Warren Buffett przez lata trzymał się z dala od spółek technologicznych, bo ich nie rozumiał. Teraz przyznaje, że sam stał za decyzją Berkshire Hathaway o zbudowaniu wielomiliardowej pozycji w Alphabecie i tłumaczy, dlaczego zmienił zdanie.
Kluczowe fakty:
- Warren Buffett osobiście zainicjował zakup akcji Alphabetu przez Berkshire Hathaway, budując pozycję wartą 31 miliardów dolarów.
- Buffett przez blisko dwie dekady wiedział o sile biznesu Google'a – m.in. dzięki wydatkom reklamowym należącej do Berkshire spółki ubezpieczeniowej GEICO – jednak nigdy wcześniej nie zdecydował się na zakup akcji.
- Decyzję o inwestycji przyspieszyła obserwacja, że hiperskalerzy tacy jak Alphabet zaczęli wydawać setki miliardów dolarów na infrastrukturę, co Buffett uznał za zasadniczo nowy rodzaj gry rynkowej.
W rozmowie z CNBC, na którą powołuje się Fortune, 94-letni inwestor odsłonił kulisy jednej z najgłośniejszych decyzji inwestycyjnych ostatnich miesięcy. Berkshire Hathaway zbudowało pozycję w Alphabecie wartą 31 miliardów dolarów i, jak twierdzi Buffett, to on osobiście dał sygnał do zakupu, nie następca na fotelu prezesa Greg Abel.
„Zainicjowałem to” powiedział Buffett. „On nie robi niczego, na co bym się nie zgadzał. Rozmawiamy przez cały czas.”
Dwie dekady wahania
Historia tej inwestycji ma gorzki posmak. Buffett przez blisko dwadzieścia lat powtarzał akcjonariuszom Berkshire, że rozumie biznes Alphabetu na tyle dobrze, by nazywać go „nadzwyczajnym przedsiębiorstwem” z cechami naturalnego monopolu. Mimo to nigdy nie kupił akcji. Jego wieloletni partner Charlie Munger był w tej ocenie jeszcze bardziej bezpośredni. Na walnym zgromadzeniu w 2019 roku przyznał, że czuje się jak „koński zadek” za to, że nie docenił Google’a.
Teraz Buffett mówi wprost: „Popełniłem błąd.”
Co go przekonało? Nie same fundamenty biznesowe Google’a, bo te znał od lat dzięki wydatkom reklamowym GEICO, spółki ubezpieczeniowej należącej do Berkshire. Przełomem był sposób, w jaki hiperskalerzy zaczęli wydawać pieniądze.
„Prawdziwe pytanie dotyczące Google’a i wszystkich jego konkurentów brzmi teraz tak: oni wszyscy wykładają setki miliardów, a to są realne pieniądze” powiedział Buffett w rozmowie z CNBC. „To jest gra, w którą teraz grają. Nie grali w nią, kiedy zajmowali się oprogramowaniem.” / „The real question with Google and all of its competitors now, because they’re all laying out hundreds of billions, and… that’s real money. That’s the game they’re playing now. They weren’t playing that game with computer software.”
Skala tych nakładów robi wrażenie. Firma analityczna TrendForce szacuje, że sam Alphabet zwiększy w tym roku wydatki inwestycyjne o ponad 100 procent rok do roku, do przedziału 180 do 190 miliardów dolarów. Google przeznacza więcej środków na własne układy ASIC niż na procesory GPU, co ma umocnić jego pozycję lidera w tej części rynku. Łączny capex dziewięciu największych operatorów chmurowych na świecie ma w 2026 roku sięgnąć około 830 miliardów dolarów, wzrost o 79 procent rok do roku.
To właśnie ten rodzaj kapitałochłonnego budowania infrastruktury, przypominający inwestycje kolei czy zakładów użyteczności publicznej, Buffett rozumie najlepiej. Przez dekady kupował spółki działające dokładnie w takim modelu.
Skok trzykrotny w jednym kwartale
Zaangażowanie Berkshire w Alphabet zaczęło się w trzecim kwartale 2025 roku, ale prawdziwe przyspieszenie nastąpiło już po przejęciu sterów przez Grega Abela, który formalnie objął stanowisko prezesa 1 stycznia 2026 roku. Pierwszy kwartalny raport 13F złożony pod jego kierownictwem pokazał, że liczba akcji Alphabetu w portfelu Berkshire wzrosła z niespełna 17,85 miliona na koniec 2025 roku do prawie 58 milionów na koniec marca, wzrost o 224 procent w trzy miesiące. Do tego doszły kolejne zakupy, w tym 10 miliardów dolarów wydane w zeszłym miesiącu.
Kilka faktów z ostatniego raportu 13F Berkshire warto zestawić razem:
- Pozycja w Alphabecie awansowała do grona siedmiu największych holdingów spółki, mimo że Buffett określił ją jako „numer pięć albo sześć” w portfelu.
- Berkshire jednocześnie wyszło z szesnastu innych pozycji, w tym całkowicie z Amazona, Visy, Mastercard i UnitedHealth.
- Pakiet akcji Apple, wciąż największa pojedyncza pozycja w portfelu na poziomie około 22 procent, pozostał nietknięty, co samo w sobie było zaskoczeniem po blisko dwóch latach redukcji tej pozycji przez poprzednie kierownictwo.
Rynek zareagował na słowa Buffetta natychmiast. Akcje Alphabetu zyskały w środę blisko 4 procent, a fortuna współzałożyciela Google’a Larry’ego Page’a przekroczyła 300 miliardów dolarów po raz drugi w historii, jak podał Forbes. Same komentarze Buffetta dla CNBC miały, według tych szacunków, dołożyć Page’owi 8 miliardów dolarów majątku w jeden dzień.
