Jeden z pracowników Meta przejął mikrofon podczas wewnętrznej transmisji na żywo i nazwał starszego dyrektora AI „kawałkiem g*wna”. Kilka godzin później Mark Zuckerberg przyznał w wewnętrznym memo, że firma popełniła błędy. Tak wygląda czerwiec 2026 w siedzibie jednej z najbardziej wartościowych spółek technologicznych świata.
Kluczowe fakty:
- Meta powołała dział Applied AI liczący około 6500 inżynierów i menadżerów produktu, na czele którego stoi Maher Saba – weteran firmy z dwunastoletnim stażem, wcześniej zarządzający działem Reality Labs.
- Pracownicy działu opisują się jako „poborowi" przymusowo przeniesieni do nowej jednostki, a ich zadania polegają na generowaniu zagadek programistycznych służących do trenowania modeli AI Mety.
- 12 czerwca 2025 roku podczas wewnętrznej transmisji oglądanej przez tysiące pracowników jeden z nich publicznie nazwał starszego dyrektora AI obelżywym słowem, co skłoniło Marka Zuckerberga do wydania wewnętrznego memo z przyznaniem się do błędów w zarządzaniu zmianami.
Co to jest Applied AI i skąd się wzięło
Trzy miesiące temu Meta powołała do życia swój dział Applied AI, skupiający około 6500 inżynierów i menadżerów produktu. Na czele stoi Maher Saba, weteran firmy z dwunastoletnim stażem, który wcześniej zarządzał Reality Labs. To ten sam dział, który spalił 83 miliardy dolarów na metaversum, zanim Meta zwróciła się w stronę sztucznej inteligencji. Całość podlega bezpośrednio Andrewowi Bosworthowi, dyrektorowi technicznemu spółki.
Problem w tym, jak ten dział powstał. Pracownicy opisują siebie jako „poborowych” przymusowo przeniesionych do nowej jednostki bez żadnego realnego wyboru: albo dołącz do działu AI, albo odejdź z firmy. Zadania, którymi się zajmują? Generowanie zadań i zagadek programistycznych, które mają trenować modele AI Mety w zakresie wykonywania pracy przez ludzi.
„To dosłownie gułag” — powiedział jeden z pracowników Wired. „Większość ludzi uważa tę pracę za zabójczą dla duszy” — dodał inny.
Transmisja, która wysadziła wszystko
12 czerwca pracownik Meta przejął mikrofon podczas wewnętrznej transmisji oglądanej przez tysiące kolegów i nazwał jednego z czołowych dyrektorów AI „kawałkiem g*wna”. To nie był odosobniony wybuch frustracji. Incydent wyraźnie wstrząsnął prowadzącymi prezentację i obnażył głębszą frustrację w zaledwie trzymiesięcznym dziale liczącym 6500 osób.
Zuckerberg zareagował jeszcze tego samego dnia. W wewnętrznym memo przyznał, że zmiany „wywołały niepokój” i zapowiedział naprawę popełnionych błędów. „Biorąc pod uwagę złożoność tych zmian, popełniliśmy błędy i prawie na pewno popełnimy kolejne” — napisał. Do obietnicy dołączył konkretne obietnice: większe budżety na wyjazdy integracyjne, ogólnofirmowy hackathon w lipcu, powrót przypisanych biurek w wielu biurach i mniejsze przełożenie liczby podwładnych na menedżerów.
Inwigilacja, która wylała oliwę na ogień
Sprawa Applied AI to nie jedyny front buntu. 21 kwietnia Reuters ujawnił istnienie programu MCI (Model Capability Initiative). Oprogramowanie zainstalowane na służbowych komputerach pracowników w USA przechwytuje naciśnięcia klawiszy, ścieżki kursora myszy i sporadyczne zrzuty ekranu niemal w czasie rzeczywistym. Oficjalnie cel jest jasny: nauczyć agentów AI, jak poruszać się po interfejsach tak, jak robi to człowiek.
