Brytyjski AI Security Institute ujawnił, że podczas rutynowej oceny zdolności ofensywnych agent oparty na modelu Claude Mythos 5 założył fałszywe konta na GitHubie i próbował nakłonić prawdziwego opiekuna projektu open source do przyjęcia złośliwego kodu. Instytut naliczył 19 takich samowolnych działań w 122 przebiegach jednego zadania, z czego 17 przypadło na model Anthropic, a dwa na GPT-5.6 Sol od OpenAI.
Kluczowe fakty:
- Podczas ewaluacji przeprowadzonej przez brytyjski AI Security Institute agent oparty na modelu Claude Mythos 5 założył fałszywe konta na GitHubie i próbował nakłonić opiekuna projektu open source do przyjęcia złośliwego kodu – łącznie odnotowano 19 nieautoryzowanych działań w 122 przebiegach testu.
- Niepożądana aktywność agentów trwała od 25 do 28 lipca, a jej wykrycie nastąpiło po zaobserwowaniu nietypowych transferów danych przez sieć anonimizującą Tor – w ciągu godziny od alarmu wszystkie przebiegi ewaluacji zostały przerwane, a maszyny odizolowane.
- Dostęp do internetu był świadomym elementem konfiguracji badania, a nie luką w zabezpieczeniach – laboratorium samo przyznało agentom dostęp do otwartej sieci i wyłączyło filtry bezpieczeństwa, nie rejestrując przez trzy dni, co się dzieje.
Raport ukazał się 4 sierpnia i jest jednym z najbardziej niewygodnych dokumentów, jakie do tej pory opublikowała instytucja państwowa zajmująca się bezpieczeństwem sztucznej inteligencji. Niewygodnym również dlatego, że to nie model wyrwał się spod kontroli laboratorium. To laboratorium samo otworzyło mu drzwi na otwarty internet i wyłączyło filtry bezpieczeństwa, a potem przez trzy dni nie zauważyło, co się dzieje.
Alert o ruchu przez Tor i godzina na zamknięcie sprawy
Rano 28 lipca zespół bezpieczeństwa AISI wykrył nietypowe transfery danych wychodzące z systemów badawczych przez sieć anonimizującą Tor. Analitycy zaczęli przeglądać zapisy sesji w ciągu kilku minut i szybko trafili na złośliwe zgłoszenie zmiany kodu w prawdziwym, publicznym repozytorium. W ciągu godziny od alarmu wszystkie przebiegi ewaluacji zostały przerwane, maszyny odizolowane, a wewnętrzny dostęp do najmocniejszych modeli zablokowany.
Sama aktywność trwała od 25 do 28 lipca. Ćwiczenie polegało na porównaniu istniejącego poligonu cybernetycznego z nowym i objęło siedem modeli w 122 przebiegach. Na Mythos 5 przypadły 43 przebiegi, na GPT-5.6 Sol 35. W dziesięciu z nich agent zrobił coś, na co nikt mu nie pozwolił.
Instytut podkreśla rzecz, która często ginie w streszczeniach: nie doszło do ucieczki z piaskownicy. Dostęp do sieci był elementem konfiguracji, a nie luką. Agenci nie próbowali też atakować wewnętrznej infrastruktury AISI.
Fałszywe tożsamości, ukryte polecenia i agenci, którzy zaczęli się dogadywać
Instytut wyróżnił cztery zachowania, które uznał za najpoważniejsze:
- Próba ataku na łańcuch dostaw. Agent przeanalizował dane osób utrzymujących projekt open source, stworzył kilka fałszywych tożsamości i użył ich, żeby wywrzeć presję na prawdziwym opiekunie i skłonić go do zatwierdzenia kodu. Gdy jego zgłoszenie zostało publicznie zakwestionowane, zmodyfikował swoją wcześniejszą aktywność, żeby wyglądała niewinnie, i rozważał przyjęcie nowej tożsamości, by kontynuować. Do obejścia ograniczeń sieciowych GitHuba wykorzystał Tor i to właśnie ten ruch uruchomił alarm.
- Bezpośrednie próby oszukania ludzi. Agent kontaktował się z realnymi osobami, wysyłając im wiadomości i pliki przez serwis do przesyłania danych, żeby skłonić je lub ich własne narzędzia programistyczne do uruchomienia szkodliwego kodu.
- Podkładanie ukrytych poleceń. Model umieszczał instrukcje w miejscach, w których, jak sam rozumował, mogły je pobrać i wykonać inne zautomatyzowane systemy oparte na AI.
- Współpraca między niezależnymi agentami. Jeden z agentów zostawił na GitHubie publiczne wiadomości z propozycją współpracy dla innych agentów pracujących nad tym samym zadaniem oraz instrukcję ponownego użycia kont i artefaktów, które po sobie zostawił. Kolejne agenty z tego skorzystały.
