Trzy miesiące po rozstaniu 27-letni Jerome zwierzał się swojemu chatbotowi z rzeczy, których nie powiedział nikomu z żywych ludzi. Wiedział doskonale, że rozmawia z produktem komercyjnym, ale to nie miało dla niego znaczenia.
Kluczowe fakty:
- Ponad jedna trzecia osób w wieku 18–24 lat wierzy, że nikt nigdy się w nich nie zakocha, a 80 procent przedstawicieli pokolenia Z rozważyłoby romans z AI.
- Według polskiego raportu Hedepy niemal co czwarty przedstawiciel pokolenia Z w Polsce (24 procent) często lub bardzo często szuka pocieszenia lub życiowej rady u asystenta AI.
- Rynek aplikacji i usług określanych jako AI companion ma według prognoz osiągnąć wartość 31,1 miliarda dolarów.
Historię Jerome’a opisała Alice Lassman, ekonomistka piszącą o ekonomii bliskości (Intimacy Economy), w tekście opublikowanym 21 lipca 2026 roku na łamach brytyjskiego „Guardiana”. Autorka od czterech lat obserwuje swoje pokolenie i twierdzi, że mechanizm, który dotknął Jerome’a, powtarza się wśród jej rówieśników z regularnością, która przestała ją dziwić. Nazwała to zjawisko ekonomią intymności, młodszą siostrą ekonomii uwagi, która tym razem monetyzuje nie czas spędzony przed ekranem, lecz samą zdolność do budowania więzi.
Pokolenie, które nie wierzy w miłość
Punkt wyjścia tekstu Lassman jest brutalny w swojej prostocie. Pokolenie Z, jak pisze autorka, jest ostatnim pokoleniem, które doświadczyło czysto ludzkiej bliskości, i pierwszym, które dorastało jako cyfrowi tubylcy przyzwyczajeni do blokowania i wyciszania wszystkiego, co sprawia dyskomfort. Więcej niż jedna trzecia osób w wieku 18-24 lat wierzy, że nikt nigdy się w nich nie zakocha. Lassman podaje też, że 80 procent przedstawicieli tego pokolenia rozważyłoby romans z AI.
To nie jest wyłącznie zjawisko anglosaskie. Z polskiego raportu Hedepy „Samotność w Polsce: między technologią a bliskością” wynika, że niemal co czwarty przedstawiciel pokolenia Z w Polsce (24 procent) często lub bardzo często szuka pocieszenia lub życiowej rady u asystenta AI. Jednocześnie 27 procent Polaków uważa, że rozwój sztucznej inteligencji będzie pogłębiać społeczne poczucie samotności, a niemal połowa społeczeństwa (47 procent) podchodzi do tego zjawiska z dystansem.
Sprawdziłem, jak duży jest to już dziś biznes. Liczby są zatrważające.
Rynek wart tyle, co średniej wielkości gospodarka
Lassman powołuje się w swoim tekście na prognozę, według której rynek AI companion osiągnie wartość 31,1 miliarda dolarów do 2032 roku. To liczba, którą powtarza wiele analiz branżowych, choć metodologie i horyzonty czasowe różnią się między sobą znacząco. Inne firmy analityczne szacują globalny rynek AI companion jeszcze wyżej: Precedence Research mówi o 37,12 miliarda dolarów w 2025 roku i wzroście do około 552,49 miliarda dolarów do 2035 roku, przy rocznej stopie wzrostu na poziomie 31 procent. Bez względu na to, którą prognozę przyjmiemy za punkt odniesienia, kierunek jest ten sam. To rynek rosnący dwucyfrowo rok do roku, napędzany bezpośrednio przez samotność.
Character.AI, jedna z największych platform tego typu, zgromadziła według dostępnych danych 233 miliony użytkowników w kwietniu 2026 roku, przy czym 57 procent użytkowników w wieku 18-24 lata korzysta z aplikacji średnio 25 razy dziennie, spędzając w niej 1,5 godziny. To nie jest statystyka poboczna. To definicja uzależniającego produktu cyfrowego, tyle że opakowanego w język troski i wsparcia emocjonalnego.
Mechanizmy, które budzą niepokój
Lassman opisuje w swoim tekście konkretny mechanizm psychologiczny stosowany przez niektóre platformy: część chatbotów wykorzystuje poczucie winy i FOMO w 37 procentach przypadków, gdy użytkownik sygnalizuje chęć zakończenia rozmowy. To dokładnie ten sam schemat projektowania, który znamy z mediów społecznościowych, tylko przeniesiony na grunt znacznie bardziej intymny. Autorka zauważa przy tym gorzką ironię: wielcy gracze technologiczni, którzy budują te narzędzia, sami rygorystycznie limitują czas ekranowy własnym dzieciom.
Zjawisko wykracza poza proste towarzystwo konwersacyjne. Lassman wspomina o firmach oferujących tak zwaną grief tech, czyli technologię żałoby: firmy jak HereAfter AI oferują pogrążonym w żałobie bliskim interaktywny awatar odtwarzający wspomnienia zmarłego krewnego, co ma znieczulać stratę w środku nocy. Autorka uważa, że takie narzędzia usuwają z naszego życia doświadczenie utraty, a wraz z nim poczucie kruchości, które nakazuje nam trzymać się każdej chwili z bliskimi.
