Nowe badanie firmy Pangram pokazuje, że ponad 40 procent dłuższych postów na LinkedIn zostało w całości napisanych przez sztuczną inteligencję. To najwyższy wynik spośród wszystkich zbadanych platform społecznościowych.
Kluczowe fakty:
- Badanie firmy Pangram, oparte na skanowaniu ponad miliona postów z pięciu platform społecznościowych, wykazało, że średni odsetek treści w pełni wygenerowanych przez AI wynosi 13,8 procent.
- LinkedIn osiągnął najwyższy wynik spośród wszystkich badanych platform – ponad 40 procent dłuższych postów zostało sklasyfikowanych jako w całości napisane przez model językowy.
- Mimo że LinkedIn stanowił około jednej trzeciej wszystkich zeskanowanych treści, odpowiadał za aż 62 procent wszystkich postów oznaczonych jako wygenerowane przez AI.
Piszę ten artykuł po przejrzeniu danych, które pochodzą nie z ankiety czy deklaracji użytkowników, tylko z realnych skanów treści wykonanych przez rozszerzenie do przeglądarki. To robi różnicę, bo zamiast pytać ludzi, czy korzystają z AI, Pangram po prostu to mierzy.
Kto i jak to policzył
Pangram to firma znana przede wszystkim z narzędzia do wykrywania tekstów generowanych przez modele językowe. Dwa miesiące przed publikacją raportu uruchomiła rozszerzenie do Chrome, które skanuje posty w mediach społecznościowych podczas przewijania feedu i oznacza treści jako w pełni wygenerowane przez AI, częściowo wspomagane albo w pełni ludzkie.
Użytkownicy rozszerzenia mogli dobrowolnie zgodzić się na udostępnianie anonimowych statystyk skanowania do celów badawczych. W ten sposób od uruchomienia rozszerzenia 24 kwietnia 2026 roku zebrano ponad milion postów z pięciu największych platform: LinkedIn, Medium, Substack, X/Twitter i Reddit. Każdy wpis analizowano modelem Pangram 3.3, którego twórcy deklarują błąd fałszywie pozytywnych wskazań na poziomie 0,01 procenta. Do zestawienia trafiały wyłącznie treści dłuższe niż 50 słów.
LinkedIn na szczycie, i to wyraźnie
Średni odsetek treści oznaczonych jako w pełni wygenerowane przez AI we wszystkich badanych platformach wyniósł 13,8 procent. Ale to LinkedIn ciągnie tę średnią najmocniej w górę. Ponad 40 procent długich postów na tej platformie Pangram sklasyfikował jako w całości napisane przez model językowy, podczas gdy w przypadku krótszych wpisów odsetek ten wyniósł 30 procent.
Sam LinkedIn odpowiadał za około jedną trzecią wszystkich zeskanowanych treści w badaniu, ale aż za 62 procent wszystkich postów oznaczonych jako AI. Innymi słowy: to jedna platforma generuje niemal dwie trzecie całego zjawiska.
Ciekawy jest kontrast z Redditem. Tam ogólny odsetek treści AI wyniósł zaledwie 4,4 procent, choć platforma dostarczyła aż 36,7 procent wszystkich zeskanowanych wpisów w badaniu. Powód jest prozaiczny: większość treści na Reddicie to odpowiedzi w wątkach, a te w 98,1 procenta są autorstwa ludzi. Wpisy otwierające dyskusję są dużo częściej generowane przez AI niż same odpowiedzi, ten sam wzorzec widać zresztą na LinkedIn, choć w mniejszej skali.
Autorzy raportu tłumaczą to zjawisko odwrotnością intuicji, jaką mogłoby się mieć na pierwszy rzut oka.
Piszę to z pewnym niedowierzaniem, bo intuicyjnie spodziewałbym się odwrotnej zależności. Platforma zawodowa, powiązana z prawdziwym nazwiskiem i reputacją, wydaje się ostatnim miejscem, gdzie warto ryzykować publikację tekstu podpisanego cudzym stylem myślenia. A jednak dane pokazują coś przeciwnego: to właśnie tam, gdzie stawka wizerunkowa jest najwyższa, ludzie najchętniej oddają pióro maszynie. Anonimowe platformy, gdzie nikt nie sprawdza, kim jesteś zawodowo, mają zjawisko dużo mniejsze. To każe zadać pytanie, czy LinkedIn w ogóle jeszcze mierzy to, co miał mierzyć, czyli autentyczną ekspertyzę i głos konkretnej osoby. Nie mam gotowej odpowiedzi. Widzę za to wyraźny sygnał, że sama platforma częściowo zachęca do tego zjawiska, oferując wbudowany przycisk do pisania z pomocą AI, i że jednocześnie próbuje z nim walczyć, zapowiadając algorytm obniżający widoczność treści generowanych maszynowo. Ta sprzeczność sama w sobie jest dla mnie najciekawszym elementem tego badania.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
X/Twitter gorszy, jeśli liczyć też treści mieszane
Jeśli patrzeć wyłącznie na treści w pełni wygenerowane przez AI, LinkedIn zostaje liderem. Ale gdy do rachunku dodać treści hybrydowe, czyli pisane przy wspomaganiu AI, ale nie w pełni automatycznie, sytuacja się zmienia. Na X/Twitter tylko 53,2 procent dłuższych artykułów zostało ocenionych jako w pełni ludzkich. Reszta to 23,9 procent treści w pełni generowanych maszynowo oraz 22,9 procent treści mieszanych.
