Na 13 hektarach po elektrowni Lübbenau/Vetschau w Brandenburgii rośnie obiekt, który po rozbudowie pomieści do 100 tysięcy układów graficznych i będzie miał moc przyłączeniową 200 megawatów. Właścicielem jest Schwarz Digits, cyfrowe ramię grupy stojącej za Lidlem i Kauflandem, a 11 miliardów euro to największa pojedyncza inwestycja w historii tego koncernu.
Kluczowe fakty:
- Schwarz Digits, cyfrowe ramię grupy stojącej za Lidlem i Kauflandem, buduje centrum danych AI na 13 hektarach po dawnej elektrowni węglowej Lübbenau/Vetschau w Brandenburgii – jest to największa pojedyncza inwestycja w historii koncernu, wyceniona na 11 miliardów euro.
- Po pełnej rozbudowie obiekt pomieści do 100 tysięcy układów GPU i osiągnie moc przyłączeniową 200 megawatów; pierwsze serwerownie mają zostać uruchomione pod koniec 2027 roku, a kolejne budynki będą oddawane co około trzy miesiące.
- Lokalizację wybrano ze względu na gotową infrastrukturę po dawnej elektrowni – przyłącza i przepustowość sieci; podczas przygotowania terenu odzyskano ponad 20 tysięcy metrów sześciennych betonu, 110 ton stali oraz około 20 ton drewna, które zostały zawrócone do obiegu materiałowego grupy.
Euronews odwiedził plac budowy 18 sierpnia i pokazał obiekt w trakcie prac. Pierwsze serwerownie mają ruszyć pod koniec 2027 roku, a kolejne budynki mają być oddawane mniej więcej co trzy miesiące. Skala robi wrażenie nawet na tle amerykańskich projektów, ale ciekawsze jest to, dlaczego niemiecki dyskont buduje własną infrastrukturę AI zamiast wynająć moc u kogoś innego.
Elektrownia, która przez trzydzieści lat czekała na drugie życie
Elektrownia węglowa w Lübbenau miała 1,3 gigawata mocy i pracowała około czterdziestu lat, zanim zamknięto ją w 1996 roku. Teren wyburzono, a przez kolejne dekady był po prostu pustym miejscem w Łużycach, około 90 kilometrów na południe od Berlina. Symboliczne wbicie łopaty odbyło się 17 listopada 2025 roku, z udziałem federalnego ministra do spraw cyfryzacji i modernizacji państwa Karstena Wildbergera oraz brandenburskiego ministra gospodarki Daniela Kellera.
Schwarz Digits nie budował od zera na zielonym polu. Rozbiórka i przygotowanie działki objęły ponad 20 tysięcy metrów sześciennych betonu i kamienia, 110 ton stali oraz około 20 ton drewna, które rozdzielono i zawrócono do obiegu materiałowego grupy. Sam wybór lokalizacji ma prozaiczne uzasadnienie: stara elektrownia zostawiła po sobie gotowe przyłącza i przepustowość sieci, a takich miejsc w Europie jest coraz mniej.
Parametry projektu wyglądają następująco:
- moc przyłączeniowa na start około 200 MW, rozbudowa modułowa w dwóch etapach
- do 100 tysięcy układów GPU po pełnej rozbudowie
- sześć modułów docelowo, trzy pierwsze gotowe do końca 2027 roku
- 13 hektarów powierzchni, teren po elektrowni Lübbenau/Vetschau
- 2,5 mld euro na samą budowę, reszta z 11 mld euro na infrastrukturę informatyczną
- brak dofinansowania publicznego, co potwierdził przy wbiciu łopaty Christian Müller, współprezes Schwarz Digits
- około 60 miejsc pracy docelowo, po 30 w ochronie i w dziale technicznym
To ostatnia liczba jest najbardziej wymowna. Jedenaście miliardów euro daje sześćdziesiąt etatów, bo prawie wszystko będzie zautomatyzowane. Dla porównania centrum logistyczne Kauflandu, które działa w Lübbenau od 1996 roku i jest drugim co do wielkości w Niemczech, zatrudnia około 1100 osób z regionu.
