Apple złożył w poniedziałek 3 sierpnia wniosek o zabezpieczenie, które zablokowałoby OpenAI dostęp do jego poufnych informacji, a przy okazji ujawnił, że lista podejrzanych właśnie się wydłużyła. Do dwóch pozwanych inżynierów dochodzi jedenastu innych byłych pracowników, którzy mogli mieć coś wspólnego z wyciekiem.
Kluczowe fakty:
- Apple złożył wniosek o zabezpieczenie, które zablokowałoby OpenAI dostęp do jego poufnych informacji, a liczba podejrzanych byłych pracowników wzrosła z dwóch do trzynastu osób.
- Apple przedstawił OpenAI pięć warunków ugody – OpenAI zaakceptowało trzy pierwsze, natomiast odmówiło zgody na informatyczne badanie swoich urządzeń oraz przeszukanie systemów pod kątem materiałów Apple'a.
- Sprawa toczy się przed sądem federalnym dla Północnego Dystryktu Kalifornii od 10 lipca, a Apple złożył równolegle wniosek o przyspieszone postępowanie dowodowe, argumentując, że każdy dzień zwłoki powoduje nieodwracalne szkody.
Sprawa toczy się przed sądem federalnym dla Północnego Dystryktu Kalifornii od 10 lipca, gdy Apple pozwał OpenAI, spółkę io Products oraz dwóch swoich byłych ludzi: starszego inżyniera systemowego Changa Liu i szefa działu sprzętu Tanga Yew Tana. Teraz producent iPhone’a przeszedł do fazy, w której chce wymusić konkretne działania jeszcze przed procesem. Równolegle z wnioskiem o zabezpieczenie złożył wniosek o przyspieszone postępowanie dowodowe.
Pięć warunków, z których uzgodniono trzy
Najciekawsze w tym wniosku jest to, czego w nim nie ma, czyli porozumienia. Apple po złożeniu pozwu wysłał do OpenAI list z pięcioma żądaniami. Gdyby OpenAI przyjęło wszystkie, Apple miał zrezygnować z drogi sądowej w tej części sporu.
- zaprzestanie dostępu do poufnych informacji Apple’a i korzystania z nich
- wstrzymanie każdego trwającego wykorzystania lub ujawniania takich danych
- zabezpieczenie wszystkich dowodów
- zgoda na informatyczne badanie urządzeń, chmury, poczty, Slacka, Teams i innych repozytoriów
- przeszukanie systemów OpenAI pod kątem poufnych materiałów Apple’a
OpenAI zgodziło się na pierwsze trzy punkty. Przy dwóch ostatnich rozmowy stanęły. I trudno się dziwić: wpuszczenie biegłych konkurenta do własnej poczty firmowej i komunikatorów to nie jest ustępstwo proceduralne, tylko otwarcie kartotek przed firmą, z którą walczy się o ten sam rynek urządzeń.
Apple pisze w dokumencie, że bez zabezpieczenia poniesie nieodwracalną szkodę, „Apple poniesie nieodwracalną szkodę, jeśli sąd nie wyda zabezpieczenia” / „Apple will be irreparably harmed absent a preliminary injunction”. Argumentuje przy tym, że szkoda dzieje się teraz, bo każdy kolejny dzień pozwala OpenAI wtopić wiedzę pochodzącą z materiałów Apple’a w prace nad własnym sprzętem. Rozprawa w sprawie zabezpieczenia została wyznaczona na 1 października 2026 roku.
Jedenastu kolejnych i zwracane laptopy
W nowym piśmie Apple podaje, że jego wewnętrzne postępowanie wskazało jedenastu innych byłych pracowników, poza Liu i Tanem, którzy mogli być świadkami albo w inny sposób uczestniczyć w sprawie. Wymienia też ponownie Yu-Ting Peng, obecną pracownicę OpenAI, która w pierwotnym pozwie została opisana jako pośredniczka, ale nie została pozwana.
