Dziewięcioosobowa ława przysięgłych w Oakland w Kalifornii wydała jednomyślny werdykt w sprawie Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi i OpenAI. Sąd oddalił wszystkie zarzuty – nie dlatego, że je rozpatrzył i uznał za bezzasadne, ale dlatego, że Musk po prostu złożył pozew zbyt późno.
Kluczowe fakty:
- Sąd w Oakland jednomyślnie oddalił pozew Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi i OpenAI z powodu przekroczenia trzyletniego terminu przedawnienia, a nie z powodu oceny meritum sprawy.
- Musk współzakładał OpenAI w 2015 roku, opuścił organizację w 2018 roku po nieudanej próbie przejęcia kontroli, a pozew złożył dopiero w 2024 roku.
- Głównym zarzutem Muska było "ukradzenie organizacji charytatywnej" przez przekształcenie OpenAI ze struktury non-profit w spółkę nastawioną na zysk przy wsparciu Microsoftu.
Werdykt doradczej ławy przysięgłych zapadł po niecałych dwóch godzinach obrad i został natychmiast przyjęty przez sędzię okręgową Yvonne Gonzalez Rogers. Warto podkreślić: sąd w ogóle nie oceniał, czy twierdzenia Muska były słuszne. Cała sprawa rozbiła się o termin przedawnienia.
Trzy lata za późno
Ława przysięgłych orzekła jednomyślnie, że Musk przekroczył trzyletni termin przedawnienia, gdy w 2024 roku wniósł pozew. Musk współzakładał OpenAI w 2015 roku razem z Altmanem, ale opuścił organizację w 2018 roku po nieudanej próbie przejęcia nad nią kontroli. To oznacza, że od momentu, gdy doszło do rzekomych naruszeń, minęło zdecydowanie więcej niż trzy lata, zanim Musk postanowił działać na drodze prawnej.
Na tej samej podstawie ława odrzuciła też roszczenie Muska dotyczące udziału Microsoftu w rzekomym naruszeniu obowiązków powierniczych wobec OpenAI. Microsoft był wczesnym i znaczącym inwestorem w komercyjną część OpenAI.
Co tak naprawdę się tu wydarzyło
Sprawa ciągnęła się latami i obrosła w naprawdę grube akta. Musk zarzucał Altmanowi i Brockmanowi, że „ukradli organizację charytatywną” – przekształcając OpenAI ze struktury non-profit w nastawioną na zysk spółkę, przy wsparciu finansowym Microsoftu. Oskarżał ich o nieuczciwe wzbogacenie się kosztem misji, którą wszyscy wspólnie zadeklarowali na początku.
Prawnicy OpenAI przekonywali natomiast, że darowizny Muska nie były obarczone żadnymi ograniczeniami i że zmiana struktury była jedynym sposobem na rywalizację w kosztownym wyścigu z Google DeepMind. Pokazali też, że sam Musk rozważał strukturę komercyjną pod warunkiem zachowania kontroli, a nawet proponował włączenie OpenAI do Tesli.
Przez trzy tygodnie procesu zeznania składali Altman, Brockman, prezes Microsoftu Satya Nadella oraz sam Musk. Naprawdę spektakularne widowisko jak na branżę AI.
Wyrok jest proceduralny, nie merytoryczny – i to jest kluczowy szczegół, który łatwo umknąć. Sąd nie orzekł, że Musk się mylił w ocenie tego, co zrobił Altman z OpenAI. Orzekł tylko, że Musk czekał za długo. To ważna różnica. Czy pytania o misję OpenAI, o to czym jest i czym powinna być ta organizacja, zostają tym samym zamknięte? Moim zdaniem nie. Przekształcenie non-profit w jeden z największych podmiotów komercyjnych na świecie to precedens, który powinien być przedmiotem szerszej debaty – niezależnie od tego, kto i kiedy złożył pozew. Z drugiej strony nie można ignorować faktu, że Musk założył własne, konkurencyjne laboratorium AI, xAI. To każe zadać pytanie, czy chodziło mu o zasady, czy po prostu o kontrolę. Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Krótka historia konfliktu
Żeby dobrze zrozumieć kontekst, warto przypomnieć chronologię:
- 2015 – Musk i Altman współzakładają OpenAI jako organizację non-profit
- 2018 – Musk odchodzi po konflikcie o kierunek rozwoju i kontrolę
- 2019 – OpenAI przechodzi na hybrydową strukturę „capped for-profit”
- 2023 – Musk zakłada xAI, własne laboratorium AI, bezpośredniego rywala OpenAI
- luty 2024 – Musk wnosi pierwszy pozew, który następnie wycofuje
- sierpień 2024 – wnosi drugi, podobny pozew
- luty 2025 – konsorcjum inwestorów pod jego przewodnictwem składa ofertę wykupu OpenAI za 97,4 mld dolarów; zarząd odrzuca ją bez namysłu
- maj 2026 – ława przysięgłych oddala wszystkie roszczenia
Odwołanie pewne jak „amen w pacierzu”
Musk nie zamierza odpuszczać. Jego prawnik Marc Toberoff powiedział tylko tyle: „To jeszcze nie koniec. Mogę to ująć jednym słowem: odwołanie.” / „This one is not over. I can sum it up in one word: appeal.”
OpenAI odetchnęło z ulgą – i nie kryje satysfakcji. Główny prawnik OpenAI William Savitt oświadczył przed sądem: „We’re pleased that the jury reached the right result and reached it quickly. The finding of the jury confirms that what this lawsuit was – a hypocritical attempt to sabotage a competitor and to overcome a long history of very bad predictions about what OpenAI has been and will become.” / „Jesteśmy zadowoleni, że ława przysięgłych doszła do właściwego wniosku i zrobiła to szybko. Werdykt potwierdza, że ten pozew był hipokrytyczną próbą sabotowania konkurenta i zatuszowania długiej historii błędnych przewidywań dotyczących tego, czym OpenAI jest i czym się stanie.”
Werdykt zapada w newralgicznym momencie dla obu stron – Altman i Musk przygotowują swoje firmy do wejścia na giełdę w tym, co zapowiada się jako rekordowe oferty publiczne. OpenAI jest dziś wyceniane na ponad 850 miliardów dolarów. xAI, mimo że znacznie młodsze, też puka do drzwi rynku publicznego.
Saga Musk kontra Altman prawdopodobnie nie dobiegła końca w poniedziałek w Oakland. Apelacja nadchodzi.
