Kluczowe fakty:
- Omar Yaghi, laureat Nagrody Nobla z chemii 2025, oficjalnie dołączył do Tsinghua University w Pekinie 3 lipca, rezygnując z posady profesora na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, gdzie pracował od 2012 roku.
- Yaghi pokieruje nową jednostką o nazwie AI for Chemistry and Materials Science Research Center, której celem jest wykorzystanie sztucznej inteligencji do projektowania i syntezy nowych materiałów, skracając cykl ich rozwoju „o rzędy wielkości".
- Naukowiec jest twórcą metalo-organicznych struktur MOF (metal-organic frameworks) – porowatych materiałów zdolnych m.in. do wychwytywania wody z powietrza pustynnego i magazynowania gazów, których chemicy opracowali już ponad 100 tysięcy odmian.
Omar Yaghi, laureat Nobla z chemii z 2025 roku, zamienił Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley na Tsinghua University w Pekinie. Nowy instytut, którym pokieruje, ma wykorzystać sztuczną inteligencję do projektowania materiałów przyszłości.
To nie jest zwykła zmiana pracy. Yaghi, twórca metalo-organicznych struktur MOF, które zrewolucjonizowały chemię materiałową, oficjalnie dołączył do Tsinghua na uroczystości 3 lipca. Wcześniej przez ponad dekadę pracował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley jako profesor chemii im. Jamesa i Neeltje Tretterów.
Kim jest naukowiec, który zamienił Kalifornię na Pekin
Urodzony w Ammanie w rodzinie palestyńskich uchodźców, Yaghi wyjechał do Stanów Zjednoczonych w wieku 15 lat. Tam zbudował całą karierę naukową: od college’u lokalnego, przez doktorat obroniony w 1990 roku, po profesury na University of Michigan, UCLA i wreszcie Berkeley, gdzie pracował od 2012 roku.
Jego dorobek to przede wszystkim struktury MOF (metal-organic frameworks), czyli niezwykle porowate materiały łączące jony metali z cząsteczkami organicznymi. Chemicy stworzyli już ponad 100 tysięcy odmian tych związków, które potrafią wychwytywać wodę z powietrza pustynnego, magazynować gazy albo służyć jako katalizatory reakcji chemicznych. W 2025 roku Yaghi podzielił się Nagrodą Nobla w dziedzinie chemii z Richardem Robsonem i Susumu Kitagawą właśnie za tę pracę.
Z Tsinghua łączyła go już wcześniej relacja: honorowym profesorem tej uczelni został w 2022 roku. Teraz to zobowiązanie stało się pełnoetatowe.
Instytut, który ma przyspieszyć chemię o rzędy wielkości
Nowa jednostka, którą pokieruje Yaghi, nosi nazwę AI for Chemistry and Materials Science Research Center. Zespół ma pracować nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji do projektowania i syntezy nowych materiałów, skracając cykl ich rozwoju, jak deklaruje Tsinghua, „o rzędy wielkości”.
Podczas ceremonii powitalnej Yaghi mówił, że chce tworzyć materiały odpowiadające na globalne wyzwania: niedobór wody, neutralność węglową, zrównoważony rozwój. Deklarował też, że zależy mu na szkoleniu młodych naukowców w chemii wspieranej sztuczną inteligencją.
Lei Liu, szef katedry chemii na Tsinghua, opisał cel programu jako próbę „rozwiązywania złożonych problemów wykraczających poza pojedynczą dziedzinę” i budowania mostu między „wschodnią a zachodnią tradycją intelektualną dla dobra całej ludzkości”.
„Rozwiązywanie złożonych problemów wykraczających poza pojedynczą dziedzinę” / „tackle complex problems beyond any single field” – tak Liu opisał ambicje nowego ośrodka.
Dlaczego odchodzi z USA
W rozmowie ze Scientific American, udzielonej jeszcze przed przenosinami, Yaghi ocenił obecny stan amerykańskiej nauki jako mało optymistyczny z powodu cięć w grantach. Mówił też o obawach związanych z tym, że amerykańscy naukowcy nie angażują się wystarczająco w to, co nazwał rewolucją AI.
„To musi się stać jako kwestia przetrwania zaawansowanego systemu badawczego w USA” / „That needs to happen as a matter of survival of the advanced research system in the U.S.” – powiedział, mając na myśli konieczność wdrażania narzędzi sztucznej inteligencji w laboratoriach.
W tym samym wywiadzie przywołał przykład ze swojego laboratorium: studenci korzystający z algorytmów uczenia maszynowego dostosowanych do konkretnej klasy materiałów odkrywają dwukrotnie więcej nowych związków niż ci pracujący metodami tradycyjnymi.
Odejście Yaghiego czytam jako coś więcej niż pojedynczy przypadek prestiżowego transferu. To laureat Nobla, który publicznie łączy swoją decyzję z konkretnymi warunkami finansowania nauki w USA i z tym, że Chiny inwestują w AI zastosowaną do chemii szybciej niż amerykańskie uczelnie. Trudno nie zauważyć, że to właśnie na Berkeley Yaghi wykształcił około 200 badaczy, z czego blisko połowa to naukowcy pochodzenia chińskiego. Ten transfer wiedzy nie zaczął się w lipcu, trwał od lat, tylko teraz nabrał symbolicznego wymiaru. Pytanie, które mnie tu interesuje najbardziej, nie brzmi „czy to zły sygnał dla USA”, tylko „jak długo amerykańskie uczelnie będą traktować takie odejścia jako pojedyncze incydenty, a nie trend”. Bo dane pokazują trend, nie incydent.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skala zjawiska: liczby, które trudno zignorować
Odejście Yaghiego wpisuje się w szerszy ruch odpływu naukowców ze Stanów Zjednoczonych. Z danych przytoczonych przez Scientific American wynika, że do początku 2026 roku ponad 10 tysięcy osób z doktoratami w naukach ścisłych straciło pracę lub odeszło z niej w wyniku cięć w administracji federalnej. National Science Foundation anulowała granty warte około miliarda dolarów i zwolniła 10 procent pracowników, a z National Institutes of Health odeszło 5 procent kadry przy jednoczesnym skasowaniu grantów o wartości ponad 1,8 miliarda dolarów.
