klienta, a nie produkt na wadze.
Zostaje RODO. Sklep, który nagrywa strefę kas, przetwarza dane osobowe i musi poinformować o administratorze, celu przetwarzania oraz podstawie prawnej. To standard, ale w praktyce sprowadza się często do naklejki na drzwiach, której nikt nie czyta. Polskie sieci powinny się przygotować na to, że przy skali kilkuset tysięcy takich kamer w kraju pierwsza skarga do UODO jest tylko kwestią czasu.
Dla mniejszych sieci i franczyz płynie z tego prosty wniosek. Kasa samoobsługowa bez warstwy rozpoznawania obrazu przestaje być opłacalna, bo generuje straty, które zjadają oszczędność na etacie. Kto instaluje samoobsługę w 2026 roku, powinien od razu liczyć koszt systemu wizyjnego, a nie dokładać go za dwa lata.
Tysiąc sklepów to przystanek, nie meta
Skala, na której Lidl testuje te rozwiązania, robi wrażenie. Sieć osiągnęła w 2025 roku przychody przekraczające 43,4 mld zł, co dało jej szóste miejsce wśród wszystkich przedsiębiorstw działających w Polsce, a na koniec roku miała ponad 950 sklepów. W ciągu 24 lat firma zainwestowała w Polsce 20 mld zł, zatrudnia blisko 30 tysięcy osób, a w samym 2026 roku przeznaczy 240 mln zł na podwyżki wynagrodzeń. Zarząd wskazuje, że polski rynek może pomieścić co najmniej 1500 placówek. Prezes Włodzimierz Wlaźlak mówił podczas otwarcia, że „tysięczny sklep to potwierdzenie właściwej strategii”.
Dystans do lidera pozostaje jednak spory. Biedronka przekroczyła w 2025 roku 107,7 mld zł przychodów i otworzyła 181 nowych sklepów, a jej sieć liczy ponad 3800 placówek. Według prognoz PMR średnioroczna dynamika wzrostu dyskontów w latach 2026-2031 wyniesie blisko 7 procent wobec około 4 procent dla całego rynku spożywczego, przy udziale kanału przekraczającym już 45 procent.
Sam sklep w Nikiszowcu ma według założeń sieci przyjmować około 11-12 tysięcy klientów tygodniowo. Najbliższa Biedronka działa około 1,4 km dalej.
I tu tkwi cała stawka. Przy tej gęstości sieci i tych marżach każdy punkt procentowy strat przy kasie to realne miliony. Kamera nad wagą kosztuje ułamek tego, co traci się na podmienianych kodach. Dlatego niezależnie od tego, jak zakończy się pilotaż w kilkunastu sklepach, kierunek jest przesądzony. Pytanie brzmi tylko, czy klienci dostaną z tego coś więcej niż krótszą kolejkę i poczucie, że ktoś patrzy im na ręce.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym relacji z otwarcia tysięcznego sklepu Lidl Polska opublikowanej przez Portal Spożywczy z dnia 23.07.2026, raportu Self-Checkout Loss Report 2026 ECR Retail Loss autorstwa prof. Matta Hopkinsa z Uniwersytetu w Leicester oraz materiału o wdrożeniu systemu Diebold Nixdorf w sieci Edeka opublikowanego przez Kiosk Marketplace. Wykorzystano również dane i ustalenia serwisów dlahandlu.pl, Ślązag, Dziennik Zachodni, Interia Biznes, Progressive Grocer, Retail Customer Experience oraz badanie firmy Grabango dotyczące strat przy kasach samoobsługowych. Cytaty Ryszarda Machoja i Włodzimierza Wlaźlaka pochodzą z wypowiedzi udzielonych podczas otwarcia sklepu w Katowicach, cytat Leyli Feghhi został zweryfikowany z oryginalnym anglojęzycznym komunikatem prasowym Diebold Nixdorf. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o zasięgu testów kamer AI na kasach samoobsługowych w polskich sieciach handlowych.
