General Motors zainstalował około 50 robotycznych ramion w swojej flagowej fabryce elektryków w Detroit, Factory Zero, podczas gdy ponad tysiąc pracowników nadal czeka na wezwanie do pracy po „tymczasowych” zwolnieniach z marca 2026 roku. Związek zawodowy UAW złożył formalne zażalenia i mówi wprost: jesteśmy tym zgorzkniali.
Kluczowe fakty:
- General Motors zainstalował około 50 robotycznych ramion firmy FANUC w fabryce Factory Zero w Detroit, gdzie produkowane są modele GMC Hummer EV i Silverado EV.
- Ponad 1000 pracowników fabryki pozostaje bezterminowo zwolnionych od marca 2026 roku, a związek zawodowy UAW złożył formalne zażalenia w związku z wprowadzeniem robotów.
- Factory Zero to fabryka wyłącznie elektryczna, w którą GM zainwestował 2,2 miliarda dolarów, jednak od połowy 2025 roku zakład funkcjonuje w trybie nieustannych przestojów i zwolnień, w tym trwałego zwolnienia 1200 pracowników w październiku 2025 roku.
Roboty produkcji japońskiej firmy FANUC pracują teraz przy taśmie montażowej, mocując komponenty do nadwozi pojazdów. GM tłumaczy to poprawą bezpieczeństwa i ergonomii pracy. James Cotton, szef UAW Local 22, reprezentujący pracowników fabryki, zwizytował zakład i policzył maszyny osobiście. Jego ocena nie pozostawia złudzeń.
„It’s always a concern when you see a robot coming to a plant, especially after they have laid off over a thousand people. They say it’s the wave of the future, and if that’s so, they’re taking away jobs from people.” („To zawsze niepokoi, kiedy widzisz robota wchodzącego do fabryki, zwłaszcza gdy właśnie zwolnili ponad tysiąc ludzi. Mówią, że to przyszłość. Jeśli tak, to ta przyszłość odbiera pracę ludziom.”)
Cotton szacuje, że ponad 1000 członków związku jest „zwolnionych bezterminowo”. Zamiast przywrócić ich do pracy, firma zainstalowała 50 maszyn. Jego słowa: „From top to bottom, we’re disgusted that they have cobots in our plants.” („Od góry do dołu, mamy tego dość. Jesteśmy oburzeni, że mają coboty w naszych fabrykach.”)
Fabryka, która miała być symbolem przyszłości GM
Factory Zero to nie jest zwykły zakład. GM wpompował w nią 2,2 miliarda dolarów, przebudowując dawną linię Detroit-Hamtramck na fabrykę wyłącznie elektryczną. CEO Mary Barra wielokrotnie wskazywała na nią jako dowód zaangażowania firmy w elektryczną transformację. Produkuje się tu GMC Hummer EV i Silverado EV.
Rzeczywistość okazała się brutalna. Od połowy 2025 roku zakład funkcjonuje w trybie nieustannych przestojów i zwolnień:
- październik 2025: trwałe zwolnienie 1200 pracowników, redukcja do jednej zmiany
- przełom października i listopada 2025: całkowity przestój produkcji
- marzec 2026: kolejne tymczasowe zwolnienie 1300 osób, drugi raz w ciągu trzech miesięcy
- czerwiec 2026: instalacja 50 cobotów FANUC przy nieodwołanych jeszcze pracownikach
Bezpośrednią przyczyną zapaści jest decyzja administracji Trumpa o likwidacji ulgi podatkowej 7500 dolarów dla nabywców aut elektrycznych, która weszła w życie 30 września 2025 roku. GM zaksięgował z tego tytułu odpisy rzędu 7,6 miliarda dolarów.
Co tak naprawdę robi „cobot”?
Warto wiedzieć, czym cobot różni się od zwykłego robota przemysłowego. To maszyna zaprojektowana do pracy ramię w ramię z człowiekiem, nie zamiast niego, przynajmniej w teorii. Porusza się wolniej, nie ma punktów zgniecenia, działa zgodnie z regulacjami OSHA. Factory Zero używa już zresztą bezzałogowych wózków widłowych i holowników. Coboty to kolejny krok.
GM nie zdradziło szczegółów dotyczących nowych instalacji, ale rzecznik Kevin Kelly potwierdził, że jest to element szerszej strategii: „We’ve been installing cobots across our manufacturing footprint as part of a broader push to bring more advanced technology into our operations.” („Instalujemy coboty w całej naszej sieci produkcyjnej jako część szerszego dążenia do wdrożenia zaawansowanych technologii w naszych operacjach.”)
Wcześniej firma ogłosiła partnerstwo z NVIDIA przy tworzeniu robotyki fabrycznej. Barra mówiła wtedy o „wzmacnianiu siły roboczej”, żeby skupiała się na „rzemiośle”. Pracownicy widzą to inaczej.
