Inwestycje w centra danych AI, warte w tym roku ponad 700 miliardów dolarów, zaczynają realnie podbijać inflację w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie płacą już więcej za laptopy, smartfony, konsole i prąd, a Rezerwa Federalna zastanawia się, czy to zjawisko przejściowe, czy początek trwałego problemu.
Kluczowe fakty:
- Cztery firmy – Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft – wydadzą w 2025 roku około 720 miliardów dolarów głównie na centra danych pod sztuczną inteligencję, co napędza bezprecedensowy popyt na pamięć elektroniczną.
- Producenci pamięci (Samsung, SK Hynix, Micron) przesuwają moce produkcyjne z tradycyjnego DRAM na pamięć HBM wykorzystywaną przez akceleratory AI, co powoduje niedobór zwykłych kości pamięci – według danych JPMorgan Chase ich ceny wzrosły nawet o 400% między 2024 rokiem a końcem 2026.
- Skutki odczuwają konsumenci: Apple podniosło ceny laptopów i iPadów o 15–25% (MacBook kosztuje teraz 1999 dolarów zamiast 1699), a Microsoft zapowiedział podwyżkę ceny konsoli Xbox o 100 dolarów od 1 sierpnia.
Piszę o tym, bo mechanizm jest prostszy niż mogłoby się wydawać. Cztery firmy, Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft, wydadzą w tym roku około 720 miliardów dolarów, głównie na centra danych pod sztuczną inteligencję. Te centra żrą pamięć operacyjną w tempie, jakiego rynek półprzewodników nigdy wcześniej nie widział. Sprawdziłem dane JPMorgan Chase: koszt niektórych kości pamięci wzrósł nawet o 400 procent między 2024 rokiem a końcem 2026.
Skąd bierze się ten skok cen
Odpowiedź leży w architekturze samych chipów. Producenci pamięci, głównie Samsung, SK Hynix i Micron, przesuwają moce produkcyjne z tradycyjnego DRAM na pamięć HBM (High Bandwidth Memory), którą wykorzystują akceleratory AI. Micron szacuje, że każdy gigabajt HBM zjada trzy razy więcej powierzchni wafla krzemowego niż zwykły DDR5. Rezultat jest łatwy do przewidzenia: mniej wafli trafia na zwykłe kości do laptopów i telefonów, a popyt na nie wcale nie maleje.
Obserwuję, jak konsekwencje tego procesu wychodzą na powierzchnię jedna po drugiej. Apple w zeszłym miesiącu podniosło ceny laptopów i iPadów o 15 do 25 procent, MacBook w podstawowej konfiguracji kosztuje teraz 1999 dolarów zamiast 1699. Firma tłumaczyła to wprost:
„Gwałtowna ekspansja centrów danych AI wywołała bezprecedensowy wzrost popytu na pamięć i przestrzeń dyskową. Nigdy nie widzieliśmy tak dużego i tak szybkiego wzrostu cen komponentów” / „The rapid expansion of AI data centers has created an extraordinary surge in demand for memory and storage. We have never seen a component price increase this much, this quickly.”
Tego samego dnia Microsoft ogłosił, że od 1 sierpnia konsola Xbox zdrożeje o 100 dolarów, z tym samym uzasadnieniem. Sony podniosło ceny PlayStation, a Dell i HP zapowiedziały wyższe ceny laptopów.
Fed patrzy na inflację przez pryzmat AI
To właśnie dlatego temat trafił na biurko amerykańskiego banku centralnego. We wtorek poznamy czerwcowy odczyt inflacji, a urzędnicy Fed będą go analizować pod kątem tego, na ile widać już w nim ślad AI. Inflacja bazowa (bez cen żywności i energii) wyniosła w maju 3,4 procent, wyraźnie powyżej celu Fed na poziomie 2 procent. Skala wzrostu związana z inwestycjami w AI ma być umiarkowana, ekonomiści szacują, że do końca roku podniesie inflację bazową o pół punktu procentowego, ale w połączeniu z innymi czynnikami może to wystarczyć, by utrzymać presję cenową powyżej celu.
Abiel Reinhart, ekonomista J.P. Morgan, ujął to tak:
„W izolacji jeden czy dwa takie szoki są zwykle przejściowe, coś, z czym bank centralny jest w stanie żyć. Cała seria takich wstrząsów, albo szerszy ich zakres, zaczyna go już poważnie niepokoić” / „In isolation one or two such shocks is perhaps transitory, something they’re willing to live with. A sustained series of shocks, or a wider range of shocks, becomes more concerning to them.”
John Williams, prezes Fed w Nowym Jorku i wiceprzewodniczący komitetu ustalającego stopy procentowe, poszedł jeszcze dalej w zeszły czwartek. Stwierdził, że jeśli popyt na sprzęt AI trwale przewyższy podaż, bank centralny nie będzie mógł już „przymykać oka” na wynikającą z tego inflację. To istotna zmiana tonu, bo Williams dotąd opowiadał się za utrzymaniem stóp bez zmian.
Ten news dobrze pokazuje, jak trudno oddzielić dziś entuzjazm wokół AI od jego twardych, ekonomicznych kosztów. Z jednej strony mamy realną, mierzalną wartość: automatyzację, nowe modele biznesowe, przyspieszenie badań. Z drugiej, ktoś musi zapłacić rachunek za infrastrukturę, która to wszystko napędza, i tym razem płacimy go wszyscy, niezależnie od tego czy korzystamy z ChatGPT, czy nie.