Dyskont, który chce być europejskim operatorem chmury
Schwarz Digits mówi o sobie wprost, że celuje w pozycję pierwszego europejskiego dostawcy chmury działającego w skali amerykańskich gigantów. Lübbenau ma być piątym centrum danych platformy STACKIT, obok obiektów w Neckarsulm, Ellhofen i austriackim Ostermiething. Do tego dochodzą marka cyberbezpieczeństwa XM Cyber, partnerstwo z niemieckim laboratorium Aleph Alpha oraz komunikator Wire.
Argumentacja koncernu opiera się na jednym słowie: suwerenność.
„Dla nas Lübbenau to coś więcej niż lokalizacja centrum danych. To centralny punkt oparcia dla cyfrowej suwerenności Europy” / „For us, Lübbenau is more than just a data centre location; it is a central anchor point for Europe’s digital sovereignty.” powiedział Rolf Schumann, współprezes Schwarz Digits.
Jego kolega z zarządu stawia sprawę w kategoriach bezpieczeństwa. „Zwłaszcza infrastrukturę krytyczną trzeba w przyszłości jeszcze lepiej chronić przed nieuprawnionym dostępem podmiotów trzecich” / „Critical infrastructure in particular must be even better protected against unauthorised access in the future.” stwierdził Christian Müller.
Powód takiej retoryki jest bardzo konkretny. W samej grupie kapitałowej co noc przetwarzany jest miliard decyzji podejmowanych przez systemy AI, głównie przy transakcjach płatniczych i zamówieniach w Lidlu oraz Kauflandzie. Schumann w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung” nazwał je danymi, których nigdy nie oddałby w obce ręce. Wśród zewnętrznych odbiorców usług jest już policja Badenii-Wirtembergii.
Niemiecki rząd podchwycił ten wątek natychmiast. „Niemcy potrzebują mocy obliczeniowej, jeśli chcemy grać w pierwszej lidze sztucznej inteligencji” / „Germany needs computing power if we want to play in the premier league of artificial intelligence.” mówił przy wbiciu łopaty Karsten Wildberger.
Skala Lübbenau wyróżnia się nawet na tle innych niemieckich projektów. Planowane centrum AI Deutsche Telekom, Nvidii i SAP w Monachium ma pomieścić do 10 tysięcy układów GPU, czyli dziesięć razy mniej. W całej Europie oddano w 2025 roku 859 MW nowych mocy centrów danych według CBRE, a około trzy czwarte tej podaży przypadło na Frankfurt, Londyn i Amsterdam. Jeden obiekt Schwarz Digits odpowiada więc mniej więcej jednej czwartej rocznego przyrostu na całym kontynencie.
Woda w zamkniętym obiegu i hałas jak przy pile łańcuchowej
Sprzeciw wobec centrów danych przestał być marginesem. W połowie lipca w Stanach Zjednoczonych odbyły się jednego dnia 142 demonstracje w 42 stanach, a mieszkańcy zarzucali inwestorom nadmierne zużycie prądu i wody oraz hałas. Magazyn „Focus” przypomniał, że w Wisconsin mieszkańcy pozwali centrum danych Microsoftu, prezentowane wcześniej jako projekt pokazowy, właśnie z powodu hałasu. Instytut World Resources Institute zmierzył w Wirginii przy większych generatorach do 100 decybeli, czyli tyle, ile daje pracująca piła łańcuchowa.
Schwarz Digits próbuje uprzedzić te zarzuty. Chłodzenie zaprojektowano tak, żeby wodę wodociągową wlać do układu raz, a potem trzymać ją w obiegu zamkniętym, bez parowania i bez uzupełniania. Wyjaśniał to na miejscu Stefan Hees, dyrektor działu centrów danych i usług komputerowych w spółce. Budynek jest wyciszony i stoi daleko od zabudowy mieszkalnej, choć rzeczywisty poziom hałasu zweryfikuje dopiero uruchomienie serwerów.
