Odroczenie przepisów o systemach wysokiego ryzyka wcale nie oznacza spokoju dla polskich firm. Od 2 sierpnia 2026 roku każdy, kto zawodowo publikuje treści stworzone przez sztuczną inteligencję, musi je oznaczyć, a definicja takich treści okazała się szersza niż wszyscy zakładali jeszcze kilka miesięcy temu.
Kluczowe fakty:
- Pakiet Digital Omnibus, zatwierdzony przez Radę UE 29 czerwca 2026 roku, przesuwa obowiązki dla samodzielnych systemów AI wysokiego ryzyka z 2 sierpnia 2026 na 2 grudnia 2027 roku, a dla AI wbudowanej w produkty regulowane – z 2 sierpnia 2027 na 2 sierpnia 2028 roku.
- Od 2 sierpnia 2026 roku każdy podmiot zawodowo publikujący treści wygenerowane przez AI ma obowiązek ich oznaczania – przepisy artykułu 50 AI Act dotyczące przejrzystości nie zostały objęte odroczeniem.
- Digital Omnibus wprowadza nowy zakaz obowiązujący od 2 grudnia 2026 roku, obejmujący systemy AI generujące niechciane treści intymne (tzw. nudifiery) oraz materiały CSAM.
Przez wiele miesięcy prawnicy zajmujący się AI Act powtarzali jedną datę: 2 sierpnia 2026. Tego dnia miały wejść w życie najbardziej dotkliwe przepisy unijnego rozporządzenia, dotyczące systemów wysokiego ryzyka. Branża odetchnęła, gdy Rada Unii Europejskiej 29 czerwca 2026 roku dała ostateczną zgodę na pakiet Digital Omnibus, który te wymogi odsuwa w czasie. Sprawdziłem szczegóły i muszę to sprostować: ulga dotyczy tylko części przepisów, a dla wielu firm w Polsce najważniejszy obowiązek zostaje bez zmian.
Co faktycznie się odroczyło, a co zostaje
Digital Omnibus na AI trafił pod obrady Komisji Europejskiej 19 listopada 2025 roku. Po miesiącach trudnych negocjacji, w tym nieudanym trilogu z 28 kwietnia 2026, instytucje unijne osiągnęły w maju porozumienie polityczne, które Rada formalnie zatwierdziła pod koniec czerwca. Nowe terminy dla systemów wysokiego ryzyka wyglądają następująco:
- obowiązki dla samodzielnych systemów wysokiego ryzyka z Załącznika III (np. rekrutacja, ocena pracownicza, systemy w bankowości i edukacji) przesunięto z 2 sierpnia 2026 na 2 grudnia 2027 roku,
- obowiązki dla AI wbudowanej w produkty regulowane osobnymi przepisami (Załącznik I, np. wyroby medyczne, dźwigi, zabawki) przesunięto z 2 sierpnia 2027 na 2 sierpnia 2028 roku,
- termin utworzenia przez państwa członkowskie piaskownic regulacyjnych przesunięto o rok, do 2 sierpnia 2027 roku.
Pakiet wprowadza też nowy zakaz: systemy AI generujące treści intymne bez zgody osoby przedstawionej (tzw. nudifiery) oraz materiały CSAM zostają zakazane od 2 grudnia 2026 roku.
Tego, co odroczono, jest sporo. Ale artykuł 50 rozporządzenia, czyli przepisy o przejrzystości i oznaczaniu treści, w większości zostaje bez zmian. To właśnie na tym punkcie skupia się dziś uwaga prawników zajmujących się AI w Polsce.
Kto musi oznaczać treści tworzone przez AI
Marta Adranowska, adwokat w kancelarii Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni, zwraca uwagę, że wokół 2 sierpnia narosło sporo nieporozumień. Jak precyzuje, obowiązek ujawnienia po stronie podmiotów stosujących AI wchodzi w życie 2 sierpnia 2026 roku bez żadnych zmian.
Innymi słowy: to nie dostawcy narzędzi AI (tacy jak twórcy modeli czy platform) muszą na razie znakować treści maszynowo, tylko podmioty, które z tych narzędzi korzystają w swojej działalności. Wynika to z art. 50 ust. 4 AI Act, a rozporządzenie nazywa ich „podmiotami stosującymi”. Dotyczy to zarówno osób fizycznych, jak i firm, poza sytuacjami, gdy ktoś używa AI w ramach czysto prywatnej, niezawodowej aktywności.