Europejska Rada ds. Badań Naukowych (ERC) odnotowuje wyraźny wzrost liczby wniosków od amerykańskich badaczy: w konkursie na granty dla naukowców na wczesnym etapie kariery liczba aplikacji z USA wzrosła z 60 w 2024 roku do 169 w 2026 roku. W kategorii grantów dla badaczy bardziej doświadczonych liczba wniosków z USA wzrosła z 23 do 114 w tym samym okresie.
Kilka krajów aktywnie stara się przyciągnąć uciekających naukowców:
- Unia Europejska uruchomiła program Choose Europe for Science z budżetem 500 milionów euro, uzupełniony o ponad sto krajowych i regionalnych inicjatyw
- Francja przez program Choose CNRS zaoferowała stabilne stanowiska i finansowanie dziesiątkom amerykańskich naukowców
- Kanada inwestuje ponad miliard dolarów w ściąganie zagranicznych badaczy i sprowadzanie z powrotem kanadyjskich naukowców
- Chiny prowadzą programy rekrutacyjne oferujące jednorazowe premie i miesięczne dodatki na relokację w wybranych miastach i prowincjach
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Polska nie jest głównym adresatem tej migracji, ale pośrednio odczuwa jej skutki. Z danych Eurostatu wynika, że region warszawski ma najwyższy w całej Unii Europejskiej odsetek zasobów ludzkich zatrudnionych w sektorze nauki i technologii, sięgający 74,3 procent. To wynik wyższy niż w Luksemburgu, dotychczasowym liderze takich zestawień.
Problem w tym, że ten potencjał kadrowy nie przekłada się na wyniki. Polska zajmuje 39. miejsce w globalnym rankingu innowacyjności, a wśród 800 europejskich firm inwestujących najwięcej w badania i rozwój znalazły się zaledwie trzy polskie spółki. Powodem są chronicznie niskie wydatki na badania i rozwój, zarówno po stronie publicznej, jak i biznesu.
Dla polskich uczelni i instytutów badawczych sytuacja tworzy paradoksalną szansę. Skoro europejskie programy typu Choose Europe for Science czy krajowe inicjatywy rekrutacyjne mają przyciągać uciekających z USA naukowców, Polska teoretycznie mogłaby konkurować o część tego kapitału intelektualnego, zwłaszcza w dziedzinach na styku AI i nauk ścisłych. W praktyce ograniczone finansowanie krajowej nauki i koncentracja zasobów wokół Warszawy utrudniają budowę ośrodków zdolnych rywalizować z Tsinghua czy Berkeley o nazwiska takiej klasy jak Yaghi. Fundusze NAWA na współpracę badawczą z Chinami istnieją, ale mają charakter głównie mobilnościowy, nie porównywalny skalą z miliardowymi programami unijnymi czy chińskimi ofertami relokacyjnymi.
Firmy Yaghiego zostają w USA
Przenosiny nie oznaczają całkowitego zerwania z amerykańskim rynkiem. Yaghi jest współzałożycielem dwóch firm działających w Kalifornii: Atoco z Irvine, zajmującej się materiałami do wychwytywania wody i dwutlenku węgla, oraz WaHa z Fremont, tworzącej urządzenia zamieniające wilgoć powietrza w czystą wodę.
Frank Ramirez, współzałożyciel i dyrektor generalny WaHa, podkreślił, że Yaghi zszedł z zarządu spółki już w 2022 roku, a jej działalność nie zostanie dotknięta przenosinami do Chin. Z kolei Samer Taha, prezes Atoco, ocenił, że przeprowadzka wręcz zwiększy zaangażowanie Yaghiego w firmę, ponieważ Atoco współpracuje z Yaghi Science Initiative, fundacją non-profit łączącą badaczy z różnych krajów.
Krytyczny głos w tle: nauka jako elitarny klub
Yaghi od dłuższego czasu formułuje też szerszą krytykę systemu nauki. Ostrzega, że badania naukowe funkcjonują jak zamknięty klub, do którego dostęp mają głównie zachodnie instytucje elitarne, i postuluje demokratyzację dostępu do wyników badań finansowanych z pieniędzy podatników. W tej perspektywie jego przenosiny do Pekinu wpisują się w próbę budowy bardziej otwartego modelu współpracy naukowej, choć paradoksalnie sam rozwój AI wymaga ogromnej mocy obliczeniowej, dostępnej głównie dla dużych korporacji technologicznych i najbogatszych uczelni.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału Nature Nobel-winning chemist leaves US to direct AI materials lab in China z dnia 08.07.2026, a także pierwotnego doniesienia South China Morning Post oraz wywiadu Omara Yaghiego dla Scientific American. Wykorzystano również dane porównawcze dotyczące odpływu naukowców z USA opublikowane przez Scientific American oraz dane Eurostatu dotyczące sektora nauki i technologii w Polsce, przywołane przez portal XYZ.pl. Cytaty Omara Yaghiego oraz Lei Liu zostały zweryfikowane z oryginalnymi anglojęzycznymi materiałami źródłowymi. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o działalności nowego instytutu na Tsinghua University.