Energetycznie obiekt ma pracować wyłącznie na prądzie ze źródeł odnawialnych. Instalacje fotowoltaiczne na dachach mają dawać około 520 tysięcy kWh rocznie, co przy zapotrzebowaniu porównywalnym ze średniej wielkości miastem jest raczej gestem niż realnym bilansem. Poważniejszy efekt ma dać ciepło odpadowe: od 2028 roku ma trafiać do miejskiej sieci ciepłowniczej obsługiwanej przez regionalnego dostawcę Süll, a zasięg tej sieci to 75 tysięcy gospodarstw domowych przy 15,7 tysiąca mieszkańców samego Lübbenau. Latem ciepło będzie oddawane do atmosfery.
Patrzę na Lübbenau z mieszanymi uczuciami i nie zamierzam tego ukrywać. Z jednej strony to dokładnie ten model, o którym Europa mówi od lat: prywatny kapitał, brak dotacji, teren po elektrowni węglowej zamiast wyciętego lasu, ciepło odpadowe wracające do miasta. Schwarz Digits nie czekał na unijny program, tylko wyłożył 11 miliardów euro własnych pieniędzy. To rzadkie i zasługuje na uczciwe odnotowanie.
Z drugiej strony sześćdziesiąt etatów. Region, który stracił tysiące miejsc pracy przy węglu, dostaje obiekt wart tyle, ile roczny budżet niejednego województwa, i zatrudnienie na poziomie średniej wielkości sklepu. Retoryka „przełomu po węglu” brzmi w tym kontekście mocno na wyrost. Nowe centrum danych daje gminie podatki i prestiż, ale nie odbuduje lokalnego rynku pracy.
Mam też pytanie, na które nikt jeszcze nie odpowiedział. Suwerenność cyfrowa to dziś najlepszy argument sprzedażowy w Europie, tylko że układy graficzne, które staną w Lübbenau, przyjadą z Tajwanu i będą projektowane w Kalifornii. Budujemy własne mury wokół cudzych fundamentów. Czy to wystarczy, żeby nazwać to niezależnością? Nie jestem przekonany, choć przyznaję, że lepiej mieć własną serwerownię niż nie mieć żadnej.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co Łużyce mają wspólnego z Bełchatowem, Koninem i Wałbrzychem
Niemiecki rząd federalny na mocy ustawy o wzmocnieniu strukturalnym przeznaczył około 40 miliardów euro na dawne regiony górnicze i program ma obowiązywać do 2038 roku. Firmy z Łużyc od 2023 roku mogą sięgać dodatkowo po unijny Fundusz Sprawiedliwej Transformacji.
Polska jest największym beneficjentem tego samego funduszu w całej Unii. Nasza alokacja w cenach z 2022 roku to 3,85 mld euro, a wsparciem objęto pięć regionów: śląskie z kwotą 2,22 mld euro, region wałbrzyski z 581,5 mln euro, Wielkopolskę Wschodnią z 415 mln euro, okręg bełchatowski w łódzkiem oraz Małopolskę Zachodnią. Mamy więc pieniądze i mamy tereny poprzemysłowe z gotowymi przyłączami, dokładnie tak jak Lübbenau. Czego nam brakuje, to inwestora, który przyjdzie z jedenastoma miliardami euro własnego kapitału.
Polski rynek centrów danych rośnie, tylko z innego pułapu. Według European Data Centre Association łączna moc obiektów w Polsce ma wzrosnąć z około 250 MW dziś do 550 MW w 2031 roku, a w scenariuszu optymistycznym nawet do 1,2 GW przed 2030 rokiem. PMR Market Experts wylicza, że skumulowana wartość inwestycji w budowę data center w latach 2019 do 2025 wyniosła 5 mld zł, czyli mniej więcej dziesiątą część tego, co Schwarz Digits wykłada na jeden obiekt. Na rynku zapowiedziano ponad dwadzieścia projektów, głównie wokół Warszawy, gdzie działki z przydziałem mocy stały się jednymi z najbardziej poszukiwanych aktywów.