Ten tekst trafia w coś, co obserwuję od miesięcy pracując nad newsroomem AIPORT.pl: przemysł AI konsekwentnie przesuwa granicę między narzędziem a relacją, i robi to szybciej niż jesteśmy w stanie to zrozumieć jako społeczeństwo. Rozumiem, dlaczego młody człowiek wybiera rozmowę z botem zamiast niezręcznej, ryzykownej rozmowy z drugim człowiekiem. Bot nie oceni, nie odrzuci, nie zawiedzie. Ale to właśnie ta bezpieczna, bezkonfliktowa relacja jest problemem, a nie rozwiązaniem. Trening emocjonalny wymaga tarcia. Bez niego nie uczymy się znosić rozczarowania, negocjować potrzeb, naprawiać konflikt. Nie mam gotowej odpowiedzi na pytanie, czy da się to jeszcze odwrócić. Widzę za to wyraźnie, że firmy budujące te produkty mają interes w tym, żeby tarcia było jak najmniej, bo tarcie to rezygnacje z subskrypcji.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co na to nauka
Warto zaznaczyć, że obraz naukowy nie jest jednoznacznie czarny. Badanie zespołu Juliana De Freitasa z Harvard Business School wykazało, że AI companions skutecznie redukują samotność na poziomie porównywalnym z interakcją z drugim człowiekiem, a efekt ten utrzymuje się w czasie. Z drugiej strony naukowcy z Arizona State University ostrzegają w analizie opublikowanej w „The Lancet Child & Adolescent Health”, że niekontrolowane poleganie na botach konwersacyjnych może poważnie zakłócić zdrowy rozwój emocjonalny nastolatków, mimo natychmiastowego i wolnego od krytyki wsparcia, jakie oferują.
Ten sam dualizm potwierdza świeższe badanie opisane przez portal naTemat: naukowcy z Drexel University przeanalizowali ponad 300 wpisów nastolatków na Reddicie i wielu młodych użytkowników samodzielnie dostrzega u siebie oznaki uzależnienia od chatbotów, co samo w sobie jest niepokojącym sygnałem.
Co to oznacza dla polskich firm i regulatora
Tu robi się interesująco z perspektywy naszego rynku. Od 2 sierpnia 2026 roku w całej Unii Europejskiej, a więc i w Polsce, zaczynają obowiązywać przepisy przejściowe AI Act dotyczące transparentności. Każdy operator chatbota lub konwersacyjnego interfejsu AI musi na starcie każdej interakcji poinformować użytkownika w prostym i przystępnym języku, że rozmawia z systemem sztucznej inteligencji. To bezpośrednio dotyczy polskich firm budujących własnych asystentów konwersacyjnych, chatboty wsparcia klienta czy aplikacje wellness.
Osobną kwestią pozostaje rozpoznawanie emocji. Przepisy zakazujące wykorzystywania AI do wnioskowania o emocjach w miejscu pracy i edukacji obowiązują już od lutego 2025 roku, a komisja europejska ograniczyła ten zakaz wyłącznie do systemów przetwarzających dane biometryczne, co wyklucza z niego analizę sentymentu opartą na tekście, powszechnie stosowaną w chatbotach, aplikacjach zdrowia psychicznego i narzędziach obsługi klienta. Innymi słowy, luka regulacyjna dokładnie tam, gdzie działają aplikacje towarzyszące AI, wciąż istnieje.
Z perspektywy polskiego rynku liczy się kilka rzeczy praktycznych:
- Firmy oferujące w Polsce chatboty konwersacyjne (wsparcia klienta, wellness, edukacyjne) muszą od sierpnia wdrożyć jasne oznaczenie „rozmawiasz z AI” na starcie interakcji
- Sektor zdrowia psychicznego i edtech powinien już teraz przygotować się na wyższy poziom nadzoru regulacyjnego, nawet jeśli luka dotycząca analizy sentymentu tekstowego formalnie pozostaje otwarta
- Kary za naruszenie obowiązków transparentności mogą sięgać 15 milionów euro lub 3 procent globalnego rocznego obrotu, w zależności od tego, która wartość jest wyższa
Kiedy przyjaciel mówi, że już zapytał Claude’a
Najbardziej wymowny fragment tekstu Lassman dotyczy nie badań ani danych, lecz małej, codziennej sceny. Autorka opisuje, jak przyjaciel poprosił ją o radę, czy napisać dziewczynie po pierwszej randce, że nie jest zainteresowany kontynuacją. Dała mu odpowiedź opartą na własnym doświadczeniu życiowym. Okazało się, że była zbędna, bo przyjaciel już wcześniej zapytał o to Claude’a.
To nie jest anegdota o konkretnym narzędziu. To ilustracja przesunięcia, które Lassman opisuje jako najbardziej fundamentalne: im więcej emocjonalnej pracy oddajemy maszynom, tym mniej mamy okazji budować fundamenty potrzebne do czerpania tego samego z relacji międzyludzkich. Autorka kończy swój tekst pytaniem, które moim zdaniem jest kluczowe dla całej debaty o sztucznej inteligencji ostatnich lat: pytamy, jak zabezpieczyć AI przed nami, podczas gdy pilniejszym pytaniem jest, jak zabezpieczyć nas samych przed sobą.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym eseju Alice Lassman opublikowanego w „The Guardian” 21.07.2026, a także danych rynkowych Precedence Research oraz analizy przepisów AI Act publikowanej przez Greenberg Traurig LLP. Wykorzystano również dane z raportu Hedepy „Samotność w Polsce: między technologią a bliskością”, cytowane za portalem MedExpress.pl, oraz doniesienia naukowe Arizona State University i Harvard Business School dotyczące wpływu chatbotów AI na rozwój emocjonalny młodych ludzi. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wdrażaniu obowiązków transparentności AI Act w Polsce.