Dwa przykłady z wniosku brzmią najmocniej. Pierwszy: jeden z byłych pracowników miał spotkać się z Liu i Peng przed jej rozmową kwalifikacyjną w OpenAI i omawiać wtedy poufne informacje Apple’a o niezapowiedzianych produktach. Drugi: „Jeszcze inny były pracownik Apple’a zrobił zrzuty ekranu poufnych dokumentów firmy dotyczących niezapowiedzianego produktu przed rozmową kwalifikacyjną w OpenAI” / „Yet another former Apple employee took screenshots of confidential Apple documents”.
Jest jeszcze trzeci wątek, moim zdaniem najbardziej wymowny. Apple twierdzi, że po złożeniu pozwu kilku byłych pracowników zatrudnionych obecnie w OpenAI samo się odezwało, żeby ustalić, jak oddać służbowy sprzęt, który zabrali ze sobą, odchodząc z firmy. Ludzie nie zwracają laptopów, bo zrobiło im się przykro. Zwracają je, gdy widzą własne nazwisko w perspektywie postępowania dowodowego.
Patrzę na tę sprawę jak na coś więcej niż spór dwóch amerykańskich gigantów o projekt gadżetu. Apple ma rację co do zasady: jeśli ktoś wynosi z pracy dokumentację nieogłoszonego produktu, to nie jest szara strefa etyki zawodowej, tylko zwykła kradzież. Ale OpenAI ma rację co do jednej niewygodnej rzeczy, którą Apple w swoich pismach omija. Jeżeli były pracownik po odejściu wciąż ma aktywne konto w iCloudzie i firmowym Boksie, to nie jest wyłącznie jego wina. To jest awaria procesu odbierania uprawnień po stronie pracodawcy. Ta sprawa jest ciekawa właśnie dlatego, że obie strony mają w ręku prawdziwe argumenty i obie mówią o czymś trochę innym. Apple mówi o intencjach, OpenAI o procedurach. Sąd będzie musiał rozstrzygnąć, ile znaczy jedno wobec drugiego. A firmy, które przyglądają się temu z boku, powinny wyciągnąć wniosek prostszy niż cała ta batalia: dzień po odejściu pracownika jego dostępy mają być martwe. Bez wyjątków dla ludzi, których się lubi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
OpenAI odpowiada iMessage’ami i mailami
Tego samego dnia OpenAI opublikowało najdłuższe jak dotąd stanowisko w tej sprawie, zatytułowane „Apple is getting this wrong”. Firma nazwała pozew nieuważnym, agresywnym i dziwnie osobistym, a o samym wniosku o zabezpieczenie napisała: „Wniosek Apple’a o zabezpieczenie opiera się na nieprawdziwych informacjach i jest całkowicie zbędny, ponieważ nie mamy i nie chcemy żadnych ich tajemnic handlowych” / „Apple’s request for a preliminary injunction is both based on false information and completely unnecessary because we do not have, nor want, any of their trade secrets”.
Do wpisu dołączono materiał dowodowy. Są tam zrzuty rozmów na iMessage między Changiem Liu a jego byłymi kolegami z Apple’a, z których wynika, że to pracownicy Apple’a prosili go o pomoc w odnalezieniu plików już po jego ostatnim dniu pracy, czyli po 22 stycznia 2026 roku. W jednej z wiadomości urzędujący pracownik Apple’a informuje, że wylogował się z jego konta iCloud i nie zachował kopii danych.
Jest też korespondencja prawników. Pełnomocnik Apple’a z kancelarii Weil, Gotshal & Manges napisał w lutym do głównego prawnika OpenAI Che Changa, twierdząc, że rozmawiali telefonicznie. Chang odpisał wewnętrznym prawnikom Apple’a, że nikogo takiego nie zna i że żadnej rozmowy nie było. Dzień później pełnomocnik przyznał, że pomylił adresatów, bo mail był przeznaczony dla innej osoby o podobnym nazwisku. To ten sam epizod, który wcześniej opisywały amerykańskie media i który OpenAI wykorzystuje teraz jako dowód na pośpiech po stronie Apple’a.
Pierwsza publiczna reakcja OpenAI na sam pozew była znacznie krótsza i pojawiła się w lipcu we wpisie rzecznika firmy.
