W podwarszawskich Regułach ma powstać jedno z największych centrów danych w Polsce, a mieszkańcy gminy Michałowice od kilku lat próbują dowiedzieć się, kto będzie jego docelowym użytkownikiem. Dokumenty złożone w postępowaniu środowiskowym mówią o 1,46 mln MWh energii rocznie i 334 tysiącach metrów sześciennych wody.
Kluczowe fakty:
- W podwarszawskich Regułach amerykańska firma Hillwood planuje budowę centrum danych o mocy około 130 MW, które ma zużywać 1 465 700 MWh energii rocznie – tyle, ile pochłania Bydgoszcz z 340 tysiącami mieszkańców.
- Obiekt ma znajdować się zaledwie 30 metrów od najbliższych domów jednorodzinnych, a na terenie inwestycji przewidziano magazyn oleju napędowego o pojemności 3600 m³ (około 2900 ton paliwa).
- Jeden kampus został podzielony na cztery odrębne inwestycje prowadzone w osobnych postępowaniach środowiskowych, co budzi zastrzeżenia prawne wśród mieszkańców i stowarzyszeń.
Marcel Wandas z OKO.press poświęcił tej sprawie nowy odcinek podcastu „To trzeba na spokojnie”, opublikowany w poniedziałek 27 lipca. Rozmawia w nim z mieszkańcami gminy i z przedstawicielami branży, którzy przekonują, że obawy są przesadzone. Posłuchałem i sprawdziłem dokumenty. Skala sporu jest większa, niż wynikałoby z samego konfliktu o jedną działkę.
Co dokładnie ma stanąć w Regułach
Inwestorem jest amerykańska firma Hillwood, znana w Polsce głównie z hal magazynowych i produkcyjnych. Planowany kampus ma mieć około 130 MW mocy, co stawia go poza skalą typowych polskich obiektów mieszczących się w przedziale 10 do 40 MW. Ściany o wysokości 18 metrów mają stanąć w sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej, a w pobliżu agregaty prądotwórcze zasilane olejem napędowym. Branża powtarza, że diesel to wyłącznie zasilanie awaryjne.
Karty Informacyjne Przedsięwzięcia, opisane przez Tomasza Ciechomskiego ze Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów na łamach Instytutu Spraw Obywatelskich, pokazują liczby, które trudno zbyć wzruszeniem ramion:
- zużycie energii: 1 465 700 MWh rocznie, czyli tyle, ile pochłania Bydgoszcz z 340 tysiącami mieszkańców, przy gminie liczącej poniżej 20 tysięcy
- zużycie wody na chłodzenie adiabatyczne: 334 000 m³ rocznie, odpowiednik rocznych potrzeb 7700 osób
- magazyn oleju napędowego: 3600 m³, około 2900 ton paliwa
- odległość od najbliższych domów: 30 metrów
Do tego dochodzi sąsiedztwo gazociągu średniego ciśnienia, którego, jak wskazują mieszkańcy, w dokumentacji zabrakło.
Cztery wnioski zamiast jednego
Najciekawszy prawnie wątek dotyczy sposobu procedowania. Jeden kampus został podzielony na cztery odrębne inwestycje, z osobnymi postępowaniami środowiskowymi. Efekt jest taki, że skumulowane oddziaływanie całości nigdy nie jest oceniane łącznie, a przedsięwzięcie nie trafia do kategorii zakładu zwiększonego ryzyka. Mieszkańcy wskazują też, że trzy z czterech projektowanych serwerowni przekraczają dopuszczalną w planie miejscowym długość elewacji stu metrów, sięgając 140, 145 i 232 metrów.
Hillwood konsekwentnie odmawia ujawnienia docelowego klienta, powołując się na poufność. To standard w projektach hiperskalowych, ale w praktyce oznacza, że gmina podejmuje decyzje o obiekcie przemysłowym, nie wiedząc, kto będzie za nim stał przez najbliższe dwadzieścia lat.
