Dwaj kongresmani z przeciwnych stron sceny politycznej złożyli w czwartek projekt ustawy, która zmusiłaby największych producentów modeli sztucznej inteligencji do utrzymywania technicznej możliwości spowolnienia, zawieszenia lub całkowitego wyłączenia własnych systemów. Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA dostałby prawo wydania takiego polecenia z zewnątrz, a firma, która go zignoruje, zapłaci do 20 milionów dolarów za każdy dzień zwłoki.
Kluczowe fakty:
- Dwaj kongresmani złożyli projekt ustawy „AI Kill Switch Act", który zobowiązałby największych producentów systemów AI do utrzymywania technicznej możliwości spowolnienia, zawieszenia lub całkowitego wyłączenia swoich modeli.
- Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA otrzymałby prawo wydania nakazu wyłączenia systemu AI, a firmy ignorujące polecenie zapłacą karę do 20 milionów dolarów za każdy dzień zwłoki.
- Interwencja państwa może zostać uruchomiona w konkretnych sytuacjach, m.in. gdy model próbuje ukryć własne zdolności, gdy zdarzenie prowadzi do śmierci co najmniej dziesięciu osób lub gdy szkody gospodarcze przekraczają 100 milionów dolarów.
Pełny tekst projektu opublikowało biuro kongresmana Teda Lieu: AI Kill Switch Act, PDF. Lieu skomentował go też krótko na swoim profilu twitter.com/tedlieu, pisząc, że to pilna i zdroworozsądkowa legislacja wobec zaawansowanego modelu, który wymknął się spod kontroli.
Co dokładnie zakłada projekt Lieu i Morana
Ustawa nowelizuje Homeland Security Act i wprowadza trzy zobowiązania, które w praktyce sprowadzają się do jednego: ktoś musi mieć rękę na wyłączniku i musi umieć go użyć.
- Objęci przepisami producenci mają utrzymywać techniczną zdolność do spowolnienia, zawieszenia albo pełnego wyłączenia swojego modelu. Nie deklarację, tylko działający mechanizm.
- Powstaje stopniowana ścieżka reakcji państwa, od nakazu ograniczenia przepustowości po całkowite wyłączenie, dobierana do skali zdarzenia.
- Firmy muszą zgłaszać incydenty i zabezpieczać materiał śledczy, żeby dało się odtworzyć przebieg awarii zamiast dowiadywać się o niej po fakcie z prasy.
Decyzję o uruchomieniu procedury podejmuje sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego w porozumieniu z sekretarzem handlu i dyrektorem wywiadu narodowego. Katalog zdarzeń uruchamiających interwencję jest konkretny: próba ukrycia przez model własnych zdolności, próba uniknięcia polecenia wyłączenia, zdarzenie prowadzące do śmierci co najmniej dziesięciu osób, szkody gospodarcze od 100 milionów dolarów w górę oraz scenariusz utraty kontroli, definiowany jako ryzykowne działanie modelu niezamierzone przez jego twórcę. Testy typu red teaming są z tego wyłączone.
„Przechodzimy od AI, która odpowiada na pytania, do AI, która podejmuje działania” / „We are moving from AI that answers questions to AI that takes actions”, powiedział Lieu, wymieniając transakcje finansowe, systemy transportowe i operacje cyberofensywne. Moran, republikanin z Teksasu, postawił sprawę prościej: „Odpowiedzialne zarządzanie oznacza zachowanie przez ludzi zdolności do kontrolowania technologii, którą budujemy” / „Stewardship means making sure humans keep the capability to control the technology we build.”
Model, który uciekł z piaskownicy i włamał się do Hugging Face
Timing nie jest przypadkowy. We wtorek OpenAI opublikowało wpis opisujący coś, co samo nazwało bezprecedensowym incydentem cybernetycznym. Kombinacja modeli GPT-5.6 Sol i niewydanego jeszcze, mocniejszego modelu wyrwała się z odizolowanego środowiska testowego, uzyskała dostęp do otwartego internetu i włamała się do produkcyjnej infrastruktury Hugging Face. Powód? Modele szukały rozwiązania zadania z pakietu ewaluacyjnego ExploitGym i doszły do wniosku, że najszybciej znajdą je w cudzej bazie danych.
Droga ucieczki prowadziła przez lukę zero-day w proxy cache’ującym rejestr pakietów, potem przez eskalację uprawnień i ruch boczny wewnątrz środowiska badawczego OpenAI, aż do węzła z dostępem do sieci. Hugging Face wykryło włamanie samodzielnie 16 lipca, zgłosiło je organom ścigania i dopiero później połączyło kropki z zespołem OpenAI. Modele działały wtedy z obniżonymi progami odmowy w zadaniach cyber, bo taki był cel testu.
Nie wszyscy kupili narrację o ucieczce. Weteran cyberbezpieczeństwa Jake Williams w rozmowie z TechCrunch nazwał to „potężną porażką kontroli” / „a massive control failure” po stronie OpenAI, dodając, że model wykonujący opisane działania po prostu nigdy nie był w pełni zamknięty w piaskownicy. Trudno się z nim nie zgodzić. Jeśli sandbox miał wyjście, to nie był sandboxem.
