Premier wymienił trzech przedsiębiorców jako dowód na siłę polskiej technologii, a jeden z nich odpowiedział, że dowodem to nie jest. Jarosław Królewski w programie „Horyzonty” postawił tezę, którą warto potraktować poważniej niż kolejną wypowiedź z panelu: pojedyncze firmy potrafią wygrać, a kraj mimo to może przegrywać.
Kluczowe fakty:
- Premier Donald Tusk na Europejskim Kongresie Finansowym wymienił trzy nazwiska polskich przedsiębiorców technologicznych – Matiego Staniszewskiego z ElevenLabs, Jarosława Królewskiego z Synerise i Rafała Modrzewskiego z ICEYE – jako przykład siły polskiej branży technologicznej.
- Jarosław Królewski w programie „Horyzonty" zaznaczył, że sukces pojedynczych firm nie jest równoznaczny z siłą systemu, w którym te firmy powstały, i że kraj może przegrywać mimo indywidualnych sukcesów przedsiębiorców.
- Królewski opowiedział się za dwutorowym podejściem: jednoczesnym przyciąganiem zagranicznych inwestycji od firm takich jak Google czy Microsoft oraz budowaniem własnych kompetencji technologicznych, przy zachowaniu przez państwo kontroli nad krytyczną infrastrukturą.
Sprawa zaczęła się na Europejskim Kongresie Finansowym na początku czerwca. Donald Tusk wymienił wtedy trzy nazwiska, które miały pokazać, na co stać polską branżę technologiczną: Matiego Staniszewskiego z ElevenLabs, Jarosława Królewskiego z Synerise i Rafała Modrzewskiego z ICEYE.
„Mówię o ludziach bardzo młodych, którzy, można powiedzieć, zawojowali świat” powiedział premier.
W tym samym wystąpieniu przyznał jednak coś, co zabrzmiało jak przypis do własnej pochwały. Że sztuczna inteligencja była w dużej mierze domeną polskich naukowców i innowatorów, tyle że realizowali oni swoje plany za granicą. I że jeśli rozmawiamy o suwerenności technologicznej, trzeba nauczyć się tych ludzi zatrzymywać.
Odpowiedź z krakowskiego studia: nie mylmy sukcesu firm z siłą państwa
Królewski odniósł się do słów premiera dopiero teraz, w programie „Horyzonty”. Samo dostrzeżenie przedsiębiorców technologicznych przez szefa rządu uznał za sygnał wart odnotowania. Ale zaraz potem zrobił rozróżnienie, które jest sednem całej rozmowy: sukces kilku firm to nie to samo, co siła systemu, w którym te firmy powstały.
Wcześniej, komentując memorandum Polskiego Funduszu Rozwoju z Google, ujął to ostrzej.
„Nikt za nas przyszłości nie wymyśli, a także nie rozwiąże za nas problemów” podkreślał wtedy.
Nie oznacza to odcinania się od globalnych koncernów. Królewski mówi o dwóch równoległych kierunkach: ściąganiu zagranicznych inwestycji i jednoczesnym budowaniu własnych kompetencji.
„Nie stać nas dzisiaj na brak inwestycji takich gigantów jak Google czy Microsoft w Polsce” stwierdził w studiu WP.
Zastrzegł przy tym, że państwo nie może oddać kontroli nad tym, co obsługuje administrację, energetykę, finanse i sektor obronny. Współpraca tak, uzależnienie nie.
Liczby, których premier nie wymienił
Sprawdziłem, jak te trzy firmy wyglądają obok siebie. To zestawienie mówi o polskim problemie więcej niż całe wystąpienie na kongresie.
- Synerise działa z Krakowa i tam została. Wycena spółki, przeprowadzona przed rokiem, to około 120 mln euro. W listopadzie 2025 roku firma podpisała umowę z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym w ramach programu InvestEU: 25 mln euro finansowania w projekcie o łącznej wartości 54 mln euro. Skala operacyjna: ponad 17,5 mld automatycznych decyzji miesięcznie, ponad 140 mld zapytań do własnego silnika bazodanowego, 124 TB przetwarzanych danych.