Rynek, który podwoił moc w trzy lata
Reguły nie są odosobnionym przypadkiem, tylko punktem na mapie bardzo szybkiego wzrostu. Według raportu Polskiego Związku Centrów Danych i PwC polski rynek przekroczył 200 MW mocy i podwoił się w ciągu trzech lat, a około 74 procent zasobów skupia się w aglomeracji warszawskiej. PMR Market Experts liczy, że skumulowana wartość inwestycji w latach 2019 do 2025 sięgnęła 5 mld zł, a w planach jest ponad dwadzieścia projektów. CBRE prognozuje 500 MW do 2030 roku, europejskie stowarzyszenie EUDCA mówi o 550 MW do 2031.
Polska odpowiada dziś za mniej więcej 30 procent mocy centrów danych w Europie Środkowo-Wschodniej, ale jej udział w całym rynku europejskim to zaledwie 2 procent. Jesteśmy szóstą gospodarką Unii.
Rozumiem obie strony i to jest w tej sprawie najtrudniejsze. Polska potrzebuje własnej mocy obliczeniowej, bo bez niej rozmowa o suwerenności technologicznej jest rozmową o niczym. Każdy megawat, który nie powstanie u nas, powstanie we Frankfurcie albo w Dublinie, a my będziemy wynajmować cudzą infrastrukturę i płacić cudze marże. Ale jednocześnie widzę, jak wygląda praktyka. Inwestor dzieli projekt na cztery części, żeby ominąć jedną procedurę. Nie mówi, dla kogo buduje. Obiecuje ścieżki rowerowe wokół obiektu, który z definicji jest strzeżony. I stawia to trzydzieści metrów od czyjegoś ogrodu. Nie trzeba być przeciwnikiem technologii, żeby uznać, że coś tu nie gra. Pytanie, które stawiam, brzmi tak: czy naprawdę jedynym sposobem na przyciągnięcie inwestycji jest brak zasad? Bo Irlandia, Holandia i Niemcy pokazują, że zasady można mieć i nadal budować. Za to konflikt, który raz wybuchnie w gminie, potrafi zatrzymać projekt na lata. To kosztuje wszystkich, także inwestora.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kolejka po prąd liczona w gigawatach
Energetyczna strona tej historii jest jeszcze bardziej wymowna. Jak podaje WysokieNapiecie.pl, Polskie Sieci Elektroenergetyczne wydały dotąd warunki przyłączenia dla centrów danych o mocy przekraczającej 1 GW, a na rozpatrzenie czekają wnioski dla obiektów o łącznej mocy około 13 GW. Dla porównania szczytowe zapotrzebowanie całej Warszawy to mniej więcej 1,4 GW.
Ta kolejka jest wielokrotnie większa niż jakakolwiek realna prognoza rynku, co sugeruje, że część wniosków ma charakter spekulacyjny. Plan Rozwoju PSE na lata 2025 do 2034 zakłada dla sektora nieco ponad tysiąc megawatów przydzielonej mocy i 9,3 TWh zużycia rocznie. W analizach sięgających 2036 roku pojawia się już 3,1 GW, a w perspektywie 2040 roku nawet 5 GW. ITwiz przypomina, że zapotrzebowanie na energię może w połowie lat trzydziestych wzrosnąć do 17 do 18 TWh rocznie.
Branża odpowiada na te zarzuty argumentem odzysku ciepła. Według wyliczeń PLDCA przy rozwoju do 500 MW w 2030 roku z polskich centrów danych dałoby się teoretycznie odzyskać blisko 19 700 TJ ciepła rocznie. Tauron wytypował już pięć lokalizacji, w których do 2035 roku chce udostępnić 440 MW mocy przyłączeniowej.
Amerykanie przerabiają to od dwóch lat
Warto spojrzeć, dokąd prowadzi ta ścieżka, jeśli nikt jej nie ureguluje. Data Center Watch, projekt firmy analitycznej 10a Labs, policzył, że w pierwszym kwartale 2026 roku lokalny opór zablokował lub opóźnił co najmniej 75 projektów o łącznej wartości około 130 mld dolarów. To mniej więcej tyle, ile w całym 2025 roku. Liczba aktywnych grup sprzeciwu wzrosła z 396 pod koniec 2025 roku do 833 w marcu i obejmuje 49 stanów.
„Sprzeciw wobec centrów danych przyspiesza” / „Opposition to data centers is accelerating” piszą autorzy raportu. W ciągu pierwszych sześciu tygodni 2026 roku w amerykańskich stanowych legislaturach złożono ponad 300 projektów ustaw dotyczących centrów danych, a propozycje moratoriów pojawiły się w czternastu stanach.