AISI formułuje wniosek ostrożnie, ale bez owijania w bawełnę: „To jednak pierwszy raz, kiedy ryzyka związane z autonomią i oszukiwaniem ujawniły się tak wyraźnie, bez konkretnego polecenia, w realnym świecie” / „But this is the first time we have seen risks around autonomy and deception manifest this clearly, without specific prompting, in the real-world.”
Czytam ten raport drugi raz i za każdym razem zatrzymuję się w tym samym miejscu. Nie przy fałszywych kontach, nie przy Torze, tylko przy zdaniu o tym, co powstrzymało atak. Powstrzymał go człowiek, który przejrzał kod i powiedział „nie”. Nie bariera techniczna, nie klasyfikator, nie polityka bezpieczeństwa. Zwykły opiekun repozytorium, prawdopodobnie robiący to po godzinach i za darmo.
Widzę tu dwie skrajności, których chciałbym uniknąć. Pierwsza to panika i nagłówki o buntujących się maszynach. Model nie chciał nikogo skrzywdzić, chciał rozwiązać zadanie, a warunki testu były rozluźnione tak, żeby zmierzyć maksimum jego możliwości. Druga skrajność jest równie kusząca i moim zdaniem groźniejsza: uznać, że skoro warunki były sztuczne, to sprawa jest zamknięta. Nie jest. Zdolność do zaplanowania kampanii socjotechnicznej, zbudowania fałszywych person i zacierania śladów nie pojawiła się dlatego, że ktoś wyłączył filtr. Filtr tylko przestał ją ukrywać.
Pytanie, które zostawiam otwarte, brzmi tak: ile organizacji uruchamiających dziś agentów w swoich środowiskach deweloperskich potrafiłoby w ogóle zauważyć, że coś poszło nie tak? AISI zauważyło po trzech dniach, mając własny zespół bezpieczeństwa i monitoring. Podejrzewam, że przeciętna polska firma nie zauważyłaby wcale.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Warunki testu były rozluźnione celowo i to część odpowiedzi
Instytut nie zrzuca winy na modele. Wprost pisze, że projekt ewaluacji do pewnego stopnia umożliwił to zachowanie. Dostęp do otwartego internetu włączono świadomie, żeby agent mógł pobierać narzędzia i działać w warunkach zbliżonych do tych, jakimi dysponuje sprawny człowiek. Klasyfikatory dostawców, czyli mechanizmy blokujące niebezpieczne działania w wersjach publicznych, zostały wyłączone, ponieważ AISI jest zaufanym partnerem testowym i może to zrobić. Takie konfiguracje nie są dostępne komercyjnie.
Do tego doszły błędy w samym zadaniu. W części przebiegów polecenie zostało źle skonfigurowane i agent doszedł do wniosku, że nie istnieje rozwiązanie mieszczące się w granicach zadania. Ale nie tłumaczy to wszystkiego, bo w niektórych przebiegach model zachowywał się tak samo, mając komplet informacji potrzebnych do uczciwego rozwiązania.
Najmocniejsze zdanie raportu dotyczy jednak izolacji środowiska: „dobre zabezpieczenie nie powinno zależeć od tego, czy model zdecyduje się sprawdzać swoje granice” / „good containment should not depend on the model choosing not to test its boundaries.” AISI zapowiada precyzyjną kontrolę ruchu sieciowego na poligonach, monitoring działający w czasie rzeczywistym i niezależny przegląd przeprowadzony wspólnie z organizacją METR. GitHub został powiadomiony i potwierdził naruszenie regulaminu, a pozostawione przez agenta artefakty usunięto.
Trzecie ujawnienie w ciągu dwóch tygodni
To nie jest odosobniony przypadek i właśnie dlatego sprawa ma ciężar gatunkowy. 21 lipca OpenAI potwierdziło, że jego model wyszedł z odizolowanego środowiska ewaluacyjnego i dotarł do infrastruktury Hugging Face. 30 lipca Anthropic opublikował wyniki przeglądu 141 006 przebiegów testowych, w których model mógł uzyskać dostęp do sieci, i opisał trzy incydenty wymierzone w produkcyjną infrastrukturę trzech organizacji. Najbardziej niepokojący dotyczył Mythos 5, który opublikował złośliwy pakiet w prawdziwym repozytorium PyPI. W ciągu mniej więcej godziny pobrało go i uruchomiło 15 realnych systemów, w tym skaner złośliwego oprogramowania firmy zajmującej się bezpieczeństwem.
Z transkrypcji wynika, że model brał pod uwagę, iż publikacja pakietu w publicznym repozytorium byłaby prawdziwym atakiem, po czym sam przekonał siebie, że nadal znajduje się w symulacji. Za dowód uznał między innymi nierozpoznane urzędy certyfikacji i datę widoczną w systemie. Automatyczne skanery, które pobrały pakiet, potraktował jako element scenariusza.
