Firma znana z generowania obrazów za pomocą tekstu ogłosiła właśnie wejście w medycynę. Midjourney Medical to nowy dział firmy i urządzenie, które ma skanować całe ludzkie ciało w 60 sekund, bez promieniowania, bez rezonansu, za pomocą ultradźwięków i wody. Radiolodzy już zabrali głos. I nie są zachwyceni.
Kluczowe fakty:
- Midjourney ogłosiło nowy dział – Midjourney Medical – oraz urządzenie o nazwie "Midjourney Scanner", które ma skanować całe ludzkie ciało w 60 sekund przy użyciu ultradźwięków i wody, bez promieniowania jonizującego ani rezonansu magnetycznego.
- Technologia skanera pochodzi od firmy Butterfly Network, z którą Midjourney podpisało umowę o współrozwoju i wyłączną licencję – wartość umowy wynosi łącznie do 74 milionów dolarów, w tym jednorazowa opłata 15 milionów dolarów oraz 10 milionów rocznie przez pięć lat.
- Butterfly Network zastosowało w swoich urządzeniach kondensatorowe mikromachowane przetworniki ultradźwiękowe (CMUT) zbudowane na standardowych chipach CMOS, zastępując tradycyjne kryształy piezoelektryczne stosowane w konwencjonalnych głowicach ultradźwiękowych.
18 czerwca David Holz, założyciel Midjourney, stanął przed publicznością w San Francisco i zaprezentował coś, czego nikt się po nim nie spodziewał: fizyczne urządzenie medyczne. „Midjourney Scanner” to maszyna, do której wchodzi się do płytkiej wanny z wodą, platforma powoli zanurza ciało, a pierścień czujników po kolei skanuje wnętrzności. Holz nazwał to „pierwszym nowym rodzajem obrazowania całego ciała od 50 lat” i obiecał wyniki „pod wieloma względami lepsze od rezonansu magnetycznego, przy prawie stukrotnie krótszym czasie badania.”
To brzmi jak pokaz slajdów startupowy z 2017 roku. I właśnie dlatego warto przyjrzeć się bliżej.
Butterfly Network w tle, czyli skąd się wzięła ta technologia
Technologia skanera nie jest wynalazkiem Midjourney. W listopadzie 2025 roku firma podpisała umowę o współrozwoju i wyłączną licencję z Butterfly Network, spółką notowaną na giełdzie, specjalizującą się w przenośnych urządzeniach ultradźwiękowych. Według dokumentów złożonych przez Butterfly w SEC, Midjourney płaci jednorazową opłatę 15 milionów dolarów oraz 10 milionów rocznie przez pięć lat, z dodatkowymi płatnościami kamieniami milowymi i udziałem w przychodach, co daje łącznie do 74 milionów dolarów.
Butterfly Network zastąpiło tradycyjne kryształy piezoelektryczne, stosowane w konwencjonalnych głowicach ultradźwiękowych, kondensatorowymi mikromachowanymi przetwornikami ultradźwiękowymi (CMUT), zbudowanymi bezpośrednio na standardowych chipach CMOS, przy użyciu tych samych procesów produkcyjnych, co procesory komputerowe. Krótko mówiąc: chip do ultradźwięków zrobiony tak jak procesor telefonu. To naprawdę jest interesujące inżyniersko, niezależnie od wszystkiego innego.
Prototyp wykorzystuje 40 modułów Ultrasound-on-Chip od Butterfly. Docelowy skaner ma ich mieć więcej.
Spa zamiast kliniki. To nie przypadek.
Pierwsze miejsce, gdzie stanie Midjourney Scanner, nie będzie szpitalem ani przychodnią. Firma planuje otworzyć „Midjourney Spa” w San Francisco pod koniec 2027 roku, łącząc skanery z ofertą wellness. I w tym tkwi sedno strategii regulacyjnej.
