Google udostępnił 18 sierpnia Gemini w Chrome wszystkim użytkownikom Androida w Stanach Zjednoczonych, a subskrybentom planów AI Pro i AI Ultra dorzucił mobilną wersję auto browse, czyli agenta wykonującego wieloetapowe zadania w sieci. To pierwszy raz, gdy agentyczne przeglądanie trafia na telefony w tak masowej skali. Ogłoszenie opublikowała na firmowym blogu The Keyword Charmaine Dsilva, dyrektorka zarządzania produktem w zespole Chrome. Do tej pory auto browse działało wyłącznie w Chrome na komputerach.
Kluczowe fakty:
- 18 sierpnia Google udostępnił Gemini w Chrome wszystkim użytkownikom Androida w Stanach Zjednoczonych – darmowa wersja umożliwia streszczanie artykułów, odpowiadanie na pytania o otwartą stronę oraz integrację z aplikacjami Google, takimi jak Kalendarz i Keep.
- Subskrybenci planów AI Pro i AI Ultra otrzymali mobilną wersję agenta auto browse, który samodzielnie wykonuje wieloetapowe zadania w sieci – takie jak rezerwacja parkingu czy organizacja podróży – po uprzednim zatwierdzeniu planu i zakresu danych przez użytkownika.
- Auto browse może korzystać z danych osobowych z połączonych aplikacji Google oraz logować się na strony przy użyciu haseł z Menedżera haseł Google, przy czym same hasła nie są przekazywane modelowi Gemini.
Asystent w pasku przeglądarki, agent pod maską
Podstawowa warstwa nowości jest darmowa i dostępna dla każdego amerykańskiego użytkownika Androida. Gemini w Chrome streszcza długie artykuły, odpowiada na pytania o otwartą stronę i łączy się z aplikacjami Google, w tym Kalendarzem i Keep, bez przeskakiwania między kartami. Wersja mobilna dostała też generowanie i edycję obrazów przez Nano Banana. Asystenta wywołuje się ikoną Gemini lub z menu trzech kropek na górnym pasku Chrome.
Ciekawsza część dotyczy jednak płacących. Auto browse nie odpowiada na pytania o stronę, tylko samodzielnie wykonuje zadania: rezerwuje parking przed wydarzeniem, aktualizuje cykliczne zamówienie w sklepie internetowym, organizuje podróż. Użytkownik opisuje cel, a Gemini proponuje plan działania. Dopiero po zatwierdzeniu planu, kontekstu strony i zakresu danych osobowych agent rusza do pracy. Sam wybiera, z których stron skorzysta, a karta, w której działa, jest oznaczona widoczną ikoną auto browse. W każdej chwili można przejąć stery, oddać je z powrotem albo zatrzymać zadanie.
Zasięg agenta jest szeroki. Auto browse może działać na stronach, na których użytkownik jest zalogowany, i korzystać z danych osobowych z połączonych aplikacji Google, udostępniając je odwiedzanym witrynom. Za osobną zgodą loguje się też na strony przy użyciu haseł zapisanych w Menedżerze haseł Google. Google zapewnia, że same hasła nie są przekazywane modelowi Gemini.
Limity, wiek i granice funkcji
Warunki dostępu do auto browse na Androidzie wyglądają następująco:
- subskrypcja Google AI Pro lub AI Ultra na koncie prywatnym (konta służbowe i szkolne wymagają zgody administratora),
- ukończone 18 lat, lokalizacja w USA i język urządzenia ustawiony na angielski,
- limit 20 wieloetapowych zadań dziennie w planie AI Pro i 200 w planie AI Ultra, z ograniczeniem liczby zadań działających równolegle,
- funkcja nie działa w trybie incognito ani na iPhone’ach i iPadach.
Google rozkłada premierę w czasie, więc nawet uprawnieni subskrybenci mogą nie zobaczyć funkcji od razu.
Obserwuję rynek agentycznych przeglądarek od premiery pierwszych eksperymentów i widzę wyraźny wzór: każdy kolejny gracz przesuwa granicę tego, co agent może zrobić bez pytania. Google idzie tu ostrożniej niż konkurencja, bo plan działania trzeba zatwierdzić przed startem, a wrażliwe kroki wymagają dodatkowego potwierdzenia. I dobrze, bo mówimy o oprogramowaniu, które ma dostęp do zalogowanych sesji, danych z Kalendarza i zapisanych haseł setek milionów ludzi. Tylko że sam Google przyznaje w dokumentacji, że agent może się pomylić i na przykład sfinalizować zakup bez pozwolenia, a odpowiedzialność za jego działania ponosi użytkownik. To uczciwe postawienie sprawy, ale też sygnał, że oddajemy kartę płatniczą stażyście, który dopiero uczy się zawodu. Pytanie, które zostawiam otwarte: ilu z 20 dziennych zadań będziemy faktycznie pilnować, a ile zatwierdzimy odruchowo, tak jak dziś klikamy zgody cookies?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Bezpieczeństwo według Google i to, czego firma nie obiecuje
Dsilva odniosła się w ogłoszeniu wprost do obaw o bezpieczeństwo agenta.
