Laboratorium, które przez cztery lata było synonimem generowania obrazów na Discordzie, właśnie kupiło aplikację od astrologii. Midjourney przejęło Co-Star, a jego założycielka Banu Guler została dyrektorką ds. projektowania (Chief Design Officer) w firmie Davida Holza.
Kluczowe fakty:
- Midjourney przejęło aplikację astrologiczną Co-Star, a jej założycielka Banu Guler objęła stanowisko Chief Design Officer w firmie Davida Holza. Transakcja została zamknięta wiosną, a ogłoszono ją 24 lipca; warunków finansowych nie ujawniono.
- Co-Star, działające od 2017 roku, liczy około 4,3 miliona aktywnych użytkowników miesięcznie i jest znane z powiadomień push pisanych przez astrologów wspomaganych algorytmami.
- Do Midjourney przechodzi cały zespół Co-Star liczący około 24 osób, co jest kluczowe dla firmy, która zapowiedziała budowę swojej pierwszej samodzielnej aplikacji do generowania obrazów.
Transakcję ogłoszono w piątek 24 lipca, choć zamknięto ją już wiosną. Oficjalny wpis Midjourney znajduje się tutaj, a osobisty, znacznie dłuższy wątek Banu Guler tutaj. Warunków finansowych nie ujawniono, a Midjourney odmówiło komentarza wykraczającego poza wpis na firmowym blogu.
Co właściwie kupiło Midjourney
Co-Star wystartowało w 2017 roku i zbudowało markę na czymś, czego nie da się skopiować promptem: na tonie. Aplikacja liczy pozycje ciał niebieskich na podstawie danych NASA, a horoskopy pisze mieszanką pracy ludzkich astrologów i algorytmów. Sławę przyniosły jej powiadomienia push, krótkie i celowo nieprzyjemne, zrzucane na ekran i wrzucane na Instagram przez ludzi, którzy w astrologię niekoniecznie wierzą.
Według danych Sensor Tower, przytoczonych przez Bloomberga, aplikacja ma około 4,3 miliona aktywnych użytkowników miesięcznie. Jest darmowa, z płatnymi dodatkami. Do Midjourney przechodzi cały zespół, około dwudziestu czterech osób.
I to zespół jest tu prawdziwym towarem. Bo Midjourney przez lata nie miało własnej aplikacji. Miało serwer Discorda i stronę internetową. Firma zapowiedziała w czerwcu, że buduje pierwszą samodzielną aplikację do generowania obrazów, a według Bloomberga planuje też generator obrazów oparty na astrologii. Ludzie, którzy potrafią zaprojektować coś, co użytkownik otwiera codziennie rano, są dla takiej firmy warci więcej niż sam produkt.
Holz i Guler znają się od pięciu lat
David Holz napisał na blogu Midjourney, że poznał Guler nieco ponad pięć lat temu, gdy zastanawiał się nad tym, jak ludzie podejmują decyzje i jak myślą o przyszłości. Rozmawiali regularnie, czasem po kilka godzin tygodniowo.
„Co-Star pozostanie w całości pod kontrolą i kierownictwem Banu” / „it will remain entirely under Banu’s control and direction” napisał Holz.
Guler przedstawiła transakcję jako przedłużenie tej znajomości i wspólnego przekonania, że „komputery mogą być narzędziami, które odsłaniają przed nami nasze człowieczeństwo” / „computers can be tools that reveal our humanity to ourselves”. Podała też liczbę, której nie sposób zweryfikować niezależnie: Co-Star miało dotrzeć do 35 procent młodych Amerykanów przy dziesiątkach milionów pobrań.
Patrzę na to przejęcie i widzę dwie rzeczy naraz. Pierwsza jest czysto biznesowa i całkiem rozsądna: Midjourney kupuje kompetencję, której nie ma, czyli umiejętność budowania aplikacji konsumenckiej z prawdziwym przywiązaniem użytkowników. Discord był świetnym miejscem na start i fatalnym miejscem na skalowanie. Druga rzecz niepokoi mnie bardziej. Co-Star zbudowało społeczność na obietnicy, że po drugiej stronie ekranu siedzi człowiek z ostrym piórem. Teraz właścicielem tej społeczności jest firma pozwana przez trzy z pięciu największych studiów filmowych w Hollywood o masowe naruszenia praw autorskich. Pytanie nie brzmi, czy Banu Guler dotrzyma słowa o niezależności aplikacji. Pytanie brzmi, co się stanie z tą niezależnością za trzy lata, gdy Midjourney będzie potrzebowało nowych źródeł przychodu, a jedynym aktywem o wartości będą dane o tym, kiedy 4,3 miliona ludzi czuje się samotnych.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skaner ciała, spa, a teraz horoskopy
Astrologia to trzeci nieoczywisty kierunek Midjourney w ciągu roku. W czerwcu firma ogłosiła powstanie dywizji medycznej i skanera całego ciała, który nazwała „ultrasonograficznym CT”. Urządzenie ma prześwietlać człowieka zanurzonego w płytkim basenie przy pomocy pierścienia przetworników ultradźwiękowych. Deklarowany cel to skan w minutę, brak promieniowania i cena rzędu kilku dolarów. Pierwsze Midjourney Spa ma otworzyć się w San Francisco pod koniec 2027 roku, a docelowo firma mówi o pięćdziesięciu tysiącach skanerów na świecie do 2031 roku.
