Firma Elona Muska poszła do sądu federalnego w Minneapolis, żeby zablokować pierwszą w Stanach Zjednoczonych ustawę zakazującą technologii „rozbierania” ludzi na zdjęciach. Prawo wchodzi w życie w sobotę 1 sierpnia, a pozew złożono kilka dni wcześniej, w poniedziałek 27 lipca.
Kluczowe fakty:
- Firma xAI Elona Muska złożyła pozew w federalnym sądzie w Minneapolis, domagając się uznania minnesockiej ustawy HF 1606 za niezgodną z konstytucją i zablokowania jej wejścia w życie 1 sierpnia 2025 roku.
- Ustawa HF 1606 jako pierwsza w USA karze nie użytkownika, lecz podmiot udostępniający narzędzie do „rozbierania" osób na zdjęciach – kara wynosi 500 tysięcy dolarów za każdy przypadek, a prawnicy xAI oszacowali potencjalną odpowiedzialność firmy na 50 miliardów dolarów przy 100 tysiącach wygenerowanych obrazów.
- Ustawa przeszła przez legislaturę stanu Minnesota niemal jednogłośnie – 132 głosami do 1 w Izbie i 65 do 0 w Senacie, a podpisał ją gubernator Tim Walz w maju 2025 roku.
Gubernator Tim Walz, który podpisał ustawę w maju, skwitował sprawę czterema słowami w mediach społecznościowych: „Do zobaczenia w sądzie, zboku” / „See you in court, creep.”
See you in court, creep. https://t.co/u5yIe4hdlr
— Governor Tim Walz (@GovTimWalz) July 28, 2026
Ustawa, która uderza w narzędzie, a nie w użytkownika
HF 1606 różni się od wszystkiego, co dotąd uchwalono w Stanach. Dotychczasowe przepisy stanowe i federalna ustawa Take It Down Act karzą tego, kto tworzy albo rozpowszechnia fałszywe nagie zdjęcia konkretnej osoby, a platformom nakazują usunięcie takich materiałów w ciągu 48 godzin od zgłoszenia ofiary. Minnesota poszła wyżej, do samego źródła. Karze podmiot, który udostępnia narzędzie.
Stawka finansowa jest ogromna. Ustawa przewiduje 500 tysięcy dolarów za każdy przypadek wygenerowania lub przerobienia obrazu w sposób seksualizujący realną osobę. Prawnicy xAI wyliczyli w pozwie, że firma, której użytkownicy stworzyliby 100 tysięcy takich obrazów, zapłaciłaby 50 miliardów dolarów. Ustawa przeszła przez legislaturę stanową niemal jednogłośnie: 132 głosy do 1 w Izbie i 65 do 0 w Senacie.
Sprawa toczy się pod sygnaturą 0:26-cv-03425 w Sądzie Okręgowym USA dla Dystryktu Minnesoty. Pozwanym jest prokurator generalny stanu Keith Ellison. xAI domaga się uznania ustawy za niezgodną z konstytucją i wydania zakazu jej egzekwowania, a osobno wnioskuje o zabezpieczenie tymczasowe, żeby przepisy nie zaczęły działać w sobotę.
Co dokładnie zarzuca xAI
Firma nie próbuje bronić samego zjawiska. W pozwie napisano wprost, że xAI „nie kwestionuje interesu Minnesoty w zakazie rozpowszechniania sztucznie wygenerowanych nagich wizerunków prawdziwych osób bez ich zgody” / „does not contest Minnesota’s interest in prohibiting the dissemination of artificially generated nude images of real people without their consent.” Problem, zdaniem prawników, zaczyna się dalej. Ustawa według nich „wykracza daleko poza ten cel” / „extends far beyond that goal” i „nakłada zbyt szeroki, oparty na treści zakaz wolności słowa i narzędzi wizualnej ekspresji” / „imposes an overbroad, content-based ban on free speech and the tools of visual expression.”
Konkretne zarzuty są cztery:
- brak bezpiecznej przystani dla firm, które w dobrej wierze próbują zablokować takie użycie swoich modeli
- brak wymogu wiedzy i zamiaru po stronie dostawcy narzędzia, czyli odpowiedzialność absolutna
- zbyt szeroka definicja „intymnej części ciała”, obejmująca fragmenty rutynowo pokazywane publicznie
- objęcie zakazem także obrazów, na które osoba przedstawiona wyraziła zgodę albo które sama stworzyła
xAI powołuje się też na własny regulamin, który zakazuje używania Groka do „jakichkolwiek nielegalnych, szkodliwych lub obraźliwych działań” / „any illegal, harmful, or abusive activities”, oraz na zawieszanie i kasowanie kont osób łamiących te zasady. Firma twierdzi, że sama pozywa użytkowników obchodzących jej zabezpieczenia.
