Chiński robot humanoidalny Tiangong Ultra pokonał dystans 100 metrów w 8,64 sekundy i poprawił rekord świata Usaina Bolta o niemal sekundę. W tej samej konkurencji inne maszyny wpadały na bandę, rozpadały się na części, a jedną z nich obsługa turnieju musiała gasić.
Kluczowe fakty:
- Robot humanoidalny Tiangong Ultra, skonstruowany przez Beijing Innovation Center of Humanoid Robotics, przebiegł 100 metrów w 8,64 sekundy, bijąc rekord świata Usaina Bolta wynoszący 9,58 sekundy.
- Drugie World Humanoid Robot Games odbyły się w Pekinie w dniach 22–26 sierpnia, z udziałem ponad 2000 robotów rywalizujących w 51 konkurencjach.
- W ciągu roku postęp w tej dyscyplinie był znaczący – rok wcześniej najlepszy robot potrzebował na dystansie 100 metrów aż 21,5 sekundy, a rekord skoku wzwyż z miejsca wzrósł z 0,95 do 2,88 metra.
Drugie World Humanoid Robot Games zakończyły się w Pekinie w środę 26 sierpnia. Pięć dni zawodów w Narodowym Owalu Łyżwiarskim, obiekcie zbudowanym na zimowe igrzyska w 2022 roku, ponad dwa tysiące robotów, 51 konkurencji i przeszło 1300 startów. Organizatorami są chińskie media państwowe i władze miasta Pekinu, co dobrze tłumaczy skalę przedsięwzięcia i to, jak chętnie było ono pokazywane.
Trzy rekordy w pięć dni i wszystkie należą do jednej maszyny
Rekord padał trzy razy. W sobotę 22 sierpnia, w biegu eliminacyjnym, robot zszedł poniżej 9,39 sekundy. We wtorek poprawił własny wynik do 8,86 sekundy. W środę, w finale, zatrzymał zegar na 8,64 sekundy. Za każdym razem chodziło o ten sam model: Tiangong Ultra, konstrukcję Beijing Innovation Center of Humanoid Robotics, firmy znanej też jako X-Humanoid i założonej w Pekinie w 2023 roku.
Dla porównania rekord świata ludzi na setce wynosi 9,58 sekundy i należy do Usaina Bolta od 2009 roku. Rok wcześniej, na pierwszej edycji tych samych zawodów, najlepszy robot potrzebował na tym dystansie 21,5 sekundy. Skala postępu w dwanaście miesięcy jest trudna do zbagatelizowania, nawet jeśli warunki startu miały niewiele wspólnego z lekkoatletyką.
Podobnie było w skoku wzwyż z miejsca. Maszyna X-Humanoid osiągnęła 2,88 metra, podczas gdy rok wcześniej najlepszy wynik humanoida wynosił 0,95 metra. Przed samymi zawodami robot chińskiego producenta smartfonów Honor przebiegł setkę w testach w 9,32 sekundy, osiągając prędkość szczytową 14,5 metra na sekundę.
Dennis Hong, profesor inżynierii mechanicznej i lotniczej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, ocenił dla agencji Associated Press, że sam wynik jest mniej ważny niż to, co trzeba było zrobić, żeby dwunożna maszyna w ogóle utrzymała taką prędkość: „wraz ze wzrostem prędkości równowaga, sterowanie, uderzenia, wydajność serwomechanizmów i wytrzymałość mechaniczna stają się znacznie trudniejsze” / „balance, control, impacts, actuator performance, and mechanical robustness all become much more challenging”.
Robot biegnie w linii prostej i nie umie zwolnić
Filmy z Pekinu, które w ciągu doby obiegły cały internet, pokazują też drugą stronę tego widowiska. Maszyny po przekroczeniu linii mety nie zwalniały. Uderzały w wyściełaną bandę, przewracały się, sypały iskrami, a kilka rozpadło się w pasie. Rekordzista również skończył bieg upadkiem.
Dipam Patel, doktorant informatyki na Purdue University i asystent badawczy w laboratorium badawczym armii USA, powiedział serwisowi Ars Technica, że konstruktorzy nawet nie próbowali rozwiązać problemu hamowania: „jeśli przekroczysz linię mety, cel jest osiągnięty” / „If you cross the finish line, that’s the goal”. Roboty były projektowane pod jedno zadanie, a nie pod uniwersalność. Niektóre firmy przywoziły do Pekinu osobne maszyny do osobnych konkurencji.
