Rząd Friedricha Merza zakończył dwudniową naradę w zamku Neuhardenberg deklaracją, że sztuczna inteligencja ma być motorem odbudowy niemieckiej konkurencyjności. Minister finansów Lars Klingbeil zapowiedział przy tym, że w 2027 roku nakłady na badania i rozwój wzrosną o 60 procent wobec roku bieżącego.
Kluczowe fakty:
- Rząd Friedricha Merza odbył dwudniową naradę w zamku Neuhardenberg (25–26 sierpnia 2026 r.), poświęconą zwiększeniu konkurencyjności Niemiec z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.
- Minister finansów Lars Klingbeil zapowiedział, że w 2027 roku nakłady na badania i rozwój wzrosną o 60 procent w porównaniu do roku bieżącego.
- Podczas narady omawiano zastosowania nowych technologii m.in. w obronie przed dronami i weryfikacji tożsamości, a wśród gości byli prezes Siemensa Roland Busch oraz szef kanadyjskiej firmy Cohere Aidan Gomez.
Narada odbyła się 25 i 26 sierpnia 2026 roku w Brandenburgii, kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy. Merz otwierał ją stwierdzeniem, że w centrum obrad stoi pytanie, jak podnieść konkurencyjność Niemiec, a państwo ma stworzyć do tego odpowiednie warunki. Zapis jego wystąpienia opublikowała Kancelaria Federalna.
Dwa dni, drony i weryfikacja tożsamości
Pierwszego dnia gabinet rozmawiał z przedstawicielami przemysłu i sektora technologicznego. Tematem były zastosowania nowych technologii w obronie przed dronami oraz w weryfikacji tożsamości, a pokazy przygotowały między innymi Federalny Urząd Kryminalny i służba celna. W programie narady zapowiedziano wystąpienia gości z biznesu, w tym prezesa Siemensa Rolanda Buscha i szefa kanadyjskiego Cohere Aidana Gomeza.
Drugiego dnia rząd zajął się skutkami suszy i zmian klimatu oraz przyszłością rzemiosła i średnich przedsiębiorstw. Konkretnych uchwał nie było. Neuhardenberg miało być spotkaniem kierunkowym, nie decyzyjnym, i takie pozostało.
Merz podsumował je zdaniem, które w niemieckiej debacie funkcjonuje od dekad: „Jesteśmy i pozostaniemy krajem wynalazców i ludzi czynu” / „Wir sind und bleiben das Land der Erfinder und der Macher”. Dodał, że Niemcy chcą być wzorem dla Europy także w sztucznej inteligencji, a sama technologia ma być katalizatorem przemiany w nowoczesne państwo i wzmocnić jego suwerenność oraz bezpieczeństwo.
Klingbeil kontra „techbros”
Najmocniejsze zdanie padło jednak z ust ministra finansów. Klingbeil stwierdził, że Niemcy muszą stać się bardziej niezależne technologicznie, tak by o przyszłości sztucznej inteligencji nie decydowali „techbros w Dolinie Krzemowej ze swoją niebezpieczną ideologią” / „Techbros im Silicon Valley mit ihrer gefährlichen Ideologie”. Nazwisk nie wymienił, ale niemieckie media odczytały to jako odniesienie do Elona Muska i Petera Thiela.
Za retoryką idą liczby. Rząd zapowiedział:
- wzrost nakładów na badania i rozwój o 60 procent w 2027 roku w porównaniu z 2026
- większe inwestycje w centra danych i technologie zaawansowane
- wsparcie równolegle dla „AI made in Germany” i „chipów made in Germany”
- ograniczenie biurokracji i obciążeń podatkowych dla rzemiosła, przemysłu oraz małych i średnich firm
- przekształcenie służb informacyjnych w pełnoprawne służby wywiadowcze, po podniesieniu poziomu zagrożenia z „abstrakcyjnego” na „wysoki”
Federalne Ministerstwo Badań, Technologii i Przestrzeni Kosmicznej przypomniało przy okazji narady, że centralnym programem innowacyjnym pozostaje Hightech Agenda Deutschland, uruchomiona jesienią 2025 roku i obejmująca superkomputery, AI, technologie kwantowe, fuzję i biotechnologię. Według resortu Dorothee Bär ruszyła już połowa jej głównych działań.