Dla porównania na Substacku sytuacja wygląda najlepiej ze wszystkich zbadanych platform. Tam zaledwie 10 procent długich postów oznaczono jako w pełni AI, choć paradoksalnie krótsze wpisy miały wskaźnik wyższy, na poziomie 12 procent. Autorzy raportu zwracają uwagę, że Substack jako jedyna platforma nie potwierdził ogólnej zasady, według której dłuższe teksty są częściej generowane przez AI niż krótsze.
Kilka liczb z raportu w skrócie:
- LinkedIn: 41 procent długich postów i 30 procent krótkich w pełni AI
- Medium: 31 procent długich treści w pełni AI
- X/Twitter: 29 procent długich postów w pełni AI, do tego 22,9 procent treści mieszanych
- Reddit: 13 procent długich postów w pełni AI, 3 procent krótkich
- Substack: 10 procent długich postów w pełni AI, 12 procent krótkich
Ironia, której nie dało się wymyślić
Jest w tym raporcie fragment, który sam broni się jako ilustracja problemu. Jedna z menedżerek LinkedIn ogłosiła niedawno na platformie, że firma wdraża wewnętrzny algorytm wykrywający i obniżający widoczność treści generowanych przez AI. Zgodnie z ustaleniami Pangram sam ten wpis również został oznaczony jako w pełni wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
LinkedIn od dłuższego czasu oferuje funkcję pisania z pomocą AI, wcześniej nazywaną „Write with AI”, obecnie występującą pod nazwą „Enhance post”. Trudno więc mówić o przypadkowym zjawisku, skoro sama platforma aktywnie zachęca użytkowników do korzystania z generatywnych narzędzi przy tworzeniu treści, jednocześnie deklarując walkę z ich nadużywaniem.
Co to oznacza dla polskich firm?
Dane Pangram dotyczą globalnego ruchu na platformie, ale mechanizm, który opisują, działa też nad Wisłą. LinkedIn w Polsce urósł na początku 2026 roku do ponad 9,6 miliona kont, ale aktywność twórcza pozostaje znikoma. Z danych cytowanych w raporcie „LinkedIn w Polsce i na świecie” wynika, że w grudniu 2025 roku zaledwie około 2 procent użytkowników opublikowało jakikolwiek post, a reszta stanowi tak zwaną cichą większość, czyli osoby czytające i obserwujące, ale niepublikujące.
To ma znaczenie w kontekście badania Pangram. Skoro globalnie ponad 40 procent długich postów na LinkedIn jest w całości pisanych przez AI, trudno zakładać, że polska część platformy jest wolna od tego zjawiska. Prowadzę tę publikację od dłuższego czasu i widzę, jak wiele profili polskich menedżerów, konsultantów i tak zwanych liderów opinii publikuje teksty o identycznej, rozpoznawalnej strukturze: pogrubiony pierwszy wers, trzy akapity z emotikonami na początku linii, zamykające pytanie do odbiorców. To wzorzec, który AI produkuje masowo i który polscy czytelnicy widują w swoich feedach codziennie, często nie zdając sobie z tego sprawy.
Dla firm i specjalistów budujących markę osobistą na LinkedIn oznacza to dwie rzeczy naraz. Z jednej strony coraz trudniej odróżnić autentyczny głos eksperta od maszynowo wygenerowanej treści, co obniża wiarygodność całej platformy jako źródła wiedzy branżowej. Z drugiej, w środowisku zalanym generyczną treścią AI, tekst napisany rzeczywiście przez daną osobę, z jej własnym stylem i konkretnymi doświadczeniami, zaczyna się wyraźnie wyróżniać.
Skala problemu w szerszym kontekście
Zjawisko opisane przez Pangram nie jest odosobnione. Firma powołuje się na inne swoje analizy, według których podobny wzorzec AI-saturacji widoczny jest w recenzjach na Amazon czy w recenzjach naukowych zgłaszanych na konferencje branżowe. Cytowane w raporcie szacunki niezależnych badaczy mówią, że aż 35 procent nowo publikowanych stron internetowych w otwartym internecie zawiera treści generowane lub wspomagane przez AI.
To pokazuje, że LinkedIn nie jest wyjątkiem, tylko najbardziej jaskrawym przykładem trendu, który obejmuje coraz większą część widocznego internetu. Różnica polega na tym, że na platformie zawodowej stawką jest reputacja i wiarygodność konkretnej osoby, a nie anonimowa recenzja produktu.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym raportu badawczego Pangram Labs z 9 lipca 2026 roku, artykułu portalu Gizmodo autorstwa Mike’a Pearla oraz danych z raportu „LinkedIn w Polsce i na świecie 2026″ przywoływanych przez portal NowyMarketing. Kontekst rynkowy dotyczący liczby kont i aktywności użytkowników w Polsce pochodzi z publicznie dostępnych zestawień branżowych. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych na temat skali treści generowanych przez AI w mediach społecznościowych.