Patel dodał obserwację, która mówi o stanie branży więcej niż tabela wyników. Gdyby organizatorzy kazali robotom przebiec ten sam bieg dziesięć razy pod rząd, dopiero wtedy dowiedzielibyśmy się czegoś o niezawodności sprzętu i oprogramowania. A przy okazji zmusilibyśmy konstruktorów do nauczenia maszyn bezpiecznego zatrzymywania się, bo w hali pełnej ludzi to nie jest szczegół.
Pranie, walizki i gaśnica, czyli konkurencje bez fajerwerków
Nowością tegorocznej edycji były zadania zupełnie pozbawione widowiskowości i moim zdaniem to one były najciekawsze. Roboty mierzyły się ze scenariuszami, które przypominają realną pracę:
- pranie, rozwieszanie i składanie ubrań oraz sprzątanie salonu, przy czym maszyny wyraźnie odstawały tempem od człowieka
- niezapowiedziane przerwanie zadania, kiedy trzeba było odebrać i wnieść do środka przesyłkę kurierską
- obsługa hotelu Beijing Continental Grand: rozwożenie walizek na kółkach do przydzielonych pokoi, ścielenie łóżek, uzupełnianie zapasów
- odkładanie zwróconych książek na właściwe półki biblioteczne, czyli test rozpoznawania obrazu i wnioskowania
- konkurencje precyzji dłoni: podnoszenie ziaren fasoli, wkręcanie śrub, wbijanie gwoździ w korkową tablicę bez przekrzywienia
- akcja ratowniczo-gaśnicza na zewnątrz z limitem 30 minut, w której trzeba było zidentyfikować substancje niebezpieczne, zakręcić trzy różne zawory, wypatrzyć ogień i ugasić go znalezioną gaśnicą
Ostatnie zadanie ukończyły trzy z dwunastu startujących zespołów. To jest prawdziwy wynik tych igrzysk, tylko nie da się z niego zrobić klipu na dziewięć sekund.
Oglądam te nagrania i mam wrażenie, że patrzę na dwa różne wydarzenia jednocześnie. Jedno to sportowy spektakl z rekordami, iskrami i ogniem, zrobiony dokładnie po to, żeby trafić na czołówki serwisów na całym świecie. Drugie to cicha, nudna konkurencja z praniem i walizkami, w której chińskie firmy sprawdzają, czy ich maszyny nadają się do czegokolwiek poza biegiem po prostej.
Byłbym ostrożny z lekceważeniem obu. Rekord na setce faktycznie niewiele mówi o użyteczności robota, ale mówi bardzo dużo o dojrzałości serwomechanizmów, sterowania i całego łańcucha dostaw, który to wyprodukował. Rok temu ten sam dystans zajmował 21 sekund. Nikt na Zachodzie nie pokazał w tym czasie porównywalnego skoku.
Niepokoi mnie co innego. Widowisko tego kalibru buduje przekonanie, że humanoidy są gotowe, a przecież trzy zespoły na dwanaście poradziły sobie z gaśnicą i zaworem. Jeśli inwestorzy i politycy zaczną podejmować decyzje na podstawie klipów z bieżni, a nie wyników z konkurencji hotelowej, skończy się to rozczarowaniem i falą odpisów. Pytanie, które sobie zadaję, brzmi: czy za rok organizatorzy odważą się pokazać te same maszyny w dziesięciu kolejnych podejściach do tego samego zadania?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Ile w tej autonomii jest jeszcze człowieka
Regulamin dopuszczał zdalne sterowanie robotami w części konkurencji, obniżając za to punktację. Skorzystało z tego wielu uczestników. Patel zwrócił uwagę, że skala teleoperacji pokazuje, jak daleko systemy autonomiczne mają jeszcze do celu. Człowiek uczy się nowego zadania w kilka minut. Robot potrzebuje tysięcy prób w symulacji albo w rzeczywistości, a i tak nie obejmie wszystkich sytuacji brzegowych, które może napotkać.
Modele sterujące tymi maszynami uczą się też z nagrań ludzkich demonstracji, ale zbieranie takich danych okazało się kosztowne i czasochłonne, mimo że kilka firm płaci zwykłym ludziom za noszenie kamer na głowie.
Do tego dochodzi kwestia, którą łatwo przeoczyć. Jak opisał South China Morning Post, nawet bardziej samodzielne roboty w Pekinie liczyły w chmurze, a nie na własnym sprzęcie. Były wyposażone w moduły 5G, przesyłały dane do zewnętrznego systemu inteligencji ucieleśnionej i odbierały stamtąd instrukcje. Robot bez zasięgu to w tym układzie kosztowna rzeźba.