Do tego dochodzi statystyka, którą Merz przywołał jako dowód, że nastroje rozmijają się z danymi. W 2025 roku w Niemczech powstało 3568 startupów, o 29 procent więcej niż rok wcześniej.
Czytam te zapowiedzi z mieszanymi uczuciami. Sześćdziesiąt procent wzrostu nakładów na badania to nie jest kosmetyka, to skala, o której w Polsce nawet się nie rozmawia. Jednocześnie widzę powtarzalny wzorzec: niemiecki rząd ogłasza ambicję, a potem przez dwa lata negocjuje jej finansowanie z ministerstwem finansów, które sam obsadził. Klingbeil mówi o niezależności od Doliny Krzemowej, ale chipy do niemieckich centrów danych i tak przyjadą z Tajwanu, a modele bazowe wciąż powstają w Kalifornii i Shenzhen. Suwerenność technologiczna zaczyna się od mocy obliczeniowej, a kończy na tym, czyje modele na niej działają. Niemcy mają na razie połowę tej układanki. Pytanie, czy druga połowa jest w ogóle do kupienia za pieniądze budżetowe, czy trzeba ją zbudować, a wtedy horyzont to nie 2027, tylko 2032. I jeszcze jedno: naradę zdominował język bezpieczeństwa, drony, wywiad, dozbrajanie. To zrozumiałe po tym, co dzieje się w regionie, ale niesie ryzyko, że AI zostanie w Niemczech zaszufladkowana jako technologia obronna, a nie narzędzie produktywności dla dwóch milionów małych firm.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Lübbenau, czyli jak wygląda niemiecka deklaracja przełożona na beton
Retoryka z Neuhardenbergu ma konkretne umocowanie w krajobrazie, i to niedaleko od miejsca narady. W Lübbenau na Łużycach, na terenie dawnej elektrowni węglowej, Schwarz Digits, cyfrowe ramię grupy stojącej za Lidlem i Kauflandem, buduje centrum danych za 11 miliardów euro. To największa pojedyncza inwestycja w historii tej firmy.
Skala robi wrażenie także w porównaniu europejskim. Obiekt ma zająć około 13 hektarów, docelowa moc przyłączeniowa sięga 200 megawatów, a projektowana pojemność to ponad 100 tysięcy układów graficznych. Pierwszy etap, trzy z sześciu planowanych modułów, ma być gotowy do końca 2027 roku, a całość zasilana wyłącznie energią ze źródeł odnawialnych. Brandenburski minister gospodarki Daniel Keller mówił przy rozpoczęciu budowy, że region Berlin-Brandenburgia chce stać się europejskim centrum AI.
Dla porównania: cała infrastruktura ma odpowiadać wymaganiom planowanych unijnych gigafabryk AI. Lübbenau leży około stu kilometrów od granicy z Polską.
Nicole Lemke: warunki są dobre, ale to nie to samo co przewaga
Ocena ekspercka, która pojawiła się w relacjach z narady, jest ostrożniejsza od rządowej narracji. Nicole Lemke, główna badaczka do spraw konkurencyjności AI w niezależnym think tanku Interface, zwróciła uwagę, że Niemcy dysponują już silnym i dobrze zabezpieczonym klastrem technologicznym, szczególnie w rejonie Monachium.
Zaraz potem dodała zdanie, które warto czytać jako ostrzeżenie: „Teraz jest moment, by postawić na ten obszar mocniej, zamiast spoczywać na dotychczasowych sukcesach” / „Jetzt ist der Moment, noch stärker auf dieses Thema zu setzen, anstatt sich auf den bisherigen Erfolgen auszuruhen”. Konkurencja, jak zaznaczyła, pozostaje ostra, zwłaszcza w zestawieniu z Chinami.
