Czeska para łyżwiarzy figurowych pojechała na Zimowych Igrzyskach w Mediolanie do utworu wygenerowanego przez AI, który zawierał linijki żywcem wzięte z hitu New Radicals z 1998 roku. Problem w tym, że to wcale nie był odosobniony przypadek.
Kluczowe fakty:
- Czeskie rodzeństwo Kateřina Mrázková i Daniel Mrázek wystąpiło na Zimowych Igrzyskach w Mediolanie do utworu wygenerowanego przez AI, który zawierał fragmenty praktycznie identyczne z piosenką "You Get What You Give" New Radicals z 1998 roku, w tym charakterystyczną linijkę "Every night we smash a Mercedes-Benz".
- Para musiała zmienić utwór po tym, jak plagiat został publicznie ujawniony przez dziennikarkę Shanę Bartels, jednak żadne regulaminy igrzysk formalnie nie zostały naruszone i nie wyciągnięto wobec nich żadnych konsekwencji.
- Dziennikarz Alex Reisner z The Atlantic wykazał, że generator muzyki AI Suno potrafi tworzyć utwory niemal identyczne z hitami takich artystów jak Michael Jackson, Ed Sheeran czy Chuck Berry, gdy użyje się odpowiednio skonstruowanych promptów opisujących styl i cechy charakterystyczne oryginalnych wykonawców.
Zacznijmy od tej historii, bo jest dość kuriozalna i dobrze ilustruje, o czym tu właściwie mówimy. Czeskie rodzeństwo, Kateřina Mrázková i Daniel Mrázek, jesienią 2025 jeździło do utworu wygenerowanego przez AI zatytułowanego „One Two”. Brzmiał jak Bon Jovi. Problem polegał na tym, że tekst był praktycznie kopią „You Get What You Give” New Radicals – łącznie z legendarną linijką „Every night we smash a Mercedes-Benz”.
Ktoś to wychwycił. Dziennikarka Shana Bartels pisała o tym na swoim Patreonie jeszcze przed igrzyskami. Para musiała zmienić utwór – na igrzyskach w Mediolanie pojechali do innej kompozycji AI, w stylu AC/DC, połączonej z prawdziwym „Thunderstruck”. Komentator NBC w trakcie transmisji rzucił mimochodem: „to jest wygenerowane przez AI, ta pierwsza część”. I tyle. Żadnych konsekwencji, bo formalnie nic to nie naruszało regulaminu igrzysk.
Brzmi jak ciekawostka? Może. Ale to tylko wierzchołek.
Co tak naprawdę siedzi w modelach Suno
Tu wchodzi w grę artykuł Alexa Reisnera z The Atlantic, który opublikował coś, co dla mnie jest najważniejszym materiałem o AI i muzyce w tym roku. Reisner zestawił oryginalne nagrania znanych artystów z utworami wygenerowanymi przez Suno – jeden z najpopularniejszych generatorów muzyki AI – i efekt jest, mówiąc wprost, niepokojący.
Wśród przykładów znalazły się utwory przypominające:
- „Thriller” Michaela Jacksona
- „Shape of You” Eda Sheerana
- „Johnny B. Goode” Chucka Berry’ego
- „Rock Around the Clock” Bill Haley & His Comets
- „The Thrill Is Gone” B.B. Kinga
To nie są przypadkowe podobieństwa stylistyczne. Reisner przytacza prompt, który wygenerował utwór niemal identyczny jak „Thriller”: „post-disco, pop-rock, funk, electronic, r&b, thriller, motown, famous male singer and dancer, king of pop, falsetto”. Model nie tylko skopiował charakterystyczną linię basu i aranżację – w opisie promptu sam użytkownik praktycznie podpowiedział systemowi, kogo ma „odtworzyć”.
I tu wracamy do kwestii prawnej. Te konkretne przykłady – łącznie z „Thriller” – pojawiły się jako dowody w pozwie wielkich wytwórni płytowych przeciwko Suno. Dziesiątki takich nagrań.
Czytam te porównania i szczerze, nie jestem zaskoczony. Modele generatywne od lat mają ten sam problem – czy to przy obrazach, czy przy tekście. Im bardziej konkretny i „rozpoznawalny” jest prompt, tym większa szansa, że model zacznie odtwarzać konkretne wzorce ze swojego treningu, a nie tworzyć coś nowego. Pytanie, czy to jest „memorization” czy „transformative use” w sensie prawnym, rozstrzygnie sąd. Ale jako użytkownik widzę to inaczej: jeśli wpiszę „king of pop, falsetto, thriller” i dostanę coś, co brzmi jak Michael Jackson, to chyba nie jest żadna magiczna kreatywność maszyny. To po prostu odtworzenie tego, co model „zapamiętał”. I to jest dla mnie sedno problemu – nie to, że AI generuje muzykę, ale to, że te modele mogą zawierać skompresowane kopie konkretnych nagrań, do których nikt im nie dał licencji.
Z drugiej strony – te same modele dają ludziom bez wykształcenia muzycznego narzędzie do tworzenia czegoś własnego. Tysiące twórców na YouTube, TikToku, w podcastach korzysta z tego codziennie i nie generuje żadnych „Thrillerów”. Problem dotyczy raczej granicznych przypadków, kiedy prompt jest zbyt dosłowny. Więc pytanie brzmi: czy winny jest model, czy użytkownik, który świadomie próbuje „wyciągnąć” z niego konkretny utwór? Sąd będzie musiał na to odpowiedzieć latem.
— Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Suno odpowiada (właściwie nie odpowiada)
Rzeczniczka Suno, Rachel Racusen, w rozmowie z Reisnerem nie odniosła się do konkretnych utworów wymienionych w pozwie. Zamiast tego odesłała do posta na LinkedIn opublikowanego przez chief product officer firmy, w którym ten napisał, że odtwarzanie danych treningowych „nie powinno się zdarzać” („should not happen”). Firma podkreśla, że stosuje „zabezpieczenia chroniące przed nieautoryzowaną dystrybucją, podszywaniem się i manipulacjami”.
To jest klasyczna odpowiedź korporacyjna – „nie powinno się zdarzać”, a jednocześnie żadnego komentarza do dziesiątek konkretnych przykładów, gdzie się zdarzyło. Nie wiem, czy to jest strategia prawna (nie chcą nic przyznać przed lipcowym przesłuchaniem), czy po prostu nie mają dobrej odpowiedzi. Pewnie i jedno, i drugie.
Skala tego wszystkiego jest ogromna
Tu robi się ciekawie z perspektywy biznesowej. Suno w czerwcu 2026 ogłosiło rundę finansowania na 400 milionów dolarów przy wycenie 5,4 miliarda dolarów – ponad dwukrotnie wyższej niż w poprzedniej rundzie. Liderem rundy był Bond Capital, a wśród inwestorów znalazły się IVP, Forerunner, Union Square Ventures i dotychczasowi inwestorzy, w tym Matrix i Lightspeed.
I to dzieje się w tym samym czasie, gdy największe wytwórnie świata pozywają firmę o szkolenie modeli na 61 tysiącach dodatkowych utworów bez licencji (do wcześniejszego pozwu z czerwca 2024 roku). Inwestorzy stawiają miliardy, że Suno wygra w sądzie. Wytwórnie stawiają w sądzie, że Suno jest zbudowane na naruszeniu praw autorskich. Obie strony nie mogą mieć racji.
Sytuacja prawna jest mocno podzielona:
- Warner Music Group – ugoda z Suno w listopadzie 2025, partnerstwo przy „licencjonowanej muzyce AI nowej generacji”
- Universal Music Group – ugoda z Udio w październiku 2025, wspólna licencjonowana platforma planowana na 2026
- Sony Music – nie ugodziło się z żadną z firm, sprawy wobec Suno (Massachusetts) i Udio (Nowy Jork) idą do sądu
Kluczowa rozprawa w sprawie Suno – summary judgment przed sądem federalnym w Massachusetts – zaplanowana jest na lipiec 2026. Sędzia Denise Casper będzie musiała rozstrzygnąć, czy trenowanie modelu generatywnego na chronionych nagraniach to „fair use”. To pytanie wykracza daleko poza muzykę – ten sam mechanizm prawny dotyczy modeli tekstowych, obrazowych i wideo.
Co dalej, gdy wytwórnie się ugadają, a artyści nie
Jest jeszcze jeden wątek, który Reisner w swoim artykule sygnalizuje, a który dla mnie jest może nawet ważniejszy niż samo „kto skopiował Thrillera”. American Federation of Musicians – związek muzyków sesyjnych w USA – pozwał Warner i Universal. Zarzut? Wytwórnie ugodziły się z AI-firmami, wzięły za to pieniądze i nowe udziały w przychodach, a muzycy, których nagrania trafiły do treningu tych modeli, nie zobaczyli z tego ani centa.
To jest dokładnie ten moment, na który czekałem od dłuższego czasu. Bo cała dyskusja o „prawach autorskich w AI” do tej pory toczyła się głównie między wielkimi korporacjami – wytwórniami a startupami AI. Artyści byli w tym układzie niewidoczni. Teraz robi się trójkąt.
Niezależni twórcy – ci, którzy wydają przez DistroKid, TuneCore czy podobne platformy – w ogóle nie są objęci żadną z ugód z wielkimi labelami. Złożyli własne pozwy zbiorowe (Nguyen v. Suno, listopad 2025), argumentując, że ugody dotyczą tylko katalogów wielkich wytwórni, a ich muzyka – według niektórych szacunków nawet 60% danych treningowych Suno – pozostaje bez żadnej rekompensaty.
Skąd właściwie Suno wzięło te dane
To ostatnia rzecz, którą warto wspomnieć, bo umyka w większości doniesień. RIAA w zmienionym pozwie zarzuciła Suno coś dość konkretnego: że firma pozyskiwała nagrania metodą tzw. stream rippingu z YouTube – czyli technicznie nielegalnego ściągania ścieżek audio z platformy streamingowej. Jeśli to się potwierdzi, sprawa przestaje być wyłącznie o „fair use” w trenowaniu modeli, a zaczyna dotykać samego sposobu zdobywania danych. To dwie różne kategorie prawne i Suno walczy, żeby nie ujawnić, ile dokładnie utworów wykorzystało do treningu – Udio dołączyło do tego wniosku, argumentując, że konkurenci mogliby wykorzystać tę liczbę do szybszego i tańszego budowania własnych modeli.
Lipiec będzie ciekawy.
