Bank Światowy szacuje, że w Polsce nawet 48 procent pracowników jest silnie narażonych na wpływ sztucznej inteligencji. Banki na razie nie panikują, ale coraz uważniej liczą, co to oznacza dla portfeli kredytowych.
Kluczowe fakty:
- Według raportu Grupy Banku Światowego „Navigating the Age of AI", sztuczna inteligencja może zwiększyć realny PKB Polski o 1,3 do 12,1 procent do 2035 roku, jednocześnie narażając 48 procent polskich pracowników na wysokie ryzyko związane z wpływem AI.
- Bank Światowy szacuje, że rewolucja AI uszczupli wpływy budżetowe Polski – ubytek z tytułu PIT ma sięgnąć 0,2 procent PKB, a ze składek na ubezpieczenia społeczne aż 0,6 procent PKB w 2026 roku.
- Raport NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy wskazuje, że ponad 5 milionów stanowisk w Polsce może być częściowo podatnych na automatyzację, przy czym zmiany mają dotknąć przede wszystkim dobrze płatnych zawodów w sektorach finansów, ubezpieczeń, ICT i działalności profesjonalnej.
Kredyt hipoteczny to zobowiązanie na dwadzieścia, trzydzieści lat. Zaciąga się go w oparciu o dochód, który ma być stabilny przez dekady. Problem w tym, że coraz trudniej dziś powiedzieć, które zawody w ogóle przetrwają najbliższą dekadę w obecnej formie.
Co pokazuje raport Banku Światowego
Punktem wyjścia jest świeży raport Grupy Banku Światowego „Navigating the Age of AI: Implications for Poland’s Economy”, zaprezentowany pod koniec czerwca w Ministerstwie Finansów. Wnioski są dwuznaczne. Z jednej strony wynika z niego, że sztuczna inteligencja może zwiększyć realny PKB Polski o 1,3 do nawet 12,1 procent do 2035 roku. Z drugiej strony ten sam raport przyznaje, że 48 procent polskich pracowników jest w wysokim stopniu narażonych na działanie AI, a zmiany dotkną przede wszystkim zawodów umysłowych w sektorach opartych na wiedzy.
Autorzy raportu nie ukrywają, że korzyści rozłożą się nierówno. Przy obecnych rozwiązaniach podatkowych korzyści z AI przypadają głównie właścicielom kapitału, a struktura gospodarki ma się przesuwać w stronę większego udziału dochodów z kapitału kosztem dochodów z pracy. Bank Światowy szacuje też, że rewolucja AI uszczupli wpływy budżetowe. Z tytułu samego PIT ubytek ma sięgnąć 0,2 procent PKB, a składek na ubezpieczenia społeczne aż 0,6 procent PKB w 2026 roku.
Dla rynku pracy oznacza to konkretne przesunięcia. Zgodnie z raportem więcej osób może znaleźć zatrudnienie w budownictwie, podczas gdy miejsc pracy będzie ubywać w nowoczesnych usługach: finansach, ubezpieczeniach, ICT i działalności profesjonalnej, gdzie dziś płaci się najlepiej. Do tego dochodzi krajowy raport NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy, z którego wynika, że ponad 5 milionów stanowisk w Polsce może być częściowo podatnych na automatyzację z wykorzystaniem generatywnej AI, a około 800 tysięcy osób pracuje w zawodach najbardziej narażonych na jej wpływ, przede wszystkim w administracji, księgowości, obsłudze klienta i wprowadzaniu danych.
Dlaczego to sprawa banków, nie tylko rynku pracy
Tu robi się ciekawie z perspektywy kredytowej. Bank, który udziela hipoteki na trzydzieści lat, zakłada, że kredytobiorca będzie miał dochód pozwalający tę hipotekę spłacać. Im większa niepewność co do przyszłości konkretnego zawodu, tym mniejsza skłonność ludzi do brania długoterminowych zobowiązań, a dla banku większe ryzyko, że jakość portfela kredytowego się pogorszy.