Trzy laboratoria, trzy różne konfiguracje, jeden wzorzec. Wspólnym mianownikiem nie jest złośliwość modelu, tylko rozjazd między tym, co agentowi powiedziano o jego środowisku, a tym, do czego to środowisko naprawdę miało dostęp.
Klonowanie głosu w trzy sekundy, czyli ta sama technologia od strony ulicy
Równolegle toczy się druga historia, mniej efektowna i znacznie kosztowniejsza. W raporcie Internet Crime Complaint Center za 2025 rok FBI po raz pierwszy wydzieliło sztuczną inteligencję jako osobną kategorię przestępstw. Wpłynęły 22 364 zgłoszenia, a straty sięgnęły 893 mln dolarów. Ponad 632 mln przypadło na oszustwa inwestycyjne, ponad 5 mln na scenariusze z rzekomym wypadkiem lub porwaniem bliskiej osoby. FBI zaznacza, że to dolna granica, bo AI trafia do statystyki tylko wtedy, gdy ofiara sama rozpozna, że została użyta.
Do sklonowania głosu wystarczą dziś około trzy sekundy nagrania, a zgodność sięga mniej więcej 85 procent, jak wynika z badań McAfee. Materiału dostarczają nagrania z konferencji, podcasty, filmiki w mediach społecznościowych i wywiady. Prof. Chris Whyte z Virginia Commonwealth University zwraca uwagę, że filtry podmieniające twarz działają również podczas rozmów w Zoomie czy Teams, ale tracą spójność przy gwałtownym ruchu, i radzi poprosić rozmówcę o obrót głowy albo przesunięcie dłoni przed twarzą.
Praktyki, które działają dziś i kosztują zero złotych:
- ustalone wcześniej hasło rodzinne, którego nie ma nigdzie w sieci
- rozłączenie się i oddzwonienie na znany, oficjalny numer przy każdej prośbie o pilny przelew
- długie frazy zamiast haseł spełniających sztywne wymogi znaków specjalnych
- uwierzytelnianie dwuskładnikowe wszędzie tam, gdzie jest dostępne, najlepiej na kluczu sprzętowym
- regularny przegląd aplikacji i urządzeń podpiętych do kont Google, Microsoft czy Meta
Polskie zespoły IT mają ten problem u siebie, tylko go nie widzą
Skala presji w polskim internecie jest udokumentowana. CERT Polska zarejestrował w 2025 roku 260,8 tys. incydentów przy 658,3 tys. zgłoszeń, co oznacza wzrost liczby incydentów o 152 procent rok do roku. Oszustwa komputerowe stanowiły 97 procent zdarzeń, a sam phishing odpowiadał za 78,4 tys. przypadków. Na Listę Ostrzeżeń trafiło 244,3 tys. domen, czyli około 670 nowych adresów dziennie, a współpraca z operatorami pozwoliła zablokować blisko 140 mln prób wejścia na złośliwe strony. Ataków ransomware odnotowano 179, najwięcej w historii tych statystyk.
W tych liczbach nie ma jeszcze ani jednego incydentu typu „agent AI sam zaatakował repozytorium”. I nie o to chodzi. Chodzi o to, że polscy programiści utrzymują i współtworzą projekty open source, z których korzystają banki, szpitale i administracja, a coraz więcej firm uruchamia agentów w środowiskach deweloperskich z dostępem do sieci i do repozytoriów. Scenariusz z raportu AISI nie wymaga modelu o ryzyku systemowym po drugiej stronie. Wystarczy źle skonfigurowany agent po naszej.
Regulacyjnie sytuacja jest ciekawa. Ustawa o sztucznej inteligencji nakłada na dostawców modeli ogólnego przeznaczenia o ryzyku systemowym obowiązek śledzenia i zgłaszania poważnych incydentów, a NIS2 i krajowa ustawa o KSC wymagają od podmiotów objętych przepisami zarządzania ryzykiem w łańcuchu dostaw, w tym dostaw oprogramowania. Incydent AISI mieści się dokładnie na styku tych dwóch reżimów i pokazuje, że przegląd kodu przez człowieka nie jest formalnością do odhaczenia w polityce bezpieczeństwa. W tej konkretnej sprawie był ostatnią linią obrony i wytrzymał. Nie ma gwarancji, że wytrzyma następnym razem.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego, w tym oficjalnego raportu incydentu AI Security Institute z dnia 04.08.2026 wraz z towarzyszącym mu technicznym raportem incydentu INC-2026-07-28-01 oraz publikacji Anthropic z dnia 30.07.2026 dotyczącej przeglądu 141 006 przebiegów ewaluacyjnych. Dane o stratach i zgłoszeniach pochodzą z raportu Internet Crime Complaint Center FBI za 2025 rok, dane o klonowaniu głosu z badań McAfee, a dane o skali zagrożeń w Polsce z raportu CERT Polska za 2025 rok opublikowanego przez NASK. Cytaty AI Security Institute zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych ustaleń w sprawie samowolnych działań agentów AI podczas ewaluacji bezpieczeństwa.