Our statement in response to this suit: We have no interest in other companies' trade secrets. We remain focused on building innovative technology that empowers people everywhere. https://t.co/lIxGW6hyz5
— Drew Pusateri (@drewpusateri) July 10, 2026
O co naprawdę toczy się gra
Skala tej sprawy staje się czytelna dopiero wtedy, gdy zestawi się liczby. W pierwotnym, czterdziestojednostronicowym pozwie Apple podał, że w OpenAI pracuje dziś ponad czterystu jego byłych pracowników. Spółkę io, założoną przez Jony’ego Ive’a, OpenAI kupiło w maju 2025 roku za około 6,5 miliarda dolarów w transakcji rozliczonej akcjami. Ive odpowiada od tego czasu za projektowanie w obu organizacjach, a Tang Yew Tan, jeden z pozwanych, przepracował wcześniej w Apple 24 lata, ostatnio jako wiceprezes odpowiedzialny za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha.
Na tym tle łatwiej zrozumieć nerwowość Apple’a. OpenAI zapowiadało pokazanie swojego pierwszego urządzenia konsumenckiego w drugiej połowie 2026 roku, o czym mówił w styczniu w Davos szef polityki firmy Chris Lehane. Mowa o sprzęcie sterowanym głosem, projektowanym przez zespół Ive’a. Apple próbuje więc zatrzymać zegar dokładnie w momencie, w którym konkurent wchodzi na jego własne terytorium, czyli w projektowanie i wykańczanie obudów, konstrukcję zasilania i całą tę część rzemiosła, w której Apple przez dwie dekady budował przewagę.
Warto pamiętać, że to nie pierwszy raz, gdy OpenAI odpiera atak prawny. Wcześniej firma obroniła się przed powództwem xAI Elona Muska.
Co to oznacza dla polskich firm?
Amerykański proces o tajemnice handlowe wygląda z Gdańska czy Krakowa egzotycznie, ale mechanizm jest identyczny w każdej firmie, która zatrudnia inżynierów i handlowców. W Polsce podstawą jest art. 11 ustawy z 16 kwietnia 1993 roku o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a art. 23 tej samej ustawy przewiduje odpowiedzialność karną: grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do dwóch lat.
Tu jest jednak haczyk, który polskie firmy przegapiają najczęściej. Ochrona przysługuje tylko wtedy, gdy przedsiębiorca przy zachowaniu należytej staranności podjął działania w celu utrzymania informacji w poufności. Samo przekonanie, że coś jest wrażliwe, nie wystarczy. I dokładnie w ten punkt uderza linia obrony OpenAI, kiedy mówi o zaległych dostępach byłych pracowników. Jeżeli polska spółka technologiczna pozwie kiedyś odchodzącego programistę, a druga strona pokaże, że jego konto w firmowym repozytorium działało jeszcze trzy miesiące po zwolnieniu, to sąd zapyta o staranność powoda, nie tylko o lojalność pozwanego.
Praktyczne wnioski są nudne i właśnie dlatego skuteczne: lista dostępów przypisana do każdego stanowiska, wyłączenie kont w dniu zakończenia pracy, protokół zwrotu sprzętu, oznaczanie dokumentów klauzulą poufności i zasada ograniczonego dostępu. Do tego rzecz najtrudniejsza kulturowo, czyli zakaz nieformalnego proszenia byłego kolegi o „podrzucenie tego pliku, bo tylko ty wiesz, gdzie leży”. W sprawie Apple przeciwko OpenAI to właśnie ta koleżeńska uprzejmość stała się materiałem dowodowym.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oświadczenia OpenAI z 3.08.2026, materiału TechCrunch z 4.08.2026 oraz akt sprawy Apple Inc. v. Liu w serwisie CourtListener. Wykorzystano również doniesienia agencji Reuters, serwisów 9to5Mac, Forbes i JURIST. Kontekst prawny dla polskiego czytelnika opracowano na podstawie omówienia art. 11 i art. 23 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji dostępnego tutaj. Cytaty Apple’a i OpenAI zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju sporu Apple z OpenAI, w szczególności po rozprawie wyznaczonej na 1 października 2026 roku.