Zamykający naradę minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przesunął akcent na odporność. Bez niej, jak stwierdził, nie ma dziś ani wzrostu, ani dobrobytu. Zapowiedział wzmocnienie służb i ostrzegł, że każdy atak, w cyberprzestrzeni i poza nią, spotka się z odpowiedzią.
Polska gra w tej samej lidze, ale innymi liczbami
Tu zaczyna się część, która dla polskiego czytelnika jest ważniejsza niż nastroje w Brandenburgii. Niemiecka deklaracja o wzroście nakładów na badania o 60 procent i jedenastomiliardowa inwestycja w Lübbenau wyznaczają skalę, do której polskie projekty trzeba uczciwie przyłożyć.
PIAST AI Factory w Poznaniu opiera się na finansowaniu z EuroHPC JU przekraczającym 50 milionów euro oraz 340 milionach złotych ze środków krajowych. Gaia AI Factory w Akademickim Centrum Komputerowym Cyfronet AGH w Krakowie to inwestycja rzędu 70 milionów euro i superkomputer z ponad tysiącem akceleratorów GPU. Do tego dochodzi fabryka AI uruchomiona przez Beyond.pl w Poznaniu oraz projekt Baltic AI GigaFactory. Zsumowanie tych kwot nadal daje ułamek jednego niemieckiego przedsięwzięcia komercyjnego.
Po stronie firm obraz jest lepszy, niż mogłoby wynikać z porównania infrastruktury. Barometr AI przygotowywany przez EFL wzrósł w drugim półroczu 2026 roku do 64,8 punktu, o cztery punkty więcej niż pół roku wcześniej. Nakłady na sztuczną inteligencję zamierza zwiększyć 41 procent badanych małych i średnich firm, wobec 25 procent w poprzednim pomiarze, a 13 procent planuje z tego powodu zatrudniać. Pisałem już wcześniej, że Polska wdraża AI szybciej niż wynosi światowa średnia, ale efekty biznesowe rozczarowują i te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.
Różnica między Berlinem a Warszawą nie polega dziś na tempie wdrożeń w firmach. Polega na tym, kto buduje warstwę pod spodem. Niemcy mają rządowy program, prywatnego inwestora gotowego wyłożyć jedenaście miliardów euro i minister finansów, który publicznie mówi o niezależności od amerykańskich dostawców. Polska ma dobrą politykę rozwoju AI do 2030 roku, cztery projekty infrastrukturalne w różnych stadiach i budżet, który nie pozwala grać w tej samej lidze.
Wniosek nie jest jednak taki, że mamy przegrane. Jest taki, że nasza przewaga musi leżeć gdzie indziej niż w megawatach. W modelach otwartych jak PLLuM i Bielik, w kompetencjach inżynierskich, w tempie wdrożeń w usługach publicznych. A także w tym, żeby polskie firmy zaczęły korzystać z niemieckiej mocy obliczeniowej, zamiast czekać, aż wyrośnie własna. Sto kilometrów to niedaleko.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiałów z narady rządu federalnego w zamku Neuhardenberg w dniach 25 i 26 sierpnia 2026 roku, w tym komunikatu Rządu Federalnego Niemiec oraz relacji Euronews z 26 sierpnia 2026 roku. Wykorzystano również informacje Federalnego Ministerstwa Badań, Technologii i Przestrzeni Kosmicznej o Hightech Agenda Deutschland, dane Federalnego Ministerstwa Gospodarki o liczbie startupów założonych w 2025 roku, materiały Schwarz Digits i serwisu Niederlausitz aktuell dotyczące budowy centrum danych w Lübbenau oraz zapowiedź programu narady opublikowaną przez Epoch Times. Dane o polskim rynku pochodzą z badania Barometr AI przygotowanego przez EFL na drugie półrocze 2026 roku oraz z informacji Ministerstwa Cyfryzacji i Cyfronetu AGH o projektach PIAST AI Factory i Gaia AI Factory. Cytaty Friedricha Merza, Larsa Klingbeila, Alexandra Dobrindta i Nicole Lemke zostały zweryfikowane z oryginalnym niemieckojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o niemieckim programie inwestycji w sztuczną inteligencję.
