Sztuczna inteligencja przejrzała najsłynniejsze deptaki w Polsce i wskazała zwycięzcę. Werdykt jest jednoznaczny, choć dla wielu zaskakujący: najpiękniejsza ulica handlowa w kraju leży w Lublinie.
Kluczowe fakty:
- Sztuczna inteligencja oceniła pięć polskich ulic handlowych według czterech kryteriów: spójności architektonicznej, wartości zabytkowej, jakości przestrzeni dla pieszego oraz proporcji między handlem a charakterem miejsca – zwyciężyło Krakowskie Przedmieście w Lublinie.
- Oceniany odcinek Krakowskiego Przedmieścia w Lublinie liczy około czterystu metrów i charakteryzuje się zwartą pierzeją kamienic ukształtowaną głównie w pierwszej połowie XIX wieku.
- Ulicę otwiera gotycka Brama Krakowska z XIV wieku, która jako jedyna spośród ocenianych ulic handlowych w Polsce stanowi średniowieczną bramę fizycznie wyznaczającą wejście na deptak.
Eksperyment polegał na ocenie pięciu ulic pod kątem czterech równorzędnych kryteriów: spójności architektonicznej pierzei, wartości zabytkowej i historycznego kontekstu, jakości przestrzeni dla pieszego oraz proporcji między handlem a charakterem miejsca. Do rywalizacji stanęły: Nowy Świat w Warszawie, Floriańska w Krakowie, Piotrkowska w Łodzi, Świdnicka we Wrocławiu i Krakowskie Przedmieście w Lublinie.
Dlaczego wielkie miasta przegrały
Nowy Świat w Warszawie to ulica elegancka, bez wątpienia. Ale jej dzisiejszy wygląd to w dużej mierze powojenna rekonstrukcja, odtworzona z planów i fotografii. Piękna, tylko pozbawiona oryginalnej substancji. Krakowska Floriańska to z kolei autentyk bez zarzutu, jednak pamiątkowe magnesy na lodówkę i sklepy z bursztynami zdążyły skutecznie zepchnąć ją w stronę turystycznego bazaru. Łódzka Piotrkowska imponuje skalą, kilka kilometrów eklektycznej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku, lecz pustostany i betonowe plomby z okresu PRL psują obraz. Świdnicka we Wrocławiu trzyma charakter, ale brakuje jej wyraźnego akcentu, który nadałby jej tożsamość.
AI szukała czegoś innego niż liczba sklepów na kilometr. Szukała ulicy, która jest ciekawa sama w sobie.
Lublin wygrywa z historią i skalą
Krakowskie Przedmieście w Lublinie, konkretnie odcinek od placu Łokietka do placu Litewskiego, ma około czterystu metrów długości. Niezbyt dużo, ale to akurat jedna z jego największych zalet. Zwarta pierzeja kamienic ukształtowana głównie w pierwszej połowie XIX wieku, wąski trakt, chodniki tuż przy fasadach. Człowiek nie gubi się tu w przestrzeni, nie czuje się zepchnięty przez ruch czy tłum.
Ulicę otwiera Brama Krakowska, gotycka wieża z XIV wieku. Żadna inna polska ulica handlowa nie zaczyna się od średniowiecznej bramy, która do dziś fizycznie oddziela deptak od Starego Miasta. Brama to nie dekoracja na zdjęcia, to czynne przejście. Przy deptaku stoją kościół Świętego Ducha z XV wieku i barokowy kościół Kapucynów. Od strony placu Litewskiego ulica kończy się Portalem, czyli instalacją z 2021 roku, łączącą Lublin wideo transmisją na żywo z Wilnem. Czegoś takiego nie ma przy żadnym innym polskim deptaku.
Rozumiem ten werdykt i częściowo się z nim zgadzam. Lublin przez lata funkcjonował w cieniu Warszawy i Krakowa, a tymczasem jego deptak zachował coś, czego tamtym ulicom coraz bardziej brakuje: proporcje. Kameralność. Poczucie, że jest się w konkretnym miejscu, a nie w zunifikowanej strefie handlowej z zabytkowym tłem. Ale mam też rezerwę wobec tego rodzaju rankingów. AI ocenia to, co da się zmierzyć, spójność pierzei, wartość historyczną, jakość nawierzchni. Nie zmierzy tego, czy ulica żyje, czy przyciąga mieszkańców przez cały rok, nie tylko w sezonie, ani tego, co czuć w niedzielne popołudnie, gdy wszystko jest zamknięte. Piękno architektury to jedno. Pytanie, co się za tymi fasadami dzieje, pozostaje otwarte.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Czynsze: przepaść między Lublinem a Warszawą
Jest jeszcze jeden argument za Lublinem, tym razem czysto ekonomiczny. Czynsz za metr kwadratowy lokalu przy lubelskim Krakowskim Przedmieściu wynosi od 50 do 70 złotych miesięcznie. Przy warszawskim Nowym Świecie ta sama powierzchnia kosztuje od 360 do 400 złotych, a sama ulica zajmuje 35. miejsce w globalnym rankingu najdroższych arterii handlowych na świecie według firmy doradczej Cushman & Wakefield.
Ta różnica ma realne konsekwencje dla charakteru ulicy:
- przy lubelskim deptaku wciąż funkcjonują niezależne kawiarnie, lokalne butiki i punkty usługowe
- w Warszawie wysokie stawki oznaczają, że przetrwają głównie duże sieci i marki z budżetem na prestiżową lokalizację
- kameralność Lublina jest więc nie tylko kwestią architektury, ale też ekonomii
To trochę paradoks. Ulica, która nie zdołała przyciągnąć wielkiego kapitału, zachowała dzięki temu autentyczność. Drogi sukces czasami kosztuje więcej, niż się wydaje.
AI jako krytyk architektury miejskiej
Eksperyment jest ciekawy nie tylko dlatego, co wybrała sztuczna inteligencja, ale jak argumentowała swój wybór. Model oceniał przestrzeń publiczną w kategoriach, którymi posługują się urbaniści i konserwatorzy: proporcje, ciągłość zabudowy, relacja fasad z poziomem ulicy, obecność historycznych dominant. To nie jest logika algorytmu polecającego hotele na podstawie liczby gwiazdek. To bliżej analizy, którą przeprowadziłby architekt lub historyk sztuki.
Warto przy tym pamiętać, że AI nie chodziła po tych ulicach. Oceniała na podstawie dostępnych danych, opisów, dokumentacji. Czy to wystarczy, żeby orzekać o jakości przestrzeni miejskiej? To osobne pytanie, i uczciwie mówiąc, nikt na nie jeszcze nie odpowiedział.
Lublin dostał swoje pięć minut. I chyba zasłużenie.