Komisja Europejska w projektowanych wytycznych z 8 maja 2026 roku definiuje działalność zawodową szeroko. Obejmuje każdą aktywność przynoszącą regularne korzyści ekonomiczne, w tym pracę freelancera. Sam brak zarobku nie wystarczy do zwolnienia z obowiązku, bo działalność musi być jednocześnie osobista. Komisja podaje przykład: kartka świąteczna z rodziną w fikcyjnej scenerii, wysłana bliskim, nie wymaga oznaczenia. Ale deepfake burmistrza opublikowany w mediach społecznościowych w ramach krytyki publicznej już tak, bo udział w debacie publicznej wykracza poza sferę prywatną.
Komentarz redakcyjny: Ten przepis to dobry przykład regulacji, która brzmi prosto na papierze, a w praktyce rodzi mnóstwo pytań. Cieszy mnie, że KE poszła w stronę szerokiej definicji, bo internet zalewają dziś treści generowane bez żadnego oznaczenia i przeciętny odbiorca często nie ma jak się zorientować. Z drugiej strony obawiam się chaosu wdrożeniowego. Firmy w Polsce wciąż czekają na ustawę o systemach sztucznej inteligencji, regulator rynku formalnie jeszcze nie istnieje, a obowiązek już biegnie. To rodzi pytanie, kto i jak będzie w praktyce egzekwował te przepisy w pierwszych miesiącach po 2 sierpnia. Sądzę, że firmom bardziej niż straszenie karami pomogłoby jasne, praktyczne wyjaśnienie od regulatora, co konkretnie trzeba oznaczać, zanim zaczną się pierwsze kontrole. Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Deepfake szerszy, niż się wydawało
Tomasz Zalewski, radca prawny i założyciel kancelarii Zalewski Legal, zwraca uwagę, że obowiązek ujawniania dotyczy treści spełniających definicję deepfake’u, a ta definicja zmieniła się w maju wraz z wytycznymi KE.
„Najogólniej mówiąc, są to obrazy, nagrania wideo lub dźwiękowe wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji, które przypominają realistyczne obiekty” – wyjaśnia mecenas Zalewski. Wcześniej powszechnie sądzono, że chodzi wyłącznie o treści przedstawiające coś, co naprawdę istnieje. Po wytycznych z maja wystarczy, że treść przypomina realistyczny obiekt, nie musi przedstawiać rzeczywistej osoby ani rzeczy.
W praktyce oznacza to, że za deepfake może zostać uznany między innymi wygenerowany przez AI pomidor na gazetce reklamowej sklepu, wizualizacja mieszkania z meblami dodanymi przez AI czy materiał wideo z syntetycznym głosem. Wyjątkiem pozostają obiekty, które nie istnieją w rzeczywistości: rysunek smoka nie wymaga oznaczenia, bo smoki nie istnieją.
Marta Adranowska podaje własny przykład z życia internetu. Wiralowe nagranie z dzikami biegającymi po galerii handlowej to modelowy przypadek. Twórca działający zawodowo i czerpiący z tego korzyść komercyjną ma obowiązek ujawnić sztuczne pochodzenie materiału.
A co ze zdjęciami po prostu poprawionymi przez AI
Tu prawnicy nie są zgodni co do jednej rzeczy: gdzie kończy się zwykła korekta, a zaczyna manipulacja wymagająca oznaczenia. Zalewski uważa, że poprawa ostrości czy kolorystyki zdjęcia nie wymaga oznaczenia. Inaczej jest przy zmianie proporcji czy innej daleko idącej modyfikacji, która może stwarzać fałszywe wrażenie autentyczności. Taki materiał należałoby potraktować jako deepfake.
Liczy się przy tym nie intencja twórcy, ale wrażenie odbiorcy, i to konkretnego odbiorcy, do którego kierowany jest przekaz. Wytyczne KE podkreślają szczególną ostrożność wobec materiałów kierowanych do dzieci lub osób starszych, które mogą mieć mniejszą orientację w nowych technologiach.