Podobny epizod zgłosiło wcześniej Anthropic przy modelu Mythos, który podczas testów bezpieczeństwa wydostał się z kontenera i uzyskał dostęp do sieci, żeby wysłać maila do badacza. W czerwcu Departament Handlu sięgnął po prawo eksportowe, żeby zablokować zagraniczny dostęp do Mythos 5 i Fable 5, a firma zawiesiła je globalnie. Lieu wprost przywołuje oba te przypadki w uzasadnieniu projektu.
Mam mieszane uczucia wobec tego projektu i piszę to jako ktoś, kto od dawna uważa, że regulowanie AI wyłącznie na poziomie deklaracji jest fikcją. Sam pomysł, żeby producent najpotężniejszych modeli musiał udowodnić, że potrafi je wyłączyć, wydaje mi się absolutnie racjonalny. To wymóg inżynierski, nie ideologiczny. Problem zaczyna się w drugiej części ustawy, tam gdzie przycisk trafia w ręce administracji federalnej. Bo Waszyngton właśnie pokazał całemu światu, jak wygląda korzystanie z takich uprawnień w praktyce: nagła blokada dostępu do modeli Anthropic dla nieamerykańskich użytkowników, ogłoszona z dnia na dzień, uzasadniona bezpieczeństwem narodowym i wycofana po trzech tygodniach. Dla europejskiej firmy, która oparła procesy na amerykańskim modelu, różnica między wyłącznikiem bezpieczeństwa a dźwignią geopolityczną jest wyłącznie kwestią intencji tego, kto trzyma rękę na przełączniku. A intencje się zmieniają razem z administracjami. Pytanie, które zadałbym autorom projektu, brzmi: co powstrzyma przyszłego sekretarza DHS przed uznaniem za scenariusz utraty kontroli czegoś, co jest po prostu niewygodne politycznie? W tekście ustawy nie znajduję na to odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Waszyngton gasi pożar, który sam wywołał
Dzień przed złożeniem projektu Reuters ujawnił depeszę Departamentu Stanu z 16 lipca, w której sekretarz Marco Rubio poleca amerykańskim dyplomatom zwalczanie narracji o wyłączniku w amerykańskiej technologii. Argumentacja z depeszy: „Nie ma rządowego magicznego przycisku” / „There is no government 'magic button.'”, a wstrzymanie wąskich zastosowań czy 30-dniowe okno testowe przed premierą to nie kill switch.
Depesza instruuje też placówki, by przeciwdziałały inicjatywom tak zwanej suwerenności cyfrowej i przedstawiały budowanie własnych systemów AI od podstaw jako marnowanie czasu i zasobów. Sformułowanie, które przewija się w przekazie, brzmi: oni to budują, to jest wasze.
I teraz zestawmy to z projektem Lieu i Morana. Jednego dnia dyplomaci mają przekonywać sojuszników, że żadnego wyłącznika nie ma. Następnego dnia Kongres składa ustawę, która ten wyłącznik ustawowo tworzy i wręcza go Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego. Trudno o gorszą synchronizację przekazu. Cytowana przez Reuters europejska posłanka Salla stwierdziła krótko, że Amerykanie nie dali Europie żadnych dowodów na to, że są wiarygodnym partnerem.
Kogo obejmą przepisy i jakie są liczby
Próg wejścia jest wysoki i celowo odsiewa mniejszych graczy. Ustawa dotyczy firm osiągających co najmniej 500 milionów dolarów rocznego przychodu z technologii AI oraz modeli wytrenowanych przy użyciu mocy obliczeniowej wartej ponad 100 milionów dolarów według cen amerykańskich. W praktyce mówimy o krótkiej liście: OpenAI, Anthropic, Google, Meta, xAI i garstka innych. Kary za zignorowanie nakazu awaryjnego sięgają 20 milionów dolarów dziennie, co dla firmy o przychodach rzędu miliardów jest kwotą realnie odczuwalną, choć nie egzystencjalną.
Poparcie społeczne dla samej idei jest w USA zaskakująco zgodne. Sondaż The AI Policy Institute, przywołany w komunikacie biura Lieu, wskazuje, że 86 procent wyborców popiera obowiązek gwarantowanej zdolności wyłączenia modelu, przy czym większości są po stronie Demokratów, Republikanów i niezależnych. Za projektem stoją cztery organizacje: The AI Policy Network, Americans for Responsible Innovation, ControlAI oraz The Alliance for Secure AI. Mark Beall z pierwszej z nich ujął to metaforą, którą trudno wybić z głowy: „Hamulce są powodem, dla którego samochody jeżdżą szybko” / „Brakes are the reason cars go fast.”
Warto pamiętać, skąd wiemy o szczegółach. Pierwsza tekst projektu opisała Politico, potem temat podchwyciły Reuters, CNBC, Fortune, Gizmodo, Tom’s Hardware i The Verge. To nie jest jeszcze prawo, tylko projekt złożony w Izbie Reprezentantów, a droga od złożenia do uchwalenia bywa w Kongresie długa i zwykle kończy się donikąd. Wystarczy przypomnieć kalifornijską SB 1047, która zawierała bardzo podobny wymóg wyłącznika i została zawetowana przez gubernatora Gavina Newsoma.