Rzeczpospolita zapytała o to największe banki działające w Polsce. Odpowiedzi są zaskakująco spokojne. Angelina Szczepaniec, menedżer Zespołu AI Enablement i Optymalizacji Procesów w Centrum Kompetencji AI Alior Banku, mówi wprost, że na razie nie widać wyraźnego wpływu AI na decyzje klientów o zaciąganiu kredytów. Podobnie ocenia sytuację Szymon Kośnik, dyrektor Departamentu Ryzyka Klientów Detalicznych w Erste BP, który nie zauważa dziś wzrostu opóźnień w spłacie ani spadku popytu kredytowego wśród osób z zawodów najbardziej narażonych na automatyzację.
Ten artykuł dobrze pokazuje, jak dwie perspektywy czasowe mogą się rozjeżdżać. Bank Światowy patrzy na dekadę i widzi strukturalne przesunięcie dochodów od pracy do kapitału. Banki komercyjne patrzą na najbliższy kwartał i nie widzą tam żadnego sygnału alarmowego. Obie perspektywy są prawdziwe jednocześnie i to jest właśnie clou sprawy. Ryzyko dla portfeli kredytowych nie materializuje się nagle, tylko powoli wsiąka w statystyki przez lata. Pytanie brzmi, czy banki zaczną działać zanim te zmiany będą widoczne w liczbach, czy dopiero gdy stracą na tym pieniądze. Historia sektora finansowego uczy, że zwykle wygrywa ta druga opcja.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co istotne, żaden z cytowanych bankowców nie mówi, że zawody zagrożone automatyzacją, jak programiści juniorzy, copywriterzy czy pracownicy call center, są dziś traktowane jako klienci podwyższonego ryzyka. Ocena zdolności kredytowej pozostaje zindywidualizowana, a wpływ AI wchodzi do modeli tylko pośrednio, jako jeden z wielu czynników makroekonomicznych.
Amortyzator, którego nikt się nie spodziewał
Ciekawy argument podnosi Kośnik z Erste BP. Zwraca uwagę, że w wielu zawodach narażonych na automatyzację przeciętne wynagrodzenia są zbliżone do średniej krajowej. To oznacza, że nawet w razie utraty pracy część osób powinna znaleźć inne zatrudnienie o podobnym poziomie wynagrodzenia, zwłaszcza jeśli zmiany rozłożą się w czasie. Z punktu widzenia banku to naturalny amortyzator, który ogranicza ryzyko nagłego i szerokiego pogorszenia zdolności klientów do obsługi zobowiązań.
Szczepaniec z Alior Banku widzi to podobnie i mówi o stopniowym różnicowaniu sytuacji poszczególnych grup zawodowych, a nie gwałtownym załamaniu popytu na hipoteki. Osoby z branż najbardziej narażonych na automatyzację mogą ostrożniej podchodzić do wieloletnich zobowiązań, podczas gdy pracownicy zawodów, które na rozwoju AI zyskują, mogą mieć sytuację stabilną albo nawet lepszą. Podobnie oceniają to władze Banku Pekao, gdzie zakłada się większą zmienność popytu na kredyty i większe zróżnicowanie zachowań klientów, ale niekoniecznie trwały spadek zainteresowania kredytowaniem jako takim.
AI jako broń obosieczna dla banków
Paradoks tej sytuacji polega na tym, że sztuczna inteligencja jest dla banków jednocześnie źródłem nowego ryzyka i narzędziem, które pomaga to ryzyko lepiej mierzyć. Instytucje finansowe już dziś wykorzystują AI do budowy modeli oceny ryzyka kredytowego, co poprawia trafność prognoz, przyspiesza wykrywanie pogorszenia sytuacji klienta i wzmacnia identyfikację sygnałów ostrzegawczych.
