Biskup Erik Varden z Trondheim, mnich trapista, który w lutym tego roku prowadził rekolekcje wielkopostne dla papieża Leona XIV i Kurii Rzymskiej, w wywiadzie udzielonym podczas wizyty w seminarium duchownym w Baltimore powiedział wprost: w kwestii duchowości nie ma wobec AI żadnych nadziei. Słowa norweskiego hierarchy padają w momencie, gdy coraz więcej wspólnot religijnych na świecie eksperymentuje z chatbotami spowiadającymi, generatywnymi „kapelanami” i aplikacjami medytacyjnymi opartymi na dużych modelach językowych.
Kluczowe fakty:
- Biskup Erik Varden z Trondheim, mnich trapista prowadzący rekolekcje dla papieża i Kurii Rzymskiej, stwierdził że w kwestii duchowości nie ma wobec AI żadnych nadziei, ponieważ algorytm nie potrafi "przebić ludzkiego serca".
- W ostatnich dwóch latach powstało kilkanaście aplikacji religijnych opartych na AI, takich jak "Catholic AI", "Hallow" czy "Text With Jesus", oferujących chatboty udające księży, generatywne spowiedzi i spersonalizowane medytacje.
- Watykan pod papieżem Leonem XIV konsekwentnie ostrzega przed traktowaniem AI jako substytutu osobowego spotkania, co potwierdziła nota "Antiqua et Nova" Dykasterii Nauki Wiary z stycznia 2025 roku.
Rozmowę z biskupem przeprowadziła Gina Christian z OSV News 7 maja, podczas jego wizyty w St. Mary’s Seminary. Cały materiał jest też dostępny w formacie audio na podkaście OSV Newscast.
Kim jest mnich, który mówi „nie” duchowej automatyzacji
Varden to postać nietypowa nawet jak na katolicki świat. Urodzony w 1974 roku w niepraktykującej luterańskiej rodzinie w południowej Norwegii, w młodości deklarował się jako agnostyk. Do Kościoła katolickiego wstąpił dopiero w 1993 roku, po wizycie w trapistowskim klasztorze w Walii. Studiował w Cambridge, potem w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie. W 2002 roku wstąpił do opactwa Mount Saint Bernard w Anglii. Od 2020 roku jest pierwszym norweskim z urodzenia biskupem Trondheim w czasach nowożytnych. Jego pięciu poprzedników było niemieckimi misjonarzami.
Krótko mówiąc: to nie jest człowiek, który mówi o technologii z poziomu nieznajomości tematu. Trapiści to zakon kontemplacyjny, w którym milczenie i praca ręczna są fundamentem reguły. Z perspektywy kogoś, kto żyje w takim rytmie, pytanie o duchowy potencjał generatywnej AI musi brzmieć osobliwie.
„Algorithm can’t pierce the human heart”
Pytany przez OSV News o nadzieje i obawy związane ze sztuczną inteligencją w obszarze duchowości, Varden nie owijał w bawełnę.
„I’m afraid that, if I may express my own nihilism now, that in terms of spirituality I have absolutely no hopes at all for AI” / „Obawiam się, że jeśli mogę wyrazić tu mój własny nihilizm, w kwestii duchowości nie mam wobec AI żadnych nadziei” – powiedział biskup.
Dodał jednak ważne zastrzeżenie. Nie odrzuca technologii jako narzędzia.
„Anything can be used as a tool, but I don’t think AI is going to generate any spiritual renewal, because any spiritual renewal worthy of its name is one that pierces the human heart, and that is something that an algorithm can’t do” / „Wszystko może być wykorzystane jako narzędzie, ale nie sądzę, by AI miała wygenerować jakąkolwiek duchową odnowę, ponieważ każda duchowa odnowa godna tego miana to taka, która przebija ludzkie serce, a to jest coś, czego algorytm zrobić nie potrafi”.
Sprowadza więc rolę modeli językowych do funkcji asystenta. Może oszczędzić czas, może pomóc coś znaleźć. Ale agentem nawrócenia, w jego ocenie, nie będzie nigdy.
Cyfrowy konfesjonał? Coraz częściej
Warto pamiętać, w jakim kontekście te słowa padają. W ostatnich dwóch latach pojawiło się kilkanaście aplikacji typu „Catholic AI”, „Hallow”, „Magisterium AI” czy „Text With Jesus”, które oferują:
- generatywne odpowiedzi na pytania doktrynalne
- prowadzone „rachunki sumienia” przed spowiedzią
- spersonalizowane medytacje budowane na podstawie historii interakcji użytkownika
- chatboty udające księży, świętych albo wprost postaci biblijne
Część z nich operuje w szarej strefie etycznej. W 2024 roku amerykańska organizacja Catholic Answers musiała wycofać avatara „Father Justin”, który zaczął udzielać sakramentu spowiedzi i błogosławić użytkowników. Po protestach został zdegradowany do roli świeckiej.
