Sam Altman i Elon Musk znowu obrzucają się złośliwościami w mediach społecznościowych, tym razem o kosmiczne centra danych. Tyle że tym razem Altman powiedział coś, z czym zgadza się właściwie cała branża: orbitalne data center to na razie fantazja finansowana przez inwestorów giełdowych, nie realny biznes.
Kluczowe fakty:
- Spór między Samem Altmanem a Elonem Muskiem wybuchł po tym, jak Musk na platformie X oskarżył Altmana o oszustwo. Altman odpowiedział, zarzucając Muskowi sprzedawanie inwestorom giełdowym wizji krótkoterminowych kosmicznych centrów danych.
- SpaceX uczynił plany budowy floty orbitalnych data center kluczowym elementem uzasadniającym wysoką wycenę spółki przy czerwcowym debiucie giełdowym.
- Niezależni eksperci – w tym przedsiębiorcy z konkurencyjnych startupów, zespół Google oraz niezależni inżynierowie – zgodnie oceniają, że orbitalny biznes data center nie stanie się realny bez znacznie tańszych rakiet i możliwości masowej produkcji wydajnych satelitów po niskich kosztach.
Weekendowa wymiana ciosów zaczęła się od Muska, który na X oskarżył Altmana o oszustwo. Altman odpowiedział krótko i dosadnie: „ziomek, to ty sprzedajesz inwestorom giełdowym krótkoterminowe centra danych w kosmosie” / „homeboy you’re the one sellling public market investors on short-term space datacenters”. Pomijając kolokwialne „ziomek”, Altman powiedział wprost to, co od miesięcy powtarzają eksperci, a czego rynek publiczny zdaje się nie chcieć słyszeć.
homeboy you're the one sellling public market investors on short-term space datacenters https://t.co/wTYSA4q3Qx
— Sam Altman (@sama) July 11, 2026
O co poszło
Spór wybuchł po tym, jak Musk na X oskarżył Altmana o bycie oszustem. Cały wątek ma swoje źródło w czymś większym niż zwykła internetowa przepychanka. SpaceX wycenił swoje plany budowy floty orbitalnych data center do zadań AI jako główny element uzasadniający gigantyczną wycenę spółki po czerwcowym debiucie giełdowym. Analitycy nastawieni optymistycznie twierdzą, że moc obliczeniowa w kosmosie mogłaby zasilać modele SpaceXAI albo działać jako swego rodzaju orbitalny neocloud, coś bez precedensu w dotychczasowym boomie AI.
Rzecz w tym, że kiedy porozmawia się z ludźmi, którzy naprawdę się na tym znają, wniosek wypada inaczej.
Co mówią eksperci
Tekst TechCrunch, autorstwa Tima Fernholza, przywołuje trzy niezależne od siebie źródła: przedsiębiorców z konkurencyjnych startupów budujących centra danych w kosmosie, zespół Google pracujący nad własnym projektem obliczeń orbitalnych oraz inżynierów, którzy dla zabawy policzyli, ile to wszystko kosztuje. Wniosek za każdym razem jest ten sam: biznes orbitalnych centrów danych nie ruszy z miejsca, dopóki nie pojawią się dużo tańsze rakiety i możliwość masowej produkcji wydajnych satelitów po niskich kosztach.
To nie jest opinia jednego sceptyka spoza branży. To konsensus ludzi, którzy mają w tym biznesie własne pieniądze albo reputację zawodową.
Odpowiedź Muska jest łatwa do przewidzenia, bo słyszymy ją od miesięcy: Starship, wielka rakieta SpaceX, ma odbyć trzynasty lot testowy najwcześniej 16 lipca. Jeśli zespół Muska doprowadzi pojazd do stanu, w którym lata regularnie i bezawaryjnie, biznesowe uzasadnienie dla kosmicznych centrów danych mogłoby się wreszcie domknąć.
Kiedy patrzę na tę wymianę zdań, widzę coś więcej niż zwykłą personalną utarczkę dwóch miliarderów. To spór o to, jak bardzo wyceny spółek technologicznych mogą wyprzedzać rzeczywistość inżynierską. SpaceX jest dziś warty ponad dwa biliony dolarów w dużej mierze dlatego, że inwestorzy uwierzyli w wizję tysięcy satelitów pełniących funkcję latających serwerowni. Problem w tym, że nikt jeszcze nie zbudował działającego centrum danych w kosmosie, a fizyka chłodzenia, promieniowania i napraw sprzętu na orbicie nie jest prostsza niż na Ziemi, jest trudniejsza. Z drugiej strony nie lekceważyłbym Muska, bo jego zespół potrafił zamienić w rzeczywistość rzeczy, które branża uznawała za niemożliwe, choćby wielokrotnie odzyskiwane rakiety Falcon 9. Pytanie nie brzmi więc, czy technologia kiedykolwiek zadziała, tylko czy inwestorzy kupujący dziś akcje SPCX rozumieją, że mówimy o horyzoncie lat trzydziestych, a nie o najbliższym kwartale.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Nawet gdyby Starship poleciał idealnie
Tu pojawia się haczyk, który łatwo pominąć w medialnym zgiełku. Nawet jeśli SpaceX odzyska obie części rakiety podczas nadchodzącego testu, do operacyjnych, wielokrotnych lotów wielorazowych wciąż będzie daleko. A loty z kosmicznymi centrami danych i tak ustąpią pierwszeństwa zobowiązaniom SpaceX wobec NASA oraz rozbudowie własnej sieci Starlink.
