OpenAI ogłosiło w środę 26 sierpnia rozszerzenie programu ChatGPT for Teachers o 55 kolejnych systemów szkolnych w 20 stanach, co daje ponad 100 tysięcy nowych kont dla nauczycieli i pracowników oświaty. Firma współpracuje dziś z ponad setką organizacji K-12 w 30 stanach i obejmuje programem ponad 300 tysięcy osób.
Kluczowe fakty:
- OpenAI rozszerzyło program ChatGPT for Teachers o 55 kolejnych systemów szkolnych w 20 stanach, co daje łącznie ponad 300 tysięcy objętych programem osób w ponad 100 organizacjach K-12 na terenie 30 stanów USA.
- Dostęp do ChatGPT for Teachers jest bezpłatny dla zweryfikowanych amerykańskich nauczycieli, dyrektorów i pracowników administracyjnych szkół K-12 do czerwca 2028 roku – uczniowie są z programu wykluczeni.
- Do drugiej fali partnerów dołączyły co piąty z dwudziestu największych okręgów szkolnych w USA, w tym Fort Worth ISD, Baltimore City Public Schools, Orange County Public Schools oraz Los Angeles County Office of Education.
Rok temu, przy pierwszej fali partnerstw, mowa była o blisko 150 tysiącach nauczycieli. Teraz skala się podwoiła, a razem z nią zmienił się charakter całej operacji. To już nie pilotaż, tylko systematyczne wchodzenie jednego dostawcy modeli do infrastruktury administracyjnej amerykańskiej szkoły publicznej.
Kto dołącza do drugiej fali
Nowa grupa partnerów obejmuje co piąty z dwudziestu największych okręgów szkolnych w Stanach Zjednoczonych. Na liście znalazły się między innymi Fort Worth Independent School District i Northside Independent School District w Teksasie, Baltimore City Public Schools, Virginia Beach City Public Schools, Orange County Public Schools na Florydzie, Los Angeles County Office of Education oraz Kern High School District w Kalifornii. Dołączyły też mniejsze podmioty: Boise School District w Idaho, Laramie County School District 1 w Wyoming czy Needham Public Schools w Massachusetts.
Warunki pozostają te same co przy pierwszym naborze. ChatGPT for Teachers jest bezpłatny dla zweryfikowanych amerykańskich nauczycieli K-12 do czerwca 2028 roku. Dostęp mają wyłącznie nauczyciele, dyrektorzy i pracownicy administracyjni. Uczniowie nie.
Leah Belsky, wiceprezes OpenAI do spraw edukacji, powiedziała w rozmowie z Texas Public Radio: „To nie jest produkt dla uczniów” / „It is not a student product”. W komunikacie firmy dodała, że w epoce AI uczniowie potrzebują nauczycieli i szkół, które pomogą im zbudować „osąd, pewność siebie i sprawczość w korzystaniu z tych narzędzi” / „judgment, confidence, and agency with these tools”.
Umowa o danych w 16 stanach, czyli prawdziwa treść tego ogłoszenia
Rozszerzenie liczby okręgów to nagłówek. Interesujące jest to, co OpenAI ogłosiło obok: ramową umowę o ochronie danych uczniów obejmującą 16 stanów, zawartą w formule General Offer w ramach Student Data Privacy Consortium. Firma opisuje to jako pierwsze takie porozumienie w branży.
Umowa dotyczy stanów: Illinois, Iowa, Maine, Massachusetts, Missouri, Nebraska, New Hampshire, New Jersey, Nowy Jork, Ohio, Rhode Island, Tennessee, Teksas, Vermont, Wirginia i Waszyngton. Kalifornię obejmuje osobne porozumienie.
Mechanizm jest prosty i dlatego skuteczny. Zamiast negocjować zgodność z przepisami o ochronie danych uczniów z każdym okręgiem osobno, dostawca podpisuje jedną ofertę, do której poszczególne okręgi mogą przystąpić. Kto pracował kiedykolwiek przy zamówieniu publicznym w oświacie, wie, ile miesięcy potrafi zająć sam etap prawny. OpenAI właśnie skróciło ten etap do formalności.
