Kurs akcji NVIDIA zbliżył się do poziomu 210 dolarów i wywołał poważną debatę wśród analityków: czy to jeszcze rozsądna cena za spółkę fundamentalnie zdrową, czy już za dużo za każdy dolar zysku? Odpowiedź zależy od tego, w jaką przyszłość wierzysz.
Kluczowe fakty:
- Akcje NVIDIA wzrosły o niemal 47 procent w ciągu ostatniego roku i ponad dziesięciokrotnie w ciągu pięciu lat, osiągając poziom około 210 dolarów.
- Model DCF wycenia wartość wewnętrzną akcji NVIDIA na około 188 dolarów, co oznacza przewartościowanie o ponad 12 procent, jednak wskaźnik C/Z spółki wynoszący 32x jest znacznie niższy niż średnia branżowa przekraczająca 72x.
- Konkurencja dla NVIDIA rośnie – AMD współpracuje z Metą przy własnych chipach, a hyperscalerzy oraz firmy takie jak Anthropic rozwijają własne rozwiązania krzemowe, w tym TPU od Google i Trainium od Amazona.
46 procent w górę. I co dalej?
W ciągu ostatniego roku akcje NVDA wzrosły o niemal 47 procent. Przez pięć lat kurs urósł ponad dziesięciokrotnie. To liczby, przy których trudno mówić o spokojnej, defensywnej inwestycji. A mimo to właśnie teraz część analityków twierdzi, że akcje są… tanie.
Skąd ta rozbieżność? Z modeli wyceny, które dają skrajnie różne wyniki w zależności od przyjętych założeń.
Analiza DCF, czyli modelu zdyskontowanych przepływów pieniężnych, wskazuje wartość wewnętrzną akcji na poziomie około 188 dolarów. Przy kursie 210 dolarów oznacza to przewartościowanie o ponad 12 procent. Innymi słowy: rynek płaci za przyszłość, która jeszcze nie nastała.
Ale jest drugi wskaźnik i tu obraz wygląda odwrotnie. NVIDIA handluje przy mnożniku C/Z na poziomie 32x. Średnia dla branży półprzewodników to ponad 72x, a dla bezpośredniej grupy porównawczej nawet ponad 100x. Na tle sektora NVIDIA wygląda po prostu tanio.
Czego naprawdę oczekują inwestorzy
Obraz, który buduję od lat obserwując tę spółkę, nie zmienia się w jednym: NVIDIA przestała być firmą chipową. Stała się infrastrukturą. I właśnie to wyceniają inwestorzy, nie tyle bieżące zyski, ile pozycję monopolisty w nowej erze obliczeniowej.
Patrzę na NVIDIA jak na firmę, która przez lata budowała rów ochronny tam, gdzie nikt jeszcze nie widział przyszłości. CUDA to nie był przypadek, to była strategia obliczona na dekadę. Ale właśnie dlatego obecna wycena powinna budzić pytania. Kiedy inwestorzy wyceniają „nietykalną pozycję”, niemal zawsze przeszacowują pewność, a niedoszacowują ryzyka konkurencji. Dziś AMD dogaduje się z Metą na 6 gigawatów własnych chipów. Hyperscalerzy projektują własny krzem. Nawet Anthropic już działa na TPU od Google i Trainium od Amazona. Czy NVIDIA zachowa swój 80-90-procentowy udział w rynku akceleratorów AI za trzy lata? Szczerze nie wiem. I to jest właśnie pytanie, które każdy inwestor powinien sobie zadać, zanim kupi akcje po 210 dolarów.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Blackwell wyprzedany, Rubin już w drodze
Żeby zrozumieć, dlaczego rynek w ogóle dyskutuje o tych wycenach, trzeba spojrzeć na realia operacyjne spółki.
Przychody NVIDIA w roku fiskalnym 2026 wyniosły 215,9 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 65,5 procent rok do roku. Centrum danych generuje już około 87 procent całości przychodów. Chipy z rodziny Blackwell są wyprzedane do połowy 2026 roku, z zaległościami zamówień liczonymi w milionach jednostek. Jensen Huang podczas prezentacji wyników powiedział wprost:
„Computing demand is growing exponentially — the agentic AI inflection point has arrived. Grace Blackwell with NVLink is the king of inference today — delivering an order-of-magnitude lower cost per token — and Vera Rubin will extend that leadership even further.” / „Zapotrzebowanie na moc obliczeniową rośnie wykładniczo — punkt zwrotny dla agentowej AI już nadszedł. Grace Blackwell z NVLink jest dziś królem inferencji, oferując dziesięciokrotnie niższy koszt na token, a Vera Rubin jeszcze bardziej rozszerzy to przywództwo.”
Vera Rubin, kolejna generacja architektury, weszła do produkcji w pierwszym kwartale 2026 roku. Pierwsze dostawy dla klientów takich jak AWS, Google Cloud, Microsoft Azure czy CoreWeave spodziewane są w drugiej połowie roku. Chip oparty na procesie 3 nm od TSMC oferuje ponad dwukrotnie wyższą wydajność przy inferencji w porównaniu do Blackwella, co ma zasadnicze znaczenie dla rosnącej klasy aplikacji agentowych. Łączne zaległości zamówień na Blackwella i Rubina szacowane są na ponad 500 miliardów dolarów. To nie jest prognoza. To już podpisane kontrakty.
Trzy ryzyka, o których analitycy rozmawiają ciszej
Byki mają mocne argumenty. Ale są trzy kwestie, które warto mieć w głowie:
- Własny krzem gigantów. AMD ogłosiło umowę z Metą na dostawę 6 gigawatów akceleratorów opartych na architekturze MI450. Hyperscalerzy, czyli Google, Amazon i Microsoft, równolegle rozwijają własne układy scalone. Udział chipów projektowanych na własne potrzeby w rynku AI przekroczył już 20 procent i według prognoz może sięgnąć 28 procent w 2026 roku.
- Kontrola eksportu. Ograniczenia nałożone przez administrację USA na sprzedaż zaawansowanych chipów do Chin to stały czynnik ryzyka. Chiny były historycznie jednym z największych rynków zbytu dla NVIDIA.
- Cykl koniunkturalny. Branża półprzewodników jest z natury cykliczna. Obecny boom napędza budowa infrastruktury AI przez hyperscalerów. Jeśli te wydatki zwolnią, choćby przejściowo, korekta wyceny może być bolesna.
Ile jest warta NVIDIA? Zależy, kogo pytasz
Społeczność inwestorów opublikowała 26 scenariuszy wyceny NVIDIA. Szesnaście z nich wskazuje, że akcje są niedowartościowane. Dziesięć twierdzi, że drogie. Skrajne prognozy wahają się od 104 do 346 dolarów za akcję.
To nie jest dezorientacja. To uczciwa odpowiedź na pytanie o wycenę firmy, która dopiero definiuje, czym będzie za pięć lat.
Analitycy pokrywający spółkę mają średni cel cenowy gdzieś w przedziale 250-270 dolarów. Oznacza to, że nawet po imponującym wzroście kurs ma potencjalnie jeszcze 20-30 procent do przejścia, jeśli popyt na infrastrukturę AI utrzyma się na obecnym poziomie.
Jeśli nie utrzyma, to zupełnie inna historia.