Osobna sprawa to gigafabryka AI. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski poinformował pod koniec lipca, że podpisał w imieniu Polski Joint Procurement Agreement, czyli porozumienie o wspólnym postępowaniu przetargowym w ramach unijnej inicjatywy gigafabryk sztucznej inteligencji.
„Kilka dni temu podpisałem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej Joint Procurement Agreement, czyli porozumienie w sprawie wspólnego postępowania przetargowego, co oznacza formalne dołączenie Polski do inicjatywy gigafabryk sztucznej inteligencji” powiedział Standerski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Rząd zagwarantował uchwałą z 14 lipca ponad 400 mln zł wkładu, a Polska ubiega się o obiekt średniej skali: na start co najmniej 25 tysięcy akceleratorów AI, docelowo co najmniej 75 tysięcy. EuroHPC JU ma wybrać w pierwszej rundzie siedem projektów, umowy z konsorcjami mają być podpisane na początku 2027 roku, uruchomienie planowane jest na 2028.
Zestawmy to uczciwie. Polska walczy o publiczno-prywatny projekt z docelowymi 75 tysiącami akceleratorów, finansowany częściowo z budżetu unijnego i 400 mln zł z budżetu państwa. Niemiecka sieć dyskontów buduje w tym samym czasie prywatny obiekt na 100 tysięcy układów, bez złotówki dotacji, i pierwsze serwery uruchomi rok wcześniej. Różnica nie polega na dostępie do technologii ani na jakości inżynierów, bo tych mamy dobrych. Polega na tym, że w Polsce nie ma prywatnego kapitału gotowego postawić jedenaście miliardów euro na jedną kartę, a państwo wykłada tyle, ile wykłada.
To niekoniecznie powód do rozpaczy. Lübbenau pokazuje też, że wielki obiekt AI nie musi zjadać wody i nie musi stać na zielonym polu. Tereny po Bełchatowie, po elektrowniach w Koninie czy w Rybniku mają dokładnie te same atuty co Łużyce: przyłącza, moc, sieci ciepłownicze i samorządy zainteresowane każdym nowym pracodawcą. Pytanie brzmi, czy ktokolwiek w Polsce pracuje dziś nad tym, żeby te tereny sprzedać inwestorowi, zanim zrobi to Czechy albo Litwa.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz źródeł zewnętrznych, w tym oficjalnego komunikatu prasowego Schwarz Digits z dnia 17.11.2025 dotyczącego rozpoczęcia budowy w Lübbenau, materiału Datacenter Dynamics o parametrach technicznych obiektu oraz relacji Euronews z placu budowy z 24.08.2026. Wykorzystano również dane z „Süddeutsche Zeitung”, magazynu „Focus”, rbb24, portali connect professional, cloudcomputing-insider oraz ESM Magazine, a także pomiary World Resources Institute. Dane o polskim rynku centrów danych pochodzą z raportów PMR Market Experts, CBRE oraz European Data Centre Association, przytaczanych między innymi przez CRN Polska. Informacje o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji i polskiej gigafabryce AI zweryfikowano w materiałach Polskiej Zielonej Sieci, Konfederacji Lewiatan, „Rzeczpospolitej”, WNP.pl oraz Notes from Poland. Cytaty Rolfa Schumanna, Christiana Müllera i Karstena Wildbergera zostały zweryfikowane z oryginalnym niemieckim i angielskim materiałem źródłowym Schwarz Digits, cytat Dariusza Standerskiego pochodzi z rozmowy dla „Rzeczpospolitej”. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o budowie centrum danych w Lübbenau i o postępowaniu przetargowym EuroHPC na europejskie gigafabryki AI.