- ElevenLabs ma siedzibę w Londynie. Firmę założyli w 2022 roku Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski, obaj wychowani w Polsce, a nazwa odwołuje się do 11 listopada. Po rundzie z lutego tego roku wycena spółki miała sięgnąć 11 mld dolarów.
- ICEYE to spółka fińska, zarejestrowana i prowadzona z Espoo, wydzielona z Uniwersytetu Aalto. Zatrudnia ponad tysiąc osób w kilkunastu krajach, w tym w Polsce, i operuje największą komercyjną konstelacją satelitów radarowych na świecie. Wycena z rundy serii E z grudnia 2025 roku: 2,4 mld euro.
Dwie z trzech firm, którymi premier zilustrował potencjał Polski, rosły poza polską jurysdykcją. Ta, która została, jest od nich mniejsza o rząd wielkości. Nie oceniam tu założycieli, bo każdy z nich podjął racjonalną decyzję. Oceniam wnioskowanie, które z takiego zestawu robi dowód sprawności państwa.
To najciekawszy spór w polskiej debacie o technologii od miesięcy i dobrze, że toczy się publicznie. Rząd ma rację, że talenty są. Królewski ma rację, że talenty nie tworzą jeszcze przewagi gospodarczej, jeśli kapitał, klienci i infrastruktura prawna są gdzie indziej. Obserwuję to od lat i wciąż wracam do tego samego pytania: co konkretnie musiałoby się zmienić, żeby druga firma pokroju ElevenLabs zarejestrowała się w Warszawie, a nie w Londynie? Odpowiedź nie brzmi „więcej programów szkoleniowych”. Brzmi: przewidywalne prawo, zamówienia publiczne otwarte na małe firmy z własną technologią i kapitał gotowy zaryzykować na etapie, na którym nie ma jeszcze przychodów. Mam też zastrzeżenie do samego Królewskiego. Zdanie o branży, która przez trzydzieści lat niczego nie rozwiązała, brzmi dobrze ze sceny, ale trudno je pogodzić z faktem, że polski sektor usług informatycznych zbudował w tym czasie realną bazę kompetencji i eksportu. Ostry sąd o własnym środowisku bywa uczciwy. Bywa też wygodny, bo zwalnia z odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat teraz ma być inaczej.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rada Przyszłości i moment, w którym trzeba pokazać efekty
Królewski nie mówi tego z zewnątrz. W lutym tego roku trafił do Rady Przyszłości, gremium powołanego przez premiera 10 lutego w Warszawie. Pracami kieruje Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, a w składzie znalazło się dziewiętnaście osób.
To skład, który sam w sobie jest deklaracją. Obok Królewskiego zasiedli Rafał Modrzewski z ICEYE i Mati Staniszewski z ElevenLabs, czyli komplet nazwisk z wystąpienia na EKF. Dalej Sebastian Kondracki, współtwórca Bielika, Grzegorz Brona z Creotech Instruments, Piotr Sankowski z instytutu IDEAS, Aleksandra Przegalińska z Akademii Leona Koźmińskiego, Paweł Przewięźlikowski z Ryvu Therapeutics, Piotr Wojciechowski z WB Group, Stefan Batory z Booksy i Sebastian Siemiątkowski z Klarny. Hasłem przewodnim prac ma być suwerenność technologiczna.
Rada jest organem doradczym. Dla firm liczyć się będzie wyłącznie to, czy jej rekomendacje przełożą się na zmiany w zamówieniach publicznych, nowe instrumenty finansowania i ułatwienia dla podmiotów prowadzących badania. Do tej pory takich ciał w Polsce powstało sporo. Trwały efekt zostawiły nieliczne.
Gorycz Królewskiego wobec własnej branży brzmiała w programie mocno.
„Branża technologiczna dała ciała przez ostatnie 30 lat. Co myśmy przez te 30 lat zrobili? Firmy biegały z rozwiązaniami software’owymi, które często ogłupiały ludzi w prezentacjach, (były – red.) sprzedawane za miliony dolarów. To jakie problemy tego świata zostały rozwiązane? Żadne” mówił.