Techniczne zabezpieczenia opisane przez firmę to zarządzany obszar roboczy dla całej placówki, kontrola dostępu oparta na rolach oraz brak wykorzystywania danych z tego obszaru do trenowania modeli w ustawieniu domyślnym. Całość ma odpowiadać wymogom amerykańskiej ustawy FERPA.
Na co nauczyciele naprawdę używają tego narzędzia
OpenAI opublikowało analizę anonimowych wzorców korzystania z narzędzia między 1 stycznia a 16 lipca tego roku. Nauczyciele wysłali w tym okresie ponad 1,9 miliona wiadomości związanych z oszczędzaniem czasu na pracy administracyjnej. Rozkład tematów mówi o amerykańskiej szkole więcej niż niejeden raport:
- około 900 tysięcy wiadomości dotyczyło świadectw, ocen opisowych i raportów o postępach uczniów
- około 800 tysięcy dotyczyło planowania lekcji
- ponad 100 tysięcy dotyczyło przygotowania materiałów dla nauczycieli na zastępstwach
- ponad 100 tysięcy dotyczyło dokumentacji związanej z oceną pracy nauczyciela
Nie ma tu personalizacji nauczania, nie ma tutoringu, nie ma rewolucji dydaktycznej. Jest papierologia. Największą wartością generatywnej AI w szkole okazuje się to, że ktoś wreszcie odwala za nauczyciela robotę, której nikt nigdy nie chciał robić.
Do tego doszła wtyczka K-12 Educator, dostępna w wersjach ChatGPT Edu i we wdrożeniach okręgowych ChatGPT for Teachers. Tworzy materiały ćwiczeniowe, sprawdziany, tłumaczenia zadań i komunikaty do rodziców, korzystając z zatwierdzonych materiałów kursowych i podłączonych aplikacji.
Podoba mi się, że OpenAI nie udaje. Nie sprzedaje wizji cyfrowego tutora, który zastąpi nauczyciela, tylko mówi wprost: pomożemy wam wypełnić świadectwa i napisać plan zastępstwa. To uczciwa oferta i realny problem, bo obciążenie biurokratyczne jest jednym z głównych powodów odchodzenia ludzi z zawodu.
Ale nie kupuję opowieści o darmowym dostępie jako geście dobrej woli. Czerwiec 2028 to data graniczna, nie obietnica wieczności. Do tego czasu w kilkuset amerykańskich okręgach powstaną procedury, szkolenia, gotowe zestawy poleceń i całe pokolenie nauczycieli, dla których jeden konkretny model będzie domyślnym narzędziem pracy. Koszt zmiany dostawcy po trzech latach takiej praktyki będzie ogromny i wszyscy przy tym stole doskonale o tym wiedzą.
Największe pytanie dotyczy jednak czegoś innego. Kto kontroluje, czego uczy się model na podstawie tego, jak pracuje amerykańska szkoła? Deklaracja o nietrenowaniu na danych z obszaru roboczego jest ustawieniem domyślnym, a ustawienia domyślne można zmienić. Chciałbym zobaczyć niezależny audyt, a nie komunikat prasowy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Szkolenia jako drugi front
Sam dostęp do narzędzia niewiele daje i OpenAI najwyraźniej wyciągnęło z tego wnioski. Firma prowadzi OpenAI Academy oraz National Academy for AI Instruction we współpracy z American Federation of Teachers, pięcioletni program mający wyposażyć 400 tysięcy nauczycieli K-12 w praktyczne umiejętności korzystania z AI.
Tego lata ponad 1600 nauczycieli, dyrektorów i urzędników oświatowych wzięło udział w warsztatach AI Skills Jams organizowanych z Walton Family Foundation. Firma podaje, że 93 procent uczestników pierwszych sesji wyszło z nich z czymś, co da się wykorzystać ponownie, a 96 procent zadeklarowało zastosowanie zdobytej wiedzy w ciągu 30 dni. Deklaracje po warsztacie to nie to samo co praktyka w listopadzie, więc te liczby traktuję ostrożnie.
