xAI, firma Elona Muska, złożyła we wtorek pozew przeciwko mieszkańcowi Karoliny Południowej oskarżonemu o wykorzystanie Groka do tworzenia materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. To pierwszy taki pozew firmy AI przeciwko własnemu użytkownikowi w historii branży.
Kluczowe fakty:
- xAI, firma Elona Muska, złożyła pozew przeciwko Terry'emu Wayne'owi Harwoodowi z Karoliny Południowej, oskarżonemu o wykorzystanie chatbota Grok do generowania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci – to pierwszy przypadek w historii branży AI, gdy firma pozywa własnego użytkownika.
- Według dokumentów sądowych Harwood korzystał z co najmniej dwóch kont xAI przez kilka miesięcy (od 8 grudnia do 18 lutego), aby „rozbierać" niedostępne publicznie zdjęcia, w tym wizerunek dziewczynki wyglądającej na około 10 lat.
- W pozwie xAI domaga się odszkodowania i zakazu korzystania z Groka, argumentując, że jest on „neutralnym narzędziem podlegającym kontroli użytkownika" – ewentualny precedens sądowy mógłby wzmocnić pozycję firmy w rozszerzonym pozwie zbiorowym dotyczącym potencjalnie tysięcy poszkodowanych.
Sprawa dotyczy Terry’ego Wayne’a Harwooda, aresztowanego wcześniej w tym roku pod zarzutami posiadania i dystrybucji CSAM. Według pozwu złożonego w sądzie federalnym w Teksasie, Harwood przez kilka miesięcy, od 8 grudnia do 18 lutego, korzystał z co najmniej dwóch kont xAI do „rozbierania” niedostępnych publicznie zdjęć, w tym wizerunku dziewczynki wyglądającej na około 10 lat. xAI twierdzi, że to właśnie firma pomogła w jego zatrzymaniu.
Warto od razu zaznaczyć, o czym pisze Ars Technica w swoim materiale: firma nie ujawnia w pozwie skutecznych promptów Harwooda ani metod obchodzenia zabezpieczeń. Podaje jedynie, że część próśb Grok odrzucał, powołując się na naruszenie zasad moderacji treści, a inne przechodziły mimo ograniczeń.
Dlaczego to pierwszy taki pozew w branży AI
Do tej pory to użytkownicy pozywali firmy AI za to, co wygenerowały ich narzędzia. xAI odwraca ten schemat. W pozwie firma domaga się od Harwooda odszkodowania w nieokreślonej wysokości oraz sądowego zakazu korzystania z Groka. Argumentuje przy tym, że to on złamał regulamin, nie ona.
Kluczowy fragment pozwu brzmi wprost: xAI chce, by sąd uznał Groka za „neutralne narzędzie, podlegające kontroli użytkownika”. Każda odpowiedź, każdy obraz, każda generacja to według firmy wynik promptów i decyzji człowieka, nie systemu.
To nie jest wyłącznie spór o jednego użytkownika. Jeśli sąd przyzna xAI rację, precedens wzmocni pozycję firmy w znacznie poważniejszej sprawie: rozszerzonym pozwie zbiorowym, w którym prawnicy szacują liczbę potencjalnych poszkodowanych na tysiące osób. Wygrana dałaby xAI narzędzie prawne do przerzucania odpowiedzialności na każdego kolejnego użytkownika, którego ofiara zdecyduje się pozwać firmę.
Komentarz redakcyjny
Ten pozew czytam jako ruch obronny opakowany w język odpowiedzialności. Nie neguję, że Harwood złamał prawo i regulamin, sąd karny już się tym zajmuje. Pytanie brzmi inaczej: czy firma, która projektuje narzędzie zdolne do generowania takich treści, może całą odpowiedzialność scedować na klauzulę w regulaminie zaakceptowaną jednym kliknięciem?
Urząd ds. praw autorskich w USA nie uznaje treści wygenerowanych przez AI za dzieło człowieka. Jeśli sąd w sprawie Harwooda miałby trzymać się tej logiki konsekwentnie, powstaje pytanie, jak twór maszyny może być jednocześnie „dziełem użytkownika” dla celów odpowiedzialności karnej i „nie-dziełem człowieka” dla celów praw autorskich. xAI nie może mieć jednocześnie obu tych argumentów.
Druga sprawa to raportowanie do NCMEC. Jeśli dane pokazują, że większość zgłoszeń xAI była bezużyteczna dla śledczych, trudno przyjąć narrację firmy jako w pełni współpracującej z organami ścigania. To fakty, nie insynuacje, i zasługują na osobne śledztwo dziennikarskie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Skala problemu, nie tylko jeden użytkownik
To, co czyni sprawę Harwooda niepokojącą, to kontekst, w jakim się pojawiła. Dziesięć dni wcześniej do pozwu zbiorowego przeciwko xAI dołączyła kolejna nastolatka. W jej sprawie ojczym miał stworzyć ponad 7000 zdjęć seksualizujących ją przy użyciu Groka i rozpowszechniać je w sieci, a po wykryciu miał popełnić samobójstwo.
Prawnicy reprezentujący ofiarę powołują się na raport NCMEC z 2026 roku, według którego 90 procent zgłoszeń xAI do CyberTipline nie nadawało się do dalszego działania przez organy ścigania, ponieważ firma nie dołączała danych identyfikujących sprawców. W lutym xAI miało zgłosić do NCMEC tylko oryginalne, nieprzerobione zdjęcie dziewczynki, pomijając tysiące wygenerowanych obrazów, a na prośbę policji o udostępnienie tych plików i danych IP nie odpowiedziało.
