Sean Dollwet, wydawca zarabiający na Amazon KDP, pokazuje w swoim najnowszym filmie, jak z pomocą Claude’a napisać i wystawić na sprzedaż e-booka bez własnej strony, bez reklam i bez pokazywania twarzy. Deklaruje, że na tym samym modelu zarobił dotąd ponad 2,3 mln dolarów i sprzedał pierwsze konto wydawnicze za 820 tysięcy dolarów, a rola Claude’a sprowadza się u niego do przyspieszenia pisania, nie do wymyślenia biznesu.
- Sean Dollwet, wydawca działający na Amazon KDP, deklaruje, że na modelu sprzedaży e-booków zarobił ponad 2,3 mln dolarów i sprzedał pierwsze konto wydawnicze za 820 tysięcy dolarów, a Claude pełni w tym procesie rolę narzędzia przyspieszającego pisanie, nie fundamentu biznesu.
- Amazon KDP dopuścił język polski w 2022 roku, ale wyłącznie dla książek papierowych drukowanych na żądanie – polskojęzycznych e-booków w formacie Kindle nadal nie można publikować na tej platformie.
- Dollwet generuje treść książki sekcja po sekcji, nigdy całymi rozdziałami, ponieważ przy dłuższych fragmentach jakość tekstu spada – docelowa długość e-booka to około 30 000 słów, choć pierwsza książka może mieć około 10 000 słów.
Film: The SIMPLEST Way To Make Money Online With Claude AI In 2026
Trzy kroki zamiast lejka sprzedażowego: popyt, prostsza wersja, cudzy ruch
Cały model Sean Dollwet sprowadza do trzech ruchów: znaleźć coś, co ludzie już kupują, zrobić prostszą wersję tego produktu i postawić ją tam, gdzie kupujący już są. Produktem jest e-book, a miejscem sprzedaży Amazon, bo według Dollweta ponad 70 proc. sprzedaży książek w Stanach Zjednoczonych odbywa się właśnie na tej platformie.
Walidacja tematu wygląda tak, że autor prosi Claude’a o listę pomysłów na książki, a potem sprawdza każdy z nich w wyszukiwarce Amazona. Do odczytu wyników sprzedaży używa darmowej wtyczki Chrome co-author.ai, która pobiera pozycję tytułu w rankingu bestsellerów i szacuje na jej podstawie dzienne oraz miesięczne tantiemy. W przykładzie z filmu tematem jest porządkowanie domu i pozbywanie się nadmiaru rzeczy, a konkurencyjne tytuły wykręcają według wtyczki od kilkuset do kilku tysięcy dolarów miesięcznie. Jedna z pokazanych książek zarabia od 13 do 21 dolarów dziennie przy zaledwie 39 recenzjach.
Pisanie zaczyna się od konspektu, nie od tekstu. Dollwet podaje Claude’owi punkt A, czyli problem czytelnika, i punkt B, czyli stan po rozwiązaniu tego problemu, a następnie prosi o sześć kroków między nimi, z których każdy staje się rozdziałem. Potem generuje treść sekcja po sekcji, nigdy całymi rozdziałami, bo przy dłuższych fragmentach jakość spada. Pierwsza książka ma mieć około 10 000 słów, czyli 40 do 60 stron, przy czym docelowo autor poleca 30 000 słów. Okładkę robi się w Canvie albo w płatnym generatorze co-author.ai, bo Claude, jak przyznaje Dollwet, radzi sobie z tekstem znacznie lepiej niż z grafiką. Publikacja idzie przez Amazon KDP, a pierwsze recenzje pozyskuje się przez serwis Book Bounty albo ręcznie, rozdając egzemplarze w grupach tematycznych na Facebooku.
Komu ten poradnik da coś więcej niż listę promptów
To materiał dla osób, które nie miały jeszcze ani jednej sprzedaży w internecie i chcą zobaczyć pełną ścieżkę od pomysłu do gotowego listingu. Dollwet sam zaznacza, że niczego nie obiecuje, a celem filmu jest pierwsza sprzedaż, nie dziesięć tysięcy dolarów miesięcznie. Od typowych nagrań o zarabianiu z AI odróżnia go to, że Claude jest tu narzędziem w środku procesu, a nie jego sednem: ten model biznesowy działał lata przed pojawieniem się generatywnej AI i autor mówi o tym wprost już na początku. Osoby publikujące na KDP od dawna znajdą tu głównie potwierdzenie własnej praktyki plus kilka gotowych promptów. Film jest przy tym częściowo materiałem sprzedażowym, bo prowadzi do płatnego programu mentoringowego Dollweta i do subskrypcji narzędzia, które promuje.
Momenty filmu z największą dawką konkretu
- Walidacja tematu na Amazonie. Dollwet tłumaczy, dlaczego brak konkurencji w niszy zwykle nie oznacza odkrycia luki, tylko brak popytu.
- Prompt na konspekt książki. Konstrukcja „punkt A do punktu B w sześciu krokach” jest najbardziej przenośnym elementem całego materiału i działa też poza wydawaniem książek.
- Argument za krótszą książką. Autor rozróżnia wersję prostszą od gorszej i podpiera to porównaniem z ciekącym zlewem: nikt nie zapisuje się na sześciogodzinny kurs hydrauliki, żeby naprawić jedną rzecz.
- Generowanie tekstu sekcja po sekcji. Uzasadnienie jest praktyczne i zgodne z tym, co widać w pracy z każdym dużym modelem: im więcej treści na jeden strzał, tym bardziej powierzchowny i powtarzalny wynik.