Realia są skromniejsze. Prototyp skanuje około dwudziestu minut, przeszło przez niego kilkanaście osób, a urządzenie nie ma zgody FDA. Amerykańskie środowisko radiologiczne od razu zwróciło uwagę na problem przypadkowych znalezisk w badaniach przesiewowych u zdrowych ludzi.
Skąd na to wszystko pieniądze? Midjourney nigdy nie wzięło finansowania od funduszy i jest rentowne:
- około 300 mln dolarów przychodu w roku obrotowym 2024 według PitchBook
- ponad 200 mln dolarów w 2023 roku
- blisko 21 mln użytkowników według stanu na wrzesień 2024, liczba przytoczona w pozwie studiów filmowych
- umowa licencyjna z Meta na technologię obrazu i wideo, zawarta w sierpniu 2025
- pozwy Disneya, Universalu, DreamWorks i Warner Bros. Discovery, wszystkie w Kalifornii, wszystkie o naruszenie praw autorskich
Firma zatrudnia kilkadziesiąt osób. Przychód na pracownika jest w tej branży absurdalnie wysoki. Ale sądowa niepewność wisi nad całym modelem biznesowym i to ona, moim zdaniem, tłumaczy tę dywersyfikację lepiej niż jakakolwiek wizja.
Kupuje aplikację dla pokolenia, które AI ma dość
Tu robi się ciekawie. Co-Star to aplikacja pokolenia Z i młodszych millenialsów. A z badania Gallupa z kwietnia 2026 roku wynika, że właśnie ta grupa, urodzona między 1997 a 2012 rokiem, coraz gorzej znosi generatywną AI. Ekscytacja spadła o czternaście punktów procentowych do 22 procent, poczucie nadziei o dziewięć punktów do 18 procent, a złość wzrosła o dziewięć punktów do 31 procent. Korzystają dalej. Lubią coraz mniej.
Guler będzie musiała wytłumaczyć swoim użytkownikom, dlaczego aplikacja, która budowała wiarygodność na ludzkim głosie, należy teraz do laboratorium AI. Pierwsze reakcje pod jej wpisem sugerują, że nie będzie to łatwa rozmowa.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Nad Wisłą Co-Star nigdy nie osiągnęło amerykańskiej skali, ale mechanizm, o którym tu piszę, dotyczy nas bezpośrednio. Chodzi o przenoszenie zaufania z jednej marki na drugą przy okazji transakcji, o której użytkownik dowiaduje się z Twittera.
Polacy są w tej kwestii ostrożniejsi od reszty świata. Z raportu KPMG „Sztuczna inteligencja w Polsce. Krajobraz pełen paradoksów” wynika, że zaufanie do AI deklaruje 41 procent badanych, przy średniej globalnej na poziomie 46 procent. Jednocześnie 77 procent akceptuje obecność tej technologii w codziennych zadaniach co najmniej w umiarkowanym stopniu. Najmocniej zwiększa zaufanie prawo do wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych, wskazane przez 89 procent respondentów.
I właśnie o dane tu chodzi. Aplikacja astrologiczna wie o użytkowniku rzeczy, których nie zdradza nawet wyszukiwarce: dokładną datę, godzinę i miejsce urodzenia, listę bliskich osób z ich datami urodzenia, częstotliwość sprawdzania kompatybilności z konkretnym numerem w kontaktach. Jeśli polityka prywatności zmieni się po przejęciu, a przetwarzanie danych obejmie trenowanie modeli, RODO daje polskim i europejskim użytkownikom narzędzia, których Amerykanie nie mają. Ale narzędzie działa tylko wtedy, gdy ktoś je podniesie.
Warto przy tym pamiętać o polskim paradoksie. Z badania UCE Research i Shopfully Poland, opisanego przez „Rzeczpospolitą”, wynika, że wśród Polaków w wieku 18-35 lat regularnie korzysta z AI przy zakupach tylko 12,2 procent. Za to w grupie nastolatków 14-19 lat zaufanie do opinii podawanych przez sztuczną inteligencję sięga 59 procent. Deklarowana nieufność dorosłych i realna łatwowierność najmłodszych to dwie różne rzeczywistości. Co-Star trafiał dokładnie w tę drugą.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego wpisu Midjourney z dnia 24.07.2026, materiału Bloomberga oraz Engadget, a także doniesień TechCrunch, Gizmodo, The Register, Variety, Forbes i sondażu Gallupa z kwietnia 2026. Dane o polskim rynku pochodzą z raportu KPMG „Sztuczna inteligencja w Polsce. Krajobraz pełen paradoksów” oraz badania UCE Research i Shopfully Poland opisanego przez „Rzeczpospolitą”. Cytaty Davida Holza i Banu Guler zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o planach Midjourney wobec Co-Star i własnej aplikacji mobilnej.