Kilka danych pokazuje skalę zjawiska w liczbach:
- xAI twierdzi, że w 2026 roku zawiesiło 52 222 konta i złożyło 73 604 zgłoszenia do NCMEC, co miało doprowadzić do co najmniej 244 aresztowań
- Według biura senatora Chucka Grassleya xAI złożyło ponad 135 000 zgłoszeń do CyberTipline w 2025 roku i ponad 127 000 w samym 2026 roku
- Centrum Przeciwdziałania Cyfrowej Nienawiści (Center for Countering Digital Hate) oszacowało, że w ciągu zaledwie 11 dni po uruchomieniu narzędzia do edycji zdjęć Grok wygenerował około 3 milionów zseksualizowanych obrazów, z czego ponad 23 tysiące miały dotyczyć dzieci
Po krytyce ze strony senatora Grassleya xAI zapowiedziało zmiany w systemie raportowania: dołączanie imion, adresów e-mail i numerów telefonów do zgłoszeń oraz uzupełnianie ich o adresy IP i dane sesji umożliwiające geolokalizację.
Musk ostrzegał, ale nie ograniczył narzędzia
W styczniu Elon Musk napisał na X, że każdy, kto użyje Groka do tworzenia nielegalnych treści, poniesie takie same konsekwencje jak przy przesyłaniu nielegalnych plików. Cytat ten pojawia się teraz w pozwie xAI jako dowód, że użytkownicy byli świadomi zakazu.
Problem w tym, że zamiast ograniczyć funkcję edycji zdjęć, która od sierpnia 2025 roku pozwalała na generowanie fotorealistycznej nagości w trybie „Spicy Mode”, firma postawiła na ostrzeżenia. Dopiero po fali skarg i wszczęciu dochodzeń regulacyjnych Grok ograniczył narzędzie do edycji obrazów.
Irlandzka Komisja Ochrony Danych, unijny regulator odpowiedzialny za nadzór nad X w Europie, wszczęła formalne postępowanie wobec platformy w związku z generowanymi przez Groka zseksualizowanymi obrazami. Komisja Europejska potwierdziła też wcześniej, że monitoruje sytuację X pod kątem zgodności z aktem o usługach cyfrowych (DSA), choć w tamtym przypadku chodziło o inny wątek, mowę nienawiści generowaną przez chatbota.
Co to oznacza dla polskiej sytuacji regulacyjnej
Polska nie ma jeszcze dedykowanego organu nadzorującego systemy AI. Powstająca Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI) ma docelowo pełnić taką funkcję, ale na razie nadzór nad platformami takimi jak X i Grok w Europie spoczywa głównie na irlandzkiej Komisji Ochrony Danych oraz Komisji Europejskiej w ramach aktu o usługach cyfrowych.
To istotne, bo sprawa Harwooda i towarzyszący jej pozew zbiorowy pokazują lukę, którą polscy ustawodawcy powinni brać pod uwagę przy wdrażaniu przepisów krajowych: sam obowiązek zgłaszania nielegalnych treści nie wystarcza, jeśli nie towarzyszy mu obowiązek przekazywania danych umożliwiających identyfikację sprawcy. Polski rząd już wcześniej zwracał się do Komisji Europejskiej w sprawie Groka, choć w kontekście mowy nienawiści wymierzonej w polskich polityków, a nie treści dotyczących dzieci. Pokazuje to jednak, że polskie władze mają Groka na radarze i temat odpowiedzialności platform AI za generowane treści nie jest im obcy.
Dla polskich firm budujących własne narzędzia generatywne AI albo integrujących modele takie jak Grok w swoich produktach sprawa Harwooda to sygnał ostrzegawczy dotyczący projektowania klauzul odpowiedzialności w regulaminach. Sam fakt istnienia takiej klauzuli może nie wystarczyć, jeśli firma nie potrafi wykazać, że rzeczywiście współpracuje z organami ścigania w sposób umożliwiający identyfikację sprawców.
Co dalej
Rzecznik prokuratury generalnej Karoliny Południowej potwierdził, że sprawa karna Harwooda wciąż się toczy. Postawiono mu zarzuty dystrybucji, transportu, prezentowania, odbierania, sprzedaży, zakupu, wymiany lub pozyskiwania CSAM stworzonych przy użyciu platformy sztucznej inteligencji, choć rzecznik nie był upoważniony do potwierdzenia, że chodzi konkretnie o Groka.
xAI nie odpowiedziało na prośbę Ars Technica o komentarz. Pozostaje pytanie, czy amerykański sąd federalny zgodzi się z argumentacją firmy, że odpowiedzialność za treści wygenerowane przez AI spoczywa wyłącznie na użytkowniku wpisującym prompt. Odpowiedź na nie będzie miała znaczenie daleko wykraczające poza jedną sprawę z Karoliny Południowej.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału śledczego Ars Technica z 16.07.2026 autorstwa Ashley Belanger, a także dodatkowych źródeł, w tym CNN Business oraz CyberScoop. Wykorzystano również dane z raportów National Center for Missing & Exploited Children oraz biura senatora Chucka Grassleya. Dodatkowe nazwy źródeł: PetaPixel, The Epoch Times, Lieff Cabraser, The Hollywood Reporter. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę rozwoju sprawy Harwooda oraz pozwu zbiorowego przeciwko xAI.