To zresztą trend globalny, nie tylko polski. Rynek technologii AI w kredytowaniu rośnie w tempie, które jeszcze niedawno wydawało się nierealne. Analitycy szacują, że wartość tego segmentu wynosiła 109,73 miliarda dolarów w 2024 roku, a do 2037 roku może sięgnąć 2,01 biliona dolarów przy rocznym tempie wzrostu na poziomie 25,1 procent. Europejskie banki testują już agentowe systemy AI do obsługi wniosków hipotecznych i sprawdzania zdolności kredytowej na skalę, która zaczyna zmieniać ekonomikę całego procesu udzielania kredytów.
Jest jednak druga strona medalu. Ten sam postęp technologiczny, który przyspiesza analizę wniosków, ułatwia też oszustom generowanie fałszywych dokumentów. Z badania Celent wynika, że 82 procent instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych zgłasza rosnące straty z tytułu oszustw, a ponad jedna trzecia odnotowała wzrosty dwucyfrowe rok do roku. Generatywna AI pozwala dziś sfałszować odcinek wypłaty czy zaświadczenie o zatrudnieniu w kilka minut, a dokumenty te na pierwszy rzut oka wyglądają wiarygodnie.
Co to oznacza dla polskich firm i kredytobiorców
Dla polskiego czytelnika ta historia ma konkretny wymiar. Z raportu Banku Światowego wynika, że zaledwie 8,4 procent polskich firm korzysta dziś z narzędzi opartych na AI w choćby jednym procesie biznesowym. To oznacza, że transformacja, o której mówią bankowcy, dopiero się zaczyna, a jej tempo w dużej mierze zależy od tego, jak szybko rodzime firmy zaczną wdrażać te technologie na szerszą skalę.
Sektor usług biznesowych, czyli centra usług wspólnych i outsourcing procesów, zatrudnia w Polsce setki tysięcy osób i eksportuje wiedzę wartą ponad 58 miliardów dolarów rocznie. To właśnie ten sektor ma jako jeden z pierwszych odczuć automatyzację rutynowych zadań, choć ma też szansę przesunąć się w stronę usług o wyższej wartości dodanej, takich jak doradztwo czy analiza danych.
Kilka rzeczy wartych zapamiętania dla kogoś, kto dziś planuje kredyt hipoteczny albo pracuje w zawodzie narażonym na automatyzację:
- Banki na razie nie traktują zawodów zagrożonych automatyzacją jako grupy podwyższonego ryzyka, ale to może się zmienić wraz z napływem nowych danych
- Ocena zdolności kredytowej pozostaje zindywidualizowana, więc konkretna sytuacja finansowa klienta liczy się bardziej niż sama nazwa zawodu
- Osoby pracujące w sektorach najbardziej eksponowanych na AI (administracja, księgowość, obsługa klienta, wprowadzanie danych) mogą rozważyć dywersyfikację umiejętności zanim rynek zmusi je do tego w gorszych warunkach
- Popyt na kredyty mieszkaniowe w Polsce pozostaje wysoki, choć napędzają go dziś głównie obawy o stopy procentowe, inflację i ceny nieruchomości, a nie kwestie związane z AI
Mimo tych wszystkich zastrzeżeń żaden z cytowanych bankowców nie mówi o scenariuszu katastroficznym. Nikt nie prognozuje gwałtownego załamania rynku kredytowego. Mowa raczej o ewolucyjnych zmianach rozłożonych na lata, które banki zamierzają monitorować, zanim zaczną z nich wyciągać twarde konsekwencje dla klientów.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz materiału źródłowego Rzeczpospolita z dnia 07.07.2026, uzupełnionego danymi z raportu Grupy Banku Światowego „Navigating the Age of AI: Implications for Poland’s Economy” (czerwiec 2026) oraz materiałów Celent i TIMVERO dotyczących globalnego rynku AI w kredytowaniu. Cytaty Angeliny Szczepaniec i Szymona Kośnika pochodzą z oryginalnego materiału Rzeczpospolitej i nie zostały przeze mnie modyfikowane. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych na temat wpływu automatyzacji na rynek kredytowy w Polsce.
