YouTube ogłosił rozszerzenie swojego narzędzia do wykrywania podobizn opartego na sztucznej inteligencji na wszystkich użytkowników powyżej 18. roku życia. Do tej pory dostęp do funkcji mieli jedynie twórcy z programu partnerskiego, a następnie dziennikarze i politycy – teraz każdy dorosły może zarejestrować swoją twarz i zlecić platformie ciągłe monitorowanie wszystkich nowych filmów.
Kluczowe fakty:
- YouTube rozszerza narzędzie do wykrywania podobizn oparte na AI na wszystkich użytkowników powyżej 18 lat, wcześniej dostępne tylko dla twórców z programu partnerskiego oraz dziennikarzy i polityków.
- Proces rejestracji wymaga skanowania kodu QR, przesłania dokumentu tożsamości i nagrania filmu weryfikacyjnego, a weryfikacja trwa do pięciu dni.
- YouTube planuje rozszerzyć funkcję o wykrywanie sklonowanego audio w 2026 roku i nie usuwa treści automatycznie – każdy wniosek przechodzi przez proces weryfikacji.
Jak to działa?
Mechanizm jest stosunkowo prosty, choć wymaga kilku kroków weryfikacyjnych. Użytkownik wchodzi do YouTube Studio, przechodzi do zakładki „Content detection” i wybiera opcję „Likeness”. Następnie skanuje kod QR telefonem, przesyła dokument tożsamości i nagrywa krótki film weryfikacyjny w stylu selfie. Cały proces weryfikacji może trwać do pięciu dni.
Po zakończeniu rejestracji systemy AI platformy skanują nowo przesyłane treści w poszukiwaniu wizualnych dopasowań do zarejestrowanej twarzy. W przypadku znalezienia potencjalnego dopasowania użytkownik otrzymuje powiadomienie i może zdecydować, co dalej: złożyć wniosek o usunięcie na podstawie naruszenia prywatności, zgłosić naruszenie praw autorskich lub po prostu zarchiwizować materiał i nic nie robić.
Warto podkreślić: YouTube nie usuwa treści automatycznie. Każdy wniosek przechodzi przez proces weryfikacji uwzględniający m.in. czy materiał jest satyrą, parodią lub ma charakter dziennikarski.
Ewolucja narzędzia
YouTube po raz pierwszy zaprezentował narzędzie w 2024 roku, by uruchomić je szerzej pod koniec 2025 roku – początkowo wyłącznie dla członków Programu Partnerskiego, czyli twórców z co najmniej 1000 subskrybentami. Następnie platforma rozszerzyła dostęp na dziennikarzy i polityków, a teraz otwiera go dla wszystkich dorosłych użytkowników.
Przy rozszerzeniu narzędzia YouTube wsparły największe agencje talentów – CAA, UTA, WME oraz Untitled Management, które brały udział w tworzeniu i testowaniu systemu.
Biometria w rękach Google – tu zaczynają się pytania
Trudno nie docenić kierunku, w którym idzie YouTube. Deepfake’i przestały być problemem tylko gwiazd i polityków – dziś narzędzia do klonowania twarzy są dostępne dla każdego z laptopem i połączeniem internetowym. To, że platforma demokratyzuje ochronę, a nie zostawia jej tylko dla celebrytów, to krok w dobrą stronę. Jednak musimy też zadać trudne pytanie: czy naprawdę chcemy oddawać Google nasz biometryczny identyfikator? Skan twarzy to nie login ani hasło – nie da się go zmienić, jeśli coś pójdzie nie tak. YouTube zapewnia, że dane nie są używane do trenowania modeli generatywnej AI i są usuwane po weryfikacji. Ale czy te zapewnienia wystarczą na długą metę? Ile osób przeczyta regulamin zanim kliknie „akceptuję”? I czy umiemy w ogóle ocenić ryzyko, na które się godzimy?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skanowanie w tle – co warto wiedzieć
System podczas skanowania wykrywa twarze wszystkich osób obecnych w filmie – zarówno dorosłych, jak i dzieci – jednak skany są natychmiast usuwane i nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji osób, które nie zarejestrowały się w programie.
Na razie narzędzie działa wyłącznie w warstwie wizualnej. YouTube przyznaje, że klonowanie głosu jest już częścią arsenału oszustów, a film, który wygląda fałszywie, ale brzmi autentycznie – albo odwrotnie – może wyrządzić szkody zanim zostanie zgłoszony. Platforma zapowiada rozszerzenie funkcji o wykrywanie audio w 2026 roku.
Co można zrobić po wykryciu dopasowania?
Użytkownik ma do dyspozycji kilka opcji:
- złożenie wniosku o usunięcie treści na podstawie naruszenia prywatności
- zgłoszenie naruszenia praw autorskich, jeśli materiał wykorzystuje oryginalne nagranie
- zarchiwizowanie materiału bez podejmowania dalszych kroków
- eskalacja sprawy przez standardowe kanały zgłoszeniowe YouTube
Konkurencja patrzy
Meta eksperymentuje z oznaczaniem deepfake’ów na Facebooku i Instagramie, ale nie wdrożyła wykrywania kontrolowanego przez użytkownika na taką skalę. TikTok polega głównie na automatycznym wykrywaniu i regularnie zbiera krytykę za niewystarczającą walkę z deepfake’ami. Model YouTube’a – jeśli okaże się skuteczny – może stać się wzorcem dla całej branży. Albo przestrogą, jeśli zasypie użytkowników fałszywymi alarmami.
YouTube aktywnie lobbuje również na poziomie federalnym, popierając tzw. NO FAKES Act – projekt ustawy, który regulowałby wykorzystanie AI do nieautoryzowanego odtwarzania głosu i wyglądu konkretnych osób.
Jedno jest pewne: era, w której deepfake był problemem wyłącznie sławnych, minęła. Teraz każdy ma twarz wartą podrobienia.