Skala tych liczb robi wrażenie, ale ja bym się nie ekscytował zbyt szybko. Buffett od lat powtarza, że kupuje biznesy, nie akcje na kilka kwartałów, więc jeśli faktycznie wchodzi w Alphabet, to na dekady, a nie na cykl AI. Ciekawsze jest jednak to, co mówi między wierszami: że hiperskalerzy nie mają wyboru i grają w grę, której konsekwencji jeszcze nie znają. To samo w sobie nie jest komplementem dla całej branży, nawet jeśli akurat Google wygrywa ten etap wyścigu.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Warto dodać, że rynek wcale nie był co do Alphabetu jednomyślny. Fundusz Billa Ackmana, Pershing Square, sprzedał w tym samym kwartale około 95 procent swojej pozycji w Alphabecie, żeby otworzyć nową w Microsofcie. Z kolei Bridgewater kupował razem z Berkshire. Taki rozjazd wśród najbardziej wpływowych inwestorów świata pokazuje, że nawet eksperci nie mają wspólnej wizji tego, kto ostatecznie wygra wyścig AI.
IBM jako ostrzeżenie
Zapytany, dlaczego wybrał akurat Alphabet, a nie Amazona, Microsoft czy resztę Wielkiej Siódemki, Buffett unikał bezpośredniej odpowiedzi. „Nie chcę siedzieć i obgadywać innych” powiedział. Zamiast tego przedstawił wyścig wydatków AI między hiperskalerami jako coś bliższego pułapce niż pewnemu zwycięstwu.
„Oni teraz grają w grę, w wielu przypadkach, albo w niektórych przypadkach, w grę, w którą wcale nie chcą grać” powiedział Buffett, nawiązując do historycznego załamania wyników IBM w tym tygodniu. „IBM chętnie kontynuowałby grę, w którą grał w latach trzydziestych, czterdziestych, pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych.” / „They’re now playing a game, in many cases, or in some cases, where they’re playing a game they don’t want to play. IBM would have loved it if they just kept playing the game that IBM was playing in the 30s or the 40s or the 50s or the 60s.”
Przykład, który wybrał Buffett, nie jest przypadkowy. Akcje IBM spadły 14 lipca o ponad 25 procent, najgorszy dzień w ponad stuletniej historii spółki, po nieplanowanym liście prezesa Arvinda Krishny do inwestorów. IBM ujawnił wstępne wyniki poniżej oczekiwań: przychody na poziomie 17,2 miliarda dolarów wobec konsensusu 17,86 miliarda i zysk na akcję 2,93 dolara wobec oczekiwanych 3,01 dolara. Krishna przyznał w liście, że firma „nie dostosowała się i nie działała wystarczająco szybko.”
Powodem, jak twierdzi zarząd IBM, jest to, że klienci korporacyjni w ostatnich tygodniach czerwca przekierowali budżety z tradycyjnego oprogramowania i infrastruktury IBM w stronę zakupu sprzętu związanego z AI, serwerów, pamięci, chipów. Załamanie kursu IBM pociągnęło za sobą także inne spółki software’owe, w tym Atlassian, ServiceNow i Adobe.
To właśnie ten mechanizm, korporacyjne budżety wysysane przez infrastrukturę AI kosztem biznesów, które nie nadążają za zmianą modelu, Buffett wskazuje jako pułapkę czekającą na tych, którzy nie mają zasobów Google’a czy Microsoftu.
Co to oznacza dla polskiego rynku?
Skala tej rozgrywki ma bezpośrednie przełożenie na to, co dzieje się w Polsce. Google od kwietnia tego roku prowadzi w Warszawie własny region Google Cloud, inwestycję wartą blisko 2 miliardy dolarów, pierwszą tego typu w Europie Środkowo-Wschodniej. Firma zatrudnia już ponad 900 osób w biurach w Warszawie i Wrocławiu, a lokalne Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud jest jednym z największych tego typu ośrodków w Europie.
Warszawa pojawia się też coraz częściej w globalnych rankingach lokalizacji pod centra danych, obok Madrytu, Mediolanu czy Barcelony, głównie dzięki niższym kosztom gruntów niż w Europie Zachodniej. Eksperci podkreślają jednak, że o dalszym rozwoju tego sektora zdecyduje przede wszystkim dostęp do energii, a nie sama atrakcyjność lokalizacji.
Dla polskich firm technologicznych i integratorów korzystających z usług IBM sygnał płynący z Nowego Jorku jest czytelny. Jeśli globalne korporacje faktycznie przesuwają budżety z oprogramowania w stronę infrastruktury AI, ten sam mechanizm może uderzyć w lokalne kontrakty serwisowe i wdrożeniowe realizowane przez polskich partnerów IBM. Z drugiej strony rosnąca obecność Google’a w regionie oznacza więcej miejsc pracy dla inżynierów i większy popyt na specjalistów od chmury obliczeniowej, o czym świadczy chociażby niedawny Google PhD Summit zorganizowany w warszawskim biurze firmy dla polskich doktorantów.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym artykułu Fortune z dnia 16.07.2026 opisującego wypowiedzi Warrena Buffetta dla CNBC, a także danych z raportów finansowych zebranych przez Forbes i CNBC dotyczących załamania kursu IBM. Dane o inwestycjach chmurowych i wydatkach na infrastrukturę AI pochodzą z raportów TrendForce cytowanych przez CRN.pl. Wykorzystano też dane z raportów 13F Berkshire Hathaway cytowane przez Seeking Alpha, The Motley Fool i Yahoo Finance. Cytaty Warrena Buffetta zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o wynikach finansowych IBM za drugi kwartał, które spółka ogłosi 22 lipca 2026 roku.