Sama spółka podczas swojego roadshow przed debiutem giełdowym przyznała, że Starship może nie być w pełni wielorazowy w najbliższym czasie i będzie musiał zrzucać drugi stopień przy każdym starcie, co skreśla ekonomiczną opłacalność orbitalnych centrów danych. Odpowiedź Muska na te wątpliwości, że firma zacznie je wysyłać w przyszłym roku, brzmi więc dość naciągnie. Nikt nie kwestionuje, że SpaceX może w przyszłym roku wystrzelić pojedynczego satelitę wyposażonego w moc obliczeniową. Pytanie brzmi, kiedy firma będzie w stanie takie satelity produkować i wynosić na orbitę na skalę masową. A to pytanie o horyzont lat trzydziestych.
Skąd te gigantyczne pieniądze
Żeby zrozumieć, dlaczego ta sprzeczka w ogóle ma znaczenie, trzeba spojrzeć na liczby. SpaceX zadebiutował na giełdzie 12 czerwca 2026 roku, wyceniając akcje na 135 dolarów, co dało wycenę na poziomie około 1,75 biliona dolarów. W pierwszym dniu notowań kapitalizacja przebiła 2 biliony dolarów, a spółka pozyskała 75 miliardów dolarów, ustanawiając rekord największej oferty publicznej w historii rynków. W prospekcie emisyjnym spółka zgłosiła do amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC) plan wystrzelenia nawet miliona satelitów pełniących funkcję węzłów obliczeniowych AI.
Krytycy tej wyceny mają jednak solidne argumenty liczbowe po swojej stronie:
- Przy dolnej granicy wyceny 1,75 biliona dolarów SpaceX handlowany jest przy wskaźniku cena/przychody na poziomie około 94 do 115 razy, znacznie powyżej Palantira, spółki z najwyższym takim wskaźnikiem w indeksie S&P 500
- Z niemal 21 miliardów dolarów nakładów inwestycyjnych w ubiegłym roku 12,7 miliarda trafiło do budowy centrów danych dla xAI, więcej niż na rakiety i satelity razem wzięte
- Żadna firma na świecie nie wdrożyła jeszcze komercyjnej infrastruktury obliczeniowej w kosmosie na skalę produkcyjną
Co to oznacza dla polskich firm?
Dla polskiego czytelnika ten spór może wydawać się odległy, ale sektor kosmiczny w Polsce rośnie i warto go obserwować z bliska. Według danych Polskiej Agencji Kosmicznej krajowy sektor kosmiczny skupia obecnie kilkaset firm i instytucji badawczych, zatrudniających kilkanaście tysięcy osób, a jego wartość szacowana jest na kilka miliardów złotych. To wciąż niewielka skala w porównaniu z USA, ale polskie spółki takie jak Creotech Instruments czy CloudFerro coraz śmielej wchodzą w kontrakty z Europejską Agencją Kosmiczną.
Orbitalne centra danych na skalę SpaceX to na razie temat zupełnie poza zasięgiem polskiego przemysłu, ten dysponuje kompetencjami w budowie mikrosatelitów i przetwarzaniu danych obserwacyjnych, nie w infrastrukturze obliczeniowej klasy hiperskalowej. Ale warto śledzić ten wątek z innego powodu. Jeśli koncepcja orbitalnych data center faktycznie okaże się bańką napompowaną przez wycenę SpaceX, może to być sygnał ostrzegawczy dla każdego inwestora czy funduszu rozważającego ekspozycję na spółki kosmiczne notowane na GPW, gdzie wyceny bywają skromniejsze, ale mechanizm hype’u działa podobnie.
Co dalej
Trzynasty lot testowy Starship zaplanowano na 16 lipca, z oknem startowym otwierającym się o 22:45 UTC z bazy Starbase w Teksasie. Misja ma po raz pierwszy przetestować transport satelitów Starlink nowej generacji V3 i ponowne odpalenie silnika Raptor w przestrzeni kosmicznej, co jest warunkiem koniecznym dla przyszłych lotów orbitalnych.
To będzie kolejny test tego, czy Musk potrafi dotrzymać tempa, jakiego wymaga od niego własna wycena giełdowa. A dla Altmana i OpenAI cała sprzeczka ma dodatkowy, mniej widoczny na pierwszy rzut oka wymiar. Konkurencja o kapitał inwestorski między firmami AI robi się coraz bardziej personalna, a to pierwszy sygnał, że rywalizacja miliarderów zaczyna przypominać wojnę na słowa równie mocno, co wojnę na infrastrukturę.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym artykułu TechCrunch z dnia 13.07.2026 autorstwa Tima Fernholza oraz materiałów Scientific American, Stratechery, The Register i Constellation Research na temat wyceny SpaceX i ekonomiki centrów danych w kosmosie, a także danych Polskiej Agencji Kosmicznej i Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego dla części dotyczącej polskiego rynku: POLSA, Obserwator Finansowy. Cytaty Sama Altmana zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji w temacie kosmicznych centrów danych i rywalizacji Altman-Musk.