- Zasady zdobywania recenzji. Dollwet przypomina, że recenzje od rodziny i znajomych łamią regulamin Amazona, i podaje alternatywę w postaci obcych ludzi z grup tematycznych.
- Ograniczenia Claude’a. Autor pokazuje wygenerowaną przez model okładkę i sam ocenia ją jako zbyt prostą, żeby użyć jej w sprzedaży.
Najmocniejsze zdanie całego materiału dotyczy jednak nie narzędzi, tylko tego, za co ludzie płacą w poradnikach:
„Wartość leży w rozwiązaniu problemu, a nie w tym, ile stron zajęło dojście do niego” / „the value is in solving the problem, not in how many pages it took to get there”
Podobnie brzmi uzasadnienie wyboru Amazona jako kanału sprzedaży:
„Nie tworzymy popytu. Po prostu pokazujesz się przed popytem, który już istnieje” / „we’re not creating demand. You’re simply showing up in front of demand that already exists”
Oglądałem ten film z mieszaniną uznania i niepokoju. Uznania, bo Dollwet robi coś, czego brakuje w większości treści o zarabianiu z AI: pokazuje, że Claude nie jest tu biznesem, tylko przyspieszaczem procesu, który działał wcześniej i będzie działał później. Chciałbym, żeby więcej twórców tak stawiało sprawę, bo to szczepionka na myślenie, że wystarczy dobry prompt i pieniądze same wpadną.
Niepokój budzi we mnie założenie, że rynek wchłonie dowolną liczbę czterdziestostronicowych poradników napisanych w jeden dzień. Dollwet uczciwie rozróżnia wersję prostszą od gorszej, ale ta granica jest cienka, a w części o skalowaniu sam mówi o zwiększaniu liczby tytułów i zatrudnianiu ludzi do ich produkcji. Amazon od dwóch lat zaostrza reguły wobec książek generowanych maszynowo. Nie zdziwię się, jeśli za rok ta ścieżka będzie wyglądać zupełnie inaczej.
Jest jeszcze rzecz, o której w filmie nie pada ani słowo, a która w Polsce decyduje o wszystkim: język publikacji i rozliczenia podatkowe. Dla polskiego widza to nie przypis, tylko warunek wejścia.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Gdzie kończy się przewaga Claude’a w tym procesie
Sean Dollwet stawia tezę, że Claude pisze lepiej niż konkurencyjne modele i dlatego nadaje się do pisania książek najlepiej. To jego ocena, nie wynik testu, i tak należy ją traktować. Sam pokazuje przy tym granice tej przewagi: model nie ma dostępu do bieżących danych sprzedażowych Amazona, więc badanie rynku i tak trzeba przeprowadzić osobnym narzędziem, a wygenerowana przez niego okładka nie nadaje się do publikacji.
Ciekawy jest też sposób, w jaki Dollwet dobiera moc modelu do zadania. Do prostego pytania o listę pomysłów świadomie nie sięga po najmocniejszy dostępny model, bo uznaje to za marnowanie zasobów, a przy generowaniu właściwych rozdziałów sugeruje przejście na mocniejszy wariant kosztem większego zużycia limitów. To drobiazg, ale pokazuje praktykę, która w firmach dopiero się przyjmuje: dobieranie modelu do trudności zadania zamiast używania jednego do wszystkiego.
Polskojęzycznego e-booka na Kindle wciąż nie opublikujesz
Największa różnica między filmem a polskimi realiami dotyczy języka publikacji. Amazon KDP dopuścił polski w 2022 roku, ale wyłącznie dla książek papierowych drukowanych na żądanie. Polscy wydawcy działający na platformie nadal wskazują, że polskojęzycznych e-booków w formacie Kindle opublikować się nie da, a próby obejścia tego przez zadeklarowanie innego języka kończą się zablokowaniem tytułu.
Dla kogoś, kto chce powtórzyć ścieżkę z filmu jeden do jednego, zostają dwie drogi:
- pisać po angielsku i celować w rynek amerykański, czyli tam, skąd pochodzą wszystkie liczby przytaczane przez Dollweta,
- zostać przy polskim, ale wtedy produktem jest paperback drukowany na żądanie, a nie plik, co zmienia zarówno koszty, jak i marże.
Do tego dochodzą rozliczenia. Przychody z KDP wypłaca amerykański podmiot, więc pojawia się kwestia formularza podatkowego dla nierezydentów, waluty wypłat i rozliczenia dochodu w Polsce. Dollwet tego nie porusza, bo mówi do widza amerykańskiego. Polski czytelnik musi sprawdzić to samodzielnie, zanim wystawi pierwszy tytuł.
O materiale
Kanał: Sean Dollwet
Tytuł filmu: The SIMPLEST Way To Make Money Online With Claude AI In 2026
Język materiału: angielski
Omówienie powstało na podstawie transkrypcji materiału. Redakcja AIPORT.pl nie jest autorem filmu ani nie jest powiązana z kanałem. Komentarz redakcyjny i wybór omawianych fragmentów: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
![[ENG] Najprostszy sposób na zarabianie w internecie z Claude AI w 2026 roku [ENG] Najprostszy sposób na zarabianie w internecie z Claude AI w 2026 roku](https://aiport.pl/wp-content/uploads/2026/09/eng-najprostszy-sposob-na-zarabianie-w-internecie-z-claude-ai-w-2026-roku-1024x576.webp)