Polscy przedsiębiorcy chętnie rozmawiają o sztucznej inteligencji, ale kiedy przychodzi co do czego, wolą poczekać. Najnowsze dane pokazują, że nie chodzi o brak dostępu do technologii, tylko o coś znacznie trudniejszego do naprawienia: brak wiedzy, jak w ogóle zabrać się za to wdrożenie.
Kluczowe fakty:
- Według danych Eurostatu za 2025 rok, sztuczną inteligencję wykorzystuje jedynie 8,4% polskich przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 pracowników, przy średniej unijnej wynoszącej 20% i wyniku liderów – Danii i Finlandii – sięgającym około 40%.
- W porównaniu z rokiem poprzednim odsetek polskich firm stosujących AI wzrósł z 5,9% do 8,4%, jednak tempo tego wzrostu jest wolniejsze niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej, co oznacza, że dystans nie ulega zmniejszeniu.
- Według dr hab. Piotra Sankowskiego, prof. UW i dyrektora Instytutu Badawczego IDEAS, główną barierą wdrożenia AI w polskich firmach jest brak zaufania, wiedzy i zrozumienia technologii, a nie brak dostępu do niej.
Dr hab. Piotr Sankowski, prof. UW i dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS, powiedział to wprost w rozmowie z agencją Newseria: „Wskaźniki dotyczące wdrażania sztucznej inteligencji w polskich firmach są kilka lat z tyłu za tym, co się dzieje w Europie Zachodniej, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych”. I dodał coś, co mnie akurat nie zaskoczyło: jako użytkownicy prywatni Polacy korzystają z modeli językowych na potęgę. Problem zaczyna się dopiero, gdy trzeba przenieść to do firmy.
Liczby nie kłamią, choć trochę bolą
Dane Eurostatu za 2025 rok są dość jednoznaczne. Sztuczną inteligencję wykorzystywało wtedy 20 procent przedsiębiorstw w Unii Europejskiej zatrudniających co najmniej 10 pracowników. Liderzy, czyli Dania i Finlandia, notowali wyniki na poziomie około 40 procent. Polska? 8,4 procent. To plasuje nas w grupie krajów o najniższym poziomie wykorzystania AI w całej Unii.
Jest jednak drobne pocieszenie. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 5,9 procent, więc kierunek zmian jest dobry, tylko tempo zawodzi. Rośniemy, ale wolniej niż reszta Europy, co w praktyce oznacza, że dystans się nie zmniejsza, tylko utrzymuje.
Sankowski wskazuje na konkretną przyczynę tego stanu rzeczy: „Firmy przed wdrożeniem pewnych rozwiązań hamuje przede wszystkim brak zaufania do tego, że to się może do czegoś przydać. Wciąż brakuje edukacji i zrozumienia, ale także partnerskiego podejścia ze strony firm, które wdrażają sztuczną inteligencję”. I tu pada zdanie, które moim zdaniem trafia w sedno całego problemu: „Nie chodzi o sprzedaż licencji, ale o to, żeby firma, w której wdrażamy rozwiązanie, rzeczywiście zyskała biznesowo”.
Nawet liderzy technologiczni utknęli na etapie eksperymentów
Warto zaznaczyć, że problem nie jest wyłącznie polski. Z globalnego raportu McKinsey & Company „The State of AI 2025” wynika, że choć 88 procent badanych przedsiębiorstw korzysta ze sztucznej inteligencji w co najmniej jednej funkcji biznesowej, dwie trzecie z nich nadal tkwi na etapie eksperymentów lub pilotaży. Tylko około jednej trzeciej firm deklaruje wdrożenie AI na większą skalę.
Autorzy raportu piszą wprost, że większość organizacji nie wykorzystuje tych narzędzi na tyle zaawansowanie, by osiągać wymierne korzyści na poziomie całego przedsiębiorstwa. Różnica między Polską a Zachodem polega więc nie na tym, że tam wszystko działa jak w zegarku, tylko na tym, że oni zaczęli eksperymentować kilka lat wcześniej i mają za sobą więcej rund prób i błędów.
Dane pokazują dwie prawdy naraz i obie są niewygodne. Po pierwsze, polskie firmy rzeczywiście zostają w tyle we wdrożeniach AI, a luka wobec krajów skandynawskich jest spora. Po drugie, nawet liderzy globalni wcale nie radzą sobie z tym tak dobrze, jak sugerują nagłówki o rewolucji AI. Dwie trzecie firm badanych przez McKinsey utknęło na etapie pilotaży, czyli tam, gdzie dziś jest większość polskich przedsiębiorstw dopiero zaczynających przygodę z tą technologią.