Varden wskazuje na coś, co technolodzy często bagatelizują: różnicę między informacją a doświadczeniem. AI potrafi z gigantyczną precyzją zreferować Sumę Teologiczną, podsunąć fragment Pisma na każdą okoliczność, a nawet wygenerować całkiem niezłą medytację w stylu Tomasza Mertona. Ale czy potrafi towarzyszyć? Czy potrafi milczeć razem z człowiekiem? To pytania, na które nie ma odpowiedzi w żadnej karcie modelu. Z drugiej strony, byłbym ostrożny z całkowitym wykluczeniem AI z tej przestrzeni. Aplikacje takie jak Hallow pomogły setkom tysięcy ludzi wrócić do regularnej modlitwy. Jeśli technologia jest punktem wejścia, a nie celem samym w sobie, to może działać prozdrowotnie, także duchowo. Pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać, brzmi inaczej: kto bierze odpowiedzialność za to, co taki cyfrowy „kapelan” mówi człowiekowi w kryzysie? Kto odpowiada, gdy chatbot doradzi komuś, kto myśli o samobójstwie, dziesięć „Zdrowasiek” zamiast numeru do specjalisty? To nie jest hipotetyczny scenariusz.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Patrząc szerzej: Watykan i AI
Stanowisko Vardena nie jest oderwane od kierunku, jaki obrał Watykan. Papież Leon XIV od początku pontyfikatu wraca do tematu sztucznej inteligencji jako jednego z głównych wyzwań społecznych XXI wieku. Wybór trapisty na rekolekcjonistę Kurii w lutym 2026 roku był sygnałem. Postawiono na kontemplację, milczenie, powolność, w opozycji do logiki maksymalnej efektywności, którą promują dostawcy modeli generatywnych.
W styczniu 2025 roku Dykasteria Nauki Wiary opublikowała notę „Antiqua et Nova” o relacji między inteligencją sztuczną a ludzką. Dokument jednoznacznie ostrzegał przed traktowaniem AI jako substytutu osobowego spotkania. Słowa Vardena w Baltimore wpisują się dokładnie w ten ton, choć są wypowiedziane mocniej, bardziej osobiście.
„Nie wsiadajmy do tego pociągu”
Wywiad nie ograniczył się do AI. Biskup Trondheim mówił też ostro o instrumentalizacji chrześcijaństwa w polityce, czego w jego ocenie nie brakuje również w Norwegii.
„Any presentation of Christianity that abstracts the scandal of the Cross or perversely uses the Cross as a weapon with which to strike others is veering towards heresy or even blasphemy” / „Każda prezentacja chrześcijaństwa, która abstrahuje od skandalu Krzyża albo wykorzystuje Krzyż w sposób perwersyjny jako broń, którą uderza się w innych, zbliża się do herezji, a nawet bluźnierstwa”.
Varden mówił też o cierpliwości. Cnocie, która jak sam zauważył, jest dziś niemodna i właściwie wykluczona przez logikę życia, w którym każda potrzeba ma być zaspokojona natychmiast. To diagnoza, którą warto zestawić z modelem biznesowym, na jakim opiera się dziś znaczna część aplikacji AI: maksymalna szybkość, maksymalna dostępność, zero oczekiwania.
„A human life is a drawn-out affair. And things take time” / „Ludzkie życie to długa sprawa. Rzeczy potrzebują czasu” – powiedział biskup.
W świecie, w którym OpenAI, Anthropic i Google ścigają się o sekundy w czasie odpowiedzi modelu, takie zdanie brzmi prawie wywrotowo.
Co z tego wynika dla branży
Wypowiedź Vardena nie zatrzyma rozwoju religijnych aplikacji AI. Rynek „faith tech” rośnie, a inwestorzy wpompowali w niego w 2025 roku setki milionów dolarów. Ale głos taki jak ten, wypowiedziany przez człowieka, którego papież zaprosił do prowadzenia Kurii w drodze duchowej, nie zostanie zignorowany w Watykanie.
Pytanie, które warto zadać twórcom takich produktów, jest proste. Czy budują narzędzie, które pomaga człowiekowi spotkać siebie i drugiego człowieka, czy budują substytut, który ma to spotkanie zastąpić? Od odpowiedzi zależy bardzo wiele. Także to, czy Kościoły katolicki, prawosławny, protestanckie i wspólnoty innych tradycji będą z takimi narzędziami współpracować, czy zaczną je traktować jak konkurencję dla tego, co stanowi ich istotę.
Varden swoją odpowiedź już dał.