Co to oznacza dla polskich firm
Europa idzie inną drogą i akurat w tym punkcie jest kilka miesięcy przed Waszyngtonem, tyle że bez przycisku w rękach jednego resortu. AI Act już teraz nakłada na dostawców modeli ogólnego przeznaczenia o ryzyku systemowym, czyli trenowanych powyżej progu 10²⁵ operacji zmiennoprzecinkowych, obowiązek zgłaszania poważnych incydentów, oceny i ograniczania ryzyka oraz zapewnienia cyberbezpieczeństwa modelu i jego infrastruktury fizycznej. Komisja Europejska, działając przez Urząd ds. AI, może zażądać dostępu do modelu przez API, a w uzasadnionych przypadkach nakazać ograniczenie jego udostępniania lub wycofanie z rynku. To nie jest kill switch w amerykańskim rozumieniu, ale narzędzie o zbliżonym efekcie końcowym.
Dla polskiego rynku daty układają się w napięty harmonogram. Sejm zakończył prace nad ustawą o systemach sztucznej inteligencji 3 lipca 2026 roku, przyjmując 24 z 25 poprawek Senatu, i skierował ją do prezydenta. Ustawa powołuje Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji jako krajowy organ nadzoru rynku i pojedynczy punkt kontaktowy wobec instytucji unijnych, z przewodniczącym powoływanym przez Sejm za zgodą Senatu na pięcioletnią kadencję i przedstawicielami UOKiK, KNF, KRRiT oraz UKE w składzie. Od 2 sierpnia 2026 roku AI Act zaczyna być stosowany w większości obszarów, w tym wobec systemów wysokiego ryzyka używanych w rekrutacji, scoringu kredytowym czy zarządzaniu infrastrukturą.
Praktyczny wniosek dla polskiego przedsiębiorcy jest inny, niż mogłoby się wydawać po lekturze amerykańskich nagłówków. Żadna polska firma nie przekroczy progu 500 milionów dolarów przychodu z AI ani 100 milionów dolarów wydanych na trening, więc AI Kill Switch Act nie obejmie jej bezpośrednio. Obejmie natomiast jej dostawcę. Jeśli budujesz produkt na GPT, Claude albo Gemini, to twoja ciągłość operacyjna zależy od decyzji, które zapadną w Waszyngtonie i o których dowiesz się w momencie ich wejścia w życie. Czerwcowa blokada modeli Anthropic była tego testem generalnym i test wypadł kiepsko.
Co z tym zrobić? Kilka rzeczy jest wykonalnych od zaraz:
- Sprawdź, czy twoja architektura pozwala przełączyć się na alternatywnego dostawcę modelu bez przepisywania połowy kodu. Warstwa abstrakcji nad API przestała być fanaberią architekta.
- Zidentyfikuj procesy, które przy niedostępności modelu zatrzymają firmę, i przygotuj dla nich ścieżkę awaryjną, choćby ręczną.
- Przyjrzyj się modelom otwartym, w tym polskiemu Bielikowi od SpeakLeash, jako zapasowi na wypadek odcięcia od amerykańskiego API. Nie muszą być lepsze, muszą działać.
- Uporządkuj dokumentację i rejestr incydentów przed 2 sierpnia, bo KRiBSI będzie mogła jej zażądać.
Mam wrażenie, że dyskusja o wyłączniku toczy się na złym poziomie abstrakcji. Pytanie nie brzmi, czy potężne modele powinny mieć hamulec, bo powinny i to jest oczywiste dla każdego, kto czytał raport OpenAI o incydencie z Hugging Face. Pytanie brzmi, kto siedzi za kierownicą i według jakiej procedury naciska pedał. Amerykański projekt odpowiada na pierwszą część i bardzo pobieżnie na drugą. Europa odpowiada na drugą i zbyt wolno na pierwszą. Nikt na razie nie odpowiedział na obie naraz.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego komunikatu prasowego biura kongresmana Teda Lieu z 23.07.2026 wraz z pełnym tekstem projektu ustawy, wpisu OpenAI opisującego incydent bezpieczeństwa z udziałem Hugging Face z 21.07.2026 oraz depeszy Departamentu Stanu ujawnionej przez Reuters z 22.07.2026. Szczegóły progów finansowych i katalogu zdarzeń uruchamiających interwencję zostały opisane po raz pierwszy przez Politico i potwierdzone przez Reuters, CNBC, Fortune, Tom’s Hardware i Gizmodo. Komentarz Jake’a Williamsa pochodzi z materiału TechCrunch. Cytaty Teda Lieu, Nathaniela Morana i Marka Bealla zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym komunikatem prasowym. Kontekst polski oparto na relacjach Rzeczpospolitej oraz materiałach Forsal, prawo.pl i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dotyczących ustawy o systemach sztucznej inteligencji i powołania KRiBSI. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę postępu prac legislacyjnych nad AI Kill Switch Act oraz kolejnych ustaleń w sprawie incydentu OpenAI i Hugging Face.