Czego nie ma w polskim prawie
W Polsce lokowanie centrów danych nie jest uregulowane ustawowo, poza inwestycjami publicznymi objętymi ustawą o Krajowym Centrum Przetwarzania Danych. Obiekty te traktuje się jak zwykłe budynki produkcyjne lub logistyczne, bez limitów dotyczących zużycia energii, wody, hałasu czy wpływu na krajobraz. Eksperci kancelarii CMS, cytowani przez „Rzeczpospolitą”, ujęli to bez ogródek: „niedoregulowanie data centers w MPZP jest korzystne dla inwestorów”.
Inne kraje przeszły tę lekcję wcześniej. Holandia zakazała budowy obiektów powyżej 70 MW poza wyznaczonymi strefami. Niemcy w ustawie o efektywności energetycznej z 2023 roku narzuciły nowym obiektom współczynnik PUE nie wyższy niż 1,2 oraz obowiązek odzysku ciepła odpadowego. Irlandzki regulator utrzymuje ograniczenia dla nowych centrów w rejonie Dublina. Unijna dyrektywa EED nakazuje raportowanie PUE, WUE i udziału odnawialnych źródeł.
Kierunek z Brukseli idzie tymczasem w drugą stronę. Zaprezentowany 3 czerwca 2026 roku projekt Cloud and AI Development Act zakłada co najmniej trzykrotne zwiększenie mocy obliczeniowej unijnych centrów danych w ciągu pięciu do siedmiu lat, wraz z uproszczeniem procedur lokalizacyjnych i lepszym dostępem do energii, gruntów oraz wody.
Co to oznacza dla polskich firm i samorządów
Dla operatorów i deweloperów wniosek jest praktyczny. Zgoda społeczna przestała być formalnością, a stała się realnym kosztem projektu, który trzeba wycenić na etapie wyboru działki. Amerykański rynek pokazuje, ile kosztuje jej brak.
Dla samorządów sprawa Reguł jest ostrzeżeniem innego rodzaju. Gmina bez aktualnego planu miejscowego negocjuje z globalnym kapitałem z pozycji słabszej, a jedyną wymierną korzyścią z takiej inwestycji zwykle pozostaje podatek od nieruchomości. Centra danych zatrudniają niewiele osób i nie budują lokalnego łańcucha dostaw w takim stopniu, jak zakład produkcyjny o podobnej powierzchni.
Dla firm korzystających z kolokacji rachunek jest jeszcze prostszy. Moc przyłączeniowa staje się w Polsce zasobem deficytowym, a każdy zablokowany projekt oznacza wyższe ceny i dłuższe terminy. Konflikt w Regułach nie jest więc lokalną awanturą o widok z okna. To pierwszy poważny test tego, czy Polska potrafi budować infrastrukturę cyfrową bez wojny z własnymi mieszkańcami.
Przyjęta uchwałą Rady Ministrów w czerwcu 2026 roku Strategia Cyfryzacji Państwa po raz pierwszy wiąże rozwój krajowych mocy obliczeniowych z bezpieczeństwem państwa i transformacją energetyczną. O zasadach lokalizowania wielkoskalowych obiektów nie mówi jednak nic konkretnego. A to właśnie tam, w gminach takich jak Michałowice, rozstrzyga się dzisiaj przyszłość polskiej infrastruktury AI.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym materiału Tomasza Ciechomskiego opublikowanego przez Instytut Spraw Obywatelskich z dnia 25.11.2025, podcastu „To trzeba na spokojnie” Marcela Wandasa w OKO.press z 27.07.2026 oraz raportu Data Center Watch za I kwartał 2026 roku, opisanego szerzej przez NBC News. Dane rynkowe pochodzą z raportów Polskiego Związku Centrów Danych i PwC, PMR Market Experts, CBRE oraz z analiz WysokieNapiecie.pl i ITwiz. Cytat ekspertów kancelarii CMS został zweryfikowany z materiałem źródłowym „Rzeczpospolitej”. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o postępowaniach środowiskowych w gminie Michałowice i o pracach nad regulacjami dla centrów danych w Polsce.
