Apple ogłosiło na WWDC 2026 nową Siri AI, zbudowaną na modelach Gemini od Google. Problem? Nie zobaczą jej użytkownicy w Paryżu, Berlinie czy Warszawie, a Apple mówi, że to Bruksela im nie pozwala. Komisja Europejska odpowiada krótko: nieprawda, to wasza decyzja.
Kluczowe fakty:
- Apple zaprezentowało na WWDC 2026 nową Siri opartą na modelach Gemini od Google, za dostęp do których firma ma płacić Google miliard dolarów rocznie – nowy asystent korzysta z danych użytkownika i potrafi wykonywać akcje w aplikacjach.
- Nowa Siri AI nie trafi do ponad 450 milionów użytkowników iPhone'ów i iPadów w Unii Europejskiej wraz z premierą iOS 27 i iPadOS 27 jesienią 2025 roku.
- Apple twierdzi, że przyczyną jest regulacja Digital Markets Act, jednak Komisja Europejska zaprzecza temu stanowisku, stwierdzając, że to własna decyzja firmy, a nie wymóg unijnego prawa.
Co właściwie pokazało Apple
Konferencja WWDC 2026 miała być momentem przełomowym. Tim Cook, który we wrześniu przejdzie na fotel przewodniczącego rady dyrektorów i odda stery Johnowi Ternusowi, zaprezentował kompletnie przebudowaną Siri. Nowy asystent ma czerpać z modeli Gemini, korzystać z wiadomości, maili, zdjęć użytkownika, wykonywać akcje w aplikacjach i odpowiadać na pytania w oparciu o to, co aktualnie widać na ekranie. Apple zaprezentowało nową wersję Siri opartą na zaktualizowanej architekturze Apple Intelligence, opracowanej w ramach współpracy z modelami Gemini od Google.
To samo Apple, które przez ostatnie dwa lata było obiektem żartów (i niepokoju inwestorów) za to, jak bardzo zostało w tyle w wyścigu AI. Apple pozostało w tyle za innymi producentami w dziedzinie wielkich modeli językowych i może jedynie współpracować z Google przy Gemini. Według doniesień, firma ma płacić Google miliard dolarów rocznie za dostęp do modelu Gemini liczącego 1,2 biliona parametrów.
Brzmi jak duży krok. I jest. Tylko że dla ponad 450 milionów użytkowników iPhone’ów i iPadów w Unii Europejskiej cała ta rewolucja po prostu nie istnieje. Apple ogłosiło, że z powodu Digital Markets Act nie będzie w stanie wprowadzić Siri AI w Unii Europejskiej wraz z wydaniem iOS 27 i iPadOS 27.
Apple: to wina DMA. Federighi: jesteśmy „głęboko rozczarowani”
Oficjalne stanowisko Apple jest jasne (przynajmniej na pierwszy rzut oka). Craig Federighi, wiceprezes Apple odpowiedzialny za inżynierię oprogramowania, powiedział, że są głęboko rozczarowani tym, że europejscy użytkownicy nie będą mieć Siri AI na iPhone i iPad w momencie udostępnienia nowych wersji systemów jesienią tego roku. Apple twierdzi, że przez ostatnie miesiące przedstawiało regulatorom różne propozycje, ale żadna nie została zaakceptowana.
Co ciekawe, „stara” Siri i Apple Intelligence w obecnej formie zostaną dla użytkowników w UE. Poprzednia wersja Siri i Apple Intelligence pozostaną dostępne w systemach z oznaczeniem 27 dla użytkowników w UE, a deweloperzy z Unii nie będą mogli testować ani korzystać z nowych funkcji i narzędzi Siri AI dla swoich aplikacji.
Apple idzie jeszcze dalej, sugerując, że problem leży w samej interpretacji prawa. Apple twierdzi, że „ekstremalna interpretacja” DMA przez unijnych regulatorów wymagałaby od firmy oddania głębokiego, systemowego dostępu każdemu dostawcy AI, podczas gdy AI Apple ma być prywatne z założenia i gwarantować bezpieczeństwo użytkownika.
Brzmi to tak, jakby Bruksela rzeczywiście postawiła nóż na gardle. Tylko że… Komisja Europejska ma na ten temat zupełnie inną wersję.
Bruksela: „to wasza decyzja, nie nasza”
I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. Dzień po WWDC, we wtorek 9 czerwca, rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier zwołał briefing dla prasy w Brukseli i rozłożył narrację Apple na łopatki.
Regnier powiedział dziennikarzom: „The decision not to roll out Siri AI in the E.U. is Apple’s and Apple’s only” / „Decyzja o niewprowadzaniu Siri AI w UE jest decyzją Apple i tylko Apple”, podkreślając, że nic w DMA nie zabrania firmie wprowadzania nowych produktów na rynek unijny.
Ale to nie wszystko. Regnier ujawnił szczegół, którego Apple w swoim oświadczeniu wyraźnie nie wspomniało. Według niego, Apple nie zaproponowało żadnego rozwiązania zgodnego z przepisami o interoperacyjności, a po prostu zażądało blankietowego, 18-miesięcznego wyjątku od obowiązków wynikających z DMA, na co regulatorzy się nie zgodzili.
I tu pada chyba najlepsza linia całej afery. „EU law is non-negotiable” / „Prawo unijne jest nienegocjowalne”, powiedział Regnier, dodając porównanie: „The commission won’t give any exemptions, just like a police officer would not exempt a driver from respecting the speed limit” / „Komisja nie udzieli żadnych wyjątków, tak jak policjant nie zwolniłby kierowcy z konieczności przestrzegania ograniczenia prędkości”.