Automatyzacja fabryk to temat, który obserwuję od dłuższego czasu i powiem szczerze: sprawa GM to nie jest zaskoczenie, ale jest wyjątkowo niefortunie rozegrana wizerunkowo. Coboty same w sobie nie są złe, mogą naprawdę odciążać pracowników przy powtarzalnych, fizycznie wyczerpujących czynnościach. Problem polega na tym, że GM zainstalował je wtedy, gdy ponad tysiąc ludzi siedzi w domu na „tymczasowym” zwolnieniu, które wygląda coraz mniej tymczasowo. To rodzi jedno konkretne pytanie: czy te maszyny naprawdę miały poprawić ergonomię pracy, czy też zajęły miejsca tych, których nie chciano już wzywać z powrotem? Nie wiem. GM tego nie wyjaśnił. I to jest prawdziwy problem, nie same roboty.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
UAW szykuje się do walki o 2028 rok
Na konwencie konstytucyjnym UAW w Detroit, który odbywał się w tym samym tygodniu co branżowy szczyt Reindustrialize, szef związku Shawn Fain powiedział bez ogródek, że pracownicy są „w walce o człowieczeństwo”. Jego słowa: „We are in a fight for humanity.” („Walczymy o człowieczeństwo.”) AI i humanoidalne roboty to według niego „głęboka groźba” dla miejsc pracy, płac i całego systemu społeczno-gospodarczego.
Napięcie jest tym większe, że kontrakt UAW z GM z 2023 roku podniósł szacowany koszt pracy o około 500 dolarów na pojazd. Roboty nie renegocjują warunków co cztery lata. Profesor Wayne State University Marick Masters szacuje, że montaż samochodu wymaga dziś o 50-70 procent mniej roboczogodzin niż w latach 80. I ta liczba będzie się zmniejszać.
Negocjacje kontraktowe na 2028 rok zapowiadają się jako jedne z najtrudniejszych w historii związku. Coboty stojące przy taśmie w Factory Zero będą jednym z głównych tematów przy stole.
„Ciemne fabryki” nadchodzą. Chiny są już daleko
GM nie jest tu wyjątkiem. Ford, Stellantis, Toyota, BMW, wszystkie te firmy wdrażają automatyzację w różnym stopniu. Toyota uruchomiła pilotaż humanoidalnych robotów Digit w swojej fabryce RAV4 w Kanadzie. BMW rozszerza testy humanoidów z zakładu w Karolinie Południowej na fabrykę w Lipsku.
Ale to Chiny grają w zupełnie innej lidze. Tamtejszy przemysł wytwórczy miał pod koniec 2024 roku 2 miliony robotów przemysłowych, przy czym sam 2024 rok przyniósł przyrost o 295 000 sztuk. Dla porównania, Stany Zjednoczone zainstalowały w tym roku 34 200 robotów, a Japonia 44 500.
Chińskie marki idą dalej niż zachodnie, budując tzw. „dark factories”, czyli fabryki o niemal pełnej automatyzacji, obsługiwane przez minimalną załogę ludzką zajmującą się jedynie nadzorem i diagnostyką. Xiaomi produkuje nowy samochód elektryczny co 76 sekund w swoim zakładzie Hyperfactory w Pekinie, gdzie pracuje ponad 700 robotów. Luksusowa marka EV Zeekr ma ciemną fabrykę w Ningbo zdolną do rocznej produkcji 300 000 aut.
Pionierem tej koncepcji jest zresztą sam FANUC, producent cobotów zainstalowanych w Factory Zero. Japońska firma prowadzi własną „lights-out factory” od 2001 roku. Roboty używane przez GM zostały w przeważającej mierze zbudowane przez inne roboty.
Pełna automatyzacja niesie też jednak własne ryzyka. Instytut Inżynierów Mechaników wskazuje, że człowiek jest często szybszy i skuteczniejszy przy identyfikowaniu problemów na linii produkcyjnej, które w w pełni zautomatyzowanym środowisku mogą eskalować błyskawicznie. Do tego dochodzą kwestie cyberbezpieczeństwa, bo zakład sterowany przez AI i roboty staje się znacznie atrakcyjniejszym celem ataku niż tradycyjna hala.
GM stoi przed wyborem, który czeka całą branżę: jak szybko iść w stronę automatyzacji, żeby nie przegrać z Chinami, i jak nie stracić przy tym zaufania pracowników, od których wciąż zależy jakość produkcji. Cobot przy taśmie w Detroit to dość dosłowna ilustracja tego dylematu.
Żaden z pracowników zwolnionych z Factory Zero nie wrócił jeszcze do pracy.