„Te funkcje zostały zaprojektowane tak, aby były bezpieczne z założenia, a nasze modele są trenowane do wykrywania znanych zagrożeń, takich jak prompt injection. Dla dodatkowej kontroli auto browse prosi o potwierdzenie przed wykonaniem niektórych wrażliwych zadań.” / „These features are built to be secure by design, and our models are trained to detect known threats, such as prompt injection. And for added control, auto browse is designed to ask for confirmation before completing some sensitive tasks.”
Architekturę zabezpieczeń Google opisał szerzej we wpisie zespołu bezpieczeństwa Chrome z 8 grudnia 2025 roku. Za główne nowe zagrożenie dla agentycznych przeglądarek firma uznała pośredni prompt injection, czyli złośliwe instrukcje ukryte w treści stron, które mają skłonić agenta do niezamierzonych działań. O tym, jak realny to wektor ataku, pisaliśmy na AIPORT.pl przy okazji techniki Ghost Font, która oszukiwała praktycznie wszystkich popularnych asystentów AI. Odpowiedź Google jest warstwowa: osobny model „user alignment critic” ocenia każde proponowane działanie przed wykonaniem, ograniczenia originów zawężają aktywność agenta do stron powiązanych z zadaniem, w tle działa klasyfikator prompt injection w czasie rzeczywistym, a za udokumentowane przełamanie agentycznych granic bezpieczeństwa firma płaci w programie bug bounty do 20 tysięcy dolarów.
Przed wysłaniem wiadomości, przesłaniem formularza, zaplanowaniem wydarzenia czy wejściem na strony z danymi finansowymi lub zdrowotnymi agent zatrzymuje się i prosi o potwierdzenie. Finalizację transakcji albo akceptację regulaminów może w ogóle oddać człowiekowi. Mimo to dokumentacja Google nie pozostawia złudzeń: auto browse jest funkcją eksperymentalną, a zabezpieczenia nie gwarantują ochrony przed wszystkimi ryzykami.
Skala robi różnicę
Gemini w Chrome staje się jedną z najszerzej dostępnych powierzchni AI Google. Samodzielna aplikacja Gemini przekroczyła na początku sierpnia 2026 roku miliard aktywnych użytkowników miesięcznie, a według danych StatCounter ze stycznia 2026 Chrome kontroluje 71,4 procent globalnego rynku przeglądarek na wszystkich platformach łącznie. Wbudowanie asystenta w domyślną przeglądarkę Androida przenosi go dokładnie tam, gdzie użytkownicy mobilni i tak spędzają czas. Pierwsza wersja Gemini w Chrome na desktopie zadebiutowała w USA we wrześniu 2025 roku i od tego czasu rozszerzyła się na kolejne regiony.
Nad Wisłą na razie tylko się przyglądamy
Polski użytkownik Androida tej premiery jeszcze nie zobaczy. Auto browse wymaga lokalizacji w USA i angielskiego jako języka urządzenia, a Google nie podał harmonogramu ekspansji mobilnej wersji na Europę. Warto jednak śledzić temat, bo polski rynek jest dla Chrome mniej oczywisty niż amerykański: według StatCounter w styczniu 2026 Chrome miał u nas 57,4 procent rynku, a drugie miejsce z blisko 21 procentami zajmowała Opera, wynik prawie dziesięciokrotnie wyższy niż jej udział globalny. To właśnie Opera, wyjątkowo popularna wśród polskich użytkowników, otworzyła w grudniu dla wszystkich agentyczną przeglądarkę Neon, która robi zakupy, rezerwuje podróże i edytuje dokumenty. Konkurencja o to, kto pierwszy przyzwyczai Polaków do agenta w przeglądarce, toczy się więc już teraz, tylko bez udziału Google.
Jest i druga strona tej opóźnionej dostępności. Chrome ma za sobą historię wdrażania funkcji AI bez wyraźnego pytania użytkownika o zdanie, co opisywaliśmy przy okazji cichej instalacji 4-gigabajtowego modelu Gemini Nano na komputerach. Agent, który działa na zalogowanych sesjach i danych z aplikacji Google, będzie musiał w Unii Europejskiej zmierzyć się z wymogami RODO i aktu o usługach cyfrowych zanim trafi na polskie telefony. Czas, który zyskujemy, można potraktować jako okres testów na cudzej skórze.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego ogłoszenia Google na blogu The Keyword z dnia 18.08.2026, analizy Unite.AI oraz relacji 9to5Google, Android Authority i Android Central. Dane o rynku przeglądarek pochodzą z serwisu StatCounter. Cytat Charmaine Dsilvy, dyrektorki zarządzania produktem Chrome, został zweryfikowany z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o ekspansji Gemini w Chrome i auto browse na kolejne rynki.