Holz przyznał, że firma zamierza budować możliwości diagnostyczne stopniowo, zgłaszając każdą nową funkcję osobno do FDA, a na start ogranicza się do map składu ciała, bo to najmniej ryzykowna kategoria wyników. Innymi słowy: nie mówią „diagnozujemy raka”, mówią „pokażemy ci, ile masz tkanki tłuszczowej”. To zmyślne. I trochę nieoczekiwane od firmy, która specjalizuje się dotąd w generowaniu fantazyjnych obrazów.
Patrzę na ten projekt z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, jeśli kiedykolwiek technologia faktycznie zadziała tak, jak obiecuje Holz, mówimy o potencjalnie rewolucyjnej zmianie w profilaktyce zdrowotnej. Regularne, tanie, szybkie skanowanie całego ciała mogłoby realnie zmieniać losy ludzi, wykrywając nowotwory czy zmiany naczyniowe na wiele lat przed objawami. Z drugiej, droga od „prototypu, który przeskanował 12 osób w 20 minut” do „miliard skanów miesięcznie do 2031 roku” jest absurdalnie długa. Nikt nie powinien mylić roadshow założyciela z zatwierdzonym urządzeniem medycznym. Pytanie, które naprawdę mnie nurtuje: co się stanie, kiedy skaner „bez diagnostyki” znajdzie u kogoś coś niepokojącego i odesłanie pacjenta do systemu ochrony zdrowia okaże się pułapką prawną i etyczną dla Midjourney?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Radiolodzy odpowiadają. Niezbyt uprzejmie.
Na mediach społecznościowych radiolodzy skrytykowali projekt. Francis Deng, neurolog z Baltimore, zwrócił uwagę, że Midjourney wygenerowało już anatomicznie niepoprawny obraz anatomii szczura, który trafił do publikacji naukowej i ostatecznie został wycofany z Frontiers. To złośliwe, ale celne: firma od generowania obrazów teraz chce generować obrazy wnętrzności ludzkiego ciała. Tyle że tutaj błąd to nie kwestia estetyki.
Tymczasem realia prototypu są dość skromne:
- Aktualny skaner potrzebuje około 20 minut na badanie, nie 60 sekund
- Dotąd przebadano około tuzina osób, a nad całym projektem pracuje mniej więcej dziewięcioosobowy zespół
- Urządzenie nie ma żadnego zatwierdzenia FDA do diagnostyki
- Firma przyznaje wprost, że na razie nie używa w skanerze żadnego AI, jedynie sprzęt i klasyczne oprogramowanie
To ostatnie jest osobliwą ironią. Midjourney, firma AI, stworzyła urządzenie medyczne, które na razie nie używa AI.
Cel: miliard skanów miesięcznie. Poważnie.
Ambicją firmy jest posiadanie do 2031 roku floty ponad 50 000 skanerów na całym świecie, z łączną przepustowością miliarda skanów miesięcznie, co miałoby wystarczyć do regularnego badania ogromnej części ludzkości.
Inna analiza zwraca uwagę na coś intrygującego: prawdziwy model biznesowy Holza może nie być wcale o skanach, lecz o danych. Jeśli skanowanie stanie się na tyle tanie, że będzie funkcjonować jako „koszt pozyskania użytkownika”, rzeczywistym aktywem staje się największy na świecie longitudinalny zbiór danych obrazowania całego ciała. Taki dataset mógłby służyć badaniom lekowym, modelom prognostycznym czy wycenie ryzyka dla ubezpieczycieli. To byłoby dużo bardziej spójne biznesowo niż model „spa z ultrasonografem”.
Projekt prowadzi Ahmad Abbas, szef działu sprzętu konsumenckiego w Midjourney, który dołączył do firmy pod koniec 2023 roku po pracy przy Vision Pro w Apple. Firma deklaruje, że jest samofinansująca się i nie potrzebuje inwestorów zewnętrznych do uruchomienia pierwszej lokalizacji.
Czy Midjourney Medical okaże się przełomem czy kolejną wielką obietnicą technologiczną, która roztopi się przy pierwszym kontakcie z regulatorem i rynkiem? Na odpowiedź poczekamy przynajmniej do końca 2027 roku.