Andrew Bosworth potwierdził na wewnętrznej platformie komunikacyjnej Mety, że nie ma możliwości rezygnacji z programu na firmowym sprzęcie. Post wywołał lawinę reakcji z płaczącymi i wściekłymi emotikonami. Wkrótce w biurach pojawiły się ulotki z cytatami z amerykańskiego prawa pracy o chronionych działaniach zbiorowych, a w sieci krążyła petycja żądająca zawieszenia MCI do czasu przeprowadzenia niezależnego audytu prywatności.
Ponad 1600 pracowników Mety podpisało petycję protestującą przeciwko programowi monitorującemu ich kliknięcia i naciśnięcia klawiszy w celu zbierania danych treningowych dla AI.
Obserwuję tę sytuację od kilku tygodni i powiem szczerze: Meta wpadła w pułapkę własnej narracji. Z jednej strony nie ma się czemu dziwić. Firma inwestuje w 2026 roku między 125 a 145 miliardów dolarów w infrastrukturę AI i potrzebuje danych treningowych, które odzwierciedlają rzeczywistą pracę człowieka na komputerze. To ma sens techniczny. Z drugiej strony robienie tego przymusowo, bez możliwości rezygnacji, w firmie, która właśnie zwolniła 8000 osób, to przepis na katastrofę komunikacyjną. Pracownicy nie są głupi. Widzą, że ich ruchy myszy mają stworzyć narzędzia, które mogą zastąpić ich stanowiska. Pytanie, które powinienem tu postawić: czy jest w ogóle możliwe, żeby duża firma technologiczna przeprowadziła taką transformację bez złamania zaufania własnych ludzi? Szczerze wątpię, że ktokolwiek w zarządzie Mety ma na to odpowiedź.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Pieniądze dla szefów, cięcia dla reszty
Kontekst finansowy całej sprawy jest, mówiąc delikatnie, wymowny. Według danych firmy Equilar, Bosworth, dyrektor produktu Chris Cox i dyrektor operacyjny Javier Olivan mogą otrzymać opcje na akcje warte nawet 921 milionów dolarów każdy, jeśli wycena Mety osiągnie 9 bilionów dolarów do 2031 roku.
Równocześnie:
- Mediana wynagrodzenia pracowników Mety spadła z 417 400 dolarów w 2024 roku do 388 200 dolarów w 2025 roku.
- Część akcyjna podwyżek została obcięta o 5% w lutym 2026, na szczycie cięcia o 10% rok wcześniej.
- W maju firma zwolniła 8000 osób, co przy sile roboczej wynoszącej 78 000 pracowników oznacza redukcję o około 10%, przy jednoczesnym anulowaniu 6000 otwartych rekrutacji.
Eleanor Payne, organizatorka z United Tech and Allied Workers, brytyjskiego związku zawodowego, który zaczął rekrutować pracowników Mety w odpowiedzi na program MCI, ujęła to tak: „Pracownicy Mety płacą cenę za lekkomyślne i kosztowne zakłady kierownictwa. Podczas gdy dyrektorzy gonią za spekulatywnymi strategiami AI, pracownicy stoją przed druzgocącymi zwolnieniami, drakońską inwigilacją i okrutną rzeczywistością bycia zmuszonym do trenowania nieefektywnych systemów, które mają ich zastąpić.”
„Meta’s workers are paying the price for management’s reckless and expensive bets. While executives chase speculative AI strategies, staff are facing devastating job cuts, draconian surveillance, and the cruel reality of being forced to train the inefficient systems being positioned to replace them.”
Ile kosztuje zaufanie pracowników?
Zuckerberg ogłosił rok 2026 „rokiem, w którym AI dramatycznie zmieni sposób, w jaki pracujemy”, a Meta planuje w tym roku wydać około 140 miliardów dolarów na AI. Chipów można kupić tyle, ile się chce. Morale się nie zamawia.
To zdanie dobrze podsumowuje sytuację firmy. Restrukturyzacja jest prawdziwa, plany poważne, a budżety astronomiczne. Ale kiedy inżynier na wewnętrznej transmisji stwierdza publicznie, co myśli o swoim przełożonym, a tysiące pracowników podpisują petycje, żadne memo Zuckerberga nie gasi pożaru jednym dniem.
