Jack Roberts, brytyjski twórca i założyciel Glaido, nagrał materiał o tym, jak wyciągnąć z Claude’a projekty, które nie wyglądają jak wygenerowane przez model. Cały film jest zbudowany wokół jednej tezy: modele projektują źle nie dlatego, że nie umieją, tylko dlatego, że nigdy nie pokazano im, jak wygląda dobra robota.
Kluczowe fakty:
- Jack Roberts, założyciel Glaido, przedstawia trzy poziomy promptowania Claude'a w celu uzyskania projektów, które nie wyglądają jak typowo wygenerowane przez AI – kluczem jest dostarczenie modelowi gotowego systemu projektowego z paletą kolorów, typografią i tokenami CSS.
- Roberts identyfikuje pięć elementów zdradzających automatycznie wygenerowany interfejs: typografię, obrazy, hierarchię, kolor i odstępy – podkreślając, że używanie tych samych promptów co wszyscy skutkuje identycznymi, rozpoznawalnymi efektami.
- Jedną z opisanych technik jest pętla projektowa, w której Claude samodzielnie powołuje wirtualnych krytyków oceniających projekt pod kątem zgodności z założeniami, jakości i siły wizualnej, a następnie iteruje aż do osiągnięcia zadowalającego progu.
Film: Turn Claude into a Design Genius… Just Watch
Dlaczego wygenerowany interfejs poznajemy w dwie sekundy
Roberts zaczyna od diagnozy, którą przypisuje Mike’owi: modele tworzą słabe projekty, bo nigdy nie widziały, jak wygląda dobry albo świetny design. Do tego dokłada własną obserwację o tym, dlaczego automatyczna estetyka tak kłuje w oczy.
„Przestało wyglądać źle, ale nie przestało być rozpoznawalne” / „It stopped looking bad, but it didn’t stop being recognizable.”
Wskazuje pięć miejsc, w których widać powtarzalny schemat: typografia, obrazy, hierarchia, kolor i odstępy. Jeśli piszemy do Claude’a ten sam prompt co wszyscy, dostajemy ten sam efekt co wszyscy.
Reszta filmu to trzy poziomy wychodzenia z tej pułapki. Pierwszy: podanie modelowi gotowego, rozłożonego na części systemu projektowego z serwisu, który kataloguje ponad dwa tysiące stron razem z paletą kolorów, typografią, zmiennymi CSS i tokenami. Roberts pokazuje dwa zastosowania. Buduje od zera stronę sklepu z odżywkami białkowymi w estetyce Apple, bez podawania jednego obrazka. Potem prosi Claude’a o bezlitosne porównanie własnej strony Glaido ze stroną Linear i dostaje interaktywny raport HTML, w którym model wskazuje trzy konkretne różnice: zbyt luźny odstęp między literami, brak drabinki cieni oraz grafikę w nagłówku, która konkuruje z produktem zamiast go wspierać.
Poziom drugi to pętla projektowa. Model dostaje wzorzec, a następnie sam powołuje kilku krytyków oceniających osobno zgodność z założeniami, jakość projektu i siłę wizualną, i krąży po tej pętli aż do progu, który uzna za wystarczający. Roberts używa jej do zamiany zrzutu ekranu z kampanii mailowej dużej marki w gotowy kod HTML, a potem wysyła ten mail do siebie przez integrację z Zapierem.
Poziom trzeci to własny system operacyjny do projektowania, zbudowany lokalnie na Claude Code: generowanie obrazów przez Higgsfielda, OpenAI czy OpenRouter, licznik kosztów przy każdym zleceniu, zapisywane przepisy stylu i lokalna biblioteka wszystkich obrazów na dysku, przeszukiwana opisowo, a nie po nazwach plików.
Co z tego wynika dla praktyka
Ten film nie jest kolejnym przeglądem funkcji. Jego wartość leży w jednym przesunięciu: zamiast prosić model o „ładny” efekt, dajemy mu policzalny punkt odniesienia i każemy się do niego dociągnąć. Roberts sam mówi, że najlepsze projekty biorą się z iteracji, i nie udaje, że pierwsze podejście jest gotowe do wdrożenia. Materiał przyda się każdemu, kto robi strony, prezentacje albo mailingi i ma dość tego, że wszystko wychodzi z tej samej formy. Osoby, które nigdy nie dotknęły Claude Code, będą musiały odpuścić trzeci poziom, bo tam autor pokazuje własne, niepubliczne środowisko.
Na co zwrócić uwagę w materiale
Transkrypcja tego filmu nie zawiera znaczników czasu, więc podaję same wątki, bez linkowania do konkretnych momentów.
