Popularna sieć dyskontów Pepco znalazła się pod ostrzałem komentarzy po tym, jak w sieci zaczęło krążyć nagranie prezentujące nową kolekcję ubrań dziecięcych. Kością niezgody są nadruki, które zdaniem wielu internautów wyglądają jak wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Kluczowe fakty:
- Pepco wprowadził nową kolekcję ubrań dziecięcych z nadrukami, które internauci rozpoznali jako wygenerowane przez sztuczną inteligencję, co wywołało gorącą dyskusję na Instagramie.
- Projektowanie z pomocą AI stało się standardem w branży modowej – korzystają z niego zarówno marki premium jak Gucci czy Nike, jak i sieciówki pokroju Zary.
- Treści generowane przez AI nie podlegają w wielu krajach ochronie prawnoautorskiej w taki sam sposób jak dzieła stworzone przez człowieka, co tworzy niepewny grunt prawny dla firm sprzedających takie produkty.
Filmik pojawił się na instagramowym profilu @mama_na_zakupach_, obserwowanym przez tysiące rodziców szukających okazji i nowości dla dzieci. Autorka zapytała wprost: „Pepco to zrobiło. Ubrania generowane przez AI dla dzieci. Co myślicie?” I dostała odpowiedź. Komentarzy nie brakowało, a emocje okazały się skrajne.

Nie możemy patrzeć, ale niektóre wzory są fajne
Część komentujących nie kryje rozczarowania. „Ja osobiście nie mogę patrzeć na te grafiki AI, szybciej bym kupiła zestaw bez nadruku” / „Osobiście nie mogę patrzeć na te grafiki AI, wolałabym zestaw bez wzoru” napisała jedna z internautek. Pojawił się też lakoniczny werdykt: „3x na nie, dziękujemy”.
Ale nie wszyscy są zgodni. Część rodziców reaguje spokojniej. Jedna z mam zauważyła, że niektóre wzory, na przykład z truskawką, są całkiem udane. Inna przyznała, że jej córka była zachwycona zestawem z króliczkiem.
Oto przekrój głosów z dyskusji:
- oburzenie estetyczne: grafiki kojarzą się z „bazarkiem sprzed 15 lat” i ofertą Shein czy Temu
- zarzuty o brak oryginalności i wyraźną „sztucznointeligencyjną” stylistykę
- głosy neutralne i pozytywne, szczególnie od rodziców, których dzieci po prostu polubiły wzory
- pytania o prawa autorskie do grafik generowanych przez AI
Cała branża modowa idzie w tym kierunku
To nie jest wyłącznie problem Pepco. Projektowanie z pomocą AI to teraz standard w branży modowej, nie eksperyment. Narzędzia generatywne pozwalają tworzyć dziesiątki wariantów wzorów w czasie, w którym ludzki grafik skończyłby może jeden. Korzystają z tego zarówno marki premium, jak Gucci czy Nike, jak i sieciówki pokroju Zary.
Sprawa Pepco to doskonały przykład napięcia, które będzie nam towarzyszyć przez najbliższe lata. Z jednej strony AI w projektowaniu grafik to realna oszczędność kosztów i możliwość błyskawicznego testowania setek wzorów. To ma sens biznesowy, szczególnie w modelu dyskontowym, gdzie marże są cienkie. Z drugiej strony klienci coraz sprawniej rozpoznają „estetykę AI” i wyraźnie część z nich jej nie akceptuje, szczególnie gdy dotyczy ubrań dla dzieci. Otwarte pytania są dwa: czy marki powinny informować wprost, że grafika pochodzi od AI? I co z prawami autorskimi do takich wzorów, skoro w wielu jurysdykcjach prawo autorskie nie chroni treści generowanych wyłącznie maszynowo?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Prawa autorskie, czyli cichy problem
Ten wątek pojawia się w dyskusji rzadziej, ale jest poważny. Treści generowane przez AI nie podlegają w wielu krajach ochronie prawnoautorskiej w taki sam sposób jak dzieła stworzone przez człowieka. To oznacza, że firma, która umieszcza grafikę AI na produkcie i sprzedaje go masowo, porusza się po niepewnym gruncie prawnym. Unia Europejska dopiero wypracowuje szczegółowe regulacje w tym zakresie w ramach AI Act, a handel takimi produktami wyprzedza prawo o kilka kroków.
Pepco milczy, internet mówi
Sieć jak dotąd nie odniosła się publicznie do kontrowersji. Tymczasem filmik na Instagramie nadal zbiera komentarze, a dyskusja rozlewa się na inne platformy. Warto odnotować, że podobne spory toczą się regularnie wokół innych sieci: Shein i Temu od dawna są oskarżane o masowe stosowanie AI do generowania wzorów bez oglądania się na jakość czy oryginalność.
Pepco ma jednak coś, czego tamtym markom brakuje: zaufanie polskich konsumentów budowane od lat. I właśnie dlatego rozczarowanie części klientów jest tak wyraźne. Od ulubionego sklepu oczekuje się czegoś więcej niż algorytm wypluje.