To nie pierwsze takie starcie. xAI zaatakowała wcześniej kalifornijską ustawę o deepfake’ach wyborczych i wygrała, sąd federalny uchylił tamte przepisy na gruncie Pierwszej Poprawki. Ale ustawa Minnesoty w innej sprawie przetrwała już jedno podejście Muska w 2025 roku. Sądy amerykańskie w tej materii są niekonsekwentne i dlatego ten proces będzie ważny dla wszystkich kolejnych stanów.
Minnesota nie zamierza się cofać
Ellison, do którego pozew formalnie jeszcze nie dotarł, wydał ostre oświadczenie. „Wiem, że używanie AI do generowania nagich wizerunków ludzi wbrew ich woli jest odrażające. Jest mnóstwo wartościowych sporów o politykę wobec AI. To nie jest jeden z nich. Nudyfikacja odbiera ofierze godność i potrafi wyrządzić ogromną szkodę emocjonalną, osobistą i zawodową” / „But I know that using AI to generate nude images of people against their will is appalling. There are plenty of worthy debates to have about AI policy. This is not one of them. AI nudification robs the target of their dignity and can cause immense harm on an emotional, personal and professional level.”
Senator Erin Maye Quade, współautorka przepisów, odpowiedziała krócej. „Smutne, że twórcy technologii do rozbierania wolą chronić swoje nieuczciwie zdobyte zyski niż chronić nas przed przemocą seksualną opartą na obrazie” / „It’s sad that the creators of nudification technology would rather protect their ill-gotten profits than protect us from image-based sexual abuse.”
Mam z tą sprawą kłopot i nie zamierzam go ukrywać. Bo argument xAI o odpowiedzialności absolutnej nie jest wyssany z palca. Prawo, które karze producenta narzędzia kwotą 500 tysięcy dolarów za każde nadużycie popełnione przez użytkownika, niezależnie od tego, ile zabezpieczeń wdrożył, faktycznie tworzy standard nie do spełnienia dla nikogo. Gdyby taką logikę zastosować do edytorów graficznych albo aparatów w telefonach, połowa branży musiałaby zamknąć drzwi.
Tyle że po drugiej stronie stoi firma, której czatbot pół roku temu masowo produkował seksualizowane obrazy kobiet i nieletnich, dopóki nie zrobiła się z tego afera na kilku kontynentach. Trudno mi uwierzyć w troskę o wolność ekspresji artystycznej, kiedy słyszę ją z ust podmiotu, który sam musiał być przymuszony do wprowadzenia geoblokad.
Dlatego stawiam pytanie inaczej: czy da się napisać przepis, który uderzy w narzędzia zaprojektowane wyłącznie do krzywdzenia, a jednocześnie nie złapie w sieć każdego generatora obrazów na świecie? Minnesota próbowała i wyszła jej ustawa, która prawdopodobnie polegnie w sądzie. To gorszy scenariusz niż brak ustawy, bo precedens będzie wiązał ręce następnym legislatorom przez lata.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skala problemu w liczbach
Sprawdziłem, jak duże jest zjawisko, o które toczy się ten spór. Dane są nieprzyjemne.
- Instytut Strategicznego Dialogu (ISD) naliczył ponad 5,7 miliona wejść na strony typu nudify z odesłań z mediów społecznościowych między grudniem 2025 a marcem 2026 roku. YouTube odpowiadał za około 1,82 miliona z nich, czyli ponad 30 procent, X za ponad 1,3 miliona
- Tech Transparency Project doliczył się w styczniu i kwietniu tego roku około stu aplikacji tego typu w App Store i Google Play. Według szacunków organizacji zostały pobrane 483 miliony razy i przyniosły ponad 122 miliony dolarów przychodu
- Graphika ustaliła, że w jednym miesiącu 2023 roku z aplikacji nudify skorzystało ponad 24 miliony użytkowników
- 96 procent zmanipulowanych obrazów w 2023 roku miało charakter seksualny i przedstawiało kobiety bez ich zgody
- badacze ISD ustalili, że motywacja użytkowników często nie ma podłoża seksualnego, a chodzi o zniszczenie komuś reputacji albo pracy
W Kalifornii prokurator miejski San Francisco David Chiu prowadzi równoległą kampanię przeciwko Apple i Google jako dystrybutorom takich aplikacji. Jego biuro w latach 2024 i 2025 doprowadziło do ugód i zamknięcia części najpopularniejszych serwisów.