- Pięć sygnałów automatycznej estetyki. Najkrótszy i najbardziej użyteczny fragment całości. Daje listę, którą można od razu przyłożyć do własnego projektu.
- Strona z odżywkami w stylistyce Apple. Pokazuje, ile da się wycisnąć z jednego promptu, gdy model dostaje pełny system projektowy zamiast przymiotników.
- Porównanie Glaido z Linear. Najciekawszy moment, bo model nazywa różnice, których użytkownik zwykle czuje, ale nie umie wyartykułować.
- Mechanika pętli projektowej. Roberts tłumaczy, jak działają krytycy oceniający brief, jakość projektu i siłę wizualną, i dlaczego dopiero ich kombinacja podnosi poziom.
- Zapier jako warstwa uwierzytelniania. Argument praktyczny: jedno połączenie zamiast konfigurowania tych samych integracji w każdym narzędziu osobno.
- Lokalna biblioteka obrazów. Zaindeksowanie własnego dysku tanim modelem, żeby móc znaleźć plik po tym, co na nim jest.
Autor podsumowuje własną filozofię jednym zdaniem, które dobrze oddaje ton całego materiału.
„Technika to jedno, efekt to wszystko” / „Technique is one thing, output is everything.”
Podoba mi się w tym materiale to, czego w nim nie ma. Nie ma obietnicy, że model zastąpi projektanta. Jest coś znacznie użyteczniejszego: uznanie, że modele odtwarzają to, co widziały, więc jakość wejścia decyduje o jakości wyjścia. To brzmi banalnie, ale w praktyce zmienia sposób pracy.
Mam jednak dwa zastrzeżenia. Pierwsze dotyczy prawa. Roberts pokazuje branie zrzutu ekranu z cudzej kampanii mailowej i odtwarzanie go w kodzie. Do nauki i inspiracji, w porządku. Do wypuszczenia pod własną marką, już niekoniecznie, i nikt w tym filmie tej granicy nie rysuje. Layout sam w sobie zwykle nie jest chroniony, ale konkretne rozwiązanie graficzne bywa.
Drugie zastrzeżenie jest ważniejsze. Jeśli tysiąc osób obejrzy ten film i wszyscy wskażą Claude’owi Linear jako wzorzec, dostaniemy nową monokulturę. Ciemny motyw, ta sama siatka, ten sam gradient. Slop, przed którym uciekamy, wróci tylnymi drzwiami, tyle że w ładniejszym opakowaniu. Benchmark ratuje przed przypadkowością, nie przed wtórnością. Prawdziwe pytanie brzmi więc inaczej: co robimy, gdy każdy ma już dostęp do tej samej jakości wykonania? Odpowiedź nadal leży poza narzędziem.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Jak to wygląda z polskiej perspektywy
Obserwuję to od miesięcy w polskich realiach i widzę dokładnie ten sam problem, tylko z innym kosztem. Mała agencja czy freelancer z Polski rzadko ma budżet na porządny audyt systemu projektowego, a klient i tak oczekuje efektu porównywalnego z zagranicznym produktem. Metoda z filmu jest tu tania i sensowna, bo pozwala nazwać różnicę między własnym projektem a wzorcem, zamiast dyskutować o tym, że „coś nie gra”.
Jest jednak haczyk specyficznie polski. Sporo katalogów projektowych, do których sięga ta metoda, to strony anglojęzycznych produktów SaaS. Polskie serwisy mają inne wymagania: dłuższe słowa, znaki diakrytyczne, inne łamanie wierszy w nagłówkach, często też inną hierarchię zaufania, bo polski użytkownik chce widzieć dane rejestrowe i realny kontakt. Skopiowany jeden do jednego układ Linear rozjedzie się na pierwszym dłuższym nagłówku.
Praktyczny wniosek jest taki: brać z tego podejścia zasady, nie gotowe piksele. Wtedy działa.
O materiale
Kanał: Jack Roberts
Film: Turn Claude into a Design Genius… Just Watch
Język materiału: angielski
Omówienie powstało na podstawie transkrypcji materiału. Redakcja AIPORT.pl nie jest autorem filmu ani nie jest powiązana z kanałem. Komentarz redakcyjny i wybór najważniejszych wątków: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
![[ENG] Zmień Claude’a w geniusza projektowania. Zobacz sam [ENG] Zmień Claude’a w geniusza projektowania. Zobacz sam](https://aiport.pl/wp-content/uploads/2026/08/eng-zmien-claudea-w-geniusza-projektowania-zobacz-sam-1024x576.webp)