Uważam, że to akurat dobra wiadomość dla polskich firm, które wahają się przed wdrożeniem. Nie trzeba doganiać rakiety, która już odleciała. Trzeba raczej zapytać, dlaczego tak wiele wdrożeń na Zachodzie kończy się na etapie eksperymentu, i nie powielać tych samych błędów. Ryzykiem jest tu jednak coś innego niż samo tempo. To koncentracja rynku modeli AI w rękach kilku amerykańskich graczy, o czym również mówi prof. Sankowski. Jeśli Europa nie zbuduje własnej alternatywy, kwestia szybkości wdrożeń może się okazać drugorzędna wobec pytania o to, od kogo technologicznie zależymy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kto rządzi rynkiem modeli i dlaczego to problem dla Europy
Sankowski zwraca uwagę na coś, co wykracza poza samo tempo wdrożeń w firmach: strukturę rynku dostawców AI. „Jak zmieni się rynek sztucznej inteligencji? Oczywiście jest ryzyko, że może być kontrolowany przez kilku graczy. Już teraz największe modele pochodzą od kilku producentów. Nie ma wielu firm, które są w stanie zainwestować tak duże fundusze” – mówi.
Europa w tym wyścigu wypada słabo. „Brakuje w Europie firm, które rozwijałyby duże modele językowe. Jest Mistral, ale działa on niestety w mniejszej skali ze względu na ograniczenia rynku finansowego czy dostępność funduszy wysokiego ryzyka. Dużo trudniej jest mu nawiązać równorzędną walkę z dużymi amerykańskimi korporacjami” – dodaje dyrektor IDEAS.
Skala tej dysproporcji widoczna jest w liczbach z raportu „AI Index 2026” przygotowanego przez Stanford Institute for Human-Centered AI. W 2025 roku prywatne inwestycje w sztuczną inteligencję w Stanach Zjednoczonych osiągnęły około 285,9 miliarda dolarów. To 24 razy więcej niż w Chinach, gdzie inwestycje wyniosły 12,4 miliarda dolarów. I to bez uwzględnienia rządowego wsparcia dla tej technologii, które w obu przypadkach jest znaczące.
Rynek zmienia się też jakościowo. Coraz większą rolę odgrywają systemy agentowe, zdolne do samodzielnego planowania i wykonywania złożonych zadań przy użyciu wielu narzędzi naraz. Z opublikowanego w czerwcu badania OpenAI „The Shift to Agentic AI: Evidence from Codex” wynika, że liczba aktywnych użytkowników takich rozwiązań wzrosła w pierwszej połowie 2026 roku ponad pięciokrotnie.
Co to oznacza dla polskich firm?
Dla polskiego przedsiębiorcy te liczby przekładają się na całkiem konkretny dylemat. Nie ma sensu czekać na lepszy moment, bo luka wobec liderów raczej się nie zmniejszy sama. Ale rzucanie się na wdrożenia bez zrozumienia, do jakiego problemu biznesowego mają służyć, prowadzi donikąd. Sankowski mówi to bez ogródek: „Brakuje zrozumienia po stronie przemysłu, w jaki sposób używać sztucznej inteligencji. Powinniśmy wychodzić od problemów do tego, jakich rozwiązań najlepiej użyć do ich rozwiązania. Nie do wszystkich problemów potrzebujemy dużych modeli językowych. Większość można rozwiązać suwerennymi rozwiązaniami tworzonymi w Polsce”.
To zdanie jest ważne z jeszcze jednego powodu. Sugeruje, że polskie firmy nie muszą czekać na europejskiego konkurenta dla amerykańskich gigantów, żeby zacząć budować przewagę. Wiele problemów biznesowych rozwiąże mniejszy, tańszy, lokalny model, dopasowany do konkretnego zastosowania, zamiast kosztownego dostępu do największych systemów.
Kilka faktów, które warto mieć w pamięci zanim ktoś zacznie planować budżet na AI w swojej firmie:
- Polska notuje 8,4 procent wykorzystania AI wśród przedsiębiorstw wobec średniej unijnej na poziomie 20 procent (Eurostat, 2025)
- liderzy unijni, Dania i Finlandia, osiągają wyniki rzędu 40 procent
- inwestycje prywatne w AI w USA są 24-krotnie wyższe niż w Chinach (Stanford AI Index 2026)
- liczba aktywnych użytkowników systemów agentowych wzrosła ponad pięciokrotnie w pierwszej połowie 2026 roku (OpenAI)
Jest też kontekst, który stawia sprawę w nieco innym świetle. W rankingu CEE AI Index 2026, przygotowanym przez AI Chamber i obejmującym 11 krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska zajęła 4. miejsce, wyprzedzona jedynie przez Estonię, Słowenię i Litwę. Nasz kraj dysponuje największymi mocami obliczeniowymi HPC w regionie, najliczniejszą kadrą specjalistów AI i największym dorobkiem naukowym. Problemem nie jest więc brak zasobów. Problemem jest to, że firmy nie potrafią tych zasobów przełożyć na realne wdrożenia.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału agencji Newseria Biznes opartego na wypowiedziach prof. Piotra Sankowskiego, dyrektora Instytutu Badawczego IDEAS, a także danych z raportów Stanford Institute for Human-Centered AI (AI Index 2026), McKinsey & Company („The State of AI 2025”), OpenAI („The Shift to Agentic AI: Evidence from Codex”) oraz Eurostatu. Wykorzystano również dane z raportu CEE AI Index 2026 przygotowanego przez AI Chamber. Cytaty prof. Piotra Sankowskiego pochodzą z wypowiedzi udzielonej agencji Newseria i nie wymagały tłumaczenia. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wdrożeniach AI w polskich firmach.