Piszę to z pewnym déjà vu, bo dokładnie ten sam scenariusz przerabialiśmy już z Apple Intelligence w 2024 roku. Wtedy też było „DMA nam nie pozwala”, a finalnie funkcje i tak trafiły do Europy, tylko z półrocznym opóźnieniem, po dogadaniu się z regulatorami. Więc kiedy czytam oświadczenie Federighiego o „głębokim rozczarowaniu”, mam wrażenie, że to mniej komunikat techniczny, a bardziej element negocjacyjnej gry. Z drugiej strony, rozumiem też argumenty Apple. Otwieranie głębokiego dostępu systemowego do wiadomości, maili i zdjęć dla zewnętrznych dostawców AI to realne ryzyko bezpieczeństwa, nie tylko PR-owy straszak. Pytanie, które mnie nurtuje, brzmi inaczej: czy DMA w obecnej formie rzeczywiście wymaga od Apple aż tak daleko idącej otwartości, czy to Apple wybiera maksymalnie defensywną interpretację, bo… no, po prostu nie chce dzielić się danymi z konkurencją? Bo jeśli prawda leży gdzieś pośrodku, to najbardziej tracą na tym zwyczajni użytkownicy w Warszawie, Paryżu i Berlinie, którzy płacą tyle samo za iPhone’a, a dostają produkt o jedną generację AI biedniejszy. I szczerze, to mnie jako konsumenta najbardziej wkurza w tej całej sprawie. Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
W tle: Trump, taryfy i lobbing think tanków
Sprawa ma jeszcze jeden wymiar, o którym Apple wprost nie mówi, ale który tli się w tle od miesięcy. Administracja Trumpa określa wcześniej egzekwowanie DMA jako dyskryminujące wobec amerykańskich firm technologicznych, a sam prezydent Trump groził wyższymi cłami, jeśli takie działania będą kontynuowane.
Co więcej, 10 czerwca 2026 roku waszyngtoński think tank Information Technology and Innovation Foundation opublikował formalny raport argumentujący, że Stany Zjednoczone powinny wykorzystać Section 301 amerykańskiej ustawy o handlu z 1974 roku jako narzędzie przeciwko unijnym przepisom cyfrowym, które rzekomo dyskryminują amerykańskie firmy.
Tylko że odpowiedź Brukseli na tę presję jest, można powiedzieć, chłodna jak szklanka wody. Porównanie do policjanta i ograniczenia prędkości nie pojawiło się przypadkiem dzień po publikacji takiego raportu.
Historia się powtarza, tylko szybciej
Wszystko to już widzieliśmy. Gdy Apple po raz pierwszy zaprezentowało Apple Intelligence w 2024 roku, od razu poinformowało, że DMA uniemożliwi jego natychmiastowe wprowadzenie w UE. Funkcje finalnie dotarły do Europy dzięki iOS 18.4 w marcu 2025 roku.
Czyli opóźnienie o jakieś sześć, siedem miesięcy. Da się żyć, prawda? Tylko że teraz skala jest inna. Siri AI to nie pojedyncza funkcja dodana do istniejącego asystenta. To nowy produkt, nowa aplikacja, mająca konkurować z ChatGPT i, jak zauważa MacRumors, również z Claude od Anthropic.
A stawka finansowa? Europa odpowiadała za prawie 27% całkowitej sprzedaży Apple w ostatnim roku fiskalnym, według danych Reuters. To nie jest rynek, który można po prostu zignorować na bliżej nieokreślony czas.
Co to oznacza dla zwykłego użytkownika
Krótko: jeśli mieszkasz w UE i kupiłeś iPhone’a 17 Pro czy nowszego, jesienią dostaniesz iOS 27 z całym pakietem usprawnień wydajności, nowych funkcji bezpieczeństwa dzieci i odświeżonym designem. Ale nowej Siri, tej „rozumiejącej kontekst ekranu” i działającej w tle na danych z Twoich aplikacji, po prostu nie zobaczysz.
Niektóre konkrety:
- Stara Siri i obecna wersja Apple Intelligence zostają bez zmian
- Deweloperzy z UE nie dostają dostępu do API nowej Siri
- Apple nie podaje żadnego konkretnego terminu, kiedy (i czy) to się zmieni
Z drugiej strony, Komisja Europejska zdaje się sugerować, że piłeczka jest po stronie Apple. Wystarczyłoby usiąść do stołu i zaproponować coś konkretnego, zamiast żądać rocznego zwolnienia z obowiązków.
A może obie strony grają w tę samą grę
Bo da się też spojrzeć na to inaczej. Im głośniej Apple krzyczy „DMA nas blokuje”, tym łatwiej przerzucić frustrację użytkowników na Brukselę, a nie na własne decyzje biznesowe. Komisja z kolei, odpowiadając tak ostro i tak szybko (dzień po WWDC), pokazuje, że nie da się zastraszyć ani groźbami taryf, ani raportami think tanków finansowanych zza oceanu.
Washington Post w swoim komentarzu redakcyjnym idzie jeszcze dalej, twierdząc, że ciężka ręka europejskich regulatorów technologicznych nie wyprodukowała ani europejskiego Google’a, ani europejskiego Apple’a, ani konkurencyjnego europejskiego rywala AI, a jedynie najbardziej wyrafinowaną na świecie machinerię do spowalniania innowacji. To teza, z którą można się zgadzać albo nie, ale faktem jest, że Europa wciąż czeka na własnego championa technologicznego.
Tymczasem miliony użytkowników w Polsce i resztą UE będą jesienią aktualizować swoje iPhone’y do iOS 27 i odkrywać, że ich nowy telefon jest, w pewnym sensie, starszy niż telefon kolegi z Londynu czy Toronto.