Google i Microsoft grają o tę samą salę lekcyjną
OpenAI nie działa w próżni. Google udostępniło część funkcji Gemini bezpłatnie w Google Workspace for Education, uczyniło Gemini Education domyślnym poziomem dla kont szkolnych, wypuściło darmowe certyfikaty dla nauczycieli i wspólnie z organizacją ISTE+ASCD ogłosiło program szkoleniowy skierowany do wszystkich sześciu milionów amerykańskich nauczycieli. Microsoft wpycha Copilota do szkół przez licencje Microsoft 365 Education, które w wielu okręgach już są opłacone.
Przewaga Google jest strukturalna, bo Workspace i Chromebooki od lat stanowią kręgosłup amerykańskiej szkoły publicznej. Przewaga OpenAI jest inna: rozpoznawalność marki i to, że nauczyciele przyszli do ChatGPT sami, zanim ktokolwiek im go dał. Trzeci gracz, Anthropic, koncentruje się na uczelniach wyższych z programem Claude for Education.
Żadna z tych firm nie udostępnia dziś swojego czatbota uczniom amerykańskich szkół publicznych bezpośrednio. Google zrobił w tej sprawie pierwszy krok, włączając Gemini do Google Classroom dla uczniów, przy czym decyzja należy do administratora szkoły.
Polska szkoła zaczyna ten wyścig z zupełnie innego miejsca
U nas nie ma i długo nie będzie odpowiednika porozumienia obejmującego szesnaście regionów naraz. Każda szkoła jest odrębnym administratorem danych w rozumieniu RODO i sama odpowiada za ocenę ryzyka przy wdrożeniu dowolnego narzędzia AI. Dyrektor podstawówki w powiecie kartuskim zostaje z tą decyzją sam, bez wzorca umowy powierzenia i bez wsparcia prawnego.
Skala korzystania też jest inna. Raport NASK „Generatywna sztuczna inteligencja w szkole. Przecieranie szlaków” pokazał, że zaledwie 6 procent badanych nauczycieli klas 4-8 regularnie sięgało po narzędzia generatywnej AI w pracy zawodowej, a 75 procent nie korzystało z nich w ogóle. Dane zbierano jeszcze w grudniu 2023 roku, więc realny stan jest dziś z pewnością wyższy, ale punkt startowy pozostaje niski.
Ministerstwo Edukacji Narodowej próbuje to nadrobić kilkoma ścieżkami naraz. Od 1 września 2026 roku edukacja medialna wchodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej i ma być rozszerzana na kolejne poziomy. Ruszył pilotaż programu ZbadAI z udziałem 200 szkół, 930 nauczycieli i 13 tysięcy uczniów, prowadzony z Centrum Nauki Kopernik. Działa też finansowany ze środków unijnych projekt Lekcja:AI, prowadzony przez Fundację Orange z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, oferujący nauczycielom bezpłatne szkolenia na trzech poziomach zaawansowania.
Presja oddolna jest już wyraźna. Z badania SW Research na zlecenie Empiku wynika, że odsetek rodziców deklarujących, iż ich dzieci korzystają z AI w celach edukacyjnych, wzrósł w ciągu roku z 39 do 72 procent. Ponad połowa rodziców popiera stosowanie AI w szkole, przy czym duża część stawia warunek nadzoru nauczyciela.
Różnica między Polską a Stanami nie polega więc na tym, że u nas nikt z AI nie korzysta. Polega na tym, że u nas robi to każdy osobno, na własnym koncie, bez umowy, bez kontroli administracyjnej i bez pewności, gdzie ląduje treść wklejonego sprawdzianu. Amerykanie właśnie kupili sobie ramy prawne i szkolenia. My wciąż mamy improwizację.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego komunikatu OpenAI z dnia 26.08.2026, materiału Texas Public Radio oraz doniesień 9to5Mac, Honolulu Star-Advertiser, WHRO, Forbes i EdTech Innovation Hub. Kontekst polski oparto na raporcie NASK „Generatywna sztuczna inteligencja w szkole. Przecieranie szlaków”, komunikatach Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz badaniu SW Research dla Empiku. Cytaty Leah Belsky, wiceprezes OpenAI do spraw edukacji, zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wdrożeniach ChatGPT for Teachers i konkurencyjnych programach edukacyjnych Google oraz Microsoftu.