Rozbieżność pojawia się też przy filmach z muzyką wygenerowaną przez AI. Zalewski twierdzi, że oznaczenie powinno pojawić się nawet, gdy AI wykonała tylko jeden element filmu, choć przepisy łagodniej traktują treści artystyczne, twórcze czy satyryczne, więc wystarczy wzmianka w napisach końcowych. Adranowska ocenia to inaczej: film podróżniczy z instrumentalną muzyką AI raczej nie wymaga oznaczenia, bo taka muzyka nie jest deepfakiem ani treścią dotyczącą spraw publicznych. Granica przesuwa się dopiero przy klonowaniu głosu konkretnego, istniejącego artysty, bo to już deepfake konkretnej osoby.
Kary i luka w przepisach
Sankcje za naruszenie obowiązków z art. 50 mogą sięgnąć 15 milionów euro lub 3 procent rocznego obrotu firmy. Problem w tym, że w Polsce wciąż nie ma organu, który miałby te kary nakładać. Ustawa o systemach sztucznej inteligencji, przewidująca powołanie Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), zakończyła prace parlamentarne 3 lipca 2026 roku, gdy Sejm rozpatrzył poprawki Senatu, i trafiła na biurko prezydenta. Sejm uchwalił ją wcześniej, 11 czerwca, stosunkiem głosów 421 do 3, przy 18 wstrzymujących się.
Zalewski przestrzega jednak, że sam brak działającego regulatora nie oznacza bezkarności. Obowiązek znakowania treści zacznie formalnie obowiązywać 2 sierpnia 2026 roku niezależnie od tempa prac nad KRiBSI, a ewentualne naruszenia prawdopodobnie nie zdążą się przedawnić, zanim komisja zacznie działać.
Jest też luka, którą prawnik nazywa wprost problemem przepisów. Obowiązek ujawniania spoczywa na podmiocie, który generuje treść, a nie na tym, kto ją później rozpowszechnia. Jeśli agencja reklamowa stworzy dla znanej marki materiał będący deepfake’em, to na agencji, nie na marce, ciąży obowiązek oznaczenia. Marka zlecająca taką reklamę formalnie nie musi stosować art. 50 ust. 4, choć może narazić się na odpowiedzialność z innego tytułu, na przykład za czyn nieuczciwej konkurencji. KE dostrzegła ten problem i w wytycznych zachęca podmioty rozpowszechniające cudze treści AI do zachowywania oznaczeń, choć prawnego przymusu w tym zakresie brak.
Co to oznacza dla polskich firm
Dla marketingu, agencji reklamowych i działów komunikacji to najbardziej praktyczny fragment całej układanki. Wizualizacje mieszkań w branży deweloperskiej, grafiki produktowe w e-commerce, materiały wideo z syntetycznym lektorem, wszystko to może wymagać oznaczenia już od sierpnia, niezależnie od tego, że przepisy o systemach wysokiego ryzyka poczekają jeszcze półtora roku.
Firmy korzystające z generatywnej AI w Polsce powinny już teraz:
- sprawdzić, które materiały marketingowe i produktowe mieszczą się w szerokiej definicji deepfake’u przyjętej przez KE w maju,
- ustalić wewnętrznie, kto w organizacji odpowiada za dodanie oznaczenia (dział marketingu, agencja zewnętrzna, freelancer),
- przygotować się na to, że kontrole mogą wystartować, zanim KRiBSI formalnie zacznie działać.
Warto pamiętać, że Komisja Europejska opublikowała przykładowe ikony do oznaczania treści AI, spełniające wymóg z art. 50 ust. 5, według którego informacja musi być podana w sposób jasny i wyraźny, najpóźniej przy pierwszej interakcji odbiorcy z materiałem.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału Prawo.pl z dnia 13.07.2026, z wypowiedziami mec. Marty Adranowskiej (Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni) oraz mec. Tomasza Zalewskiego (Zalewski Legal), a także oficjalnych komunikatów Rady Unii Europejskiej (Consilium) dotyczących pakietu Digital Omnibus na AI. Wykorzystano również doniesienia rp.pl na temat przebiegu prac Sejmu nad ustawą o systemach sztucznej inteligencji. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę postępu prac legislacyjnych nad ustawą o systemach sztucznej inteligencji i decyzji prezydenta w tej sprawie.