Pieniądze płyną szybciej, niż roboty biegają
Skala kapitału w tym sektorze rośnie szybciej niż jego realne możliwości. W samym 2025 roku w firmy budujące roboty humanoidalne zainwestowano ponad 6 miliardów dolarów. Morgan Stanley w czerwcu 2026 roku podniósł prognozę dostaw humanoidów w Chinach na ten rok z 28 tysięcy do 50 tysięcy sztuk, po tym jak wcześniej zwiększył ją z 14 tysięcy. Bank wycenia chiński rynek humanoidów na 2 miliardy dolarów w 2026 roku i 15 miliardów w 2030, przy prognozowanych 446 tysiącach dostarczonych maszyn rocznie na koniec dekady.
Nastroje najlepiej pokazał debiut Unitree Robotics. 19 sierpnia, kilka dni przed igrzyskami, akcje wycenione w ofercie na 150,80 juana otwierały się nawet po 1100 juanów, a kapitalizacja firmy sięgnęła około 50 miliardów dolarów.
Amerykańska reakcja poszła w przeciwną stronę. Federalna Komisja Łączności zakazała importu nowych humanoidów produkowanych za granicą, powołując się na bezpieczeństwo narodowe, a Pentagon wpisał Unitree na listę podmiotów powiązanych z chińską armią. Boston Dynamics i Agility Robotics rozwijają tymczasem własne wdrożenia w fabrykach i magazynach, tyle że bez bieżni i bez kamer.
Polskie zakłady mają dziś inny problem niż biegające humanoidy
Kiedy patrzy się na Pekin z Warszawy albo z Gdańska, proporcje robią się bezlitosne. Według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki na koniec 2024 roku w polskim przemyśle pracowało 26,4 tysiąca robotów przemysłowych, a gęstość robotyzacji wyniosła 81 maszyn na 10 tysięcy zatrudnionych. Średnia globalna to 177, europejska 148. W motoryzacji jest u nas przyzwoicie, 247 robotów, ale poza tą branżą już tylko 62. Czechy mają 113, Węgry 88, Słowacja 71.
W 2024 roku zainstalowano w Polsce 2344 nowe roboty, co dało 20. miejsce na świecie i 8. w Europie. Jest też druga strona tej statystyki: w latach 2020–2024 gęstość robotyzacji urosła u nas o 56 procent, szybciej niż w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji. Nadrabiamy, tylko z bardzo niskiego pułapu.
Polskie ośrodki nie są przy tym poza grą, choć grają na zupełnie innym poziomie ambicji. W maju 2026 roku Centrum Doskonałości Sztucznej Inteligencji AGH uruchomiło humanoida Unitree G1 Edu U2 o imieniu Barbara, w którym za rozumienie i generowanie polskiej mowy odpowiada rodzimy model Bielik. Pisaliśmy o tym w tekście „Barbara mówi »dzień dobry« po polsku”. Robotykę mobilną rozwijają też MAB Robotics i Nomagic, a w rankingach kierunków automatyki i robotyki czołówkę trzymają Politechnika Poznańska, AGH i Politechnika Warszawska.
Praktyczny wniosek dla polskiego producenta jest prosty i wcale nie dotyczy humanoidów. Jeśli chińska konkurencja obniża koszt jednostkowy maszyny do poziomu, przy którym opłaca się nią zastąpić kilku pracowników o niskich kwalifikacjach, to presja przyjdzie do polskich hal nie w postaci biegającego robota, tylko w postaci ceny gotowego produktu z Azji. A na to nie odpowiada się zakupem humanoida, tylko domknięciem zaległości w zwykłej automatyzacji linii.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału Ars Technica z dnia 25.08.2026, depesz agencji Associated Press publikowanych między innymi przez ABC News oraz prognoz Morgan Stanley omówionych przez CNBC. Wykorzystano także relacje Global Times, South China Morning Post, NBC News i CGTN oraz dane Międzynarodowej Federacji Robotyki przytoczone w polskich opracowaniach branżowych. Informacje o robocie Barbara pochodzą z komunikatu AGH. Cytaty Dennisa Honga, profesora Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, oraz Dipama Patela z Purdue University zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o rozwoju chińskiego rynku robotów humanoidalnych.