Pytanie, które zadaję sobie regularnie, brzmi: czy to faktycznie chwilowy szok podażowy, który zniknie gdy nowe fabryki ruszą pełną parą w 2027 czy 2028 roku, czy raczej trwała zmiana struktury rynku, w której pamięć i energia staną się na stałe droższe, bo AI zawsze będzie ich chciało więcej niż da się wyprodukować. Fed sam nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, a to nie jest dobry sygnał dla nikogo, kto planuje budżet na najbliższe dwa lata.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Prąd drożeje jeszcze dłużej niż chipy
Drugi kanał, którym AI podbija inflację, jest mniej widoczny na półkach sklepowych, ale bardziej długotrwały. Centra danych potrzebują ogromnych ilości energii, a firmy energetyczne w całych Stanach Zjednoczonych podnoszą ceny, żeby sfinansować rozbudowę sieci. Ceny prądu wzrosły w maju o 5,9 procent rok do roku, wyraźnie szybciej niż ogólna inflacja na poziomie 4,2 procent. To o tyle znaczące, że jeszcze na początku 2025 roku wzrost cen energii wracał do poziomu około 2 procent rocznie po pandemicznym skoku.
Analitycy Goldman Sachs prognozowali w lutym, że ceny prądu wzrosną o 6 procent zarówno w tym, jak i w przyszłym roku, a w 2028 roku nadal będą rosły w tempie 3 procent, czyli powyżej historycznej normy. O ile ceny chipów mogą osiągnąć szczyt jeszcze w tym roku i zacząć spadać, o tyle presja na ceny energii ma się utrzymać znacznie dłużej.
Dario Perkins, ekonomista TSLombard, napisał w tym tygodniu jasno:
„Wiemy już, jaki wpływ ma AI na inflację, i jest on inflacyjny, nie deflacyjny” / „We do know what effect AI is having on inflation now, and it is inflationary, not deflationary.”
Co to oznacza dla polskich firm i konsumentów
Ten sam mechanizm działa już na polskim rynku, choć z pewnym opóźnieniem względem Stanów Zjednoczonych. Rzecznik MediaMarkt Polska Maciej Dolega potwierdził „Rzeczpospolitej”, że wzrosty cen w kategoriach elektroniki wrażliwych na globalne zawirowania są widoczne od początku roku, choć na razie nie obejmują całego rynku. Media Expert mówi o podobnym, choć bardziej selektywnym trendzie.
Skala jest podobna do amerykańskiej. Analitycy cytowani przez „Rzeczpospolitą” szacują, że koszt produkcji typowego laptopa z 16 GB RAM może wzrosnąć w tym roku o 40 do 50 dolarów, a smartfona o około 30 dolarów, i te koszty niemal zawsze trafiają ostatecznie do ceny na metce. Polski producent pamięci Goodram, jedyny działający w Europie zakład tego typu, zlokalizowany w Łaziskach Górnych, funkcjonuje w tych samych realiach globalnego rynku, mimo że produkuje lokalnie.
Kilka liczb, które dobrze oddają skalę zjawiska w Polsce:
- Zestaw pamięci 32 GB DDR5, kosztujący we wrześniu 2025 roku około 280 złotych, w maju 2026 roku kosztował już około 800 złotych
- Pamięć RAM stanowiła dotąd 15-20 procent kosztu produkcji komputera, dziś to 30-40 procent
- Kontraktowe ceny DDR5 wzrosły o ponad 90 procent w samym pierwszym kwartale 2026 roku
Jeśli planujesz zakup nowego laptopa czy telefonu w najbliższych miesiącach, warto to zrobić wcześniej niż później. Żaden poważny analityk nie prognozuje powrotu do cen sprzed 2025 roku przed rokiem 2027 czy 2028, kiedy dopiero mają ruszyć nowe fabryki pamięci.
Co dalej
Fed zbiera się na kolejne posiedzenie w najbliższych tygodniach, a wtorkowy odczyt inflacji za czerwiec będzie jednym z głównych argumentów w dyskusji o ewentualnej podwyżce stóp procentowych. Kevin Warsh, który objął stanowisko przewodniczącego Fed 22 maja, twierdzi, że w dłuższej perspektywie AI uczyni amerykańską gospodarkę bardziej efektywną, co powinno obniżać inflację mimo przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Przyznał jednak w wystąpieniu 1 lipca, że na razie inwestycje w AI podbijają popyt, i odmówił spekulacji, jak bardzo inflacyjny może być ten efekt.
Ekonomiści z Evercore ISI ujęli to zjawisko trafnie: fala kosztów związanych z AI, przenoszących się na ceny konsumenckie, dopiero się rozkręca.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału agencyjnego Associated Press opublikowanego przez ABC News z dnia 13.07.2026, a także dodatkowych źródeł branżowych, w tym CNBC i Z2Data. Cytaty Apple, Abiela Reinharta (J.P. Morgan) i Daria Perkinsa (TSLombard) zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Dane rynkowe dotyczące sytuacji w Polsce oparto na relacji Rzeczpospolitej. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wpływie inwestycji w AI na inflację i decyzje Rezerwy Federalnej.