Teoria i optymalizacja zamiast wyścigu na miliardy
Ciekawszy od diagnozy jest jego pomysł na to, gdzie Polska ma szukać przewagi. Zdaniem prezesa Synerise wchodzimy w fazę, w której o wartości modeli decydować będą oszczędności, jakie realnie przynoszą.
„Ta presja Chin jest m.in. z tym związana. Dziś to są bardzo odważne inwestycje. Jest inwestor, który inwestuje 50 mld dol. w GPU czy technologie, a potem przychodzi dwóch-tech matematyków z Chin i mówi, że to można zrobić cztery razy taniej” mówił w „Horyzontach”.
Stąd jego teza o polskiej niszy: teoretyczna sztuczna inteligencja i rozwiązania optymalizacyjne.
„Tu jest potencjał, żeby nawymyślać rzeczy, które będą za chwileczkę tą przyszłością dziedziny. Uważam, że właśnie w tej części tworzenia nauki Polska może być naprawdę mocna. Ale też w rozwiązaniach optymalizacyjnych, pokazać, że da się to zrobić lepiej, taniej, potężniej” wskazywał.
To rozsądne postawienie sprawy. Polska nie wygra licytacji na centra danych z Amerykanami ani na moc obliczeniową z Chińczykami. Może natomiast wygrywać tam, gdzie liczy się pomysł matematyczny, a nie budżet na sprzęt. Historycznie polska szkoła matematyczna i informatyczna dowoziła właśnie takie wyniki. Pytanie brzmi, czy dzisiejszy system uczelniany i grantowy jest w stanie to powtórzyć.
Co z tego wynika dla polskich firm technologicznych
Piszę o tym, bo z tej rozmowy da się wyciągnąć kilka rzeczy przydatnych poza studiem telewizyjnym.
Po pierwsze, deklaracja o suwerenności technologicznej zaczyna mieć konkretne przełożenie na zamówienia. Jeśli Rada Przyszłości cokolwiek przepchnie, najszybciej zobaczymy to w kryteriach przetargów dla administracji, energetyki i sektora obronnego. Firmy, które mają własną technologię i mogą wykazać, gdzie leży własność intelektualna, znajdą się w lepszej pozycji niż integratorzy odsprzedający licencje.
Po drugie, kierunek na optymalizację jest realną szansą dla mniejszych zespołów. Jeżeli rynek przesuwa się z „kto ma większy model” na „kto liczy taniej”, polskie firmy z dobrym zapleczem matematycznym mają czym konkurować bez miliardowych nakładów.
Po trzecie, przykład Synerise pokazuje ścieżkę finansowania, którą u nas wciąż mało kto wykorzystuje. Pieniądze z Europejskiego Banku Inwestycyjnego w ramach InvestEU nie rozwadniają udziałów tak jak runda funduszowa i nie wymagają przenoszenia spółki za granicę. Kosztem jest audyt, przez który trzeba przejść.
I na koniec rzecz, o której mówi się najmniej. Rejestracja spółki w Londynie czy Helsinkach nie jest zdradą. Jest reakcją na to, gdzie łatwiej znaleźć kapitał i klienta. Dopóki ta kalkulacja wychodzi tak samo, listy nazwisk na kongresach niczego nie zmienią.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału money.pl z dnia 05.08.2026, relacjonującego wypowiedzi Jarosława Królewskiego w programie „Horyzonty”, a także komunikatu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o powołaniu Rady Przyszłości. Dane o Synerise, ElevenLabs i ICEYE zweryfikowano w oparciu o materiały prasowe spółek, informacje o finansowaniu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, serwis ICEYE oraz doniesienia Polskiej Agencji Prasowej, CyberDefence24, My Company Polska i Gazety Krakowskiej. Wszystkie cytaty pochodzą od osób polskojęzycznych i podane są w oryginalnym brzmieniu. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o pracach Rady Przyszłości i polityce państwa wobec rodzimych firm technologicznych.