Grok, tryb spicy i styczniowa awantura
Kontekst tej sprawy zaczął się w styczniu, kiedy użytkownicy X masowo wykorzystywali Groka do tworzenia seksualizowanych obrazów prawdziwych kobiet, w tym osób nieletnich. Regulatorzy w Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej otworzyli postępowania. xAI odpowiedziała wtedy oświadczeniem: „Wdrożyliśmy środki techniczne, które uniemożliwiają kontu Grok edytowanie zdjęć prawdziwych osób w skąpych ubraniach, takich jak bikini, bielizna i inne odsłaniające stroje” / „We have implemented technological measures to prevent the Grok account from allowing the editing of images of real people in revealing clothing such as bikinis, underwear and other revealing attire.” Wprowadzono też geoblokady w krajach, gdzie takie treści są nielegalne.
Warto pamiętać, kto dziś stoi za pozwem. W lutym SpaceX przejęła xAI w transakcji wycenionej na 1,25 biliona dolarów, z czego 250 miliardów przypadło na samą xAI. Połączona spółka zadebiutowała na Nasdaq 12 czerwca. To znaczy, że wynik procesu w Minnesocie dotyczy teraz podmiotu notowanego publicznie, z całą towarzyszącą temu ekspozycją na ryzyko regulacyjne.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
W Polsce podstawą reakcji na takie przypadki pozostaje artykuł 191a Kodeksu karnego, przewidujący do 5 lat pozbawienia wolności za utrwalanie lub rozpowszechnianie wizerunku osoby nagiej bez jej zgody. Problem w tym, że przepis pisano w innej epoce technologicznej. Dr Mateusz Łabuz z Fundacji Obserwatorium Demokracji Cyfrowej zwracał uwagę na posiedzeniu sejmowej komisji, że największą trudność sprawiają dziś deepfake’i hybrydowe, w których twarz konkretnej osoby nakłada się na ciało wygenerowane przez algorytm. Taki materiał może wymykać się artykułowi 191a, bo formalnie nie utrwala wizerunku osoby nagiej.
Prace trwają. W lutym Ministerstwo Sprawiedliwości powołało zespół ekspertów działający razem z sejmową Komisją do spraw Dzieci i Młodzieży, a Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przygotowuje stanowisko, które ma być podstawą nowelizacji. Polska musi też wdrożyć unijną dyrektywę o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która wprost każe kryminalizować nagie wizerunki generowane cyfrowo. Termin transpozycji mija w 2027 roku.
I jeszcze jedna data, która ma znaczenie dla każdej polskiej firmy publikującej treści generowane przez AI. Od 2 sierpnia zaczynają obowiązywać przepisy AI Act o przejrzystości, w tym obowiązek oznaczania deepfake’ów. Nie rozwiązują one problemu nudyfikacji, bo dotyczą etykietowania, a nie zakazu. Ale ustawiają ramy, w których polski ustawodawca będzie musiał się poruszać, i pokazują, że Europa wybrała inną drogę niż Minnesota. Zamiast zakazywać narzędzia, nakłada obowiązki na tego, kto je wypuszcza na rynek. Który model okaże się skuteczniejszy, dowiemy się prawdopodobnie właśnie z wyroku w Minneapolis.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym relacji CNBC z 28.07.2026, materiału Minnesota Reformer oraz depeszy Associated Press opublikowanej przez The Guardian z 29.07.2026. Wykorzystano również dane z raportu Institute for Strategic Dialogue, ustalenia Tech Transparency Project i Graphiki, dokumentację legislacyjną Izby Reprezentantów stanu Minnesota oraz doniesienia CBS Minnesota, TechSpot, Gizmodo i MLex. Kontekst polski oparto na relacji ITReseller z prac sejmowej komisji nadzwyczajnej, a także na materiałach Gazety Prawnej i Krytyki Politycznej. Cytaty Keitha Ellisona, Erin Maye Quade, Tima Walza oraz fragmenty pozwu xAI zostały zweryfikowane z oryginalnymi anglojęzycznymi materiałami źródłowymi. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju sprawy 0:26-cv-03425 i rozstrzygnięcia wniosku xAI o zabezpieczenie tymczasowe.
