Co trzeci Polak używający AI w pracy jest gotów ominąć firmowe blokady, gdyby pracodawca odciął mu dostęp do ulubionego narzędzia. Co dziesiąty już teraz wkleja do publicznych modeli językowych wrażliwe dane firmowe. Tak wynika z raportu „Cyberportret polskiego biznesu 2026”, który miał premierę podczas konferencji CYBERSEC EXPO & FORUM w Katowicach. Wyniki są niepokojące, ale szczerze? Nikogo w branży specjalnie nie zaskakują.
Kluczowe fakty:
- Według raportu "Cyberportret polskiego biznesu 2026", 62% pracujących przy komputerze Polaków korzysta z narzędzi AI na co dzień w pracy, a 35% deklaruje gotowość do obejścia firmowych blokad, gdyby pracodawca ograniczył dostęp do ulubionych narzędzi AI.
- Co dziesiąty badany pracownik już teraz udostępnia wrażliwe dane firmowe publicznie dostępnym modelom językowym, co stanowi realne – nie tylko potencjalne – ryzyko naruszenia bezpieczeństwa danych.
- Dokumenty wklejane do publicznych modeli językowych mogą trafiać na serwery poza Unią Europejską lub zasilać dane treningowe zewnętrznych systemów, co dla pracodawców oznacza ryzyko naruszenia RODO i potencjalne kary administracyjne.
AI w polskim miejscu pracy: liczby, które mówią same za siebie
Badanie przeprowadzone przez instytut ARC Rynek i Opinia na próbie ponad tysiąca pracujących przy komputerze Polaków rysuje wyraźny obraz. 62% respondentów korzysta z narzędzi AI na co dzień w pracy. To już nie jest eksperyment ani ciekawostka dla entuzjastów, to codzienność biurowa.
Problem zaczyna się tam, gdzie zacierają się granice między tym, co zatwierdzone, a tym, co „po prostu działa”. Gdyby pracodawca ograniczył dostęp do ulubionego narzędzia AI:
- 35% próbowałoby obejść firmowe blokady
- 26% wygenerowałoby potrzebne treści na prywatnym sprzęcie i przesłało mailem na służbowe konto
- 10% już teraz udostępnia wrażliwe dane firmowe otwartym, publicznie dostępnym modelom
Ten ostatni punkt to nie potencjalne ryzyko. To ryzyko, które już się dzieje.
Shadow AI: stare zagrożenie, nowa skala
Zjawisko „shadow IT”, czyli używania przez pracowników niezatwierdzonych przez dział IT narzędzi, istnieje od lat. Shadow AI to jego współczesna, znacznie groźniejsza odmiana. Stare shadow IT wymagało kogoś, kto umiał pisać kod i świadomie obchodził procedury. Shadow AI wymaga tylko przeglądarki i motywacji, żeby skończyć raport przed spotkaniem.
Autorzy raportu ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT podkreślają, że dokumenty wklejane do publicznych modeli językowych mogą trafiać na serwery poza Unią Europejską lub zasilać dane treningowe zewnętrznych systemów. Dla pracodawcy to nie tylko ryzyko utraty tajemnicy handlowej, ale realny problem z RODO i potencjalne kary administracyjne.
Skala zjawiska globalnie jest jeszcze większa. Według raportu IDC z 2025 roku aż 56% pracowników na świecie używa nieautoryzowanych narzędzi AI. IBM szacuje, że naruszenia danych związane z Shadow AI kosztują organizacje średnio 670 000 dolarów więcej niż inne incydenty bezpieczeństwa. Światowe Forum Ekonomiczne w raporcie Global Cybersecurity Outlook 2026 wskazało wycieki danych przez generatywne AI jako największe zmartwienie bezpieczeństwa wśród prezesów firm na całym świecie.
Obserwuję to zjawisko od kilku lat i mam mieszane uczucia. Z jednej strony trudno winić pracowników. Jeśli ktoś znalazł narzędzie, które skraca mu godzinę pracy do pięciu minut, a firma nie daje alternatywy, tylko zakazuje, to… działa racjonalnie z własnej perspektywy. Z drugiej strony wklejanie danych klientów czy strategii sprzedażowej do publicznego chatbota to poważny błąd, często popełniany bez świadomości konsekwencji. To nie jest złośliwość, to ignorancja. I właśnie dlatego zakaz sam w sobie nic nie rozwiąże. Firmy, które myślą, że wystarczy zablokować ChatGPT w firmowej sieci, są w błędzie. Pracownik wyjmie telefon. Pytanie, które naprawdę warto sobie zadać: czy wolelibyśmy, żeby ludzie używali AI pod kontrolą firmy, czy poza nią, na własnych urządzeniach, bez żadnego nadzoru?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Polskie firmy nieprzygotowane. Ale nie tylko polskie
Dane z raportu po stronie przedsiębiorstw są równie wymowne. Tylko 25% polskich firm uruchomiło systemy monitorowania ruchu sieciowego pod kątem wycieków danych do zewnętrznych modeli AI. Politykę korzystania z narzędzi AI ma spisaną jedynie 27% organizacji. Korporacyjne licencje AI, gwarantujące, że dane nie trafią do baz treningowych, zakupiło 38% firm.
Reszta gra va banque.
Paradoksalnie, rozwiązanie jest znane. Według badań branżowych, zapewnienie pracownikom zatwierdzonych alternatyw zmniejsza nieautoryzowane korzystanie z AI nawet o kilkadziesiąt procent. To nie filozofia, to prosta psychologia: ludzie chętniej korzystają z bezpiecznych narzędzi, jeśli takie dostają. Europejski Inspektor Ochrony Danych (EDPS) wezwał niedawno organizacje do wdrożenia zasad zarządzania AI, podkreślając, że ograniczenie ryzyka Shadow AI „nie jest zadaniem jednego działu.”
Zakaz to za mało. Co zamiast?
Autorzy raportu „Cyberportret polskiego biznesu 2026” formułują wniosek wprost: pracownicy często po prostu nie wiedzą, jakie ryzyko niesie korzystanie z publicznych modeli. Brak jasnych zasad i bezpiecznych alternatyw sprawia, że granica między efektywną a ryzykowną pracą z AI rozmywa się.
Receptę można skrócić do trzech kroków:
- Opracować realną politykę AI, nie jeden paragraf zakazujący wszystkiego
- Zapewnić pracownikom narzędzia klasy enterprise, gdzie dane nie opuszczają organizacji
- Edukować, zamiast wyłącznie karać za niewiedzę
Raport „Cyberportret polskiego biznesu 2026” powstał na podstawie badania przeprowadzonego w marcu 2026 roku metodą CAWI na próbie 1026 Polaków pracujących przy komputerze co najmniej 3 dni w tygodniu.
